-
Posts
2987 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Czoko
-
A ja nawet nie wiem gdzie leży Ukochany Piesek Mojej Innej Koleżanki, Który odszedł prawie 7 miesięcy temu...i z Jego powodu dodatkowo mam ciągle łzy w oczach gdy Was tutaj odwiedzam... Też dwukrotnie dziś jechałam w Waszych okolicach... Całuję Ewa
-
[quote name='Tina.Sara']No więc...Fotki są z 19.09 b.r. :cool3: Nie jest tak źle. Tina miała wtedy cieczke i Dżeki (Golden) do niej przyłaził. Foty: A nie bałaś się o szczeniaki? Kiedyś mnie ostrzegano że pieski w takiej sytuacji bywają baardzo pomysłowe...
-
[quote name='Tina.Sara'] Ludzie... mama sie na mnie wścieka że nic nie robie całymi dniami tylko LOST oglądam :diabloti: a co mnie to? kupie Losta na DVD :evil_lol: no a co mam zrobić przecież 200 zeta nie wydam :cool3:[/QUOTE] A Ja straciłam odcinki z czwartku - musiałam pomóc w pisaniu referatu na temat Fredry...ale chyba nie myślicie ze swojemu 15-latkowi...znajomemu chłopcu
-
[quote name='Imanca'][COLOR=Purple][FONT=Georgia]Żeby móc widzieć takie sytuacje musisz pozwolić im zaistnieć. Musisz dać Choculi szansę Ci się pokazać. Jak jej nie spuścisz, nie zdejmiesz kagańca trudno będzie coś zobaczyć. Zaufaj jej troszkę. Wtedy będziesz miała szansę widzieć jaka sunia jest wspaniała. Jak my jesteśmy nadwrażliwi pies wyczuwa nasze emocje. Czasami nie chcemy czegoś zobaczyć... Czasami się obawiamy... Choco to świetna psinka tylko trzeba bardziej wyluzowanym być :cool3: Nie zrozum mnie źle, ale daj Choco się wyżyć czasem bez stresu :) [/FONT][/COLOR][/QUOTE] Masz całkowicie rację. Właśnie dziś usłyszałam od męża że zupełnie nie znam swojej psinki mimo że jestem z nią codziennie na spacerze 3-4 razy. Podczas długiego spaceru na wybieganie się jest caałkiem inna. Nie interesowali jej ani biegacze ani rowerzyści. Szczeknęła tylko gdy zapraszała pieski do zabawy. Zawsze pisałam ze boi się dużych psów - dziś obserwowałam jak bawiła się z owczarkiem niemieckim - krótką chwilę dopóki onek miał silę za nią biegać biegał a później moja żywiołowa leciutka zwinna iskierka biegała wokół niego jak satelita i tylko podziwialiśmy jak zgrabnie przeskakiwała rosnące w parku obok alejki krzaczki...Ale kagańca, w samo południe była prześliczna słoneczna pogoda, nawet mąż, gdy co chwilę pojawiał się ktoś zza krzaków nie odważył się zdjąć a psinka znikała nam gdzieś z oczu i zbiegała z dość wysokiej Skarpy Wiślanej tam i z powrotem...
-
[quote name='Toller-Fox']To tylko Ci się tak wydaje :evil_lol: Na miejsce wypadającego włosa pojawi się stopniowo nowy- musisz być cierpliwa. A te co wyczesujesz, i tak by wypadły- więc nie martw się że robisz coś nie tak. I teraz pomyśl, jak fajnie mają ludzie którzy zgłaszają na wystawę, płacą np 70 zł, a potem Toller przypomina boksera, z długości sierci :evil_lol: :cool3: , i z powodu słabej kondycji włosa jest gorzej oceniony.[/QUOTE] Dziękuję rzeczywiście w przypadku tylko przyjaciółki do towarzystwa nie mam czym się przejmować ale przestraszyłam się taaką ilością...
-
Aniu! Minie trochę czasu a sama będziesz się śmiała gdy szybko Fila oswoi się z ruchem ulicznym. Tak i ja w swoim czasie walczyłam z Choculką żeby nie bała się jazdy samochodem...Zobaczysz całkiem niedługo będziesz miała zupełnie odwrotny problem: Jak uchronić małą kochającą ruch uliczny żeby nie wpadła pod tramwaj, autobus czy pędzący samochód? Chocunia ma już rok a z tym problemem zmagam się codziennie zanim dotrę na spacer - mieszkam przy najdłuższej licy w Warszawie Puławskiej i pod oknem mam dwupasmówke z tramwajami i jest przejście dla pieszych jedyne bez świateł... Pozdrawiam Ewa
-
Wiecie jak to w życiu jest dziwnie, jak zmienne są koleje losu... Wczoraj byłam całkiem załamana i chciałam od Was odejść... Dziś tuż po południowym spacerze miałam niespodziankę - zadzwonł Brat mojego juz od wielu lat nieżyjacego Taty, który jest miej więcej w moim wieku, ze jest służbowo w Warszawie a nie widziałam Go od kilkunastu lat.Właśnie wrócilam i jestem w zupełnie innym nastroju. Wspominaliśmy lata szczęsliwego dzieciństwa, czasy gdy przyjeżdżałam do Swojej Babci i Dziadka, w późniejszych latach aż do swojego ślubu gdy przyjeżdżałam do Braci Taty i ich rodzin - mam znowu pozytywne nastawienie do życia i już nie myślę o odchodzeniu od Was... I tak już jakis czas temu zamiast pisać prywatne listy, które często zostawały bez odpowiedzi zaczęłam pisać tutaj do Was o swoich problemach ze zwierzaczkami a z czasem przewinął się też i jakiś bardziej prywatny temat...
-
Widzisz Luiza tym razem odezwala się we mnie mama i żona nauczyciela przedmiotów ścisłych - mówiłaś o polskim, o angielskim, historii. A co z matematyką? Mąż dziś specjalnie szukał w gazecie tematy próbnych egzaminów i...nie bylo...
-
Mam Koleżankę, Której problem rozpoczął się kilka miesięcy temu i trwa nadal. Tutaj już nas oddawna nie odwiedza ani już mi nic nie doradza ale jeśli zapytam o jakiś temat na priva albo gdzie indziej na Dogo o coś co dotyczy Piesków Jej Ukochanej Rasy odzywa się natychmiast. Dziękuję Ci - może jednak tu czasem nas odwiedzasz ale się nie ujawniasz, chociaż widzę że nic nie wiesz o sprawach, które tutaj poruszałam od dłuższego czasu. Pozdrawiam Ewa
-
Czy mogłabyś mi pomóc rozwiązać zagadkę matematyczno-genetyczną dotyczącą "pewnej kundliczki"? Jak mogłoby wyglądać jej drzewo genealogiczne w wersjii Toller jako ojciec lub dziadek dla mixa: Groenendael+Toller+Flat+Akita+.... Jeśli chodzi o przodka Tollera bardziej prawdopodobny wydaje mi się ten drugi znaleziony później bliżej miejsca jej znalezienia... Pozdrawiam Ewa
-
Już dziś troszkę się otrząsnęłam i jest troszke lepiej. Jeszcze do Was na chwilę wpadłam zanim znowu się zaszyję w naszej Galerii, w swojej grupie i w Galeriach znajomych, którzy do mnie piszą - ale czasem do Was zaglądnę jeśli akurat trafię na post którejś z Was. Aniu czy gdzieś napisałaś imiona rodowe Fili i jej rodziców? - Może podczas wystawy spotkalam któreś z nich?
-
Zaglądam na momencik - zaraz wraca mąż, Krzyś się obudzi i wpadam w wir obowiązków. Luiza gdzie jest zdjęcie Mamusi - na której stronie, też chciałabym Ją odwiedzić...Oczywiście że możesz pisać o wszystkim...a jak różna może być reakcja widziałaś wczoraj jak ja się czułam i jaka kropelka przeważyła że się całkiem załamałam... Pozdrawiam Ewa
-
Znowu jestem z Wami Gosiu, Mareczku - nie umiem jak pięknie pisać jak inni, wstawiać tak pięknych zdjęć i jestem raczej milcząco. Mareczku - wczoraj napisałeś przepiękny wzruszający list, który znalazłam dopiero dziś i niesposób go czytać bez łez - miałam własny "słabszy" dzień a wtedy wspomagało mnie też wielu z Was...Zaraz wstanie Krzyś i wpadnę w codzienny rytm. Całkowicie masz rację - od 14 stycznia mamy obydwoje z Wojtkiem drugie dziecko - brązowego miasia Chocunię... Całuę Ewa
-
Bigos- czekoladowy wyżeł niemiecki & NIKON - czarna lustrzanka :)
Czoko replied to bigos's topic in Foto Blogi
[quote name='bigos']Oki, załatwione:p:p:p[/quote] Dziękuję bardzo za pomoc - co z tego że Ania podała nazwę miejscowości, w której mieszka i nazwa Tulce też mi nic nie mówi - co innego gdyby chodzilo o rejon Krakowa (co prawda już nie w tych czasach) albo od kilkunastu lat Warszawy. Przynajmniej będzie już znała kogoś z Poznania a Ty znasz inne osoby... Jeszcze raz dziękuję - narazie dziś Jej tu nie widziałam - i pozdrawiam Ewa -
Oj! Widać ze dziś od rana "mam katar" i byle jaki nastrój skoro dopiero teraz przyszlam zobaczyć jak sobie dziś poradziłaś.... Jeszcze masz trochę czasu na dodatkową powtórkę - może być tylko lepiej... Wczoraj z zebrania wróciłam wściekła na Krzysia właśnie z powodu historii - mówił i pokazywał inne oceny a tu średnia 2,67 - co z tego że ogólna 4,7... a na karku egzamin...
-
Czy moglibyście mi opisać jak zachowują się rottweilery?
Czoko replied to Czoko's topic in Rottweilery
[quote name='asiunia']Hej! Czoko,spokonie;)moge Cię zapewnić że Monika absolutnie nie ma nic do Ciebie ani Twojej suczki(ani tym bardziej nic do mieszańców):shake: pozdrawiam[/quote] Dzięki Asiu! Najpierw się poczułam mocno dotknięta a następnie kompletnie się załamałam. Sama wiem ile bez przerwy mamy problemów z suczką ze schroniska i po przejściach i do jakiego stopnia muszę kontrolować Choco na kazdym kroku a tu zobaczyłam że nie pilnuję psa i olewam wszystkich... i miałam z głowy większość nocy i dzień... Moje pierwsze doświadczenia i znajomość psów były związane właśnie ze śliczną rottweilerką brata mojego męża, kilkanaście lat temu gdy miałam maleńkie dziecko, którą pierwszą zapamiętałam jako usposobienie łagodności a teraz bez przerwy od lat słyszy się niemiłe rzeczy o rottweilerach... i tutaj ta nasza dyskusja... -
[SIZE=2]Dzięki! Ale już dość na dziś takiego mojego nastroju – może szybciej się otrząsnę gdy pomyślę o swoim brązowym misiu – moim słoneczku...!!! Wczoraj zdarzyło się też coś bardziej pozytywnego – dlaczego gdy dzieje się coś ciekawego mnie przy tym nie ma....Minęło mnie pływanie Choculki – pierwsze samodzielne, nie widzę pobobno ślicznych zabaw z pieskami gdzieś tutaj w okolicy domu. Wczoraj gdzieś podobno bawiła się ślicznie bardzo długo z jakąś suczką oczywiście nie wiem którą. [U]Była bez kagańca a później podeszła do jej właścicielki i jadła jej z ręki[/U]. Dlaczego ja nie widzę takich sytuacji? Dlaczego jestem świadkiem tylko samych problemów.?.. [/SIZE]
-
Bigos- czekoladowy wyżeł niemiecki & NIKON - czarna lustrzanka :)
Czoko replied to bigos's topic in Foto Blogi
Dzień dobry! Odwiedziłam Cię i ja ale widzę że na zwiedzenie Galerii w całości poświęcę duużo czasu... Przepraszam od razu za prośbę u mnie -tak od razu gdy się odezwałaś ale tak się ucieszyłam że znalazłam Kogoś z Poznania a jeszcze pamiętam gdy sama tutaj stawialam pierwsze kroki jak cenna była każda pomoc w tamtym najtrudniejszym dla mnie okresie. Pozdrawiam Ewa -
[quote name='bigos']Muszę się przyznać, że w tej galerii jestem po raz pierwszy:oops::oops::oops: [/quote] Najserdeczniej witam! Spotykamy się w innych Galeriach a też jeszcze Cię nie odwiedziłam... ale tez w najbliższej przyszłości nadrobię zaległości... Właśnie zauważyłam że jesteś z Poznania - od kilku dni myślę że nie zwracałam uwagi na Poznań - w grupie 8 Aportery i płochacze w Wątku Retriever z Nowej Szkocji pojawiła się nowa koleżanka Safarii i w wątku "Lękliwa sunia" napisała że szuka szkolenia...ale nic jej nie umiem doradzić ani pomóc... Czy mogłabyś się jakoś do Niej odezwać. Z góry Dziękuję Ewa
-
Znam właśnie te inne rottki. Choco właśnie należy do nielicznych psów w naszym parku chodzących też na smyczy i w kagańcu - za blisko ulica Puławska, skrzyżowanie Puławska - róg Woronicza, za dużo sytuacji, które mogłyby ja przestraszyć albo mogłaby się zachować w nieodpowiedni sposób gdyby nagle pojawił się biegacz, rowerzysta. Dopiero pies przy swoim właścicielu właśnie tutaj zagryzł drugiego na oczach właścicielki. Wtedy wieczorem padał deszcz, było calkiem pusto i mąż ją spuścił w kagańcu ze smyczy...ale to już wiesz ...zaczynam się powtarzać...
-
Piękna pogoda, za oknem słońce cieplutko a ja w nastroju gorzej niz minorowym... Widzisz co się ze mną ostatnio porobiło - kompletnie siadłam...jeśli tak całkiem inaczej to odebrałaś a ja tak osobiście... Tutaj Mamusia Luizy, Bajanek, operacja Wojtka, u nas znowu dziewczyna z rodziny męża ma nawrót nowotworu - a jak może juz skądś wiesz kilkoro z moich najbliższych - Rodzice 50 i 60, wujek - 27 - traciłam właśnie na nowotwór, niedawno 1 listopad, mój wyjazd do Krakowa...i codzienne problemy... a dyskusja z tą dzieczyną po prostu tylko przeważyła szalę...przysłowiowa kropelka...
-
[quote name='Behemot']Ewa, popraw mnie, jeśli się mylę, ale ja w tej wypowiedzi nie dostrzegłam dyskryminacji kundelków :shake:[/quote] Patrzyłaś tutaj czy na Molosach - może za bardzo osobiście to odebrałam...
-
[quote name='Figa Bez Maku']Czy Czoko boi się samego kaptura też?[/quote] Już teraz nie ale jesteśmy razem od 14 stycznia. Cokolwiek opisuję miało miejsce w różnym okresie. Możesz sie przerazić gdy znajdziesz w naszej Galerii opis czego Choculka sie bala i co musiałyśmy oswajać - bala się doslownie wszystkiego, calego świata i wszystkich...
-
Jestem z Wami, pamiętam, całuję mocno. Miłego tzn spokojnego dnia.