Jump to content
Dogomania

URIA

Members
  • Posts

    1030
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by URIA

  1. [quote name='aaliw']Chce ktos troche mrozu???? :p Moge wyslac :eviltong: W koncu ile mozna chodzic przy -30st!!!!!!!!!!!!! Wczoraj 40 minut, a pies wcale nie mial ochoty wsiadac do samochodu :mad: Mnie juz dupa do spodni przymarzla ,a ten maly glupek ani myslal o powrocie do ciepelka :roll:[/QUOTE] Przeprowadziłaś się na Syberię?:crazyeye: - 30 ?! Matko święta! U nas dziś na południu odwilż była lekka - ale i tak śniegu nie ruszyło ku wielkiej uciesze mojego psa. Słonko świeciło, śnieżek się bielił - żeśmy się wyszalały jak dzikie, bo TZ pojechał na 2 dni na szkolenie -więc same owieczki siedzimy. Kaczki ...właśnie - czy ktoś wie gdzie można kupić kacze skrzydełko do aportu?
  2. [url]http://www.dogomania.pl/gallery/212/46/1196.html[/url] ;)
  3. aaliw - wedle życzenia fotki dałam do tej nowej dogo galerii - za jakiś czas pewnie zostaną zaakaceptowane i będę widoczne. ;) Bunt...nie. Mam nawet wrażenie, że trochę się upokoiła o ile golden może się uspokoić :lol: W każdym razie - przed cieczką zrobiła się taka melancholijna trochę, tylko by spała, jadła (z naciskiem na jadła) i przytulała się :cool1: Teraz musimy trochę przereorganizować jej tryb życia, mniej jedzenia, więcej ruchu, mniej przytulania - żeby jej takie głupie rzeczy jak ciąża urojona do łba nie przychodziły. Ogólnie jakaś taka bardziej posłuszna się zrobiła też - nie wiem czy to kwestia wieku czy może trochę szkolenia - ale nie mam np. problemu z przywołaniem jej - co było zmorą naszą. Tylko ciągnie jak osioł i niestety, po tym jak się dwa razy złożyłam na schodach przez nią - chodzi na halterze. Na początku była strasznie nieszczęśliwa - stawała jak osiołek na środku chodnika, pokazywała łapką na pysk z halterem i nie chciała się ruszyć z miejsca - aż mi się serce łamało. Ale TZ był twardy i krzyczał, że mam być konsekwentna - i po tygodniu, Tofa przyzwyczaiła się;) Teraz nawet bez smyczy lata w halterze, nie próbuje go zdejmować, a prowadzić ją moge jednym palcem. A poza tym cóż - czeka nas znów prześwietlenie bioder. Jak byliśmy w odwiedzinach na sylwestrze goldeniarskim - parę osób zwróciło mi uwagę, że trochę dziwnie chodzi. Ja się chyba juz z tym jej chodem opatrzyłam i nie zauważam tak bardzo, że trochę sztywno stawia tylne łapy. W każdym razie prześwietlenie zrobimy już w wawie u Degórskiej - bo strzeżonego Pan Bóg strzeże ;) A Poluchna jak? Kiedy urodzinki pierwsze? Myśmy z sylwestra specjalnie wcześniej wyszłi (o 1.30), żeby w domu sucz wyściskać urodzinowo;) pozdrawiam cieplutko:)
  4. Ale się opuściłam w ogłądaniu waszej galerii - jak tu teraz wpadłam to myślałam aaliw, że zamieniłaś Pola na jakieś inne złotko. ;) Pięknie ci chłopak wyrósł i jakie futero wyhodował ! No no! Tofa już po pierwszej ciecze i też dorosła mi dziewczynka. Obecnie ma ostrą fazę na śnieg - od wczoraj nie chodzi na spacery tylko jeździ na brzuchu i cały spacer na "pingwina" się odbywa.:evil_lol: Pozdrawiam cieplutko i mega głaski dla Polutka:loveu: pees. a co do wyjadania psu jedzenia to chyba normalne u facetów - mój każda nową karmę testuje (z testów wyszło, że RC najsmaczniejszy ;) )
  5. No proszę kogóż ja tu widzę!:eviltong: Wyszło szydło z worka a raczej fiskowa pani z ukrycia:cool1: Głaski przekazane - jak się cieka skończy i zawitamy do stolicy to was odwiedzimy. Pozdro - chomik i obrażona blondynka w gustownych majtach.;)
  6. To i ja się zgłaszam do bielskiej grupki ;) znamy się już ze spacerków z pinczerką i z jasmin która się tu jeszcze nie pojawiła, no goldenka 245 przez gg się znam:) Chętnie się wybiorę na jakiś spacerek jak tylko moja panna ciekę skończy i jak mi się w pracy rozluźni bo teraz mam straszny kocioł. (też jestem przed 30 :lol: ) Pozdrawiamy z blondyną
  7. A dziękujemy za pamięć :loveu: Pańcia się poprawi jak się kocioł w pracy skończy, a Tofa teraz mało reprezentacyjna, bo dostała cieki w urodziny i chodzi w gustownych pomarańczowych galotach :diabloti: Głaski dla Poluchny!:loveu:
  8. Nie wiem jak wy ale ja mam ochote wycmokać ekran jak patrze na foty hes:loveu: REWELACJA!! aaliw - Renifer Polo - BOMBA - obśmiałam się jak norka:evil_lol:
  9. Gazus - pewni byl kastratem;) U kastratów przysrost wagi to norma. Może nie aż 13 kg, widać mial tentencję do tycia :evil_lol: ale mój Gruby też mało je - a kot z niego fest (6kg):evil_lol:
  10. Karina, że sie tak wtrącę;) ja mam koteczkę z alergią, która znika i się pojawia raz na jakiś czas (nie jest to bardzo uciążliwe) i objawy są skórne...Długo już ten twój kot tak kicha? Może to katar po prostu? Kotki jak się przeziębią to kichają właśnie.
  11. Goldenka mnie na sylwka w Porąbce co prawda nie będzie, ale mam rzut beretem do Porąbki;) Może jakiś spacerek kiedyś urządzimy?:cool3:
  12. aaliw może ii to jest pomysł:evil_lol: jakiego pilnika używasz? jakiegoś specjalnego - czy swojego Pluchnie użyczasz?? Wiecie co tak swoją drogą to mój pies zaczyna być bardziej zadbany niż ja - ostatnio jej kupiłam szampon za 33 zl bo ma łojotokowe zapalenie skóry, brzuszek jej smaruję olejkiem ze słodkich migdałów bo inaczej jej się skóra łuszczy, na zimę do łapek zakupiłam olej kokosowy, a teraz jeszcze pilniczek do paznokci - dobrze, że kremów i maseczek nie używa:cool1: pees. ale masz git banerek!!
  13. uchmanek - małpuj co chcesz;) metody klikerowej nie da sie opisać w kilku słowach, polecam lekturę poniżeszej strony: [url]http://www.dogs.gd.pl/kliker/[/url] Generalnie chodzi o pozytywne wzmacnianie właśnie. Za dobrze wykonany ruch - pies słyszy "klik" i dostaje smakołyk. Najprostszy przykład i pierwsze ćwiczenie jakie wykonywałyśmy: "koncentracja uwagi". To ćwiczenie uczy psa koncentracji uwagi na przewodniku, a polega na tym, że jak pies spojrzy ci w oczy - kilk/smakołyk. Na początku są to spojrzenia przypadkowe wyłapane przeze mnie, ale po kliku kliknięciach Tofka świetnie wiedziała o co chodzi i żeby dostać coś dobrego musi mi spojrzeć w oczy. Na podobnej zasadzie uczy się wszystkich innych rzeczy. Kliker dobrze używany jest niesamowicie precyzyjnym narzędziem szkolenia, dodatkowo praca z nim sprawia psu wielką frajdę. Jak zauważyłam goldeny mają wielką potrzebę pracy z człowiekiem, a kliker daje możliwość przekształcenia tej pracy w zabawę, a jednocześnie dość mocno utrwala porządane zachowania. Widzę, że to czego tofkę nauczyłam metodą klikerową - siedzi w niej głęboko, bardzo dobrze pamięta te rzeczy i wykonuje bez zawachania. dodatkowo kliker daje psu pole do myślenia i kreatywności i to też jest niesamowite. Wiesz takie myślące spojrzenie psa w czasie ćwiczeń - "co by tu zrobić, żeby dostać tego smaka":cool1: ważne jest, żeby używać klikera prawidłowo i go "nie popsuć" - dlatego najlepiej najpierw przeczytać wszystko co tylko można, a jeszcze lepiej znaleść osobę, która by cię w to wprowadziła i powiedziała co i jak i skoretowała ewentualne błędy, których można sporo popełnić na początku. Ale z całego serca polecam metodę klikerową - czytając to co piszesz o pozytywnym wzmacnianiu w czasie zabawy z frędzlem - myślę, że to jest coś dla ciebie;) Zabawa w chowanego. Najpierw trzeba psa nauczyć komendy "szukaj". U nas to wyszło jakoś naturalnie. Jak zgubiła piłeczkę na spacerze, albo patyk - to mówiłam jej "szukaj, szukaj, szukaj" na początku nie bardzo wiedziała o co chodzi, ale rozglądała się i była podekscytowana. Jak przez przypadek znalazła tą piłeczkę, to ją chwaliłam wylewnie. W domu też chowam jej w różnych zakamarkach karmę i jakieś smakołyki - jak węszy to mówie "szukaj, szukaj". Po jakimś czasie załapała co to "szukaj". Więc jak wychodzimy sobie na spacerki z moim Lubym i z Tofą - idziemy na taką naszą polankę - ja z nią odchodzę, czymś ją zajmuje - a Luby się chowa w krzakach np. Idziemy do miejsca gdzie staliśmy wszyscy razem i mówię jej "szukaj pana". Czasem daje jej do powąchania rękawiczkę Lubego, albo cokolwiek co ma jego zapach. Różne są efekty :evil_lol: zazwyczaj go znajdujemy. Ale widać, że pies musi ...."rozwęszyć się" - im częściej tak ćwiczymy i im częściej sucz używa nosa - tym lepiej nam wychodzi szukanie. W domu też się tak bawimy :evil_lol: Ja ją zajmuje czymś w jednym pokoju a Luby się chowa np do szafy :p Pozdrawiam:) Jak coś niejasno napisałam to pytaj.
  14. Ja mam ten sam problem - moja sucz bardzo aktywnie używa łap i w czasie zabawy i jak czegoś chce (ma 10 miesiecy) - jest ze mną od 8 miesięcy i przyznam, że nie raz miałam szramę przez pół twarzy:mad: albo na dekolcie. Nie wiem co z tym fantem począć...Rozmawiałam z trenerką, która nas szkoli i mówiła, że są psy, które bardziej używają nosa (np. przy targetowaniu, czy w zabawie) i psy które używają łap...moja suka to ta druga kategoria niestety. przycięcie pazurów nie rozwiązuje sprawy, bo tu nie o długość chodzi tylko o ostre kanty... Zastanawiam się, czy by jej jakoś klikerowo nie nakierować na bardziej "nosowe" załatwianie sprawy.... ma ktoś jakiś pmysł? pees, załączony obrazek dokładnie obrazuje sposób zabawy Tofki - witam w klubie.
  15. :crazyeye: pierwszy raz w życiu zajęłam jakiekolwiek miejsce, nie licząc olimpiady z biologii w podstawówce :evil_lol: [SIZE="3"][COLOR="Purple"]ŚLICZNIE WSZYSTKIM DZIĘKUJEMY - A TOFA MERDA DO WAS OGONKIEM:bye: [/COLOR][/SIZE] [COLOR="Purple"][SIZE="5"]GRATULACJE DLA ONKA I NIEDZWIEDZICY!!![/SIZE][/COLOR]
  16. [quote name='karina1002']Tak, dostałam. Dziekuję bardzo, odpisałam ci na PW. A w ogóle, to kiedy Ty śpisz?:crazyeye:[/QUOTE] Mało ostatnio, bo mam strasznie dużo roboty :cool1:
  17. [quote name='Czoko'][quote name='karina1002']Słuchajcie, mój starszy kot - ostoja spokoju i flegmatyczności - wczoraj zeżarł ptaka !! Potwór !! Nasz Mruczuś gdy był jeszcze młodziutki zjadł naszego ukochanego ślicznie śpiewającego kanarka...i co tu takiemu potworkowi zrobić?...[/QUOTE] Kochać:evil_lol: taka kocia natura:cool3: Moja przyjaciółka dostała ostatnio w "prezencie" wróbelka :cool1: Kot - Kacper był niezwykle dumny ze swojej pomysłowości jak tu Pani uprzyjemnić dzień, przyjaciółka była raczej przerażona, ale wróbelek przeżył:lol: Powiem wam, że to i tak lepiej niż historia która się przytrafiła mojej świętaj pamięci babci, która lubowała się w hodowaniu kanarków. Historia z hodowlą skończyła się gdy pewnego razu weszła do kuchni, gdzie zawsze stała kanarkowa klatka - i w niej zamiast kanarka, znalazła siedzącego na drążku wypasionego szczura z żółciutkim piórem w pyszczku. :cool1: Więcej żaden kanarek u babci nie zagościł.;)
  18. Sorry za OT - Karina dostałaś moje PW?
  19. Wtrącę swoje 3 gr;) W wakacje odkryłam patencik na kupska ułatwiający zycie. na stacjach benzyznowcyh są takie foliowe rękawiczki, które bardzo ułatwiają zbieranie co większych kup do woreczków;). Przetestowane - polecam. [quote name='MartaiGutek']Niniejszym ogłaszam, że od dziś sprzątam, tylko jak ja przy moim roztargnieniu mam pamietać o wyrzucaniu??? Włoże do torebki lub kieszeni a po tygodniu odnajdę...[/QUOTE] A to mi się niestety zdarza...nie z kupą (póki co), ale np z różnymi smakołykami. Ostatnio z zaciekawienie zajrzałam do takiego woreczka z kurtki bo za nic nie mogłam sobie przypomniec co to może być i uwierzcie mi, że szyneczka w woreczku odkryta po pół roku w kieszeni kurtki (dzięki Bogu, że była w woreczku) - jedzie bardziej niż psia kupa.:cool1: Pozdrawiam:)
  20. W nocy [SIZE="5"][COLOR="Purple"]31.12.2005[/COLOR][/SIZE] urodziła się moja mordka;)
  21. karina - wiesz co...nie chę nic mówić, ale mojej pomimo, że ma uszy i oczy sprawne (tak przynajmniej wynika ze stanu badań - choć oczy to będziemy jeszcze sprawdzać) - też się zdarza, że np nie widzi gdzie rzuciłam piłkę, albo jak ją wołam to leci w drugą stronę. bawimy się tez z nią tak, że chowamy się po domu (np za drzwiami w pokoju) i ją wołamy - i zdarza się jej że leci np. do kuchni i szuka...tyle, że ona szczyl jest jeszcze i np uczy się dopiero uzywania nosa i szukania. Ale to się zdarza ;) Szelest foliowej torebki słyszy zawsze i wszędzie, z każdej odległości i w trakcie najgłębszego nawet snu:diabloti:
  22. karina nie ma sprawy wyśle ci jak tylko poskanuję (ciesze się, że z nerkami lepiej:) ). Daj mi kilka dni na ten skan bo jestem zawalona robotą chwilowo. A tak na marginesie, myślę, że kliker dla niewidomego psiaka byłby świetną metodą szkoleniową.
  23. Trenerka dojeżdża do nas, bo pierwszy podstawowy etap szkolenia odbywa się w domu - ponieważ szkolenie powinno się zacząć w miejscu gdzie jest najmniej rozpraszających psa bodźców. Potem kiedy pies wykonuje bezbłędnie cwiczenia, wprowadza się nowe bodźce i stopniowo wychodzi się na dwór - gdzie latają inne psy, są ludzie, dzieci, samochody itd. i ćwiczy się w utrudnionych warunkach - pies musi włożyć więcej wysiłku w skupienie się na przewodniku. I w związku z tym - trenerka przychodzi do nas, bo ona sama ma w domu goldena co byłoby dla Tofy natychmiastowym rozproszeniem na dzień dobry:evil_lol: cucci - tak - zaczęłam z nią klikać sama, błędy nie były jakieś rażące, ale korekta ich była ważna. Kilka przykladów: nauka siadnia na gest i komendę - jak pies siądzie - k/s - wybijam psa z siadu odchodząc od niej, zeby wstała i żebym mogła powtórzyć ćwiczenie. źLE. Trzeba przejść za psa, a nie odchodzić od niego, bo to potem przydaje się w nauce komendy "zostań", a jeśli pies będzie miał nawyk ruszania w naszym keirunku to z "zostań" będzie problem. nauka "waruj" - trzeba pamiętać, żeby podawac smakołyk z poziomu podłogi, żeby pies warując się nie podniósł do smaka. Ja czasem zapominam o tym. przypadkowe kliknięcie - jak się nam obsunie ręka i przez przypadek klikniemy a pies to słyszy - to zawsze trzeba dac nagrodę, nawet za nic. To tyle co pamiętam teraz, a o czym nie wiedziałam sama zaczynając szkolenie. Jak chcesz mogę poskanowac materiały, które mi dała trenerka i ci wysłać. Nie ma tam dużo - ale jest pare ciekawych rzeczy i mam też rozpisany program warunkowania na gwizdek, który jest ponoć 100% metodą na przywołanie psa - na zasadzie odruchu Pawłowa. A z przychodzeniem na zawołanie Tofa ma największy problem.
  24. O Madre! Dopiero teraz wpadłam i zobaczyłam foty - [SIZE="5"][COLOR="Green"]HES - JAKIE CUDEńKA:loveu: ![/COLOR][/SIZE] Cucci - faktycznie kawał chłopa z Yoghiego:evil_lol: Niedługo to już na kolanka nie wlezie tak jak na tym zdjęciu:diabloti:
  25. Ze szkoleniami bywa różnie - zazwyczaj jest to 1,5h tygodniowo. Podstawowy kurs PT (szkolenie grupowe) kosztuje od 350 wzyż w zalezności od szkoły. To jest cały kurs - czyli 3 miesiące zazwyczaj. My chodzimy na szkolenie indywidualne, bo akurat nie mam mozliwości być na wszystkich zajęciach na szkoleniu grupowym (bo czesto z sucza wyjeżdżamy) i zajęcia by przepadały więc to sie u nas mija z celem. Nasze szkolenie wygląda tak, że raz w tyg - czasem rzadziej jak nas nie ma albo mamy duzo zadane do przerobienia - przychodzi do nas trenerka i ćwiczymy z nią nowe rzeczy, poprawia nas jeśli robimy coś nie tak. Pierwsze pare zajęć to było dużo gadania, o psychice psiej, o CSach, o stresie i jak pies pokazuje, że jest zestresowany, że ma dosyć itd, omówienie problemów Tofki i czego chcielibysmy ją nauczyć. Moje trenerka na początku nam powiedziała, że może wystarczą 2-3 spotkania na których ona nam przygotuje program szkolenia, wdroży nas w temat i resztę będziemy robić sami. Ale mi się bardzo te spotkania podobają i chcę to kontynuować. Oprócz tego za jakiś czas mamy się zacząć spotykac z innymi psami na dworzu, które ona szkoli i to będzie takie szkolenie grupowe, bo psy sa na podobnym poziomie co my. Te nasze spotkania cotygodniowe trwają od 1,5 do 3 h - zależy. Babeczka bierze 50 zł za spotkanie niezależnie od czasu trwania (byłoby 40 zl ale dojeżdża z innego miasta do nas). Jest trenerem fundacji Alteri i uczymy się metodą klikerową. I to chyba tyle po krótce. Pozdrawiam:)
×
×
  • Create New...