Tweety
Members-
Posts
5658 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Tweety
-
no to chyba Wam któregoś przefarbuje, bo takich brak na stanie;) Właśnie skończyłam niedzielne tournee po Krakowie i okolicach, jakieś fatum chyba nade mną ciąży, od 11-stej za kółkiem ale za to same sukcesy, nasza sunia miała dzisiaj wyjęte 55 szwów ( tylko czemu mieszka na XXX-lecia a lecznica jest z drugiej strony Krakowa? :diabloti: ), rodzimy ojciec odstawiony do swojej pracowej rezydencji w Ibramowicach łącznie z połową tony węgla co by mu było ciepło (jako wozak z opałem jeszcze nie miałam doświadczeń ale ponoć wszystkiego trzeba spróbować :wink: ), potem zrobiłam międzylądowanie u znajomych co by pobudzić się łykiem kawy i żona kolegi miała zbawienny pomysł aby dzisiaj tez pojechał ze mną po ostatniego kota w okolice Radziszowa, bo może już mam dość jazdy. Możliwe, że zawdzięczam jej życie a przynajmniej zdrowie, bo samotnie to stan przedzawałowy miałabym pewny - była tak niemożliwa mgła, że nie było widać zupełnie nic, to nie była kwestia nawet widoczności na metr tylko całkowite zero. Jak byłabym sama to pewnie stanęłabym na drodze i zaczęła beczeć :oops: kot beczał na pace, więc nie byłabym samotna w swej rozpaczy. Dla rozluźnienia sytuacji zadzwoniła moja pracownica, że ona też jest chora i chyba nie będzie jej z tydzień, bo ma 39 stopni. No to skończyło się urywanie z pracy w kocich sprawach :shake: Właściwie tylko ja się jeszcze rozchoruję i będzie miodzio :diabloti: Przywieźliśmy drugiego czarnuszka, prawdopodobnie kocurka ale to tylko takie przypuszczenia :wink:
-
Marek rano zabrał Pestkę i biało-bure coś, bo one były mocno wystraszone a co do zdrowia to i tak jestem w szoku, że tylko kichają, bo cały czas żyły na dworze. Miały tam budkę ocieplaną ale w te mrozy to tam upału na pewno nie miały [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_sad.gif[/IMG] A Cynamon właśnie się pakuje i jedzie do domu:loveu: Kolejny kłajski kot, już czwarty, ma swój dom :loveu:
-
A co tu taki pustki?? :mad: To ja wracam właśnie z nocnego polowania a tu nawet dzień dobry nikt nie powiedział :roll: :wink: Marek wynalazł mi jednak świetną rozrywkę na wieczór, chociaż nie tylko on, z kotem zgłoszonym od niego poszło galopem, z pozostałymi ... :mad: Wyjechalismy z Krakowa jakoś koło 19-stej. Nie braliśmy Cynamona, bo pani mówiła, że nie dojedzie na 21 do domu i przyjedzie po niego w niedzielę 10-11, więc jak Lutra nie będzie mogła w tych godzinach być na Wielopolu to już będę bardzo zła ... dzisiaj byłam tylko trochę.Do Jurczyc jest ze 20 km więc liczyłam, że długo tam nie zabawimy, koty, trójka maluchów ok 4-5 miesięcznych, miała na nas czekać. Owszem, czekała na ganeczku, na żarełko ...... a potem to już tylko my czekaliśmy, bo od kopa złapało się jedno, ok. 21-szej drugie a o 22-giej uznaliśmy, że już pojedziemy dalej :diabloti: W końcu do Winiar mieliśmy jeszcze ponad 30 km. Umówiłam się z panią, że jak go złapie to da mi znać i przyjadę. W Winiarach czekał na nas mąż pani z Harbutowic zajmującej się psami z dawnego przytuliska, wręczył nam kota (uroczy miziak) i pojechaliśmy na Wielopole do Marka. Łupem są: czarna koteńka, malusia i przerażona Pestka, miziasty kocurek, pasiasty jak tygrys (czarne, bardzo wyraziste paski na szarym tle plus białe skarpetki - cudo :loveu:) Tygrys :wink: i biało-bure coś, chyba kocurek ale nie wiem na pewno więc nie nazwałam. Mam fotki ale nie mam kabla aby je ściągnąć więc muszę poczekać do jutra aby przesłać je TŻ-towi na telefon, niech on ściągnie wtedy wstawię. Tak więc Zelda ma towarzystwo. Mam nadzieję, że mój TZ i żona kolegi, który ze mną jeździł, nie będą obrażeni całą niedzielę, że błąkaliśmy się razem pół nocy :wink:
-
Lady przeprowadziła się, mam nadzieję, że już ostatni raz :loveu: miałam mieć weekend w domu, odpocząć, bo w tygodniu roboty było od zarypania (pracowej i fundacyjnej) dlatego odpuściłam Kłaj, do tego doszła mi sprawa babci więc tymbardziej ale plany swoje a życie swoje :evil: Na początek dziecko z 39 stopniami gorączki i obydwoje rodziców w dość podobnym stanie dodatkowo wypluwających płuca więc zaliczyliśmy mocno rodzinnie szpitalny oddział ratunkowy. Moją mamę na razie tam zostawili aby zrobić dodatkowe badania, będzie dzwonić, że mam ją odebrać. Mojego TŻ złożyła jakaś grypa czy coś w tym sensie na to wszystko zadzwonił Marek, żeby może odebrać kota z Harbutowic, po drodze mam Radziszów, gdzie są do odbioru 3 małolaty a trochę mniej po drodze Pawlikowice gdzie pani czeka na Cynamona. Udało mi się wyciągnąć w podróż znajomego, bo przecież ja po ciemku to g....o widzę i tyle mniej więcej znajdę :evil: Chyba jestem zła ... :evil:
-
[quote name='kaerjot']I to miś polarny :)[/quote] z racji - kolor czy z racji - waga? :evil_lol:
-
[quote name='Asior']niewiem.. ale J3inny pisała mi, ze to chyba jednak parwo :placz: i teraz co z resztą psiaków ?? też to mogły chwycić?? I najwazniejsze?? Czy my wolontariusze mogłyśmy to przenieść do domu na swoje zwierzęta?? Pytam bo mam maluchę na tymczasie a ona kaszle od 2 dni okrutnie i ma osłabiona odporność....[/quote] nie wiem jak to cholerstwo działa w przyrodzie ale jeżeli jest to w sumie bliźniaczy wirus do kociego panleuko to po pierwsze można zarazić się do pół roku od kontaktu i przynosi się to na wszystkim do domu. Jeżeli zwierzaki są poszczepione to mogą zachorować ale raczej nie powinny poumierać. Warto zaopatrzeć sie w Virkon lub aerodezin2000 do dezynfekcji. Z Virkonu robi sie roztwór, którym można psikać w koło w pomieszczeniu ze zwierzakami (słuzy np do opryskiwania ferm)
-
oglądałam dzisiaj lokale, oczywiście porzucając prać w odległy kąt (moja pracownica chyba mnie zwolni, bo ciągle gdzieś latam a ona ma podwójna robotę [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_cry.gif[/IMG] ). Jeden jest pomiędzy Radzikowskiego a Opolską, blisko zajezdni autobusowej w pawilonie na I p., wielkość 22 m, jest możliwość wydzielenia pomieszczenia, no i wyjście jest na klatkę schodową więc jakiś przemykający kot jest ewentualnie do złapania. Olbrzymie okno, typowo pawilonowe, pod nim kaloryfery cieplutkie, licznik prądowy oczywiście zdjęty, ubikacja i woda na korytarzu, na piętrze jeszcze 3 pomieszczenia ale tylko w jednym ktoś pracował. Drugie, na Stanisława ze Skalbmierza, okolice Pilotów, na tyłach pawilonu handlowego, pow 34 m kw ale wyjście bezpośrednio na podwórko, rejon garaży, szkoły (kot nie do złapania raczej jak czmychnie), w środku ubikacja, jest też kran ale zaszpuntowane rury, dwa małe okna pod sufitem. Więc osobiście obstawiam to na Azorach A kłajski Franio już w nowym domu :multi: Kulkownik od Zowisi również :multi: oby im się wiodło
-
[quote name='Kamila_s']Tweety witam ponowie..mialam male problemy rodzinne i nie bylo mnie troche...od wwczoraj rozsylam juz link z cegielkami dla Twoich kiciulek..widzialam,ze jest wznowiona aukcja cegielkowa..wiec trzeba troche ja rozreklamowac:-)[/quote] i widzę od razu wzmożoną aktywność na aukcji, dziękuję :loveu:
-
[quote name='Asior']Milka była ogłaszana w programie.. może ktoś zadzwoni... mam tez nadzieje, że maluchy olkuskie przeżyją i ta sunia w wygryzionymi dziurami :placz: jak to parwo to kiepsko to widze :( a rozpatrywał ktoś podanie poza surowicą również krwi od ozdrowieńców? u naszych kociuchów z panleuko to zdało egzamin więc może u psów jest podobnie
-
[quote name='Zosia4']Lusiaczek w pełni snu zimowego: [IMG]http://images32.fotosik.pl/437/7ca4638bd5db8280med.jpg[/IMG][/quote] faktycznie, wygląda jak mały miś;)
-
Lady się myjemy [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images42.fotosik.pl/49/fa1e66b130d5f927.jpg[/IMG][/URL] się miziamy [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images27.fotosik.pl/313/857bb50cc11d9d45.jpg[/IMG][/URL] na tyle się w tym mizianiu zapominamy, że z pralki spadamy :wink: ale tego już nie złapałam aparatem czyż nie rozkoszny i cudny w kolorkach ma ten brzuszek?
-
[quote name='karusiap']cholera...tak najlepiej.... Jak sie przeniesiecie na Azory,albo Pilotow to moze miedzy psami uda mi sie jakos Wam tak czasem pomoc:oops: Tylko mam wyrzuty co do Lady,bede szukac,myslec,czy nawet jakis DT jest rozwiazaniem?[/quote] DT owszem ale bez zwierzaków, bo ona nie przepada za innymi. Za to przy mizianiu jest nieziemska aż popiskuje z radości :loveu: Nie miej wyrzutów, przecież to nie Twoja ani Bungo, która też się zamartwia, wina, że tak się porobiło. nauczyłam się już jakiś czas temu, że jak biorę kota choćby tylko na dwa dni to może nagle zostać i pół roku;). Byle by poszła z łazienki zanim zaczną się maluchy. No, tylko, że ona się tam męczy, to nie jest miejasce dla kota:shake:
-
Przywieźliśmy na Wielopole ostatnie 3 pannice z Chirona, jedna w między czasie dała nogę w gabinecie i było trochę zamieszania. Do ciachnięcia została szylkrecia i kotka z guzami. A do domu jutro idzie ...Franio, zamieszka ze staruszką yorczką [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_smile.gif[/IMG] a w weekend prawdopodobnie Cynamon pojedzie za Wieliczkę. Dom docelowo wychodzący ale na uboczu wsi z dala od głównej drogi, Kinya jutro sprawdzi jak jest w rzeczywistości. Jutro do domu zawożę Kulkownika od Zowisi. Jutro też idę oglądać lokale na Azorach i koło Pilotów. Może coś się nada. Natomiast dzisiaj widziałam na Dietla, jest to piwnica, ponad 20 m kw, w jakiejś awaryjnej sytuacji można tam koty przechować ale to tak na krótki czas j3nny, na razie na Wielopolu mamy dyżury, jest nas ok 10 osób, wymieniamy się, bo trzeba byc 2 razy dziennie, więc jak komu pasuje, zapraszamy do pomocy:loveu:
-
Śmierć zabrała 7 kotów, Borys w swoim domu u Malagos!!!
Tweety replied to Tweety's topic in Już w nowym domu
o jakie miny:evil_lol: -
[quote name='karusiap']Tak mysle,ze bedzie dobrze..tzn mam taka nadzieje,na poczatek dostalam 200 zl plus na benzyne,ale z tego sie bede rozliczac jeszcze z osobami,ktore pomagaly jezdzic z maluchami.Reszta ejsli zostanei tez pojdzie na maluchy. Mamy jeden boks.Dojda jeszcze powtorne szczepienia,wiec nie wiem tylko jak bedzie z oplaceniem tego,ale mysle,ze jakos to bedzie;) Maluszki zdezorientowane,dostaly zabaweczki,kosteczki i zobaczymy ja sie odnajda....[/quote] w razie czego to wiesz ...
-
Fruzia, sparaliżowana kotka, nie żyje :-((((((((((((((
Tweety replied to Tweety's topic in Kotki już w nowych domach
[quote name='Ines_Chorzów']Fruzia przesyła całuski dla wszystkich, którzy o niej myślą i ją kochają :) Właśnie się wykąpała i zaraz będzie oglądała "Gotowe na wszystko" :D To jej ulubione zajęcie (zaraz po jedzeniu i spaniu oczywiście :D).[/quote] wycałuj Fruzieńkowy pycholek, o Sherisiu nie zapominając oczywiście;) -
dzisiaj dzień cudów, bo 15.01 blisko czyli czas opuszczenia lokalu. Zgłosiło się mnóstwo cudownych ludzi, którzy pomogli nam pozałatwiać tymczasy dla kotów z Kłaja, dla 18-stu kotów. Nawet jeden tymczas w Poznaniu, już z transportem :crazyeye::loveu: Najpierw Lutra odpracowała swoje przy zwierzakach, potem Telma pojechała do swojego domu, potem dotarła do nas Kastapra, zapakowaliśmy Luizę, Misia i Saszkę oraz zaprowiantowanie dla panów do samochodu, upchnęli kolanem i towarzystwo pojechało. Jutro na DT idzie Franio a z Chirona wracają 3 pannice. Na czwartek chciałabym umówić operację kotusi z guzami, bo jadę do Krakvetu z psem po operacji a przy okazji odstawię Kulkownika od Zowisi do swojego domu więc burania mogłaby też z nami jechać. Sasza z Misiem są bardzo związani uczuciowo, zrobiłam im dzisiaj zdjęcie jak Sasza trzyma tę wielką łepetynę na Misiu i wtuleni są w siebie jak ciasno sie da Aaniu, Bungo, dzwonił pan Wojtek, o którym wspominałyście, jutro o 11-stej mam oglądać lokal, który na jakąś chwilę można by było wynająć za bardzo nieduże pieniądze, dobre miejsce, bo na Dietla, zobaczymy co to. A tak prawdę mówiąc to popatrzcie ile dzisiaj się wydarzyło świetnych rzeczy (tfu, tfu, nie zapeszając). Przy udziale wspaniałych ludzi, również z zewnątrz, właściwie rozparcelowaliśmy 18 kotów wciągu jednego dnia, przynajmniej teoretycznie :crazyeye: :loveu: ;)
-
[quote name='j3nny']jaki piękny czarnuszek :loveu:[/quote] był już dzisiaj w schronie ale go nie przyjęli :roll: a to Lady [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images33.fotosik.pl/440/f34d67594474afe0.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images42.fotosik.pl/48/8c952dd88f63de64.jpg[/IMG][/URL]
-
nie może być niedziela bez przygód :evil: Pan przywiózł do schronu czarnego, póltorarocznego kocura, że jest agresywny. Kot przeprowadził się dwa tygodnie temu ze swoja panią do mieszkania gdzie mieszka kociczka. Atakuje ją, zaatakował swoja panią też i to poważnie, pogotowie, zwolnienie, te sprawy. W schronie oczywiście podano telefon do mnie, bo oni nie przyjmują kotów domowych a ja coś wymyśle. Zachęcałam pana fo sprawdzenia czy kocurek Pumcio z racji urody, w ogóle jest wykastrowany a potem do zakupu feliwaya i zamknięcia ogona razem z tym w łazience na dwa tygodnie, niech mu dadzą spokój. Nie wiem czy tak zrobią, poprosił o szukanie dla niego miejsca, mam dostać fotki ale pomysłu to nie mam :(
-
OFIARY SCHRONISKA ! ! ! Żywe trupy błagają o PILNE WSPARCIE ! ! !
Tweety replied to hanek's topic in Już w nowym domu
[quote name='ARKA']:cool3: jak sie postaramy? Nie ma ludzi niezastapionych a posady panstwowe nie sa dozywotnie. Szkoda,ze zamisat czas marnowac na przesladowanie missiek nie przeznaczyl go: [B]na dobrostan zwierzat, ustawowy obowiazek.[/B] [B]Przeciez to missiek podniosla mu "statystyki' adopcji a nie padniec.[/B][/quote] ale jest niewygodnym świadkiem tego bajzlu:shake: