-
Posts
1201 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Izabella Hossa
-
Perełka znam już z niewidzącym okiem. Słyszałam od Pani ze slkepu,że to ten debil jej zrobił.Ta Pani opowiadała mi również , ponownie o tym jak on katuje konie...ja już nie mogę tego słuchać. Dziś Perła była z dziadkiem w sklepie i to luzem, ale jak poczuła wolność to już nie chciała wracać, w tym czasie podjechałam pod sklep i wiecie co było-taniec radości i chodzenie przy mojej nodze. Wiecie co, coraz bardziej lubie dziadka, kiedy ona tak szła przy mnie, dziadek powiedział-ona się poznała ,że Pani to dobry człowiek. Strach jednak , bo jak sunia ucieknie Zenkowi ,to jak ją potem dorwie ....
-
Niestety, choć był domek, wspaniała opieka, nadzieja ,nie było jednak szansy. Pudliś nie żyje To zbyt wiele jak na jedno małe delikatne stworzenie, zbyt wiele.... Proszę Was zróbmy coś by znów nie było za późno. Beata_Dorobczyńska dziękuje za pomoc duchową , finansową ,za wszystko; enia dziękuje, że chciałaś się nim opiekować,że chciałaś dać mu dom. Dziękuje wszystkim za troskę. Tak bardzo mi żal i wstyd, że nie pojechałam tam wcześniej, że w ogóle pozwoliłam je tam zabrać. Mam nadzieje, że reszta tych nieszczęśliwych istot z balkonu- przeżyje.
-
Kochane wybaczcie mi ,ale musiałam ją zawieźć do Zenka, nie mam pieniędzy na hotel i żadnego miejsca gdzie mogłabym ją przechować. Jedyne co dobre to przede wszyskim sunia jest w świetnej formie, Pana doktora zauroczyła swym cudownym , milusińskim usposobieniem, ma apetyt ,jest bardzo wesoła mimo wszystko. Cieszyła się na widok swego podłego domu- to fenomen psów, one wybaczają,wciąż kochają swego kata. Zenona nie było , ojciec nie wie gdzie on jest, ale następna dobra wiadomość jest taka, że staruszek tym razem naprawdę ze szczerych chęci poprosił mnie bym znalazła jej dom/cytat/ bo ona nie ma tu życia ,ani warunków no i kłopot bo muszę jej rano chodzić chleb kupic, syn nie dba , pije, ona raz je ,a trzy nie. Powiedziałam, że będę ją karmić, doglądać i szukać domku. Mam nadzieję, że do tego czasu ten cymbał Zenek jej nie skrzywdzi , a ja znajdę jej domek docelowy. Pomóżcie !
-
Ubłagałam lekarza żeby mogła zostać do jutra, ale nie to mnie martwi. Dziś byłam u Zenka żeby mu przypomnieć że buda musi być czysta i sucha , zastałam jednak tylko ojca Zenka (jak do mnie mówił wypadała mu szczęka z japy- to tak w kwestii wyobrażenia sobie osoby)który powiedział :jak ją już Pani zabrała to niech ją Pani sobie weźmie....A wtedy to mi szczęka opadła , bo w tej chwili to ja nie mam jej gdzie zabrać.
-
Na tą chwilę wolałabym nie pokazywać pudlisia , wygląda jak mop , jest chory i chudy, ale to nie jest choroba zakaźna, raczej potworne przeziębienie. Natomiast drugi piesek jest owczarkowaty, raczej drobnej budowy, tyle że ma dłuższy włos. On trzyma się lepiej ,myślę, że poprostu jest młodszy i bardziej odporny, choć chyba ma biegunkę.Chcę natychmiast rozmawiać z Panią Dyrektor schroniska, ale ciężko ją zastać, w biurze numerów mają tylko telefon do Fundacji, a prezes Fundacji nie może dać mi tel. do Dyrektorki, bo nie...
-
...a tak swoją drogą co jest z tymi ludźmi, brak mi słów. Od miesiąca dokarmiam pewną sunie i j€ż widać jak zaokrągliły się boczki, choć jej Pan jest idiotą i sam jej nie karmi, to mimo wszystko pozwala na dokarmianie i są widoczne efekty.
-
Z doświadczenia wiem, że ogłoszenia pt. Labrador lub Labkowata sunia działa cuda, natomiast Owczarkowata na nikogo niestety nie działa , nienawidzę kiedy dochodzi do tego ,że psy trzeba rozdzielić- bo choć jeden będzie miał dom...ostatnio trochę mi się udało zrobić ,właśnie przez ogłoszenia w gazecie ,więc trzeba wierzyć i działać, może jednak.....
-
Dzwoniłam do weterynarza, który opiekuje się pudelciem, powiedział, że wygląda na to ,że antybiotyk zadziała. Piesio jest jeszcze bardzo słaby, nadal ciężko oddycha, nie ma siły aby się poruszyć. Raczej nie jest młody, lub jest psim wrakiem- dzięki "opiece" jaką dał mu jego Pan. Jestem jednak pełna nadziei, że jeszcze odczuje co to znaczy żyć.
-
Pudelek jest pod opieką znajomego weta-błagałam na kolanach żeby pomógł w ratowaniu tego psa,wet.zgodził się bo jest dobrym człowiekiem, jednak pies nie może tam zostać, a ja obiecałam coś wymyśleć. Więc potrzebny jest CIEPŁY dom tymczasowy i pieniądze na leki. Jeśli ktoś z Was może choć w minimalnym stopniu pomóc to bardzo ,bardzo proszę. Psiulek jest kochany, jeśli tylko starczy mu sił i jeśli tylko podejmie walkę by żyć- wierzę ,że szybko znajdzie dom .