Jump to content
Dogomania

Izabella Hossa

Members
  • Posts

    1201
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Izabella Hossa

  1. Psy zostały zabrane dokładnie z Lipkowa. W samochodzie u hycla były jeszcze trzy lub cztery śmiertelnie wystraszone koty, podobno dzikie. Teraz ludzie boją się ptaków ,grypy i kotów. W ogóle najłatwiej wymordować wszystko co się rusza, bo myślenie boli. Byłam w Gm; byłam na Policji - wszyscy są z siebie bardzo dumni, bo "uratowali te biedne zwierzątka"Pewien Pan w Gm. powiedział mi, że zanim podpisali umowę z Krzyczkami, wysłali zapytania o współpraCĘ DO INNYCH SCHRONISK, ALE NIKTY NIE CHCIAŁ Z NIMI GADAĆ, A W kRZYCZKACH TO WRĘCZ SIĘ PROSILI- NIC DZIWNEGO TO ZŁOTY INTERES.
  2. Nasielsk- ktoś mi mówił, że około 60 km. od Warszawy w str. Gdańska. Potrzebna mapa zaraz będzie wiadomo gdzie to jest . W spr. domu tymcz. to nic pewnego ,minęło już trochę czasu . Rozmawiałam z jakąś Panią ze schroniska , pytałam jak się czują zwierzaki, ale zapomniałam spytać, gdzie dokładnie to jest.
  3. Może ktoś z Was był w tym schronisku, lub wie coś z własnego doświadczenia jak tam jest. Ja jedynie wiem fakty z Raportu "Hycel" 2004 i słyszałam od przedstawicieli TOZ-u, że nie powinnam spać spokojnie jeśli tam trafiają zwierzęta z mojej gminy.(Gm. Babice) Wszyscy o tym wiedzą i nic nie robią , bo interes się kręci, Gmina płaci itd....
  4. Aniu-tygrysiczko wstaw proszę zdjęcia tych bidulków, zaraz Ci je prześle bo coś nadal mi to nie wychodzi. Dzięki Wezwano mnie na Policję jako świadka, powiedziano mi jedynie, że już się właścicielem zajmą ,.a psy mogą iść do adopcji. Jedyne pocieszenie, że psy są jak gdyby z Policji, więc może jeszcze pożyją.
  5. Szarik szczęśliwie ma już dom i wspaniałych opiekunów. Niestety pudelek i kotek nie żyją. ( z dn.28.06.2006) Dogomaniacy pomóżcie ! Głupota i okrucieństwo ludzi wciąż przechodzi wszelkie granice. Byłam świadkiem i uczestnikiem interwencji z udziałem Policji, ponieważ sąsiedzi tzw. bliżniaka -domu wolnostojącego zauważyli, że na balkonie u sąsiada stoją już od dłuższego czasu dwa psy. Na przemian szczekały, początkowo (jak opowiada Pani, która wezwała Policję)nawet merdały ogonkami mając nadzieje, że ktoś je uratuje.ale gdy pomoc nie nadchodziła, psy z każdym dniem robiły się osowiałe. Interwencja doszła do skutku po 2 tygodniach usilnego wydzwaniania do różnych instytucji oraz Policji. Usłyszałam od tej Pani, że nie było zainteresowania,był mróz ,a psy wciąż tam były. Koniec ,końców zjawiła się Policja i zaczeły się rozmyślania co dalej zrobić. Pragnę również zauważyć, że gdyby nie Ci Państwo z sąsiedztwa, którzy dokarmiali pieski rzucając im jedzenie z własnego balkonu, dziś psy by nie żyły, nie żył by również kot ,który był zamknięty w domu -tzw. właściciel do dziś się nie pojawił, a więc to prawie miesiąc. Gdy tam weszliśmy radość psów była ...tego nie da się opisać, a kocio tak pchał się na człowieka, że aż serce bolało ONE WIEDZIAŁY< ŻE PRZYSZLIŚMY JE URATOWAĆ> Na zewnątrz pieski zostały nakarmione i zanim daliśmy jedzonko kotkowi , on sam łyknął w całości padniętą wiewiórkę. W nagrodę -te przelęknione pieski i lekki jak kartka papieru kotek-zostały wywiezione do schroniska koło Nasielska-Krzyczki, choć był dla nich dom tymczasowy ALE TAKA JEST PROCEDURA (tak mi powiedziano). Osobiście nie znam tego schroniska ,ale zasięgnełam stosownej opinii ( nie jest dobrze.) Najpierw przez tydzień ciężko było ustalić kwestie prawne ,czy psy i kot są depozytem bo będzie sprawa w sądzie, potem znów usłyszałam, że są skrajnie wyczerpane, nie wiadomo czy kotek przeżyje, ale teraz już nic nie stoi na przeszkodzie by ponownie uratować im życie. Ps.zdjęcia są marne robiłam je "w szale" tego co zobaczyłam, bo tego miejsca nie można nazwać mieszkaniem i do tego te psy wyjące na tym cholernym balkonie ./pieski są młode i przyjazne trzymają się razem. Bałam się zapytać czy w schronisku mają wspólny boks.Mam nadzieję. Wybieram się do nich na dniach ,wtedy zrobię lepsze zdjęcia.
  6. Tzw. buda jest nie ruszona czyli jest tzw. budą, bo jak Zenek twierdzi - nie ma co, dobrze jest! Myślałam już nawet o tym, że zaproponuje mu jakieś pieniądze jeśli NAPRAWI BUDĘ....... ale ja nie mogę być tam codziennie i nalewać wody do miski bo skończył się śnieg, a ten tuman ma to gdzieś....Wiem nie ma rozsądnego wyjścia , dlatego chociaż do Was sobie pogadam.
  7. Enia dziękuje , karma jeszcze jest, a nasępną ja już kupię. Nie macie pojęcia jak Perła się cieszy kiedy tam wchodzę, ten widok zamiast cieszyć tak cholernie boli. Wchodzę tam jak złodziej to marne uczucie...... jedzenie+ jeden dotyk =koniec wizyty, a ona tak patrzy...
  8. Beata -nie ma sprawy mnie też czasem opadają siły, zbyt wiele tego co wciąż widzimy. Co do suni to z niecierpliwością oczekuje na termin sterylki, jakby to coś miało zmienić tzn. wiele to zmieni z punktu widzenia ochrony niechcianych, a raczej biednych dzieci,oraz jej zdrowia i niepotrzebnego z tym związanego stresu, ale dla niej samej, sama nie wiem , ona nadal jest zastraszona, samotna i pewnie nadal bywa głodna. To niemożliwe żeby nic nie dało się zrobić.:confused:
  9. Felcia podobno ma być średnia, ale coś mi się wydaje, że będzie bardziej wilkiem , łapeczki wciąż rosną. Pańcia Felci ma to w nosie bo i tak kocha ją przeogromnie.
  10. Wczoraj była u mnie z wizytą córeczka naszej suni łańcuchowej. Jaka ona jest piękna i jaka szczęśliwa i tak bardzo zakochana w swojej Pańci z wzajemnością, aż nie mogłam się napatrzeć. Gdyby tylko nasza Perełka mogła zrozumieć to o czym do niej mówię-że jej dziecko jest bezpieczne i szczęśliwe.Po prostu rozpieszczony, ukochany szczeniorek i już widać, że będzie naprawdę mądrym ,niesamowicie oddanym psem. Ps. A uszy ma takie, że nie jeden Owczarek chciałby takie mieć.
  11. Dorothy dzięki bardzo. Wracając do tematu budy ..."Pani nie trzeba ja jej zaraz czystego siana nawpycham i będzię dobrze ,nic jej się nie stanie....." to odpowiedz na moją prośbe poprawienia jej warunków na czas po operacji, miałam nadzieję, że pod tym pretekstem coś się uda zrobić.Do dziś jest bez zmian, nic nie dociera :stupid: :stupid: :stupid: Jestem załamana ,bo gdy ostatnio przejechałam się po okolicy tej najbliższej, okazuje się, że podobnych miejsc jest sporo ,mam jedynie nadzieje, że łańcuch nie zawsze znaczy głód. Całego świata nie zbawimy,ale nie robić nic, to chyba znaczy godzić się na to- prawda ?
  12. Raczej tak, ale jeszcze Ci wyślę. Dziękuje, że przyjedziesz, ja już nie wiem jak mam z tym kołkiem rozmawiać, on tylko przytakuje- tak, tak ,wiem, zrobię, a dalej jest tak jak było. Dziś pod sklepem chłopaczki- pijaczki powiedzieli sami z siebie, że jak się ma zwierzaki to trzeba je karmić i dbać o nie, a tych palantów (pokazali na dom Zenona) trzeba by podusić jak leci- cokolwiek to znaczy, wszyscy wiedzą, że tam zwierzaki głodują. Stałam tam słuchałam pijanych wywodów, a sunia stanęła na tym swoim pagórku tak, że widziała sklep i ulicę i pięknie merdała do mnie ogonkiem. Ona już poznaje mnie po krokach i tak tańczy, że ja jeszcze jej nie widząc ,słyszę dzwięk tego cholernego łańcucha. Tam pod sklepem usłyszałam o 5m-cznym Owczarku na łańcuchu i powoli zaczynam popadać w przepaść beznadziei.Co ja mam zrobić tym ludziom by nie traktowali zwierząt jak rzeczy...........Kto mnie pocieszy, że warto choćby dla jednej istoty, że muszę mieć siłę........ bo ja czasem mam dość.
  13. Jestem za! Bardzo chcę ,by ktoś oprócz mnie spojrzał na to wszystko od nowa. Nie znam się na koniach, więc niewiele mogę ocenić. Poza tym nie wiem jak tam do nich wejść,a o nich wiem tyle ile usłysze od ludzi. Wiem, że razem wymyślimy jakąś bajke i jakoś to będzie ...
  14. Dziewczyny ja tu mieszkam więc jestem, jeśli się zdecydujecie na wizytę to dajcie tylko znać. W soboty jestem cały dzień na Paluchu, więc niedziela będzie dogodniejsza, chyba że dam Wam adres. ....mam w pamięci jak stoi tam koń, wystawia głowę przez okienko w drzwiach stodoły ,pochyla się wciąż w ruchu bezwarunkowym do siana .Niestety siano jest nieosiągalne , jest zbyt daleko,leży na ziemi na zewnątrz........... a może szyja jest zbyt krótka ?
  15. Piesiulku nie poddawaj się ! Hop do góry!!!!!
  16. Zenek "dobry" człowiek zawsze w niedzielę chodzi na 9:00 do kościoła, potem raczej jest w domu, chyba że brat go zaprosi do siebie. Gm. Babice -Koczargi Stare- tu mieszka sunia ,jak by coś....
  17. Zawsze staram się zostawić tak otwartą brame, żeby ze sklepu i z ulicy ktoś mnie widział i w razie co może zareagują :crazyeye: , jeśli nie ,to może zdąże do tej bramy jak by co...
  18. Dzis będą nowe zdjęcia. Jedno suni, drugie -tzw.stajni, konik wyglądał do mnie przez okianko, ale kiepsko to na zdjęciu wyszło, bo nie mogłam podejść bliżej- trochę strach,jakaś siekierka w plecach jest calkiem możliwa. Zenon jak jest, to chętnie ze mną rozmawia ,ale reszta nie zbyt chętnie, a ja sama nie mam pewności kto jeszcze tam mieszka.
  19. Jest odpchlona, odrobaczona i już trochę podkarmiona.
  20. ........nie mogę jej tam zostawić na zawsze. Dziewczyny czy któraś z Was sterylizowała łańcuchową sunie i czy miałyście jakieś pisemko dla tzw. włściciela, że za jego zgodą i w razie gdyby operacja się nie powiodła i takie tam...Zenek musi coś takiego podpisać, a najlepiej żeby na piśmie się zobowiązał, że poprawi jej warunki bo zabieg jest sponsorowany przez np. fundację, która jak by co- obciązy go kosztami za nie wywiązanie się z obowiązku zapewnienia suni godnych warunków w ciepłej i suchej budzie. Tylko czy wtedy on mi nie powie żebym spadała ?
  21. Ile to już stron dzisiaj przeleciało? Każdy sposób jest dobry żeby być na górze. Najlepsze jest to , że to przyjemne, wesołe i pożyteczne !
  22. Beatko bo ja zaraz pampersa będę musiała zainstalować
×
×
  • Create New...