Jump to content
Dogomania

swan

Members
  • Posts

    1229
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by swan

  1. O rany:crazyeye: To jak Ona przebrnie przez cały wątek Mazaka i Hossy, to nie będzie już czasu na dojazd do Dorothy:eviltong:
  2. A Dorothy gdzieś może po "małą";) wyjechać? Żeby wiedzieć, jak daleko szukać transportu...i dokładniej w jakim kierunku? Którędy Ona jedzie do Niemiec do siebie?? No i qurcze, to Hossę jeszcze trzeba chyba zachipować przed weekendem??
  3. jak trzeba będę o ósmej:loveu: tylko proszę się nie zdziwić, jak będę w piżamie:cool3:
  4. no to pół Polski już mamy obstawione:evil_lol: kto da więcej???
  5. proponuję zakupić 4 sztuki kagańców (Dziuba musi jechać sama, bo poza kierowcą i psami już się nic w tym samochodzie chyba nie zmieści:-o ) jeden średnio-duży dla Essy dwa małe dla dobcia (jeśli to ten szczeniak) i dla Lusi jeden ogromny - żeby Polcię całą tam wpakować dla bezpieczeństwa:loveu: :loveu: :loveu:
  6. sluchajcie, to się powoli robi jak gęsta siatka szpiegowska:crazyeye: i jeszcze trzeba by połączyć 2 wątki - bo Pola i Lusia w jeden samochodzik się już ładują, a my tu skaczemy między dwoma wątkami:huh:
  7. a co, szczeniaczek od Andzi69 załapał się na przejażdżkę po kraju? czu jakiś inny dobcio z Kielc???
  8. OK, to ja mogę dołożyć swoją cegiełkę. Dawno nie byłam u rodziców w Poznaniu.... To bym "podskoczyła" po Hossę do Szczecina (przynajmniej poznam moją niedoszłą sunię:razz: ) i mogę ją zawieźć do **************gwiazdkowego hotelu "U PaulinyT" TYlko duży apartament prosimy, bo to duża panna:razz:
  9. mosii: ja już gadałam ze wszystkimi:shock: rk66 zgodziła się wieźć Lusię do Ciebie, potem nocleg u :modla:Sz.P. mosii:lol: dziuba zgodziła się wziąć Lusię na stopa, potem przesiadka do ZuziM, do której mam po Lusię podjechać ale myślałam, że jesteśmy trzecie (Pola, Essa, Lusia) - kto jeszcze jedzie??? Ale będzie "wesoły autobus":laola:
  10. JA JA JA JA :multi: JA POTRZEBUJĘ TRANSPORTEREK:multi: :multi: Lusia nie zna smyczy, boi się ludzi. Chcę to zmienić, ale muszę ją mieć tutaj. Ona ma jechać z Wami, rk66 zgodziła się ją przewieźć, dziuba też, Mosii ją przenocuje, dalej przejmie ją ZuziaM a potem ja ją odbieram. Tylko nie mamy transporterka dla suni 40 cm w kłębie. Można pożyczyć??? :modla::modla::modla::modla::modla:
  11. HALO PODNOSZĘ!!! BARDZO PROSZĘ:modla: :modla: :modla: SZTAFETA NA 4 RAZY ZORGANIZOWANA, TYLKO PANNA WŁASNEGO PRZEDZIAŁU CIĄGLE NIE MA :wallbash: SUNIA 40 CM W KŁĘBIE:loveu:
  12. Słuchajcie, udało się Lusię podczepić pod transport Polci bez łapki, jedzie w niedzielę w okolice Jeleniej Góry, skąd ją odbiorę. Ponieważ transport to jest sztafeta 3 osób i 3 samochodów w środku w sumie z 3 psami, no a do tego Lusia taka nie całkiem oswojona z człowiekiem jest;) to trzeba jakiś transporterek w Krakowie dla niej do pożyczenia. Zmieńcie proszę tytuł wątku i bardzo proszę o pomoc. Jest środa późny wieczór, boję się że jak wyślę stąd mój, to może nie dojść na czas do Missieek i będzie klapa. Odsyłanie po akcji jest bezpieczniejsze. Może ktoś pomóc??
  13. ............................:calus:..............................
  14. qrcze, trafiłam na wątek Mazaka, bo czytałam o Hossie, rany julek, Dorothy,jak wyniki? trzymam kciuki
  15. Jestem bardzo daleko, więc z tymczasowym u mnie krucho, poza tym mamy tutaj fatalne zaplecze weterynaryjne. Z ONkiem jechałam na operację do Wrocławia, bo tutaj to go chcieli tylko uśpić (wyleczony:multi: ) a z kocurem do Poznania. Pigwie nie można takich podróży ciągle fundować. Ale deklaruję się z pomocą finansową Pigwusi, kiedy ją już ktoś weźmie do siebie do ciepełka domowego
  16. Oczywiście oboje z TZ postanowiliśmy, że póki coś z ogrodzeniem nie zrobimy przy domu, nie będziemy mieć psów. Ale Hossa do naszej szkółki powinna dobrze pasować:lol: Ona je może tylko taranem pokonać:lol: A jeśli będzie próbować, to w sklepie internetowym dla zwierząt znalazlam wreszcie elektryczne ogrodzenie , które można nałożyć na istniejącą siatkę w cenie, że jestem w stanie je kupić (gdybym znalazła to wcześniej, Marko by pewnie nie uciekł, ale znalazłam takie i w cenie dostępnej dopiero, jak ryłam po wszystkich możliwych stronach w poszukiwaniu ogłoszeń i dając ogłoszenia o moich psach, tak też trafiłam na dogomanię:cool3: ). No więc szczęście w nieszczęściu. Jeśli Hossa nie zjada kotów, będzie dużo ze mną, bo ja pracuję w domu i ogrodzie i szkółce właśnie przynajmniej od wiosny do jesieni. Poza tym ja byłam "wychowana" na tradycyjnych metodach szkoleniowych, które przeszedł mój PON (już za TM) i potem próbowałam to samo zrobić z Marko. Dopiero ostatnio znalazłam stronę o Gringo, Alteri, klikerze itp. Już mam kliker, 3 książki w biblioteczce i w trakcie czytania (z listy do szkolenia na instruktora Alteri) i nie jestem behawiorystką, ale dopiero teraz widzę, jak wiele błędów wychowawczych popełniałam będąc pewna,że wiem dobrze, bo nauczyli mnie fachowcy... No i ...tęsknię za psami. Najbardziej za Markiem i Negrą oczywiście:placz: Ale tak naprawdę już je opłakałam , a teraz szukam spokoju na świecie przed TM.... To chyba tyle. Jak chcecie ze mną pogadać, podam telefon na PM w każdej chwili. Pozdrawiam
  17. Hej, nie mam zamiaru się "zapsić" od razu. W tej chwili nie ma żadnego psa, tylko dwa koty.Jeśli Marko z Negrą wrócą, to zakładając że przyjedzie do mnie Hossa jako domowniczka i Lusia na resocjalizację do tymczasówki, to akurat będą 4 psy:lol: I Marko i Negra są bardzo przyjazne, Negra ma dopiero pół roku, a Marko kocha wszystkie kobiety:evil_lol: Marko uciekał z kojca zrobionego 20 metrów od domu. Już jak był młodziutki rozrywał siatkę leśną żeby podejść pod drzwi domu i się zameldować szczekaniem:evil_lol: Dla wyjaśnienia - "kojec" to teren trawiasty 150 m2 ogrodzony siatką, z małą wiatą i budą. Jak podrósł, próbowaliśmy go przenieść do szkółki, o której pisałam wcześniej. Nie będę opisywać co robił, żeby tam nie siedzieć (teraz jakieś 50 m od domu) ale zajmowało mu to jakieś parę minut żeby się wydostać, i nie jakieś tam prymitywne podkopy:eviltong: on bardziej przypominał małpę, wspinał się po ogrodzeniu i przeciskał przez górne oka siatki, które są w siatce leśnej większe:crazyeye: Tak więc drugiego takiego artysty mała szansa spotkać. A jak już zasmakował wolności, to ciężko było oduczyć, tym bardziej że jak pisałam wcześniej, miał instynkt łowiecki, na koty był bardzo skuteczny:shake: a u nas pod dom wiele saren i zajęcy podchodzi, Marko żadnemu nie odpuścił pogoni, a ja byłam coraz bardziej bezradna. Moja wina, bo nie chciałam go dać na łańcuch:shake: A Negra była/jest przytulaśnym szczeniakiem zakochanym na zabój w Marko. Nigdy nie odbiegała od domu, ale raz odważyła się pobiec za swoim "braciszkiem" i już nie wróciła:-( Zaczynam aktywnie dla siebie interesować się pieskami, bo mieliśmy informację, ż e nasze psy zostały zastrzelone przez pomyłkę na polwaniu:placz: Jak się domyślacie, niewiele się na ten temat można dowiedzieć, a ja usiłuję się dowiedzieć, czy to na 100% były moje psy. Chcę wiedzieć, czy już mam przestać szukać:-(
  18. Hej, nie mam zamiaru się "zapsić" od razu. W tej chwili nie ma żadnego psa, tylko dwa koty.Jeśli Marko z Negrą wrócą, to zakładając że przyjedzie do mnie Hossa jako domowniczka i Lusia na resocjalizację do tymczasówki, to akurat będą 4 psy:lol: I Marko i Negra są bardzo przyjazne, Negra ma dopiero pół roku, a Marko kocha wszystkie kobiety:evil_lol: Marko uciekał z kojca zrobionego 20 metrów od domu. Już jak był młodziutki rozrywał siatkę leśną żeby podejść pod drzwi domu i się zameldować szczekaniem:evil_lol: Dla wyjaśnienia - "kojec" to teren trawiasty 150 m2 ogrodzony siatką, z małą wiatą i budą. Jak podrósł, próbowaliśmy go przenieść do szkółki, o której pisałam wcześniej. Nie będę opisywać co robił, żeby tam nie siedzieć (teraz jakieś 50 m od domu) ale zajmowało mu to jakieś parę minut żeby się wydostać, i nie jakieś tam prymitywne podkopy:eviltong: on bardziej przypominał małpę, wspinał się po ogrodzeniu i przeciskał przez górne oka siatki, które są w siatce leśnej większe:crazyeye: Tak więc drugiego takiego artysty mała szansa spotkać. A jak już zasmakował wolności, to ciężko było oduczyć, tym bardziej że jak pisałam wcześniej, miał instynkt łowiecki, na koty był bardzo skuteczny:shake: a u nas pod dom wiele saren i zajęcy podchodzi, Marko żadnemu nie odpuścił pogoni, a ja byłam coraz bardziej bezradna. Moja wina, bo nie chciałam go dać na łańcuch:shake: A Negra była/jest przytulaśnym szczeniakiem zakochanym na zabój w Marko. Nigdy nie odbiegała od domu, ale raz odważyła się pobiec za swoim "braciszkiem" i już nie wróciła:-( Zaczynam aktywnie dla siebie interesować się pieskami, bo mieliśmy informację, ż e nasze psy zostały zastrzelone przez pomyłkę na polwaniu:placz: Jak się domyślacie, niewiele się na ten temat można dowiedzieć, a ja usiłuję się dowiedzieć, czy to na 100% były moje psy. Chcę wiedzieć, czy już mam przestać szukać:-(
  19. jutro będę uziemiona w domu więc cały czas na necie, pisz jak coś się dowiesz. W sumie z TZem mieliśmy długą dyskusję na temat psów. Musimy postanowić, kiedy przestajemy szukać Marka i Negry:placz: Ja jeszcze próbuję. I tak naprawdę ograniczają nas finanse do wyżywienia wielu zwierzaków i obawy TZa żebym nie zdziwaczała. Ale w sumie decyzja należy głównie do mnie, bo Jego prawie nie ma w domu i ja się opiekuję zwierzętami i ja z nimi jestem cały czas. Dlatego docelowo chcemy 2 duże psy na dworze w szkółce i 2 średnie w domu. Do domu już biorę Lusię z Krakowa, którą trzeba dopiero oswajać z człowiekiem, a potem to zobaczymy. Hossa jest piękna i mój TZ aż krzyknął z zachwytu jak ją zobaczył. Tak więc sprawa jest jak najbardziej na serio. Myślę, że psy tego typu nie uciekają w las za sarnami:cool3: Przynajmniej mam taką nadzieję. No i wygląda na to że Hossa nie jest drapieżnikiem wobec innych psów:cool3: Więc z jej pomocą nasz plan się ziści. A to nie jest mój pierwszy pies. Marko i Negra też nie były pierwsze. I już jestem mądrzejsza i smutniejsza o pewne błędy których już nie popełnię, dlatego szukam psów odpowiednich do mojego miejsca na ziemi.:p
  20. Miałam 2 sztuki:placz: Nie mogę mieć więcej nic polującego bo uciekają mi do lasu. Moich dwóch kochanych szukam od ponad miesiąca, ale mam informację, że najprawdopodobniej zostały zastrzelone:placz: Rozglądam się za nowymi psami, które nie przejdą przez oka siatki leśniej, jak mój ONek. Mieszkam w gospodarstwie pod lasem. Obok domu mam 5000m2 ogrodzonej szkółki, gdzie chciałabym trzymać 2 duże psy mieszkające w budzie (nie na łańcuchu). Tak mieszkał mój ONek, miał wspaniałe futro i rzadko korzystał z budy. A na te ostatnie mrozy miał przygotowany nocleg w budynku gospodarczym. I mi i mojemu TZ bardzo się podobają duże psy. Myślałam że będę go musiała przekonywać, bo On też lubi najbardziej ONki, dobki i rotki, a ja jestem tu najczęściej sama bez pomocy i trochę się nie czuję na siłach wychowania dobka czy rotka. Innymi słowy - szukam dużego psa, który mnie nie zje (157 wzrostu, ważę mniej niż worek pyrek;) ) ale będzie się do czego przytulić i który nie musi pracować z człowiekiem po kilka godzin dziennie, bo to z nudów pewnie mój kochany Markuś uciekł do lasu. Wybieg jest, troskliwa opieka też, Za kilka lat do terenu szkółki będzie dołączony mój ogródek i nowy domek, tak więc psy będą bliżej domu. Dlatego mam jeden ważny warunek. Hossa nie może polować na koty. Marko polował na koty, niestety skutecznie:-( Moje ocalały, ale tylko ja wiem, ile nerwów mnie kosztowało dopilnowanie, żeby się nie spotykały:shake: Przed chwilą pokazałam TZowi zdjęcia Hossy. BIERZ JĄ!! to była jego jedyna reakcja:crazyeye: zaskkoczył mnie totalnie:crazyeye: No więc, bardzo proszę o informacje, jak Hossa traktuje koty:p
  21. Dorothy, ja Ci mogę przechować Hossę do lipca:cool1:
  22. OK, to ja wszystko wiem:cool1: Dobra, czekamy do jutra co z transportem od Ariadny i działamy dalej. Zabieram Ci maleńką niedługo:glaszcze:
  23. :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: TO GDZIE ONA TERAZ JEST:crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: to ja coś źle zrozumiałam, gdzie ona jest z tymi kotami?:oops: Dziewczyny mówią, że mają transporterek na średniego psa. To Lusia jest pewnie średnia prawda? Ta wiedza powinna starczyć:p
  24. :multi: OOOO Ariadna pisze, że mają transporterek, mogą go wziąć. Tylko trzeba by sprawdzić, czy będzie wystarczająco duży dla Lusi. Możecie napisać, ile ona ma wzrostu? Na zdjęciach to ona zawsze w pozycji płaskiej jest...:p
  25. Jutro powinna być wiadomość od Ariadny, kiedy Jej siostra jedzie na trasie Kraków - Szczecin i czy podejmie się przewozu Lusi. Słuchajcie, ta Lusia dzikuska wystraszona to w kontenerku musi jechać prawda? Macie taki kontenerek do pożyczenia? Ja mam taki dosyć spory, bo wożę w nim 2 koty, więc chyba Lusia by się zmieściła zwinięta w kuleczkę swoim zwyczajem, ale jak go wam "podrzucić" ?:shake:
×
×
  • Create New...