Mosii, chyba rzeczywiście czeka Cię ciężka noc - wszystko wygląda na to, że poród tuż tuż. Jak moja suczka rodziła (została wzięta szczenna ze schroniska, o czym nie wiedziałam) to leżała na moim łóżku i cicho piszczała. Jak pisnęła, to ja ręką sprawdzałam czy już wody odeszły i tak całą noc. Jak w końcu nad ranem przysnęłam, to przegapiłam to odejście wód. Sunia głośniej zapiszczała i wtedy ją przeniosłam na "salę porodową" czyli do pudła, gdzie zaraz jeden po drugim urodziła 4 szczeniaczki - wtedy pierwszy raz byłam położną - cóż za przeżycie!!! W dodatku Kora była taka mądra, że jak jeden szczeniaczek się nie ruszał to sama zaczęła szarpać za pępowinę, aż mu bąbelki powietrza nosem poszły i od razu weszło w niego życie.
Oby poród był za dnia, żebyś się wyspała. Ja i mój futrzak życzymy powodzenia.