-
Posts
779 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Tundra
-
Moja znajona na 6 suczek i nie ma problemow. Ja miewam na tymczasie rozne sunie i najczesciej jest w porzadku, ale kiedys mialam taka, ze gdybym ich ( z moja osobista)sila i dosc brutalnie nie rozdzielala to nie wiem czy by sie niepozagryzaly. ja uwazam, ze tzw. chemia pomiedzy decyduje a nie plec i ilosc. O ile mi wiadomo, to w Celestynowie trudno sprawdzic psy "na koty."
-
[B]<H1>Nietrzymanie moczu po sterylizacji<[/B] [B]/H1>Dorota Sumińska[/B] [B]1,5 roku temu poddałem moją suczkę sterylizacji. Przez kilka miesięcy wszystko było w porządku, potem się zaczęło... Najpierw parę kropelek moczu na podłodze, potem więcej i więcej. Weterynarz przepisał Incurin. Działała już mała dawka (1 tabletka 1 mg co drugi dzień). Po około 2 miesiącach mój pies miał ostry kryzys, w ciągu 2 dni zaczął słaniać się na łapach, wreszcie w ogóle nie miał sił, żeby się na nich utrzymać. W lecznicy kilku różnym weterynarzom nie udało się ustalić jego przyczyny, mimo zrobionych szczegółowych badań krwi i moczu (pamiętam tyle, że 5-6 przekroczone były normy ALT, ASP,zbyt wysoki poziom potasu... tyle zostało mi w głowie), USG, RTG i sam już nie wiem co jeszcze :( Jeden z lekarzy na podstawie objawów klinicznych podejrzewał, że to może być choroba Addisona. Ostatecznie po podniesieniu na nogi mojego psiaka, przy pomocy różnych kroplówek, zalecono mi podawanie Cortineffu i Encortonu i po powrocie do norm wyników stopniowe obniżanie ich dawek, ciągle pod kontrolą lekarza oczywiście. Tyle, że właśnie od czasu tego kryzysu Incurin przestał działać. Zalecono mi podawanie syropu Propalin. Pomogło (częściowo) dosłownie na miesiąc czasu. Potem znów kazano spróbować mi z Incurinem. Od około 2 tygodni jest tragicznie: z jednej strony psiak potrafi wytrzymać całą noc, choć nie zawsze, ale kiedy się obudzi, zaczyna „pokapywać”, to znów zsika się zupełnie leżąc na swoim posłaniu czy na podłodze. Pieluchy zmieniam już dwa razy dziennie i wygląda, że będę musiał to robić coraz częściej :( Weterynarze rozłożyli ręce i stwierdzili, że niestety nic więcej nie mogą zrobić i muszę sobie jakoś dawać radę... Jasne, tylko jak? Proszę o pomoc, jeżeli w ogóle są jeszcze jakieś możliwości. Pozdrawiam. [I]Paweł[/I][/B] [B]Proszę zastosować terapię hormonalną. Lek dla kobiet po menopauzie - Estrofem 2 mg. Najpierw 1 tabletka dziennie przez kilka dni, potem co drugi dzień, a potem raz w tygodniu. Powinno pomóc radykalnie. Jeśli podczas stosowania Estrofemu wystapią objawy cieczki należy natychmiast zmniejszyć częstotliwość podawania leku do jednokrotnego w tygodniu lub nawet rzadziej.[/B] Czy ktos z Was juz tego probowal?
-
Czy nie mowili w tym programie o tym, ze tam -w Londynie "nie daje sie pieskom po prostu wybiegac po okolicy" kiedy tylko im na to przyjdze ochota? Czy nie mowiono o tym, ze kundli= mieszancow prawie nie ma, bo hodowle sa mocno obostrzone? Czy pokazywali w tym londynskim luksusowym schronisku stare pieski, trzylapki, pieski bez oka lub z chorobami skory? Pewnie nie, bo one i tam nie maja specjalnie wielu amatorow, wiec nie czekaja....
-
Z ciekawosci sie zapytam- Wy tam wszystkie z psami jedziecie?
-
Czy pojechal odrazu do domu czy na tymczas? Mozna sie dowiedziec- tak ogolnie- gdzie trafil?
-
z tego co ja wiem to u p. Ali sa i psy i koty, wiec jak Ares tam jest to pewno zgodny :lol:
-
Tanitka a wiesz cos wiecej o tym czarnym " brzydalku" obok? wiek? Jak u niego ze zdrowiem?
-
Czemu Ty kobito sie dziwisz , ze Luska to teraz taka usmiechnieta. Mnie jak o Was i u Was czytam tez sie "morda" smieje :lol:
-
[ Chyba nie potrafię przekazać tego, co chcę Wam powiedzieć. Ciągle i bezustannie mam w pamięci Lusię bojącą się spojrzeć na mnie, ruszyć w mojej obecności, a potem chodzącą prawie ciągnąc brzuchem po ziemi A teraz: teraz Lusia leży koło mojego biurka, właśnie przed chwilą przeciągnęła się rozkosznie przez sen i pomruczała przez sen, zrelaksowana totalnie, chodzi w szeleczkach, nauczyłam ją obchodzić przeszkody na flexi, jeśli pójdzie nie z tej strony drzewa co trzeba, jeździ samochodem, chodzi sama ze mną do weterynarza, juz nie muszę wołać weta do domu, chodzi jak cywilizowany zwierz w kubraczku po operacji i zachowuje się, jakby całe życie chodziła w ubrankach dla zwierząt, totalnie jej nie interesuje...... A ja mysle, ze kazdy kto mial psa ze schroniska choc ciut przestraszon, choc przez tylko godzinke i zna losy Lusi- swietnie Cie rozumie. Ale nikt- choc wielu sie cieszy- nie ma takiej radosci z tego jak Ty. I to jest chyba jedyna, prawdziwa i wielce sprawiedliwa nagroda za cierpliwosc i czas. A nie jeden Ci zazdrosci tego sukcesu..... ;)
-
Kto robil strone schroniska zamojskiego? cos takiego bylo http://schronisko.la.org.pl/index.php?option=com_ponygallery&Itemid=31&func=detail&id=205#ponyimg
-
Z Żyrardowa do Krakowa, czyli Makumba zmienila adres! ...MUCHOMOREK [']
Tundra replied to fona's topic in Już w nowym domu
CudoKOTKI! -
Arko, co dzieje sie z psami bezdomnymi z takich gmni, jesli rozwiazuje sie z nimi umowy(gmninami). Schroniska " okoliczne" to Lublin, Rzeszow, Krzesimowo (w promieniu 80-150 km)... i dlugo, dlugo nic.
-
Pieknie biega :lol: Szczesliwy pies!
-
Pochodze z zamojskiego i bywam w tamtych stronach. Moja znajoma pani wet. mowila mi o tym, ze tam jest koszmarnie. Dla mnie wszystkie schroniska to tagedia, i w zadnym zwierzetom nie dzieje sie dobrze... odrzucenie, zycie=egzystowanie w grupach,ect. ect. etc.... podgldalam tez watki wolontariuszek z Zamoscia -wyciagaly najbiedniejsze, najslabsze- takie sa wszedzie a ich zdjecia dawaly wrazenie raczej czystego schroniska. jesli prawda jest to ze tam jest gorzej niz zle To Zamosc jest dla mnie blizszy Orzechowcom gdzie bywaja ludzie z dogo a "zadyme " interwencje musi zrobic ktos z zewnatrz....
-
A ja mysle, ze gdyby nie bylo tych dwoch lat= cierpliwosci nie byloby ostatnich miesiecy. Oba etapy sa po rowni wazne. indywidualny watek Lusi nalezy wydrukowac/ powielic i rozsylac dalej- historie psa oswojonego :lol: A moze by otworzyc dzial pieknych lub wyjatkowych historii
-
Swan- musze zapytac- czy Ty wiesz, ze to co i JAK piszesz teraz o Lusi to wiecej niz 200.... 300% zmian ??????????? Czy Ty jeszcze pamietasz.... dawna Lusie? A moze ta spryciara robi tak, zeby nie pamietac ;)a tylko wiedziec
-
Napewno wroci- dajej troche czasu.
-
Swan- Ty wyjatkowo dobro-madra dziewczyna jestes i TAK trzymac.
-
:razz:powtorka pierwszego...
-
Dzis!!!!- 9 55
-
[B]Ze str. TVN[/B] [B]Ja i mój Pan - odc.2[/B] Opowieści o psach potrafią zdominować każde towarzyskie spotkanie. Ten program nie jest typowym poradnikiem weterynaryjnym dla właścicieli psów i innych zwierząt domowych. Przeciwnie, w naszym programie interesują nas emocje i uczucia, szczególne więzy łączące człowieka i jego ukochane zwierzę, przede wszystkim psa - ale nie tylko. Każdy odcinek programu ma swój temat przewodni, w związku z nim swój tytuł, a dobór zapraszanych gości (właścicieli ze swoimi psami) jest temu tematowi ściśle podporządkowany. Bohaterami tego odcinka są psy przygotowane do życia i pracy z osobami niepełnosprawnymi, potrzebującymi pomocy na co dzień. Ika, Iris i Ghana są takimi psami. Ika, to psi profesor uczący inne psy pomocy osobom niepełnosprawnym. To także pies roku 2007. Iris jest psem pomagającym naszemu gościowi, pani Annie Urbańskiej, w jej codziennym życiu. Pani Anna porusza się na wózku. Ghana natomiast jest pierwszym w Polsce psem uczonym do pomocy osobie niesłyszącej. Obok pani Anny gośćmi programu są Aneta Graboś i Agnieszka Nojszewska - treserki przygotowujące takie psy. W programie pokazy niezwykłych umiejętności Iki, Iris i Ghany, a także krótka
-
Ogladalam dzis niestety tylko druga polowe. Bardzo mi sie podobalo!!! Boksery ktorym wspaniala osoba pomaga i p. Olszanski z jego urokliwymi "celestynowiankami" i bylo o tym ze warto brac schroniskowcow. Jestem jak najbardziej za takimi programami. Szkoda tylko, ze czas nie jest najoptymalniejszy. Czy telewidzowie moga gdzies wyrazaczc swoje prosby o powtorki programow?
-
Czytajac powyzsze posty odnosi sie wrazenie, ze wasze super wyszkolone psy to rewelacyjnie funkcjonujace maszyny- robia tylko to na co im pozwalacie i nic ponad to, wszystko zawsze jest jak powinno byc a wam nigdy nic niewlasciwego ze strony psa sie nie przytrafia. Nie wiem czy to bardziej smutne czy zalosne. Mnie podobalo sie ostatnio stwierdzenie mojej sasiadki, ktora jest wlasnie w trakcie ukladania psa. " Wychowalam 3 corki i wiem, ze nie zawsze odrazu, kazdy bedzie robil to co ja sobie zycze!"
-
[quote name='Agnieszka K.']Najlepszy jest pieprzowy w zelu w duzym opakowaniu. Działa super. Niestety, ale stety dla mnie i mojego psa. Nie ma to jak sie psiarz z psiarzem dogada:shake: U mnie najbardziej sprawdzaja sie jednak krotsze lub dluzsze rzeczowe - nie wrogie! - wymiany pogladow co do zasad postepowania z psem. I nie mam ani ja ani moje psy problemow z innymi wlascicelami psow. Czasem schodze innym z drogi i nie staram sie udowodnic, ze to ja mam racje.Bo moze i nie mam, ale nazywam to kompromisem. Ach- i ludzie raczej nie mijaja mnie kolem, a moje psy maja opinie zyczliwych- choc daleko im do tych waszych wzorcowych.;)
-
Az czy dzisiaj ktis ogladal? Ja niestety nie moglam:-(