Jump to content
Dogomania

jnk

Members
  • Posts

    1468
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jnk

  1. Gonia, nie dojechałam na pocztę, bo zawaliła mnie robota. Ale jutro się wyrwę na bank!
  2. Tak czy owak, trzeba iść na górę.
  3. Trzymam kciuki za pana kierownika i psiaki pod jego opiekuńczymi skrzydłami.
  4. Bezłapkowcy idą na górę bez kolejki!
  5. Kobieto, jeśli moje zdanko do czegoś Ci się przyda, przekazuję Ci niniejszym prawa autorskie do niego. Możesz nim powycierać wszystkie obiektywy w telewizyjnych kamerach :lol:. O dużych psach mogę dodać jeszcze, co następuje: 1. uwaga o głaskaniu psiej łepetyny ma także zastosowanie przy zakładaniu obroży i przypinaniu smyczy - istotne dla osób cierpiących na bóle kręgosłupa; 2. po jesienno-wiosennych spacerkach w deszczu i błotku dużemu wystarczy wytrzeć łapy i już można go puścić na salony, a mały przypomina utytłany mop, więc dla dobra perskich dywanów i podłóg z ezgotycznych gatunków drewna trzeba małego każdorazowo ładować do wanny i prać; 3. duży jest bardziej odporny na ataki ze strony wściekłego kota znajdującego się na wyposażeniu mieszkania, duży co najwyżej odwróci głowę ze zbolałą miną i z niemym wyrzutem spojrzy na kocią wredotę atakującą go rozcapierzoną łapą z zasadzki, gdy w tym samym czasie mały popadnie w chorobę nerwową i tiki; 4. dużego trudniej jest zatuczyć na śmierć (specjalność nadopiekuńczych staruszek, choć nie tylko), gdyż o dużym wiemy, że je dużo (co niekoniecznie jest prawdą) i w panice koncentrujemy się na dostarczeniu mu odpowiedniej ilości pożywienia, podczas gdy małemu z braku innych zajęć z upodobaniem skracalibyśmy życie ludzkimi smakołykami typu czekolada Milka i paróweczki, w wyniku czego niebawem sam zacząłby przypominać paróweczkę; 5. duży groźnie wygląda na wieczornym spacerze, choć najczęściej groźny wcale nie jest. I żeby było jasne - ja to wszystko piszę z własnego doświadczenia. Miałam psa pod kolana, teraz mam psa... nad kolana. Kota też mam (i drugiego w głowie :evil_lol:). Udanych występów w świetle reflektorów! Trzymam kciuki!
  6. Ech, jacy ci ludzie niemądrzy! Duże psy są fajne i bardzo poręczne. Na spacerze nie trzeba się schylać, żeby pogłaskać psi łeb :lol:. Wiem, bo tak mam.
  7. Gonia, czekam na priv ze wskazówkami wirtualno-adopcyjnymi :lol: .
  8. Berni, to nie tak, że popełniasz same błędy. Po prostu każdy musi się kiedyś pewnych rzeczy nauczyć - postępowania z psem także. Oprócz psa mam też kota. Fakt, to dwa kompletnie odmienne stworzenia. Cztery łapy, ogon, głowa, tułów, ale poza tym - wszystko inne! Pies na człowieka patrzy, a kot się gapi. Żeby tylko się gapił! Kot się wytrzeszcza! A jak się tak wytrzeszczy to może w tym głupawym wytrzeszczu trwać i trwać, aż się człowiekowi zrobi dziwnie, nieciekawie i straszno trochę i odwróci od kocich gał wzrok. Albo nie odwróci i w końcu kotu się znudzi i zacznie się wgapiać w coś innego. A z psem jest inaczej. Pies co najwyżej taktownie rzuci na człowieka okiem z ukosa, żeby nie być posądzonym o natrętne przyglądanie się. No, chyba że patrzy w oczy swojemu panu, ale to nie jest zwykłe patrzenie, tylko wyznanie miłości wyrwane prosto z psiego serca. Ty - jak na razie :evil_lol: - nie jesteś przez Pana Psiaka traktowana jak jego pani, więc nie ma mowy o takiej głębi psiego spojrzenia. A skoro Pan Psiak na Ciebie nie patrzy, to Ty na niego też nie powinnaś. To nie żaden straszliwy błąd z Twojej strony, tylko... ekhmm... drobne nieporozumienie. Na razie Pan Psiak wybrał jako przewodnika stada chyba Twoją mamę i jedynie ona może, jak sama piszesz, zrobić z nim niemal wszystko. Poczekaj, a na Ciebie też przyjdzie pora. Powodzenia i wytrwałości! Psy są fajne. Całkiem inne niż koty, ale równie fajne (tylko inaczej :lol:).
  9. Przepraszam, że trochę nie na temat. Wstąpiłam tu przypadkiem i umarłam ze śmiechu czytając Wasze, MałGosiu i Graven, opisy lulania vel ubijania. Czekam z utęsknieniem na dalszą wymianę postów. I całkiem już na poważnie: życzę szybkiej poprawy samopoczucia psiaka.
  10. Berni, jak pies warczy, to znaczy, że coś mu się nie podoba i nie ma sensu przeciągać takiej sytuacji. Kiedy leży w swoim koszyczku, to czuje się u siebie i warcząc daje Ci sygnał: "uważaj, jestem u siebie, a Ty z tą swoją ręką, która mnie głaszcze, jesteś u mnie. i nie życzę sobie, żebyś mi teraz przeszkadzała." W takiej sytuacji przestań go głaskać, zabierz rękę (żeby Cię nie dziabnął, gad jeden mały), ale natychmiast stanowczym tonem (czyli z bardzo wyraźną naganą i niezadowoleniem w głosie) powiedz "fe!" albo "fuj!". To dosyć powszechnie stosowane określenia i możliwe, że już kiedyś się z nimi spotkał i coś mu tam zaskoczy w jego małej łepetynie. Najlepiej chyba by było dać mu spokój w tym jego koszyku i go tam nie głaskać. Głaszcz go w takich sytuacjach, kiedy jest zadowolony, odprężony (broń Boże przy jedzeniu, bo może to potraktować jako atak na jego miskę). Skoro na spacerze nosiłaś go na rękach, to znaczy, że są sytuacje, kiedy Pan Psiak bezproblemowo daje Ci się dotykać i wtedy możesz go głaskać. Powoli przyzwyczajaj go do tego na terenie neutralnym, czyli nie w koszyku. A skoro sam wystawił brzuszek do głaskania, to mogłaś skorzystać z zaproszenia (ale rozumiem Twoje obawy). Następnym razem ostrożnie skorzystaj!:lol: Poczekaj jeszcze trochę, niech Pan Psiak zrozumie, że kierowniczką od żarcia jesteś nieodwołalnie Ty, a wtedy prawdopodobnie skończą się pojedynki wzrokowe i warczenie. Tak przy okazji, niewiele zwierząt lubi, kiedy patrzy im się prosto w oczy. Mój pies zawsze stara się uciec gdzieś spojrzeniem. Zwierzaki nie czują się wtedy pewnie, więc nie staczaj z Panem Psiakiem takich bojów :lol:, bo dla niego to nie jest sygnał, że jesteś silniejsza, tylko że jesteś zagrożeniem. A na zagrożenie... się warczy! Trzymam za Was oboje kciuki! :loveu:
  11. Czy mogę poprosić o oddanie mi w adopcję wirtualną Józia? Rozumiem, że na przelewie powinnam zaznaczyć, że to dla Józia?
  12. Gdyby wszystkie schroniska były takie, to... ech, rozmarzyłam się!
  13. Saskia, to jest znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem!
  14. Nie smucić się, tylko dreptać w górę.
×
×
  • Create New...