Dzisiaj jeszcze jestem w Bondarach...tylko wysiadłem z samochodu już był przy mnie Rudy a za nim Sunia, zresztą Rudy zawsze był pierwszy, Piksel nie biegał tak szybko ze względu na swoje łapki! Przybiegły spod balkonu gdzie mieszkały kiedyś we troje, usiadły pod oknem czekając na jedzenie...zjadły ze smakiem. Wcześniej gdy był z nimi Piksel, Rudy stał niejako z boku, może i ja podświadomie faworyzowałem Piksela a on uważał że jestem „jego” :) Po karmieniu poszedłem do sklepu, Sunia wróciła pod balkon a Rudzielec za mną...podskakiwał, cieszył się, stawał na łapkach – wręcz się śmiał. Wcześniej wydawał mi się psem już wiekowym (jakby z boku, nie bawił się..) ale teraz po jego zachowaniu to już sam nie wiem; zadowolony, wesoły a jak wracałem i zmierzałem do klatki to...złapał zębami za reklamówkę i ciągnął w swoją stronę :) Rudy najbardziej kojarzy mi się z pewną zimowa nocą kiedy poszedłem jeszcze przed snem je nakarmić, na dworze było -20, psy wtulone w siebie, Piksel i Sunia jakoś znosiły mróz lepiej ale Rudy usiadł przede mną i cały się trząsł, dygotał jak w febrze...zrobiło mi się zwyczajnie wstyd za siebie, że nie mogłem go zabrać do pomieszczenia...Dzisiaj późnym wieczorem dostaną z Sunia jeszcze po fajnej kostce z mięsem, muszę poczekać aż nie-bezpańskie psy pójdą do swoich domów...O Suni - ”wiem, że nic nie wiem”, na pewno bezpańska ale nikt mi nie udzielił odpowiedzi czy rodziła jakieś szczeniaki na osiedlu a pytałem kilka osób, może nie chcieli odpowiedzieć?! Jest bardzo ale to bardzo spokojna i miluśka, grzeczna wręcz do zagłaskania, leży pod balkonem i się patrzy...przynajmniej wieczorami. Rudy i Sunia nie wyglądają źle, musi je ktoś jeszcze dokarmiać, może nie systematycznie ale zawsze – te małe, bezpańskie pieski, mają na pewno lepsze życie niż Piksel...nie doświadczyły takiego okrucieństwa jak on.
Wiadomość sprzed chwili uzyskana od miejscowej młodzieży: Sunia ma około roku i jeszcze nie rodziła...to jest walka z wiatrakami!!! :(