-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
no to juz sami sobie tam sprawdzcie moze? A numer konta sie zgadza? Moze jaka dobra dusza chciala pomoc?
-
tu aukcja [url=http://allegro.pl/item592934975_pomoz_im_byc_znowu_razem_charytatywna.html]POMÓŻ IM BYĆ ZNOWU RAZEM !!!!! CHARYTATYWNA (592934975) - Aukcje internetowe Allegro[/url]
-
no w aukcji pisze ze fundacja irasiad :-( to co, robicie zbiorki i nic o tym nie wiecie? czy ktos sie podszywa? mam poszukac tej aukcji?
-
na zdjeciu sympatyczny z niego czlowiek... czy on ma jakas rente, jakiekolwiek swiadczenie? Bo jesli nie to faktycznie ciezko :shake: czemu jest w szpitalu czy to powazne? smutno ze tacy ludzie bez dachu nad glowa, szczegolnie ze nie pije- niestet rzadkosc wsrod ludzi ktorzy nie maja gdzie mieszkac i z czego zyc, przewaznie zapijaja smutki. Czy mozna w jakis sposob pomoc temu Panu doraznie czy juz zapewniliscie mu co potrzeba?
-
ale slicznote z niego zrobilas, no no:loveu: doprawdy cudo. Juz w formie zakudlonej mi sie podobal, ale teraz- poezja. Twoja slynna rogowka kuchenna zyskala nowego mieszkanca jak widze:cool3:
-
foxterierkowaty, po wypadku, porażone przednie łapki....ma dom
Dorothy replied to kikou's topic in Już w nowym domu
trzeba myslec jak mu pomoc... -
czy mozecie napisac cos o tej sprawie [url=http://www.efakt.pl/wydarzenia/artykul.asp?artykul=42986]eFakt.pl ť Z biedy oddałem przyjaciela[/url] zaciekawila mnie, znalazlam aukcje na allegro. Jak sie miewa ten pan, gdzie mieszka? Jak sunia? Na co wlasciwie irasiad zbiera w tym przypadku pieniadze?
-
foxterierkowaty, po wypadku, porażone przednie łapki....ma dom
Dorothy replied to kikou's topic in Już w nowym domu
biedak:shake: robili mu rtg ? ma szanse chodzic? czy schron nie usypia takich przypadkow? -
oddac przyjaciela... nie wyobrazam sobie. :shake: Pedzelku, trzba szukac domu...
-
Gosia ja wlasnej łąki mam tylko 10 arów, reszta dzierżawiona. I właśnie te 10 arów totalnie jest zdemolowane, plus troche dzierzawionego, reszta dzierzwiona moze byc uzywana tylko latem. Takze mozliwosci biegania i tak konie maja ograniczone. Marysia, ja mam 10 cm rozmoczonego sniegu pod nogami,pod ktorą wszędzie stoi woda, płynie woda, oczywiscie pod nia błoto. Odkad wrocilam z Warszawy wczoraj to tnie w twarz od 24 godzin deszcz ze sniegiem smagany silnym porywistym wiatrem, łakami i uliczkami płyną strugi błotnistej wody, wysepki pokrywaja się budyniowata warstwą śnieżnej brei. Wieje, leje, nie ma ani jednego pąka na drzewach, ani jednego kiełka przebiśniegowego, ani jednej bazi. NIC nie ma, procz badyli, bagna i brei. Konie wyszły ze stajni, zatoczyły koło na łace i wróciły pod stajnie patrząc na mnie z minami pt : "oooo nie, stac to my tu nie bedziemy na tym deszczu i wietrze. Chcemy do domu. :mad:" Właśnie mnie pocieszyli w radio ze tak ma byc do piatku...
-
Olkusz- nieduza puchata sunia MA DOM-ZOSTAJE NA ZAWSZE W DT !!
Dorothy replied to Dorothy's topic in Już w nowym domu
Ja tez dolaczam sie do zyczen, wszystkiego najlepszego :Rose::Rose::Rose: sunia naprawde piekna, nie ten pies. Odrobina milosci i... dzieja sie cuda.:-) -
[quote name='Ania i Kajber']Wczoraj w nocy po 6 miesiacach w schronisku odszedł nasz hospicyjny Pysio ( nr. 206). Do niedawna jeszcze dobrze się trzymał, ładnie jadł, chodził ze swoją towarzyszką z boxu Arią na spacery na pole, na którym ładnie biegał bez smyczy. Miesiąc temu zaczęły się kłopoty - spuchł ,musiał mieć przecinane i udrażniane slinianki. Po zabiegu zregenerował się dość szybko, ale był już powolniejszy, częściej przebywał w budzie. W weekend bardzo zaniemógł, nie chciał jeść, nie wychodził z budy, do gabinetu ledwie doszedł, temeratura spadła mu o 1,5 stopnia poniżej normy.Został w zwierzetarni,miał podawany antybiotyk,kroplówki, temp. nieco wzrosła,ale nadal nie jadł,trochę tylko pił. W poniedziałek głaskałam Go, mając nadzieję,że to nie pożegnanie, w nocy usnął i rano dr. Emilka Go znalazła-już nie żył. Porównywałam jego zdjecia z momentu przybycia i wygląd ostatnio- Pysio bardzo się posunął i naprawdę wyglądał jak stary pies-miał już 12-13 lat. Będzie mi bardzo Go brakowało, był naprawdę świetnym, przymilnym psem. Przez jakis czas byl na stronie Hundehilfe, w "psach seniorach", miał nawet pozytywny komentarz, miałysmy z Asią nadzieję,że może........[/quote] po cichu kibicowalam Pysiowi z daleka. Znalazlam go kiedys na stronie schroniska. Zaluje ze nie mialam warunkow zeby go zabrac, bardzo szkoda ze odszedl w schronisku, jednak ciesze sie- ze nie sam nie opuszczony i zapomniany. Mial Was, jak dobre anioly. Dziekuje Wam. Pysiu [']
-
kochany psiaku :-( nie umiem nawet wyrazic jak strasznie mi zal z jednej strony- odszedles kochany z drugiej- nie nacieszyles sie zyciem... wszyscy tu bylismy sercem z Toba... bardzo, bardzo żal że życie takie krótkie, że przychodzimy, odchodzimy, zostaje nas tyle ile w ludzkiej pamięci. Ty w naszej zostaniesz.
-
mAlutka wygrała walkę o życie i o domek. Zabrze
Dorothy replied to _bubu_'s topic in Już w nowym domu
oby to byl ten szczesliwy happy end! KAWAL DOBREJ ROBOTY HALBINKO :calus: :calus: :calus: dziekuje :-) -
czy nie daloby sie podac suni na tego grzyba szczepionki? Nie wiem jak jest u psow, ale u koni rozlegle zmiany grzybiczne likwiduje sie specjalnymi szczepionkami w zastrzykach ktore likwiduja grzyba i uodparniaja na grzybice na okolo rok. Moze dla psow tez jest cos takiego? Czy mozna sie dowiedziec jaki byl wynik zeskrobiny- tj jaki rodzaj grzyba wykryto?
-
Marek czy to znaczy w domysle ze sa zywione jakos inaczej? Skoro nie maja takiej mozliwosci? Pomijam cielęcine i smutny los malych dawcow owej cieleciny:placz: Czy Twoj maly bedzie mogl ssac jednak mame? Dziewczyny taka konfrontacja bezposrednia z pochodzeniem wiktuałów na świąteczny stół to niezły kubeł zimnej wody. Obejrzałam kiedys film z rzeźni- po prostu film dokumentalno-edukacyjny jak wygląda produkcja mięsa, nie żaden krzykliwy reportaż zielonych. Naprawde trudne do przełknięcia. A znajomy mi opowiadał jak kiedys pewien byk na ubojni byl tak silny ze dawka prądu w głowe nie ogłuszyla go do konca- ocknal sie i rozsierdzony ganial po rzezni wsicekly jak na corridzie, wyskoczyl gdzies z tego tunelu produkcyjnego,pognal na hale, zranil kilka osob az spadl z takiej galerii pomiedzy dwa gigantyczne kotły z wrzątkiem i tam sie zaklinował- powoli umierał w męczarniach żywcem gotowany-znajomy mowi ze po nocach sni mu sie ten potworny ryk pelen bólu :-( nie dało sie go wydobyc- ważył z tone- musieli wzywać dżwig. Ani dobic nie mogli bo strach bylo uszkodzic kocioł niecelnym strzałem. Masakra. Od tego czasu z mies jem tylko ryby i indyki....:shake:
-
ciesze sie ze sie odzywacie.... mnie zepsulo sie cos z powiadomieniami na maila, nie dostaje polowy powiadomien, rzadko zagladam na wlasny watek w przekonaniu ze wszyscy zapomnieli, a dzis zajrzalam i prosze... naprawde, czasem tylko mysl o jakichs dobrych ludziach jak Wy trzyma mnie tu.. oczywiscie ze mam dola i to dola gigant, koszmarna pogoda, potworne wprost bloto, wysmarowane psy i konie, ten smrodek blota wokol domu jak tylko otworze drzwi, wiecznie uwalane buty, auto, spodnie, bo psy chlapia jak biegaja wokol, wiec mam wciaz cos obryzgane, szkoda slow, łąki juz nie ma, jest bagno, syf kila i mogila, szkoda mowic...:-( nie sadzilam ze ktokolwiek zdrowy na umysle chce ogladac takie obrazki wiec nawet do glowy mi nie przyszlo ze chcecie zdjecia, ale oczywiscie jak chcecie dto zrobie sami zobaczycie. Dolar jak i wszystkie konie jest do polowy zbryzgany blotem, blotne sople wisza mu z brzucha a nogi sa szarobrunatne,caly jest lepki mokry i mazisty od spodu,wyczyscic sie tego nie sa bo konie mokre, a jak do rana wyschnie to ida znow...ale na szczescie Dolar sie nie tarza, za to inne sie tarzaja, zrobie Wam zdjecie BIALEJ (KIEDYS) klaczy...:shake: zachary mialas probke mojej codziennosci w blocie-tyle ze ja to mam 24h/7 bo kazde wyjscie jest w taki syf, nawet droga przy ktorej mieszkam (Akacjowa) nie jest utwardzona, jedynie posypana kamieniami, ktore utonely w blocie, bloto jest WSZEDZIE, przed domem nie mam kostki ani nic, bloto posypane kamyczkami, obled i szalenstwo w kolorze ohydnych brazow... poza tym mam finansowego dola, roboty brak, reka boli, deszcz pada burza za oknem przed chwila z gradem i piorunami, i wiosna jak powiedzial pan w telewizji- jedynie w kalendarzu drodzy panstwo... ale nazdalam zadnej wesolej mysli... ech z wesolych mysli to moze ta ze dzis uszylam sobie zolta firanke i jest jasniej w domu. aha a koty - wydalo sie- mieszkaja na MOIM stajennym strychu kocury od sasiada...i żrą karme w najlepsze...:shake: nie wiem co zrobic, narazie przenioslam karmidelko na parapet, ale chybotliwie tam i spada czasem. Stan okien poza tym jest koszmarny po wizytach kotów na parapecie. To co zrobic?? Chyba nigdy nie bede mieszkac w schludnym czystym domku...:placz: wszedzie syf bloto i slady psich/kocich /konskich odnózy...
-
[OSTRÓDA] głodzona ONkowata Trufla w schronisku czeka na nowego pana..
Dorothy replied to Lorijel's topic in Już w nowym domu
Jezu jak ona wyglada :crazyeye: :placz::placz::placz: to nie do wiary biedny pies!!! przedtem jak mloda sunia teraz-zeszmacona staruszka...:-( wdala sie w bojke z psami ? Pisalyscie przeciez ze ona nie jest konfliktowa do psow...:shake: czy ktos badal jak ona do kotow?? Mozna sprawdzic to? -
Psy z Ostatniej Szansy - Pomoc wciąż potrzebna!!!
Dorothy replied to Zofia.Sasza's topic in Już w nowym domu
przypominam wątek. Będą nowe zdjęcia? macie jakies pomysly co zrobic zeby pomoc w tym miejscu?... -
Zrezygnowana suńka w radomskim schronisku, ona już nie ma nadziei...
Dorothy replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
sunia- widmo?