-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
Bari sie na tym podworku wychowal, z kurami, kaczkami, gesiami i Bog wie czym jeszcze. Aha, wiem, z barankami. Mama kolegi miala zawsze baranki, Bari je pasl, pilnowal jak oka w glowie. Jak sie baran zapuscil gdzies w łąkę poza ogrodzenie to byl natychmiast przywracany do domu (plot byl niekompletny ale Bari doskonale znal GRANICĘ, i zadne zwierze nie wyszlo za nia zbyt daleko, ani tez zaden czlowiek z zewnatrz NIE WSZEDL do ogrodu. Malo tego, zadnemu czlowiekowi nie oplacilo sie nawqet OPRZEC reka o plot.Płot nalezal do Bariego... Z tego tez wynikaly czasem klopoty...). Ale to co innego- pies wychowany i nauczony pilnowania wlasnego dobytku, a pies z niewiadoma przeszloscia jak Aramis. Nigdy nie mozna byc pewnym co on przezyl...
-
BALBINKA - czarna pudelka - smutna, BEZ SZANS? JUŻ W NOWYM DOMU!
Dorothy replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
coz, ja mialam suke ktora gonila koty. Oduczalam ja co sil w sercu, poniewaz kochalam ja bardzo. Martwilo mnie ze wychodzila z tych spotkan poraniona, kiedys prawie z wydrapanym okiem. Martwilo mnie tez, ze nauczyla inne psy gonic za kotami. Ale najstraszniejsze bylo to, ze przez pol roku chodzila za kotami, patrzyla na nie, czasem pogonila, czasem nie, juz myslalam ze jest dobrze... I zabila mi kociaka. Nagle, niespodziewanie dla mnie, i dla kota oczywiscie tez, puscila sie w pogon za kotkiem w dwóch susach go dopadła i... wyjełam jej z pyska wiszące ciałko które umarlo na moich rękach. Ona CHCIALA go zabic. Planowala to dawno... Skrecila mu kark z instynktem drapieznika ktory dopaddl ofiary. To nie byl zart. fioletko- zastanów się dobrze, my zrozumiemy tu każdą decyzje podjętą dla dobra zwierzat. Taka sytuacja może skończyć się także śmiercią kota. To bardzo poważne zagrożenie, to nieprawda, że kot się obroni. Kiedyś kot moze nie zdążyc...i co wtedy? ja to przeżyłam, i mam za soba pół roku "pracy z psem na koty". Nic to nie dalo, pozostała żaloba a suke oddałam do innej rodziny, nigdy juz potem nie mogłam patrzeć spokojnie w jej wierne żółte oczy.... to było bardzo trudne przeżycie dla mnie, i przyznam że cierpiałam. czasem trzeba przemyśleć dwa razy... -
Albert - zwycięstwo wytrwałości. ZA TM (*)
Dorothy replied to gazzy's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
pewnie moglby, ale byc moze niezbyt dlugo, bo niestety zwyrodnienie postepuje takze w przod kregoslupa, i przednie lapy z czasem tez podlegaja temu samemu co tylne. Moj owczarek mial juz zmiany takze w odcinku piersiowym, lekarz stwierdzil ze przerzucenie ciezaru calego ciala na te przednie lapy wykonczy kregoslup w przyspieszonym tempie, i przednie lapy tez sie poddadza. Konieczne rtg... -
Dakar - Makabra za nami-gdzie jest kosc? MA SWÓJ DOM!!! :)
Dorothy replied to Aleksandra_B's topic in Już w nowym domu
ech zebym blizej mieszkala, latalabym do niego w odwiedziny... tak -moge tylko o nim myslec. -
Kielce-8 mies onek,właściciele chcieli go uspić...znalazł dom !!
Dorothy replied to Fiona.22's topic in Już w nowym domu
Pan Bog nie rychliwy, ale sprawiedliwy, jeszcze im odplaci. Co za swinstwo zostawic psa w potrzebie, cierpiacego:shake: -
Albert - zwycięstwo wytrwałości. ZA TM (*)
Dorothy replied to gazzy's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
absolutnie nie mam prawa tak uwazac bo nie widzialam psa!! tak mozna uwazac gdy ma sie informacje, a my nie mamy. Moze mu dolegac calkiem cos innego wiec KONIECZNA jest dobra diagnoza u dobrego weta oparta przynajmniej na paru zdjeciach rtg! To co napisalam to po prostu informacja, mysle ze potrzebna na poczatek, zeby nie wpadac w euforie typu "zbieramy na operacje" przy czym nikt nie wie jaka, po co, i z jakimi rokowaniami. Trzeba tez UMIEC miec na uwadze dobro i cierpienie tego psa. A nie tylko wlasne dobre checi, ktore wszyscy tu mamy.. -
Albert - zwycięstwo wytrwałości. ZA TM (*)
Dorothy replied to gazzy's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
leki na stawy NIE ZADZIALAJA w przypadku zwyrodnienia kregoslupa. Zwyrodnienie polega na tym ze na poszczegolnych kręgach postaja tzw. osteofity, tzn utwory kostne ktore znieksztalcaja kregi, takie wyrostki, na wszystkich wypustkach kręgu. Poniewaz kręgi leżą bardzo blisko siebie, wyrostki te zaczynają z czasem się stykac ze soba, a nastepnie- zrastac. Dochodzi do usztywnienia kregoslupa, a wychodzace z rdzenia nerwy obwodowe sa uciskane przez narastajaca mase kostna. Nacisk moze byc tak duzy z czasem ze dochodzi do paralizu, nerwy przestaja przewodzic bodzce, zanikaja miesnie, znika czucie w lapach, znika kontrola potrzeb fizjologicznych. Na to NIE MA lekarstwa:-( naprawde trzeba byc tego swiadomym opiekujac sie takim psem, w tej chorobie NIE MA uleczenia. Mozna utrzymac przez jakis czas stan jaki jest. Nikt nie bedzie otwieral kregoslupa i skalepem oskrobywal kregów. Tego sie nie da.. Utrzymywanie takiego psa przy zyciu przez dluzszy czas to takze dla niego watpliwa przyjemnosc. I to co pisala tabs- leki podtrzymujace rujnuja inne organy- u mojego owczarka doprowadzily do mocznicy- nerki wysiadly, skoczylo sie na 3 kroplowkach dziennie zeby nie doszlo do samozatrucia. Pies naprawde cierpial...:shake: Lezal, przyjmowal kroplowki, dziesiatki zastrzykow, ale tylko ja wiem jakie mial spojrzenie...:-( -
Dakar - Makabra za nami-gdzie jest kosc? MA SWÓJ DOM!!! :)
Dorothy replied to Aleksandra_B's topic in Już w nowym domu
a dakar jest w hotelu czy w lecznicy? Kto sie nim opiekuje? ktos go odwiedza? -
:evil_lol::evil_lol::evil_lol: czy Aramis pilnuje swoich kur? Bo kolega ktory mial podhalana Bariego opowiadal mi, ze mama przywozila co roku z targu kurczeta, wysypywala na srodku podworka z kosza, wolala psa, mowila - "Bari, nasze kury! pilnuj! i pies obwachiwal je starannie, a potemo od tego czasu pilnowal ich jak general, kury wieczorem zaganial do kurnika, rano wyganial, jak ktoras chciala wylezc pod plotem do sasiada to lapal za kuper zebcami delikatnie i trzymal nie dawal przelezc, co czasem konczylo sie niestety tragicznie dla kurczaka, wiec potem Bari lezal jak zbity pies i memlal zdechlego kurczaka jezorem usilujac przywrocic go do zycia:evil_lol: i piszczal do swojej pani przepraszajaco ze skrucha w oczach ( nie chcialem, naprawde, on sie zepsul, ten kurczak...:-() ale za to- jak jaka obca kura od sasiada wlazla na podworko- zostawala pozbawiona glowy natychmiast i odniesiona pani na taras. Swoich nie ruszal, cudze mordowal...:roll: od razu w ogole skojarzyl mi sie ten pies z Aramisem..
-
BALBINKA - czarna pudelka - smutna, BEZ SZANS? JUŻ W NOWYM DOMU!
Dorothy replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
ojej, niedobrze ze goni koty :-(nie wiem jaka jest na to metoda -
ja nigdy nie kupuje jaj z chowu klatkowego ( z cyfra 3 na przedzie) juz kiedys o tym czytalam, jak one biedne cierpia...:shake: zadowole sie karteczka, nie ma problemu! Zreszta taka kura bylaby u mnie samotna...;) a na wegetarianizm probowalam kiedys, ale czasem jednak zwyczajnie mam ochote na plasterek chudej szynki drobiowej albo rybke. Niestety wtedy przyplacilam to anemia z ktorej nie moglam wyjsc, stale zreszta mam krwinki na dolnej granicy ... wiec uwazam ze wszelka ortodoksja jest niezdrowa, trzeba sluchac wlasnej intuicji i potrzeb organizmu..
-
:calus: to bardzo mile, co piszesz :calus: heh, przypomnialo mi sie, jak ktos mi powiedzial, ze najlepszy sposob na wlasne problemy to... CUDZE problemy. Posluchac, poradzic, utulic kogos w klopocie, i juz inaczej patrzymy na wlasne. Czyz nie? :loveu: Basia, duszoneczki? zamiast jajek? :cool3: i mycia okien? ech, moze masz racje... ja wlasnie dopracowywalam drzwi, nie dosc ze obgryzione, podrapane do polowy, zniszczone, obdarte przez psy, to niemilosiernie brudne, szorowalam,pastowalam, zamalowywalam odarcia takim czyms do drewna, potem szorowalam tynk na wiatrolapie, tez od psow byla ciemna plama wokol drzwi na calej scianie i wzdluz schodow, ja nie wiem, ciagle po tych zwierzach sprzatam :roll: piwka zimnego nie bardzo moge bo kiepsko toleruje alkohol, ale posiedzialabym, po-nic-nie-robila... a ja tu normalnie zespół natręctw. Podobno trudno uleczalny:evil_lol:
-
BALBINKA - czarna pudelka - smutna, BEZ SZANS? JUŻ W NOWYM DOMU!
Dorothy replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
oby to byl TEN dom, ale... pozyjemy, zobaczymy. A TY sobie odpoczywaj narazie :-):cool3: -
Albert - zwycięstwo wytrwałości. ZA TM (*)
Dorothy replied to gazzy's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
pies wyglada na owczarkowatego. Jak dla mnie- ma klopoty ze zwyrodnieniem kregoslupa, co NIE JEST operowalne. Spotyka to znaczna czesc ONkowatych. Niestety w tym stanie zaawansowania leczenie moze okazac sie bezskuteczne, tzn zachowawcze, ale stan bedzie sie pogarszal. Moze skonczyc sie paralizem. Wiem bo mialam takiego psa na DT pare miesiecy i szukalam KAZDEJ mozliwosci zeby mu pomoc. W przypadku spondylozy nie ma ratunku, zwyrodnienie postepuje znieksztalcajac kregi i zwiekszajac ucisk na rdzen kregowy i zadna operacja tego nie powstrzyma. Pies powoli traci czucie w lapach, potem niestety przestaje kontrolowac swoje potrzeby fizjologiczne.. Dlatego tak wazne jest dowiedziec sie dokladnie, co psu dolega. Niestety w wielu przypadkach... nie mozemy pomoc. Chyba ze wozeczek i odpowiedzialna osoba ktora zechce owczarka na wozku. Konieczne rtg zeby dalej wyrokowac, jesli nie bylo robione w schronie , a pewnie nie bylo, niewiele sie dowiecie...jesli tylko mozna go zabrac na rtg nalezy to zrobic. Osoba ktora bierze go na DT musi miec JASNOSC, co ja czeka w zwiazku z tym.