-
Posts
2877 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by wiewiora1
-
Alaska-czeka na cud ,czy zdąży dla kogos zatańczyc?3miasto
wiewiora1 replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Oj musza znalesc ..bo nie zasluzyly na schron -
Potwornie skrzywdzony Rolf zaadoptowany.Trzymajcie kciuki.
wiewiora1 replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Trzymamy kciuki -
Oj widze ze walka o Zabe mocno w toku,,Milo tylko jak napisala Wola oby wsz\ystko przebiegalo bardzo spokojnie , bez urazu ..Dusje ja cie jeszcze raz przepraszam za wszystko,,nie udalo sie z Zaba,,i nikt tu nie zawinil ,,po prostu jakies dziwne nie dociagniecia i nie dogadania,,Ale na prawde wiem co mowie bo pracowalam w schronie gdynskim za czasow poprzedniego towarzystwa i tego,, I teraz za czasu Otozu, zwierzaki maja Raj,,tzn nie mozna nazwac raju w schronisku ale na prawde maja wszystko co potrzebuja ,szczepienia tez ,,wiem to bo kiedy jeszcze 4 mies temu tam pracowalam sama dopilnowywalam wszelkie szczepienia,i one maja zarowno szczep p wsciekliznie jak i chorobom..niektorym zapewne sie skaczyly .ale nie moge powiedzoec nic zlego na schronisko,,Weterynarze dbaja o wszystko , skrupulatnie,, Wiec po prostu pech sie zdarzyl ,za co na prawde przepraszam ale ciezko mi to nadzorowac tu w londynie pozdrawiam
-
no to moze na strone Jozakow trzeba go wrzycic ,,sama juz nie wiem gdzie,,zakaladam sie ze wiele osob po prostu nie wie ze mamy takie codo:p
-
Suchar jest niezly,,Uwielbiam takie wielgasne psiaki!!!!! Ale nie przypuszczalabym ze z takiego szczeniaka wyrosnie taki Brychu
-
Zaniemialam ,,sama nie wiem w czym szum,,Wszystko tak ladnie sie ukladalo,,Ze szczepieniami wszystko mialo byc ok, Kierownictwo sie zgodzilo..przemyslalo,,sterylka zrobiona i ,,,,,,,,,szansa zmarnowana,, Przepraszam Dusji i Wola,sadzilam ze bedzie inaczej i wszystko sie uda,,,ale niestety jestem daleko i ciezko mi z oddala nad wszystkim zapanowac i obGADAC SPRAWE ZE SCHRONEM,,Wiem ze oni nie moga robic nic przeciw prawu,, Od kiedy schron przejela terazniejsza instytucja niemam zadnego ale ,,nad ich dzialalnoscia,,Wszystko robia dla dobra zwierzat,,Najlepsi weterynarze.w kazdej chwili gotowi na przyjazd i leczenie,, Dobra ekipa,dodatkowe budy ,pomieszczenia, lepsze pozywienie i czestsze,,Na prawde zmienilo sie o 360 stopni,,, Mysle ze najwyrazniej tak musialo byc.. przepraszam jeszcze raz!!!!
-
Potwornie skrzywdzony Rolf zaadoptowany.Trzymajcie kciuki.
wiewiora1 replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Wiem ze to troche potrwa , ale co do Rolfa to sadze ze ktos na pewno sie znajdzie,,on wygladac przepieknie,,, -
Alaska-czeka na cud ,czy zdąży dla kogos zatańczyc?3miasto
wiewiora1 replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Alaska jest taka kochana,, -
Czyzby wszyscy opuscili Jozia????
-
nO ZARAZ ISE ZALAMIE,,nAPISALAM NOWA HISTORIE NA PIERWSZA STRONE I MI SIE WYKASOWALO ,,BO MUSIALAM JESZCZE RAZ WPISAC SWOJA NAZWE,, wIEC DZIS JUZ NIE MAMA NERWOW,,MOZE INNYM RAZEM,,,
-
.................................Sulek zna zapewne odglos strzalow . Na jego szczescie wszystkie jednak zbladzily i nie trafily w niego samego,, I coz my mozemy sie teraz jemu dziwic , ze tak bardzo nie ufa ludziom, Przerazony i pelny odrazy do tych ktorzy zwa sie najw2yrzszymi w hierarchi,, chowa sie w najciemniejsze katy swego kojca . Zapewne gdyby mogl ucieklby daleko , tam gdzienie ma nas ludzi,,ale dla jego dobra odebrano mu ta sposobnosc( gorna siatka) Teraz kiedy czlowiek robi ten pierwszy ruch , krok, wyciaga don reke,,nie warczy nie szczeka nie gryzie ale kuli sie tak bardzo i spina w sobie ze juz chyba bardziej siec nie da.. Kiedy jednak ktos jest jeszcze bardziej o krok uparty , bierze go na smycz, jednak on wijac sie jak krokodyl , przegryza krepujaca go uwiez ,,i tak kolejne podejscie konczy sie klapa..Jednak branac dalej , biierze go na rece i zanosi na podworko , W tedy wielkolud w obieciach sztywnieje , kamienieje w oszalamiajacym tepie Podworko to dla niego kolejna szansa na ucieczke,lecz podstepnie zaprzyjaznia sie go z suczka ktora ukazuje mu dobre strony czlowieka.. Do Solka jednak dotrzec jest trudno . nie chce wpuszczac do swojego swiata czlowieka ,,,tego krzywdziciela sprzed kilku lat/ Ostatnimi czasy okazalo sie ze na dodatek ma padaczkei szybko traci na wadze,Jednak bardzo wnikliwe badania wykazaly dobry stan zdrowia,,A przyczyna utraty masy ,moze byc nerwowe bieganie po wybiegu. Sulek jest lasy na wszelkie pokarmowe lakocie i dzikei nim choc w malym stopniu mozna nawiazac kontakt.. To piekny i dobry pies , jednak bardzo mocno skrzywdzony a i prawie nie zabity , przez nas ludzi,,,
-
Z jaka przeszloscia przyszedl do nas Brys tego niejestem wstanie stwierdzic .. ale opowiem wam dlugo zapowiadana .smutna historie innego psa,,,, Bedzie to mala prawda o nas samych , ludziach i naszych niezbyt ludzkich poczynaniach Byl to zapewne niedzielny dzionek , bo mialam wowczas dyzur i pamietamto wszystko dokladnie.. Kiedy po schronisku rozlegl sie dzwiek dzwonka , zostalam poinformowana przez prezesowa ze musze niezwlocznie isc ... Ruszylam wiec szybko jak mi bowiem przykazano,,Pod brama stala kobieta z mezczyzna ,,widac bylo na ich twarzach przejecie..Tak byli przerazeni ,,bowiem mieli w samochodzie ciezko przestraszonego ,momosilnych srodkow uspokajajacych psa,,, Owczar mimosporej dawki leku probowal uwolnic sie z pod objec ludzkich rak , ktore okalajac jego zdretwiale cialo , zaczely przenosic do pawilonu,w ktorym czekal juz na niego boks,,, Byl duzy i ciezki ,jednak wspolnymi silami donieslismy go we wskazane miejsce,,Polozylismy go i odeszlismy ... Na imie ma SULEKi jest owczarkowatym klebkiem nerwow i przerazenia. A dlaczego?? Bo zycie go do tego zmusolo i tchnelo w niego te odczucia,, Porzucony zapewne przez jakiegos czlowieka , biegal wiele miesiecy na wolnosci i bytowal wsrod lesnej dziczy,Nieliczni ludzie dokarmiali go i probowali poskromic w najlagodniejszy jak przystaqlo sposob,,jednak znalezli sie tez i tacy , ktorzy woleli znizyc sie nie nizej i siegnac po bron...............................................................
-
A jak tam serduszko u naszego 30letniego szczeniaczka?????
-
W szczezuju nie trzeba dopatrywac sie milosci , bowiem ona jest bardzo mocno uwidoczniona u niego na zewnatrz..Nawet jesgo czeste chowanie sie gleboko w zacisze udy , nie przyslonia tego.. Od naszego puchacza emanuuje rowniez wielka dobroc , zacnosc i spokoj.. Kazdego uszczesliwi zarowno w dni sloneczne jak i te pochmurne Przesiedzial juz tak dlugo w schronisku. zdarzyl zaprzyjaznic sie ze wszystkimi porami roku, nawet zime potrafi przezwyciezyc, cieplo pokrywajac sie gruba warstwa slomy,, Ale zapewne kiedy lezy tak samotnie, rozmysla nad domowym zaciszem i tamtejszym cieplem
-
Alaska-czeka na cud ,czy zdąży dla kogos zatańczyc?3miasto
wiewiora1 replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Alaska przetrwala juz wiele zim w schronisku . Pamieta zapewne kazda zmiane sciolki, dzieki ktorej w znacznie mniejszej mierze odczuwa sie zimno. Zapewne nie raz wtulala sie w swojego kompana z budy i glaboko zakopywala sie w gruba warstwe swierzej slomy,,,wystawiajac tylko czarny jak smola nochal..... Tak niestety taka jest rzeczywistosc psow schroniskowych ,,zima ich nie rozpieszcza ,,sa bardzo ciezkie i daja sie znac w pozniejszych latach,,, Alaska trzeba przyznac , trzyma sie dzielnie i daje swiadectwo tego ze twarda babka jest,,,Ale ale... czy kolejne lata musi sie nadal zmagac z ciezka dola i trudnymi warunkami schroniskowymi??? Moze i ma dziwne zachwiania zachowawcze i w chwilach obawy, radosci czy strachu posikuje,niczymmaly bezbronny szczeniak pozostawiony samemu sobie, opuszczony przez najblizszych towarzyszy,,, Ciezko jej rowniez do konca zaufac czlowiekowi ,przed ktorego pieszczotami sie wzbrania gdy nie dosc calkowiecie jest przekonana o jego zamiarach,,, Gdy na nia patrze mam wciaz przed oczyma mloda 3-4 letnia psine i miewam wrazenie ze czas jej nie zmienil wizualnie i nie dodal jej lat,, Moze tylko nieco z uplywem uwydatnil nalecialosci i zle maniery... Ale czy jej jak kazdemu iinnemu psu nie nalezy sie szanas????? -
Potwornie skrzywdzony Rolf zaadoptowany.Trzymajcie kciuki.
wiewiora1 replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Kidy oswoilam Trola gdynkiego. wszyscy sie dziwili ..Bo dla nich byl to przeciez dziki pies z lasu,przyprowadzony na lassie i mocnych srodkach uspokajajacych,,Z pocztku owszem nie tolerowal smyczy i wygladal jak krokodyl rzucajacy sie by uwolnic sie z objec potwora,,Ale z czasem udalo sie ,, Potem zostal przygarniety,,Bardzo sie bal ruchu ulicznego ,,kulil sie , i wciskal w najblizsze katy podczas drogi wraz ze swoim panem do pracy,, Jednak jego wlasciciel okazal sie wspanialym czlowiekiem i codziennie tlumaczyl mu ze wszystko jejst ok , glaskal go ,, I tak Trol przestal sie bac samochodow ,ludzi i jest przepieknym ulozonym psem Tak jak i bedzie z Rolfem -
Potwornie skrzywdzony Rolf zaadoptowany.Trzymajcie kciuki.
wiewiora1 replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Probuje siegnac pamiecia dnia w ktorym przybyl do naszego schroniska Rolf. I nawet przy wielkim skupieniu , nie jestem w stanie przypomniec sobie!! Pamietam jednak jak dlugo ten kudlacz mnie nawolywal. Kiedy przechodzilam przez jego wybieg "pyskowal" niemilosiernie. po czym uciekal a nastepnie podskakiwal , cieszyl sie ale z mala doza niepewnosci..Tak zeby nasze sciezki nie zbiegly sie przypadkiem,,,Skrupulatnie zachowywal dystans. w kazdym calu swojego kojca. Ale widac bylo u niego nieposkromiona chec podejscia i zaprzyjaznienia sie, To tak bardzo mnie u niego rozbawilo ze postanowilam stopniowo,krok po kroku przelamac u niego ta dyskretna bariere W koncu nadszedl dzien , w ktorym po intensywnym namawiniu przezemnie , zgodzil sie na krotki spacer,na ktorym okazal sie bardzo przyjaznym i przyjemnym w oprowadzaniu kompanem,,, Delikatnie i z wielkim wdziekim towarzyszyl mi w podziwianiu widokow i pokonywaniu dlugich dystansow,,Tak zaczela sie nasza dziwna znajomosc,,Dwoch uparciuchow,,Jednak on dalej tkwi w przekonaniu ze nie warto podchodzic do czlowieka ,Stroni od niego , mimo ze drzemie w nim wielka chec podejsciai i kontaktu z nim, Ciezko nadal przelamac w nim bariere , czlowiek -pies..Ale dla uparych to nielada zabawa,,i sadze ze cel bedzie osiagniety,,Jak u mnie czy u Brazowej -
Oj nie moglam lezec w tym paskudnym lozku z mysla ze tu czekaja na mnie psiaki,, wiec jestemm Tak Brazowa , mysle ze czesto trzeba ryzykowac , i to nie dla naszego widzimisie ,ale dla dobra psa,, Tak bardzo bym chciala byc przy jego operacji ale niestety,!!!! Mam wogole nadzieje ze wet podejmie sie tej operacji!!! Kiedy mysle o tym zabiegu przypomina mi sie historia mojej BBulimki Gdynskiej ,,Tak bardzo ja kochalam i uparlam sie na usuniecie jej przeolbrzymiego guza,,potem przez poltorej tygodnia walczylam zeby chociaz wstala , robilam z wetami co moglam ,ale niestey umarla mi na rekach kiedy przemywalam jej rane,, Moj wet powiedzial, ze tak bardzo chcial ja uspic juz na stole bo guz byl tak bardzo zaawansowany,,nigdy czegos takiego nie widzial,,ale dla mnie postaral sie zrobic wszystko zeby ja ratowac,,Nie udalo sie !!! P0tem chlopacy mowili , Olka po co ruszalas jej tego guza , byla taka radosna i biegala przed zabiegiem ,,mialam wyrzuty ,,Jednak znawcy i wielu weterynarzy ktorych potem zameczalam nieustannie co zle zrobilam odp,,,Nic,,ona bez zabiegu przezyla by moze kilka miesiecy i umarlaby i tak,,gdyz rak wykonczylby ja cala,,, Sa wyrzuty sa po dzien dzisiejszy,,ale chyba nie zaluje ze probowalismy... Ale to ciezkie gdy pies, do ktorego przyjezdzasz codziennie , gotujesz mu kurczaka , siemie lniane, przewijasz, przemywasz umiera na rekach,,,, Ok koniec!!!!! Mam nadzeje ze Historia Brysie skaczy sie wesolo i szczesliwie,,a jesli nie to bedziemy mysli ze zrobilismy wszystko zeby sie nie meczyl cale zycie!!!!
-
Nie udalo sie przed nowym rokiem ,,szkoda,,ale nie tracmy nadzieji:oops:
-
Ostatnio tak bardzo dlugo rozmyslalam co u moich pierwszych psiakow puszczonych w polske,,czyli Tara i Kika..Teraz juz wiem i jak radosnie oglada mi sie te wspaniale zdjatka,,,moze jeszcze i pani od Kiki ze szczecina cos opowie albo wrzuci jakas fotke, Tara jak zwykle z wywalonym brzucholem,ale wyglada pieknie ,,ja tez ja kochalam i pamietam,pamietam ten sznur ciagnacych sie psow po schronisku za mna a na czele Tara,,Nawet pod toaleta dzielnie czekaly..tak jakby ktos mial mnie z tamtad ukrasc!!:evil_lol: Oj to byly czasy,, a teraz Tara ma inna pania za ktora zakladam sie ze nie rusza sie na krok,,,Cala Tara i jak jej nie kochac,,, Ewa pozdrawiam i usciskaj odemnie mocno Tare:lol: :lol: :lol: