-
Posts
1703 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by rebellia
-
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
rebellia replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='AgaG']czy on się uszkadza? obgryza ogon lub łapy? mi to wszystko (nie wylączając chudosci, zlego reagowania na zamkniecie, nioszczenia, agresji, polowanie) kojarzy się z Mongiem z krakowskiego schronu - chorego psychicznie, który niestety nie został uśpiony mimo tego, że właściciel tego pragnął własnie dlatego, że po adopcji robił dla niego wszystko, a on był straszny i nieobliczalny... teraz wegetuje w krakowskim schronie gryzac się za ogon, zamknięty w sobie, na lekach silnych, nieprzewidywalny...http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=23541&highlight=Krak%F3w+Mong Nie, tzn przepraszam, że Ci odpowiem za Mosii, ale jej nie ma jak widze przy kompie - najwyzej cos dopowie... On się raczej okalecza przez to, ze tak szaleje, ale sam nie zadaje sobie ran... przynajmniej nie jak ja u niej mieszkałam... Nie występują tez u niego obajwy gonienia się czy obgryzania ogona... -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
rebellia replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
czuję się rozdarta... i ciężko mi pisać....chociaż znałam go trochę to nie umiem zrozumieć jego zachowania... to do niczego nie pasuje... te ataki... może on widzi w Mosii momentami też kogo innego, może nie kojarzy zupełnie.... może ten szczek nie jest z bólu, ale jakiegoś skrzywienia psychicznego (przepraszam, nie wiem jak to ładniej ująć)... to jest straszne, bo mosii na to wszystko musi patrzeć, widzieć jak on cierpi i cholernie jej współczuję, bo wiem jak to przeżywa... i tylko rodzi się pytanie co dalej? i chciałąbym umieć jasno zdecydować - ale pomijajać fakt, że to nie ja decyduję - to tu nie ma jasnych rozwiązań... -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
rebellia replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja nie wiem, wiem tylko, że to nie trwa od podania leków... to wygląda tak, ze jemu sie pogarsza... pogarsza się stale... są dni lepsze i gorsze, ale poprawy nie widać... Boję się o Mosii i nie będę tego ukrywać... za każdym razem jak idzie do niego, a mnie nie ma tam teraz to po prostu się trzęsę... bo gdyby jej nie wypuścił z boksu, to kto wie ile by tam stała!!! Ja bym bardzo chciała wierzyć, że Dragon wyzdrowieje, ale nie powoli nie wierzę... to by trzeba było zobaczyć na własne oczy...on naprawdę cierpi... sam ze sobą... -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
rebellia replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Arko on się zachowywał podobnie i bez kojca (chodzi mi o demolowanie)... kojec nie ma nic do rzeczy... przestudiowałam kilka angielskich (nie wiem czy dobrych) stron weterynaryjnych... ciągle jednak przy np guzie mozgu przewija sie jedno-> zaburzenia rownowagi (rozne)... a tutaj tego nie ma... przy jakichs pasozytach (tez roznych) przewija sie problem w łaknieniu, tu też go nie ma... Teraz się zastanawiam czy on po prostu nie ma jakichś omamów... -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
rebellia replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziewczyny kochane trzymajmu teraz za nich kciuki.... :placz: -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
rebellia replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
O to czekamy na wyniki :) -
Tak mi strasznie smutno....Viperek
rebellia replied to hankag's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
['] dla Viperka, na pewno sie cieszy, ze ktos bedzie (inny pies) aby Was utulic w rozpaczy -
Kasiu trzymaj się... bardzo mi przykro... dla Raptusa [']
-
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
rebellia replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Rybon... znowu masz kurcze rację... :( -
Koraliku, ciąglę tęsknię, już 2 lata...
rebellia replied to ulvhedinn's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
..................... ['] -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
rebellia replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
amen.......... -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
rebellia replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No, no Hebanova ja tak też włąśnie pytam :) akładając... Tylko, że w przypadku Pelusia jednoznacznym był fakt, że błąd w wychowaniu Pele popełnili właściciele. A tutaj nie znamy przeszłości Dragona... poza tym Pele w zasadzie nie robił nic nagannego... (wiecie, ze w przypadku Dragona ten atak nie jest jedynym "występkiem") -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
rebellia replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Czy polowanie na ludzi jest do wyleczenia? (tylko nie piszcie, ze wszystko jest). rybon podpisuję się rękami i nogami pod Twoim postem :( -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
rebellia replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
HebaNova a myślisz, że ten pies ma jakąkolwiek szansę po wyleczeniu na adopcję? Ja szczerze mówiąc uważam, że nie. Proszę mnie niekamieniować. To moje skromne zdanie. Bo musiałby ktoś go wziąć z ogromnym doświadczeniem, z ogromnymi warunkami i bez zadnych zwierząt/ dzieci itp... -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
rebellia replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dziewczyny, ale ja rozumiem, ze trzeba dawać rady ja Was nie krytykuję, chodzi mi o to kto Waszym zdaniem powinien się tego podjąć,a po leczeniu kto tego psa będzie dalej trzymał... itd itd... Zwróccie uwagę, że prócz niego Mosii ma tez inne psy i inne koty, wiem ile robi i ile zrobiła dla Dragona, ale niech ktoś szczerze powie jaki jest sens ciągnięcia tego i kto weźmie odpowiedzialność jeśli Dragon np cięzko ją pogryzie? Monika jest dla mnie w tym układzie najważniejsza, a Dragon jest nieobliczalny. Po prostu chciałabym wiedzieć czy ktoś zaoferowałby się do pracy wyjazdów badań itd z takim psem, który może zrobić krzywdę bliskiej mu osobie??? -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
rebellia replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ech proponuję dac Mosii trochę czasu, bo tomografię z tego co wiem robi się tylko w Warszawie... ech........ łatwo jest pisać zrobić to czy tamto, ale KTOŚ to robić musi... :( -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
rebellia replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Sara też myślałam o mózgu... jestem ostatnia do usypiania psa, wyznaję zasadę drugiej szansy itd itd... tylko czasami... czasami nie da się wiecej zrobić,a Dragon na prawdę męczy się sam ze sobą... :( -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
rebellia replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mosii dla niego jesteś ofiarą, neistety... ja jestem ta ofiara słabsza i dlatego na mnie "kłapał" i mnie śledził... bo jestem dla niego porównywalna z "kurczakiem"... natomiast Ty jesteś dla niego ofiara silniejsza... dlatego "boi się" atakować... ale w końcu spróbuje... widzisz nie tylko Ty miałaś takiego psa. Z góry mówię, że to moje odczucia. NIE JESTEM FACHOWCEM, jeślit o jakaś bzdura co piszę to proszę mnie poprawić... -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
rebellia replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja znam dragona osobiscie i napiszę to z mojego p8nktu widzenia. I uwazam ze uwagi osob, ktore nie znaja psa to tylko takie o dywagacje... Dragona poznalam jak przyjechalam do Mosii i sama bylam nim zachwycona. Jednak w tym psie zmienilo sie cos, o czym nie pisalam od razu , bo jako laik nie lubię się wypowiadać i skreślać żywe stworzenia. Ale... Po pamiętliwej nocnej sesji (Dragon siad itd)... Dragon znowu zaczął się na mnie czaić. Myślałam, że to moja wina.... Ale nie wierzę, aby kastracja coś dała. Szczerze to powiem. Ten pies jest niezrównoważony psychicznie... i powoli puszczają mu hamulce!!! Przecież to na prawdę widać... on ma raz gorsze, a raz ,lepsze dni... i nie chodzi o leki... on się męczy sam ze sobą... opiszę teraz i bardzo proszę osoby, które go znają o napisanie czy ja się mylę czy też to widzicie... 1. dzień lepszy: Dragon daje się pogłaskać, reaguje na komendy, szybciej się uspokaja, potrafi "zasypiać" i obić przerwę w szczekaniu, stoi i ujada, ale nie skacze... 2. dzień gorszy: Dragon kłapie, trzeba "siłą" go uspokajać, szczeka do zdarcia gardła, skacze i drapie tak mocno, że aż siebie rani (!) Tu nie chodzi o kastrację... Dragon jest niestabilny emocjonalnie/psychicznie... można się wymądrzać, ale Mosii w tej chwili moim skromnym zdaniem ryzykuje życie... a w tym czasie Dragon zamęcza się sam ze sobą... bo szanse na adopcje ma bardzo nikłe, bo za niego nikt nie zagwarantuje... -
No właśnie Ulv oświecieć mnie... 1. Romenka bierze psa na tymczas- biedna sunia, stara itd 2. Obawy (uzasadnione): reakcja na Romę, zdanie Darka na ten temat 3. Deklaruje tymczas (nie staly domek) 4. Okazuje się, że Darek pokochał dobkę, a ta nie stwarza zagrożenia dla Romy ( w tym punkcie myślałam, że skupiamy się na szukaniu dla dobki domku) 5. Pojawia się problem z kupami i sikami 6. Pojawia się dla suki ultimatum - albo ktoś bierze, albo sruu na Paluch Chciałabym wiedzieć czy coś pomieszałam? Czy stało się coś jeszcze o czym nie wiem? Dlaczego suka pod nieobecność Romenki nie może być w jej domu? Nie traktuj prosę tego Romenko jako atak, ja po prostu chcę wiedzieć dlaczego nagle pies ma z dnia na dzień iść na Paluch?