Jump to content
Dogomania

Zu

Members
  • Posts

    838
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zu

  1. moja babcia, która jest pediatrą i w której diagnozy ufam bezgranicznie powiedziała mi wprost, że Cezarem mam sie nie przejmować, bo takie wyniki mogą być związane z jego wiekiem, więc NO PANIC!!!
  2. sądząc po zdjęciach naprawde jest nieźle...dzisiaj nabyłam w Arkadii największe posłanie z istniejących i proszę jaki efekt...nie ma to jak łoże małżeńskie A Bubeczka nabiera sił po kroplówkach i z każdym dniem jest coraz bardziej zainteresowana życiem, spacerkami i jak widać moim kawalerem na wydaniu:p
  3. A co do Cezara to jeśli mocznik i keratynina są w normie to raczej nie są to nerki a jakieś przeziębienie, zapalenie...- tak mi się wydaje no właśnie mocznik nie jest w normie, jest podwyższony no i te obniżone leukocyty, ale w poniedziałek zaniosę jego mocz do analizy i wtedy się powinno wyjaśnić..
  4. kaszelek już jej przeszedł:multi:
  5. kreatynina jest ok, 1,5 przy normie 1-1,7 mocznik j.w.
  6. napiszę tylko te wyniki, które były poza normą Cezar: leukocyty 7,4 tys/mm3 (norma 9-10 tys/mm3) mocznik 56,2 mg/dl (norma 20-45) poza tym hemoglobina, MCH, MCHC w górnej granicy normy, limfocytów ciut ponad normę, segmentów poniżej normy, płytek krwi w dolnej granicy poza tym ma anizocytozę i poikilocytozę - jak wyczytałam w encyklopedii zdrowia jest to występowanie we krwi obwodowej krwinek czerwonych o różnym kształcie i różnej średnicy (znaczne różnice między poszczególnymi krwinkami), co u człowieka występuje np. przy niedokrwistości złośliwej i najczęściej jest zwiazane z niedokrwistością :-( Bubka leukocyty 11,2 tys/mm3 OB 11 (norma 1-6) glukoza 57 mg/dl (norma 70-120) poza tym erytrocyty, hemoglobina w dolnej granicy normy MCHC i MCHC w gornej granicy:placz:
  7. Już po wizycie u weta i wieści są takie sobie..zacznę od tych bardziej pozytywnych: Cezar ma zaniżone białe krwinki i podwyższony mocznik, co zdaniem Pani Doktor może wskazywać na przewlekłą infekcję nerek, muszę zbadać mocz i wtedy się postawi diagnozę..poza tym jest chyba zdrowy (jestem trochę w szoku, rok temu był przebadany na wszystkie strony i było ok, nie ma żadnych objawów choroby nerek...no ale sprawdzić trzeba) Bubek za to ma podwyższone leukocyty i OB, co wskazuje albo na silną infekcję w organiźmie albo nowotwór. Poza tym ma zaniżoną glukozę więc będziemy codziennie chodzić na kroplówki. Dodatkowo silne zapalenia ucha, więc dostała antybiotyk. Przy jednym sutku ma guzek, który nie został usunięty, więc może to jest powód podwyższonego OB.. w każdym razie Pani Doktor zaleciła wyleczenie ucha, odleżyn i kroplówki i powtórzenie morfologii za jakieś 3 tygodnie..jak powiedziała takie wyniki u psa ze schroniska nie są zaskakujące, jest szansa, że po wyleczeniu infekcji i kroplówkach jako tako wróci do normy wygląda na to, że mam u siebie psi szpital...
  8. dzieki ja umieram tu z nerwów...teraz muszę iść na uniwerek gdzie czeka mnie rozmowa o mojej przyszłości naukowej (:placz: ) no a potem do weta... Mam też pytanie, czy jeżeli Buba zaanektowała posłanko Cezara a on śpi w jej posłanku to dla niego jest to wielka tragedia?? boje się, że on to strasznie przeżywa...:-( ..nie wiem, czy mam mu kupić nowe posłanko, czy lepiej nic nie robić? Cezar to taki wrażliwy psiak, nie chciałabym żeby cierpiał z powodu utraty pozycji w stadzie...
  9. dzięki, ja się bardzo denerwuje...tymbardziej, że Pani doktor postraszyła mnie, że Cezar może mieć jakiś problem bo mu się tak w brzuchu przelewało jak mu pobierała krew..podejrzewała lamblie.. on był w zeszłym roku badany na lamblie jak miał takie biegunki przez ponad miesiąc ale nic nie wyszło w badaniu... może lepiej przestanę się zastanawiać i poczekam do jutra...bo zaraz tak się wkręcę, ze zacznę już oba opłakiwać a potem się okażę, że jest ok:evil_lol:
  10. dzisiaj rano już byłysmy na pobraniu krwi i jutro będą wyniki, więc będę wiedziała coś więcej Pani doktor powiedziała, że na tych badaniach wyjdzie jaki jest jej stan ogólny i informacje o stanie głównych narządów (wątroba, nerki itp.) i na podstawie uzyskanych wyników ew. zrobi się dalsze analizy.. Bubeczka była tak grzeczna że nie wiem u lekarza, Cezar zresztą też, bo stwierdziłam, że profilaktycznie też mu zbadam krew jak już go rano zwlokłam na czczo do doktora.. Oba zostały pochwalone że takie grzeczniutkie i jutro idziemy całą "rodziną" po wyniki.. mam nadzieję, że wszystko będzie u niej ok..trzymajcie kciuki!!!!
  11. Bubeczka jest coraz fajniejsza, coraz bardziej kontaktowa!!! nawet lepiej wygląda, bo nie ma takich zapadniętych oczek i jakoś tak "wyprzystojniała"... jutro rano idziemy na pobranie krwi, to będę coś więcej wiedziała, jak jej kondycja... żebraczka z niej pierwszej klasy, jak Roberto jadł kanapkę to tak mu się przyglądała, że, mimo moich protestów, żeby nie popierać żebractwa przy stole, oczywiście Roberto ją "skarmił" no bo MIAŁA TAKIE SMUTNE OCZY!!! Cezar jak chce jeść, to potrafi tak "zassać się" w sobie, że wygląda jakby nic nigdy nie jadł....jak mieszkałam u mamy to często jadł 2 śniadania, bo zgrywał się że nie jadł chociaż dostał od mamy przed jej wyjściem do pracy a przede mną odgrywał jednoosobową sztukę p.t. "nikt mi nie dał jeszcze śniadania" i dostawał drugie, łajdak... coś jednak czuje że Bubusia ma tu silne lobby w domu i moje próby oduczenia jej pewnych złych nawyków napotykają na silny opór tegoż lobby...:evil_lol:
  12. a spróbowałby się nie podobać!!!!!!!!:mad:
  13. wczoraj do drugiej w nocy trwało u nas ustalanie hierarchii w temacie łóżkowym, oszczędze Wam szczegółów, powiem tylko, że roberto biegał po całym domu z posłaniami usiłując ulokować psy tak, żeby były zadowolone, Buba spała w następujących konfiguracjach: 1. sama w swoim posłanku w dużym pokoju 2. sama na kanapie w dużym pokoju 3. sama na posłaniu Cezara w sypialni 4. razem z Cezarem na jego posłaniu w sypialni wszędzie spała po 5 minut, wstawała i usiłowała iść w inne miejsce i tak bez przerwy przez ponad godzinę Cezarek najpierw został wyproszony z jego posłanka, potem sam grzecznie się ułożył w samym rogu robiąc Bubusi miejsce (kochana psinka, jestem z niego dumna, że ma takie dobre serduszko!!!!), co jednak nie zadowoliło tej damy, w efekcie wylądował w naszej sypialni w posłaniu Buby a Buba spała w dużym pokoju ale nie mam zielonego pojęcia gdzie bo padłam... uff...to było wyczerpujące ale za to w domu spokój jak nigdy..teraz spią oba w dużym pokoju każde u siebie... a poza tym Bubunia to straszna pieszczocha..:eviltong:
  14. dzieki pajunia!!! tak się cieszę że Argoskowi się udało!!!! :loveu: mam nadzieję, że domek, który mu znajdą będzie superowy!!!! a dietka, to faktycznie mu się przyda bo niezły z niego wałeczek!!! dla mnie to on jest boksiu i tyle..pycho ma moim zdaniem bokserowe
  15. ja już jestem dużo spokojniejsza, mam wrażenie, że Cezar sie podporządkował i jedyne momenty "śliskie" są wtedy, kiedy usiłuję ją wylizać o ona ostrzegawczo warczy.. dzisiaj jak nakładałam obiad do misek to Buba siedziała ze mną w kuchni i patrzyła mi na ręce z głową w okolicach mojego łokcia patrząc uważnie co, komu i ile się nakłada a Cezar stał grzecznie w przedpokoju i nawet nie osmielił się wejść do kuchni.. ona kładzie sie u niego na posłaniu a on nie reaguje i dopiero ja muszę ją skłaniać do powrotu do swojego "wyrka".. chyba jest spoko... frontline zaaplikowany ale chyba nie mają specjalnie pcheł, bo wczoraj je przejrzałam uważnie i nic nie znalazłam.. Buba została obejrzana przez weta, powiedział, że nie ma żadnej widocznej infekcji, mam zrobić badanie krwi i ono pokaże co ew. nie gra z Bubencją..ale myślę, że nie jest tak źle, jest coraz żwawsza, na spacerku zainteresowana otoczeniem, apetyt ma doskonały, nie ma problemów z żołądkiem..myślę, że bolą ją stawy bo chodzi tak troche niepewnie i czasem jakby miała się przewrócić, może też ją boli ta noga z odleżynami czyli tutto sommato nie jest źle:p
  16. ale kto mógł przewidzieć, że tak się stanie?????!!!!:shake:
  17. dzieki joaa!!! ja na szczęście nie mam problemu z zostawieniem ich sam na sam, bo Cezar nigdy nie zostaje sam w domu, bo dostaje histerii i wszystko niszczy. Jak wychodzimy to zawozimy go do mojej mamy (na szczęście to bliziutko) i on tam "kibluje" z mopsem i babcię..problem jest tylko jak jesteśmy w domu...troche się boję co będzie jak Roberto wyjedzie tego 28 bo zostanę sama z tym całym zwierzyńcem a przecież będę wychodzić na zajęcia...najgorzej jak zaczną się gryźć bo o ile we dwójkę jesteśmy w stanie je rozdzielić o tyle sama mogę sobie nie dać rady, bo to dwa wielkie psicha.. ale mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży...jeszcze trochę czasu zostało żeby się dogadały Bubka już dzisiaj żywsza była na spacerku, ciekawa świata, teraz idziemy do weterynarza, co prawda dzisiaj nie ma naszej pani doktor (będę mogła iśc do niej dopiero we wtorek/środę) ale chcę pobrać frontline dla obu i poprosić o zbadanie, czy nic jej na bieżąco nie dolega i czy to krztuszenie to rzeczywiście jakieś sprawy sercowe...
  18. śliczna to może nie jest, ale nie wzięłam jej przecież ze względu na urodę... dzisiaj została sama w domu i wmeldowała się na posłanko Cezara, dobrze że weszłam przed Cezarem do domu i ją stamtąd "zwlokłam" na spacerek, bo Cezar by chyba się nie ucieszył.. postaram sie nie mieszać za bardzo do ich relacji, chociaż napewno będzie to ode mnie wymagać sporo determinacji, bo zwyczajnie boje się, że zaczną się gryźć a wtedy:angryy:
  19. ale czy tak powinno być? zdominowany najpierw przez mopsa a teraz przez starszą kobietę to chyba już przesada...:roll: poza tym ja myslę, że Cezar jednak też ze względu na nas się hamuje, bo wie, że jak się na nią rzuci to potem Roberto na niego nakrzyczy ..nie wiem, czy gdyby zostały same nie doszłoby do jatki...:shake:
  20. ja ją besztam dość ostro ale jedynie werbalnie, bo jakoś nie mam sumienia dać jej nawet klapsa, ale jak tylko widzę że zagląda Cezarkowi do miski albo mości sie na jego posłanku to natychmiast reaguje..ale ona jest uparciucha, ciągle próbuje podporządkować sobie jego terytorium:shake: a Cezarek taka ciapa tylko patrzy na mnie ze zdziwieniem i z wyrzutem:crazyeye: On chyba w gruncie rzeczy jest dobry, bo Karol u mamy regularnie piję wodę i wyjada z jego miski a Cezar to toleruje... ale nie chciałabym, żeby poczuł się zdominowany przez Bubę, bo jednak on jest "pierworodny" i strasznie go kocham:loveu: i tak mam już wyrzuty sumienia,że naraziłam go na robale i pchły...:-(
  21. dzisiaj Bubencja trochę jest "jędzowata", odgoniła Cezara od jego własnej miski, potem naszczekała na niego jak chciał tylko "dać buzi" i narazie Cezar boi się koło niej przejść...ale on nie odpowiada na ataki, więc to dobry znak..mam tylko nadzieję, że nie popadnie w superderpresje z powodu Bubinego terroru...on i tak ma już nadwyrężone nerwy, najpierw przeprowadził sie z domu mojej mamy z ogrodem i Babcią do mieszkania, potem okazało się że nie jest jedynym psem w rodzinie, bo moja mama wzięła Karola potem okazało się że nie jest jedynym psem w swoim mieszkaniu bo pojawiła się w nim Buba i co ma teraz zrobić biedaczek???? (tu jeszcze u mamy w szczęśliwych czasach, kiedy był jedynakiem) ale liczę na wyrozumiałość Cezarka...w końcu ma tyle miłości, że może się trochę podzielić z biedną Bubką
  22. dzieki dziewczyny, jesteście kochane, że mnie tak wspomagacie. dzisiaj rano Buba po raz pierwszy sama wstała i poszła jeść do kuchni jak usłyszała jedzącego Cezara (wcześniej trzeba ją było wyciągać z posłanka)...spacer był ciut dłuższy a nie tylko 5minutowe kupa-siku jak dotychczas i Buba była wyraźnie bardziej zainteresowana otoczeniem niż wczoraj czy przedwczoraj.. Cezar znów dziś został "odwarczany" jak się do niej za bardzo przystawiał, ale chyba jest coraz lepiej, bo już go przyłapałam jak wylizował jej tą odleżynę na nodze, a ona mu na to pozwalała więc chyba nabiera do niego zaufania.. poza tym miała straszne robaki więc teraz trochę boje się o Cezara, on był odrobaczany jakieś 2-3 tygodnie temu ale pewnie trzeba będzie powtórzyć całą kurację i jej i jemu też...no i pchły, bo chyba coś przyniosła do domu, co prawda w kąpieli nic nie zauważyłam ale ona się trochę drapie i Cezar też zaczął (i my niestety też, chociaż może to nerwowe i bardziej autosugestia) także jutro odbędzie się wielkie odpchlanie 2 psiaków.. a poza tym to dalej dużo śpi, wyraźnie chodzenie sprawia jej trudność, chyba ma też jakieś problemy ze stawami, jak je to jedna noga tylna jej tak się "rozjeżdża" ale może to przez tą odleżynę...a krztusi się mniej więc pod tym względem jest lepiej... jutro jeżeli będzie nasza Pani Doktor to idziemy się pokazać i po specyfiki na pchły itp. więc będę mogła powiedzieć coś więcej powoli wszyscy zaczynamy się przyzwyczajać, mam nadzieję, że za tydzień Buba będzie już w pełni zadomowiona:multi:
  23. wydaje się, że z każdą godziną lepiej...Buba na spacerze nawet zainteresowała się Cezarowym "interesem" co spowodowało, że ten biedak odskoczył w bok jak wystrzelony z procy a następnie cały się "zacukał", bo chyba nie wiedział co zrobić...pierwszy raz w swoim życiu został dostrzeżony jako mężczyzna:lol: potem wieczorem dały sobie buzi w korytarzu...może będzie wielka miłość z tego:loveu: co prawda potem Cezar został przez nią zaatakowany ale to dlatego, że swoimi uszmi wytrzepał ją po pysku (wpuszczałam mu do ucha krople czyszczące a Buba akurat podeszła jak on "trzepał uszami" no i niechcący została spoliczkowana na co zareagowała j.w.)...w schronisku mi powiedzieli, że przy wszystkich swoich nieszczęściach była też pogryziona bardzo przez psy więc pewnie dlatego boi się takich gwałtownych ruchów Cezarka.. ja jestem dobrej myśli, mam nadzieję, że w końcu się zaprzyjaźnią:razz: Buba z każda godziną robi się żwawsza i myślę że też pewniej się czuje u nas w domu, może za jakiś czas zaczną się bawić razem jak ona fizycznie nieco się odkuje będę dalej leczyć odleżyny tym balsamem i zobaczymy, tak naprawde to taką dużą ranę ma tylko na jednej nodze więc nie będę narazie inwestować w specjalny materac skoro odleżyny nie są rozległe.. dzięki wszystkim za wsparcie i rady, naprawde na początku byłam po prostu PRZERAŻONA a teraz już zaczynam panować nad sytuacją
  24. pajunia, jeszcze o tym nie myślałam, wzięłam ją bo po prostu jak ją zobaczylam w schronisku to nie mogłam jej tak zostawić...pomyślałam, że ją trochę podkuruje i poszukam jej domku...ale jak mi w schronisku na odchodnym powiedzieli, że to sunia po przejściach, że była adoptowana i wróciła na Paluch w strasznym stanie, że była pogryziona przez psy, miała 2 operacje to zaczęłam myśleć, że dobrze by było gdyby udało mi się jakoś tak zorganizować, żeby została u mnie.. będzie troche problemów no ale zobaczymy...napewno zostanie u mnie dopóki nie wyleczy się z odleżyn i nie nabierze sił i napewno nie wróci do schroniska..jeżeli trafiłby się jakiś domek super i pewny to bym się zastanawiała..ale narazie jest u mnie i będę robić wszystko, żeby już tu została..jeżeli tylko dogada się z Cezarem i okaże się, że może zostawać sama w domu na kilka godzin... jak mówie narazie nic nie chcę deklarować bo to dopiero 2 dni..
×
×
  • Create New...