-
Posts
477 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by lemonsky
-
nooo właśnie, starsznie ważne te buldożki chłopaki :evil_lol: , Torro ma za to koleżankę Matyldę i z nią solidnie szaleje, a dodatkowo codziennie porządny spacer z ćwiczeniami, coby psisko się skupiało na mnie raczej niż na innych psach... ale bawić się uwielbia, jak to buldożer. Za to Bulożek mojej Mamy - Gacuś - to oaza łagodności, on nie wie, co to nawet mała złość, wiecznie zdiwiony, że go coś obszczekuje, no bo jak to, dlaczego?? no anioł nie pies :loveu:
-
...ech, no wiadamo, że trzeba buldożki rozpieszczać, nie da się inaczej, ale Torro, jak skończył rok mniej więcej i wyrósł z rozkosznego szczenięctwa, strasznie się zrobił do psów "wyrywny", a wiadomo, jak psy traktują czasami buldożki - boją się posapywania i mruczenia i czasami agresywnie potrafią reagować, natomiast Torroi raczej z tych, co nie odpuszcają... stąd szkolenie (psa i pani :evil_lol: ). A właśnie - jak Wasze buldożki "dogadują się" z innymi pieskami - nie chodzi mi znajome psy, tylko o spacerowe sytuacje, tzn nieznajome pieski mijane, spotykane na spacerach i zwłaszca o relację buldożek - inny pies.
-
diablleca - można kupić w zoologach specjalne psie "buty" - skórzane albo ortalionowe z wzmacnianą podeszwą - na pewno na dłużej zabezpieczą łapkę, a zazwyczaj mają zapięcia na rzepy, więc i gipsik sie zmieści... Polecam - jak mój Torro mocno rozciął poduszkę, to paradował w takim "kaloszu". Buziaki dla maluszka:multi: a co do wychowania buldoziego - my właśnie chodzimy na szkolenie i powoli jakieś małe efekty są, ale z buldożkami trzeba konsekwencji, a to trudno, jak taki zawadiaka spojrzy w oczy ;)
-
Hihi, to j też się zgłaszam - piekę najlepsze ciasteczka wątróbkowe!! :evil_lol: ...no tak, nikt nie chce wątróbkowych śmierdzielków :(
-
:thumbs: Będzie dobrze! :terazpol:...znaczy polska inwazja!
-
...kurczę - dokładnie takie same skojarzenia mi się nasunęły... Niedobrze to wygląda.
-
witajcie - zajrzałam tu właśnie i aż mi się lepiej zrobiło :) super foty i świetne psiska! spróbuję coś podlączyć z życia buldogów:razz: tytuł: co dwie głowy, to nie jedna autor: moi na fotce: Torro i Gacek [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img160.imageshack.us/img160/7615/21hy.jpg[/IMG][/URL] tytul: wcale nie jestem szalony autor: moi na fotce: Torro [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img101.imageshack.us/img101/6949/torro29jm.jpg[/IMG][/URL] tytuł: myśliciel autor: moja siostra ;) na fotce: Gac [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img60.imageshack.us/img60/5721/gac14xz.jpg[/IMG][/URL]
-
Nic nie wiem o trzech miesiącach od szczepienia - jestem na bieżąco z całą procedurą, bo szykujemy się do wyjazdu do GB i jesteśmy już po czipach, paszportach, szczepieniach, czekaniu, pobraniu, czekaniu, wyniku i wpisie do paszportu - od dnia szczepienia musi upłynąć min. 30 dni, żeby można było pobrać krew do badania, a wynik był miarodajny i honorowany - no chyba, że są jakieś obostrzenia, o których nie wiem, ale chyba bardziej wymagających od Angoli pod wzgłedem procedury to ze świecą*szukać ;) a tak naprawdę to najlepiej z jakimś światłym wetem pogadać
-
Hmmm, nawet jeśli trzeba zrobić to badanie na wysokość wskaźnika przeciwciał wściekliznowych, to do lipca jest szansa realna, żeby zdążyć! - jeśli pies ma tatuaż i aktualne szczepienie, to w zasadzie z marszu można pobrać krew do badania, a w Puławach to myślę, że max 2 tyg i jest wynik i zaświadczenie...;)
-
:beerchug: doginthefog :evil_lol: sobie w samotności popijam - za zdrówko Kory i ciut z rozpaczy, bo mój TZ mnie odjechał, znaczy odleciał wziął był, ech... :placz: Słabo tak na raty żyć, trzeba zintensyfikować działania eksportowe, nie ma co! Sylwia - na mój rozumek, to wynik jest OK i spokojnie możesz go mieć tam, gdzie go masz ;)
-
nałogi :evil_lol: ech... właśnie odleciał mój chłopak z powrotem na wyspę, dlatego o takiej zagadkowej dla mnie godzinie jestem na chodzie i co robie?? nooo - se piszę na dogo ;) Malutka - pisałaś o turbo szybkim przejeździe autem do GB - czy mogłabyś polecić sprawdzoną*trasę? jakieś sugestie - prom, czy tunel? Może uda mi się jednak przekonać mojego opornika, coby po nas przyjechał... tylko bidak będzie musiał sam doginać całą drogę i to w tempie... aaaa, no i pytanko tematyczne - jak wygląda dokładnie procedura przed samym wyjazdem? - zaraz sobie poczytam, ale chętnie się dowiem, jak to w praktyce wygląda - kiedy mam psa odrobaczyć, odpchlić, ile czasu wtedy na dojazd do granicy brytyjskiej (czy wjazd na prom to już to? czy odprawa psia jest już "po drugiej stronie"?) ... i o jaką datę się postarać w psich kwitach :razz:
-
O rany... to się dzieje naprawdę... no do września coraz bliżej...:razz: tymczasem trzymam mocno kciuki i powodzenia!!:multi:
-
więcej! więcej! My nie mogliśmy dotrzeć :-( rodzinne komunijne obowiązki... i odległość spora - chociaż to ostatnie byłoby do przełknięcia... fotki, fotki prosimy! ;)
-
:comp26: :diabloti: na szczęście już wsio działa!! noo, ja pewnie dopiero w lipcu jadę znowu na 2 tyg coby porządek zrobić...
-
Alleluja! "dogo" działa!! dziś przez pół dnia mi się cóś ciągle wykrzaczało... to miałam rzuty nałogowe głodowe :evil_lol: a to po prostu trzeba było pójść z psem na solidny spacer i wszystko wróciło do normy :loveu: a mój Wyspiarz w piątek przylatuje do nas na 4 dni!! :loveu: ...a podatków nie ma - kiedyś coś było, jakiś czas temu znieśli - chyba nawet w tym topiku Malutka szczegółowo o tym pisała :)
-
Gosia! to cho na Wyspę Ty też! ;) przecież jak tak dalej pójdzie, to niezła gromada się tam zbierze :evil_lol:
-
no właśnie - konsekwencja :evil_lol: , coś mi się zdaje, że chyba ja powinnam przejść wcześniej jakieś szkolenie, coby psu w głowie bałaganu nie robić... :razz: ale powoli - drugi miesiąc próbujemy się ze zwierzem, a wcześniej prawie rok luzu i nieświadomości, więc teraz powoli odkręcamy błędy i zaniedbania... a gdzie mogłabym się pogapić albo poczytać o tych zawodach? to chyba straszna frajda dla psów? Ja wiem, że bordery są pod tym względem wyjątkowe, bo to urodzone pracusie, ale może coś się dowiem? a co!:lol: hehe, dobre - hydraulicy nie wracają, reszta chodu!
-
Marta! Gratulacje!!! ech, ja tylko próbuję wejść w tą czwartą RP z w miarę posłusznym psem, bo nie wiadomo, kiedy w Gdyni zakażą psom szczekać w godzinach od-do, ale słabo mi to wychodzi, bo brakuje mi zdecydowania marszałka Giertycha i siły marszałka Leppera, więc Torro się całą swoją buldożkową naturą skutecznie opiera, zapiera, kombinuje i dziś na szkoleniu udowodnił mi, że robi ze mną co chce:placz: Ale nic to, zuch się nie poddaje! W końcu buldożek swój charakterek ma i nie jest owczarkiem niemieckim po prostu... Więc jeszcze raz gratuluje sukcesów na zawodach! :loveu: Pozostaje mi ćwiczyć i budować autorytet mój - jak nie zarydzykuję to nie będzie leppiej ;)
-
noooo i wzajemnie!! chrapie tu mi i bączkuje taki jeden, coby atmosfera była nastrojowa :diabloti: - chociaż tyle pierwiastka męskiego...;)
-
:diabloti: nałoginałoginałogijesjesjes ;) no jakieś trzeba mieć :evil_lol: ale teraz oddam się innemu nałogowi znaczy zaliczę spanko:loveu:
-
nooo, na pewno przejściowe, bo prawda jest taka, że sobie nie mogę odmówić, coby nie zaglądać tu codziennie kontrolnie :evil_lol: , kurczę, słyszałam o takiej chorobie, że się ponad miarę sprawdza maila, kheeemmmm, to ja normalnie recydywa i do leczenia :diabloti: nooo, pozdrawiam serdecznie znad morza!
-
Matuchowa Frajda! No przecież trudno pamiętać wszystkie rozmowy telefoniczne sprzed roku...;) Torro oczywiście jest z Punktu Widzenia :lol: . Mały podróźnik z niego ;) takie ćwiczenia przed głównym wyjazdem :diabloti: ma od małego - Gdynia - Świdnik - Gdynia - Świdnik... a Northampton - byłam "na zwiadzie" trzy razy, Polaków rzeczywiście sporo, chociaż na pewno nie tylu, co w Londynie :multi:, a pizzerii z polskimi wpływami (może wiesz, gdzie ona?? w jakim "stosunku" do centrum) jeszcze nie poznałam, ale pewnie wszystko przede mną, na razie testowałam w Northapton tylko chińszczyznę i indyjskie knajpki :loveu: Morze pozdrawia góry! i nie tylko ;)
-
Buldożek Ptyś - Już Szczęśliwy ???
lemonsky replied to lavinia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
wielki smutek :-( , tak mi przykro... najtrudniej jest tym, co zostają... bo Ci, którzy odeszli są już w lepszym świecie... a Ptysiulek na pewno był wyjątkowy i wybrał Ciebie Lavinio... -
ech, nie ma co porównywać, naprawdę, możliwości w UK są nieporównywalnie lepsze niż w Polsce... tu jak pracowaliśmy (oraliśmy solidnie!!!) oboje to był to niski stan średniego poziomu (kino, wino, czasem nowe gadżety do domu, spłata kredytu mieszkaniowego - co za luksus!!!, wakacje raz na 3 lata - nooo, taka prawda...), a jeśli będziemy obydwoje pracować na Wyspie, to mam nadzieję, że mimo, że w wynajmowanym mieszkaniu, to jakoś luźniej będzie żyć...