morisowa
Members-
Posts
4908 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by morisowa
-
[QUOTE]Mam nadzieję, że jeśli nadejdzie ten moment, że Wieniek w jakikolwiek sposób będzie okazywał mi przywiązanie (już nie mówię o miłości i wdzięczności) to będę wiedział ,że to jest to. [/QUOTE] Będzie przywiązanie, będzie miłość i wdzięczność... tylko narazie cierpliwości do Wienia trzeba... A póki Wienio tego nie okazuje, to masz naszą wielką wdzięczność :razz:
-
Jamnisia z Ostrowii już za TM :(
morisowa replied to Witokret's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wielkie dzięki dla Maćki za przenocowanie Poldka, dla Esperanzy za namiary na Pana od transportu, dla Pana za transport no i oczywiście dla Beaty za znalezienie domku dla Poldka :lol: -
Rozmawiałam z [B]Magdarynką[/B], może coś z tego będzie :lol: Szarik jest średni, bo wielkości mego psa, około 55cm w kłębie, jakieś 25kg, mniejszy od owczarka niemieckiego. [B]Aldonda[/B] też ma już kontakt, więc jak się dogadaja to będzie transport. Szarik jest większy niż był planowany pies, ale jest tak grzeczny w mieszkaniu i tak kochany do ludzi, że mam nadzieję, że wreszcie znajdzie domek :cool3:
-
Jamnisia z Ostrowii już za TM :(
morisowa replied to Witokret's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Biedna Jaśminka :-( ale jednak spytam: czy osoba, która miała wieźć Jaśminkę i tak jedzie? bo jeśli tak, to może choć jamnik - Poldek by się zabrał? -
Jamnisia z Ostrowii już za TM :(
morisowa replied to Witokret's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Czy z Jaśminką może zabrać się razem jamnior z Palucha? :modla: juz nie Tosiek (bo od wczoraj ma dom) ale inny bidak. Jest domek, jest pies, tylko transportu brak. -
[IMG]http://img299.imageshack.us/img299/7117/wien1jk.png[/IMG] Dla takich chwil warto, bo gdyby nie to, to tylko się załamać. Dzięki temu łzy beznadzieji (że Kasia się nie odzywa i Kugolek nadal bedzie marnieć w klatce) mogą zmienić się w łezki szczęścia. I wraca nadzieja, że mój kochany Kugi też znajdzie swoje szczęście. [B]gackn[/B] - jeszcze raz dziękuję :buzi:
-
dodam swoje do dyskusji: też jestem "wariatka" :cool3: i według rodziny "przesadzam". I dobrze mi z tym. Do kościoła chodzę, a nie zapier... (to chyba jest właśnie ta różnica) Ostatnio jechałam pociągiem z moim psem i kotem w przedziale z panem niezbyt lubiącym zwierzęta. Niespodziewanie pan pod koniec podróży zaczął zachwycać się, że pies nie wyje, nie gryzie, kot się nie wydziera tylko śpi itp. :cool3: Ale i tak podsumował wszytko tekstem.... żebym wydoroślała dla własnego dobra! he, he, bo akurat go posłucham :evil_lol: Perełko pamiętam o Tobie!
-
[QUOTE]Odczuwam potrzebę adoptowania drugiego pieska.Kto zna Wienia, niech mnie przekona dlaczego to miałby być On.[/QUOTE] [B]gackn[/B], dostałaś już pw. Nie każ Wieniowi czekać i czekać, bez nadziei... skoro chcesz psa a Wienio Ci się podoba. Dlaczego On? bo on już w tym miejscu jest 5 lat, nie jest młody a takiemu psu coraz trudniej znaleźć dom. Wiem, że to decyzja na kilka lat, trzeba ją przemysleć. To dobrze, że myslisz o tym jako o "niedwracalnej decyzji". Właśnie takiego opiekuna trzeba Wieńkowi. Takiego, który go juz nigdy nie zostawi. Psisko się za to odwdzięczy miłością, to Ci gwarantuję. Gdy go mijam, on patrzy ze smutkiem... Pokaż mu (i nam), że cuda się zdarzają :razz:
-
Ja tak trochę o finansach Szarego bo wcześniej tego nie napisałam. Od 11.04. jest w hoteliku. Pobyt ma opłacony do 30.05. przez wspaniałych ludzi, którzy przygarnęli Biszkopta ([URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=19524"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=19524[/URL]) Tak właśnie. Ci ludzie dali bardzo dobry dom dla starszego Bibiego i jeszcze zwrócili mi koszty utrzymania go w hoteliku (został zabrany ze schroniska) - żebym przeznaczyła na innego psa w potrzebie. Wybrałam Szarusia. Oczywiście, zyczę Szaremu, by szybciej znalazł dom. Ale wiadomo, różnie bywa...
-
Oryginalny i śliczny TUF czeka na dom...i się doczekał ! Ma dom.
morisowa replied to Kostek's topic in Już w nowym domu
:shake: Pan przygarnął psiaka z Nasielska. W zasadzie to cieszę się, że wziął psa ze schroniska. Zwłaszcza z Nasielska. Jedna bieda z Krzyczek uratowana:lol: No ale biedny Tuf nadal czeka.... :-( -
Oryginalny i śliczny TUF czeka na dom...i się doczekał ! Ma dom.
morisowa replied to Kostek's topic in Już w nowym domu
Jest szansa dla Tufika!!! wreszcie miałam telefon w jego sprawie i to konkretny. Miałby dom z ogrodem i koleżankę - elkhunda. jesteśmy umówieni na ten weekend oby się wreszcie udało! -
Szarik jest pieknym, młodym (ma jakieś 1,5 roku) psem. Łagodny, przyjazny, mimo tego co doświadczył nadal chce ufać człowiekowi. Widział mnie pierwszy raz. Gdy został wyprowadzony z klatki, to był trochę zdezorientowany i w stresie. Czekałam z nim przed schroniskiem na aldondę. Jak on się ucieszył na jej widok! a prawie jej nie znał... ale była dla niego dobra... [IMG]http://img95.imageshack.us/img95/3185/szarik65vk.jpg[/IMG] [IMG]http://img95.imageshack.us/img95/4417/szarik46ke.jpg[/IMG] [IMG]http://img95.imageshack.us/img95/5742/szarik58ed.jpg[/IMG] On się po prostu garnie do człowieka. Najpierw dałyśmy go w samochodzie do tyłu, a obie siadłyśmy z przodu. Oto efekt - łebek miedzy siedzeniami, z nami; głaskałam i było ok. na napiętej smyczy, ale jak najbliżej nas [IMG]http://img95.imageshack.us/img95/7465/szarik17nh.jpg[/IMG] Prawie całą drogę siedziałam z nim z tyłu. I był spokój. Tulił się do mnie, kładł mi głowę na kolanach, rozwalał się na boku - bezpieczny i ufny. Mogę powiedzieć, że ładnie jeździ samochodem. Ale przede wszystkim potrzebuje bliskości człowieka. Czym dłużej jechaliśmy tym bardziej żałowałam, że nie mogę zabrać go do siebie. Gdy podróż się nam przeciągała, Szary całkiem mocno się pospał. [IMG]http://img95.imageshack.us/img95/5219/szarik21tv.jpg[/IMG] Zawiozłyśmy Szarego do hoteliku pod Warszawą. Ma tam opłacony miesiąc pobytu z "pieniędzy Biszkopta" - (ludzie, którzy adoptowali Biszkopta oddali mi koszty jego utrzymania w hoteliku, żebym mogła te pieniądze przeznaczyć na innego psa w potrzebie.) Przykro było go zostawiać. Już poczuł się bezpieczny, mógł z nami w samochodzie całą noc spędzić. A tu znów nowe, obce miejsce a my odchodzimy. Popłakał się maluch - skomplał, gdy go zostawiałyśmy... Ale został pod dobrą, kochającą opieką. Ma swój boks, ciepłą budę, dobre jedzenie, spacery, głaskanie, miłe słowa. Niestety zdrowy nie jest. Ale aldonda dała już wetowi materiał do badania, więc jutro dowiemy się czegoś więcej. Zobaczymy co powie wet, ale potem pewnie będzie trzeba go odrobaczyć, zaszczepić, no i hotelik ma na razie na miesiąć (a może więcej nie będzie trzeba?). 3maj się mój piękny!
-
Dziś zabrałysmy z aldondą kochanego Szarika z tych (...) Krzyczek. On jest cudowny, niesamowity! przez całą drogę się do mnie tulił, był spokojny, taki pełen zaufania... Chwilowo ma gdzie spać, ale prawdziwy domek mu potrzebny! Po tym wspólnym dniu aż głupio mi było go tak zostawiać. Ale najważniejsze, że juz nie jest w tym "schronisku". Jutro wstawię zdjęcia i jeszcze się odezwę.