Belu, ja zawsze "rozpatrywałam" każdego bezdomnego psa - tak jak by był moim domowym.
Tu też na watku tak pisałam.
Co bym zrobiła, gdyby to był mój pies.
Co bym zrobiła mając psa, któremu kość wrasta w mózg, ma kilkudniowe ataki. I jest zależny wyłącznie od człowieka.
Ja nie mam wątpliwości.
Pytałam też o wiek. Gdyby Lizunia miała 14-15 lat sprzeciwiałabym się operacji, ale to była młoda sunia.
Ja codziennie patrze na moją staruszkę. Ma ataki. Jest słaba. Zatacza się. Kręci w kółko. Wpada na meble, nie wie czasem gdzie idzie. Pilnuję ją jak niemowlaka.
Gdyby była młodsza operowałabym.
Gdyby była w wieku Lizki, nie potrafiłbym skazać ja na takie dogorywanie przez ileś lat. Z atakami, pewnie bólem, porażonym układem nerwowym po każdym ataku. Ze ślepotą po atakach. Z sikaniem pod siebie i kupą
My jesteśmy u schyłku. Zucia jest dużym psem. Ma 12-14 lat.