Jump to content
Dogomania

wellington

Members
  • Posts

    5144
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by wellington

  1. Juz jestem po sniadaniu ! Slonce swieci az oczy bola bo sie odbija na bielutkim sniegu na dachach. Ale zimno :mad:
  2. [quote name='wisela1']Naturlich, Ordnung muss sein !!! ;-)[/quote] Natürlich ! Ja jeszcze na nogach a Ty juz ! Ale heca ! Najwyzszy czas isc spac - do popoludnia :sleep: :sleep: :sleep:......
  3. [QUOTE]Jutro postaram się pstryknąć Łatce jakieś fotki i podeślę Moni. [/QUOTE] No to czekamy !
  4. [quote name='elfikXL']a niby od kogo te wieści?[/quote] Te wiesci byly sprzed dwoch lat ! A czemu sie pytasz ?
  5. [QUOTE]a osoby które w największym stopniu ją obciążyły wydzwaniają po całej Polsce z kolejnymi rewelacjami :shake:. [/QUOTE] Kogo masz na mysli z tym wydzwanianiem ?
  6. [quote name='epe']Wellington! Myślisz,że ta pani Ania nie ma szans w sądzie,za jak zrozumiałam Frotkę pomówienia zawarte w artykule?[/quote] Mysle ze pani Ania ma wszelkie szanse w sadzie !
  7. [quote name='sleepingbyday']anaana, CO U ŁATKA??[/quote] Wiadomo cos ?
  8. [QUOTE]dziennikarze powinni wiedzieć,że nie są bezkarni![/QUOTE] :roflt: :roflt: :roflt:
  9. Luty 2008, Sara pojechala ze swoim Panem w gory. Relacje Pana : [SIZE=3]....[/SIZE][FONT=Garamond][SIZE=3]że bylem zeszly tydzien na nartach w Kluszkowcach (niedaleko Czorsztyna) z Sarusia, tzn. ja ze znajomymi na nartach jezdzilismy, a Sara wtedy w domku zostawala, cosmy tam sobie wynajeli. Byl tam blisko na lancuchu ogromy czarny brytan Killer, ale wbrew wygladowi i imieniu bardzo kochany i przyjacielski, straszny pieszczoch. Okropnie chcial sie z Sara zaprzyjazniac, ale ta sie go obawiala wciaz, mimo, ze Killer zamieral juz nawet w bezruchu, zeby Sary nie wystraszac najmniejszym poruszeniem. Czasami udawalo sie ja namowic na podejscie do niego blisko i pstryknalem wtedy dwa zdjecia, ktore Ci zalaczam. Sarusia bardzo grzecznie zostawala w domku na czas jezdzenia, nic nie niszczyla, po prostu psi ideal. Po powrocie z nart wychodzila sobie na pole, nawet zapuszczala sie ciut za daleko czasami, ale to dobrze, ze czuje sie juz pewnie sama, bez chodzenia przy mojej nodze wciaz. W nocy rozpychala sie potwornie na lozku, przyzwyczajona do ogromnego loza jak boisko w moim domu, ale jakostam wysypialismy sie bardzo dobrze.[/SIZE] [IMG]http://i42.tinypic.com/fmi49j.jpg[/IMG] [IMG]http://i41.tinypic.com/24n4ubp.jpg[/IMG] [IMG]http://i44.tinypic.com/2rx8phj.jpg[/IMG] [FONT=Tahoma][SIZE=2]Sara jak widac jest mimo sterylki smukla i gibka jak tancerka :loveu: To, ze brytan jest na lancuchu, nie zostawilam oczywiscie bez komentarza w odpowiedzi na w.w. :mad: :mad: :mad: [/SIZE][/FONT] [/FONT]
  10. [quote name='kuba123']w ostatnim "Kundlu burym i ...." było mówione, że KTOnZ znowu zabrał od Pałki psy chyba 12.[/quote] Psy zabrane ostatnio z Olkusza są w hotelu dla psów w Krakowie.
  11. [quote name='brazowa1']bardzo dziekuje w imieniu Lorci,a najbardziej załuje,ze zadna z Was jej nie moze przyjąć.Tak dla małej byloby najlepiej. Selenicereus,mam tylko ogromna prosbe.Przepraszam,ze sie upieram przy takich rzeczach,ale czy mozna dodac (na trojmiejskich zwlaszcza),ze warunkiem adopcji jest zaczipowanie psa? i ze nie mozna dac suni do domu z małymi dziecmi.Boimy sie o nia-jest delikatna,a wiadomo,ze dla młodej mamy najwazniejsze jest dziecko i nie bedzie patrzyla na samopoczucie psa. To straszne,ale szukamy dla Lorci kogos,dla kogo bedzie ona sloneczkiem i oczkiem w głowie :p i chodzi tez o to,aby od razu zrobic odsiew ludzi,co maja sobie nabijac na komorke ci,ktorzy chca pieska "dla dziecka"[/quote] Tak trzymac ! Brazowa, to wcale nie jest straszne, tylko jaknajbardziej normalne !
  12. [QUOTE]Ale wkurza mnie nieodpowiedzialnośc tych co MAJĄ DBAĆ o porządek.... [/QUOTE] Chodzi Ci pewnie o [I]Ordnung[/I], tak :evil_lol: ?
  13. [quote name='malagos']to w nim nadzieja... Bo dla dziewczyn z Częstochowy to chyba za daleko, co?....[/quote] Masz na mysli mosii - ona nie jest w samej Cz., tylko gdzies w poblizu, ale nie wiem gdzie. Floridablue nie ma zdaje sie auta :shake:
  14. [quote name='kiwi']tego ciągu dalszego mi właśnie brakowało :) cudownie fajna trafila!!![/quote] No nareszcie, Kiwi , :buzi:, ale Cie dawno nie bylo !
  15. Grudzien 2007. Sara przychodzi do mnie w odwiedziny : [IMG]http://i39.tinypic.com/2d6es7.jpg[/IMG] [IMG]http://i41.tinypic.com/15hlhxv.jpg[/IMG] Daje buzi : [IMG]http://i44.tinypic.com/tafog3.jpg[/IMG] [IMG]http://i40.tinypic.com/2mg8b5g.jpg[/IMG] Finale glorioso :multi: :multi: :multi: Mysle ze nie trzeba wiecej dowodow na to ze domek wymarzony i pies szczesliwy ! Dziekuje jeszcze raz [SIZE=4][COLOR=Red][B]F R O T C E[/B][/COLOR][/SIZE] za ten wspanialy domek !
  16. [QUOTE]Sara niestety kopie głębokie doły w ogrodzie, no ale jakieś wady musi mieć. Takie już najlepsze. [/QUOTE] :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: Takie nastawienie mi sie podoba !
  17. 6.sierpien 2007, kolejne wiadomosci z nowego domku Sary (eks-Piny): [FONT=Garamond][SIZE=3]My z Sarą już kumple do bitki i do wypitki. Trochę próbuję nauczyć ją zostawania samej na posesji i nie ma płaczu, dzielnie zostaje, za to potem radość przy powitaniu nieopisana. To samo rano po wstaniu - muszę doliczać 10 minut na powitanie z Sarą :-) Kićka niestety się obraziła, i jest w domu tylko aby zjeść i potem wybywa nie wiadomo gdzie, co mnie martwi, bo muszę ją wysterylizować, a nie mam jej jak ucapić na razie. Za to Gnojek zaakceptował obecność Sary całkowicie, już raz się grzecznie noskami witali bardzo ładnie i Gnojek nawet mruczał. Tylko, że Sara proponuje wtedy zazwyczaj zabawę w psim stylu, czyli bieganie i podskoki i wtedy kocina się wystrasza i prycha. Z Luną, wilczycą zza płotu sztama, Kiedy Mama z Sarą zostaje sama, psina się nie narzuca, choć uprzejmie jej towarzyszy wszędzie, a potem psinka zazwyczaj idzie "do siebie" na górę do kojca pospać. Za mną dalej chodzi krok w krok, chociaż coraz częściej pojawiają się takie momenty, kiedy sama decyduje gdzie pójdzie i co będzie robić. Myślę, że ma to związek z jej samooceną, kiedy czuje się wartościowsza i pewniejsza, jest bardziej samodzielna. Jednak najczęściej potrzebuje jeszcze wciąż potwierdzenia, że jest akceptowana i kochana i pilnuje, żeby się pan nie zgubił gdzieś. Najlepiej mając go wciąż na oku. Sara niestety kopie głębokie doły w ogrodzie, no ale jakieś wady musi mieć. Takie już najlepsze. Świetnie stróżuje, wystraszyła moją córkę śmiertelnie, która zapomniawszy sobie, że mówiłem o psie, wkroczyła pewnym krokiem na posiadłość. Stanęła jak wryta, blada i przerażona, Sara obszczekała ją okrutnie, nie dopuszczjąc K. ani kroku dalej, dopóki nie przywitałem się z córcią, dając znać piesowi, że swój. Za to stołownikiem jest bardzo wybrednym, ja już ze skóry wychodzę jak jej dogodzić, nie popadając jednocześnie w przesadę i na razie bez specjalnych sukcesów. Ciasteczka a i owszem, ale normalna micha z gotowanym, porządnym mięsem i kaszą, albo makaronem już kłuje w zęby. Dopiero jak głód da się mocno we znaki, micha zaczyna powoli pustoszeć. Oczywiście o suchym, firmowym pokarmie należy zapomnieć. Troszkę znikają na przestrzeni tygodnia takie różowe kawałki z miski z suchym, potem troszkę znikają zielone, i zostaje miska pełniutka brązowych, nietkniętych. Mam też schowane specjalne psie smakołyki na nagrody, owszem akceptowalne przez Sarę, ale całe, niewielkie opakowanie to 60 zł.... więc rzeczywiście jest używane zgodnie z przeznaczeniem, okazjonalnie. Specjalnie na okoliczność tego maila zrobiłem zdjęcie Sary w aktualnej postaci [/SIZE][/FONT][FONT=Garamond][SIZE=3](nie wstając z fotela:-)[/SIZE][/FONT][FONT=Garamond][SIZE=3], z nową obróżką też w indiańskie wzory, zieloną, do której jest specjalnie dobrana kolorem smycz. Jak już mam rozpieszczać, to już mam kogo :-) [/SIZE] [IMG]http://i44.tinypic.com/2s0nzhv.jpg[/IMG] [/FONT]
  18. 21.lipiec 2007, relacje z nowego domku : [FONT=Garamond][SIZE=3]Pinusia zaaklimatyzowana, chodzi za mną jak za panią matką, ale i sama bardzo grzecznie zostaje, jak trzeba. Jeśli tęskni, to bardzo wewnętrznie. Zostało zakupione fajne, duże wyrko (zaaprobowane), zabawki i szelki z nową smyczą. Wymarzyłem dla Piny szelki w indiańskie wzory, ale na jej rozmiar niestety nie było. Będą w środę. Pina woli spać sama w pokoju gdzie komputer, w wyrku. Nie chce ze mną do sypialni. Ma intuicję, bo ja chrapię okropnie:-) [/SIZE][/FONT][FONT=Garamond][SIZE=3]A poranne radosne powitanie to najprzyjemniejszy moment dnia. [/SIZE][/FONT][FONT=Garamond][SIZE=3]Myślałem, że dopasowane szelki nie pozwolą na oswobodzenie się Piny. I to jest prawie prawda. Nie pozwalają do momentu, kiedy Pina nie da na wsteczny, i wtedy uwolnienie się trwa do 3 sekund. Kółko do rzucania i przynoszenia jest najlepszą zabawą, ale za drugim razem łapę ugryzła osa i teraz trzeba poleżeć i poużalać się trochę (zdjęcia w załączniku), choć jest bardzo dzielna i nie płacze. Koty trzymają się na dystans, i pilnie obserwują Pinę. Myślę, że lada dzień zorientują się, że nie grozi im z jej strony absolutnie żadne niebezpieczeństwo i nastąpi najpierw rozejm, a potem pełna akceptacja. Na wszelki wypadek, jak przechodzimy z Piną do ogrodu przez dom, noszę ją na rękach. Góra jest nasza, tam koty tylko ostrożniutko zaglądają tylko zza węgła i wracają na dół. Pina już po jednym dniu zaczyna traktowac posesję, jako swój teren. Jak tylko zauważy jakiś ruch za ogrodzeniem, zaczyna warczeć gardłowo, a sąsiedzkie psy uczą ją szczekać, na znak że teren strzeżony, a stróż na posterunku. [IMG]http://i44.tinypic.com/o6zqc2.jpg[/IMG] [IMG]http://i41.tinypic.com/oazlvc.jpg[/IMG] [/SIZE][/FONT][SIZE=3] [/SIZE] 22.lipiec 2007, nowy domek pisze tak : [FONT=Garamond][SIZE=3]Wstalismy o 7 rano, 15 minut porannej radosci, skakania, wylizywania uszu, pieszczot i poszlismy do ogrodu zobaczyc co slychac w swiecie. Pina robi co godzinka obchod Swojej posesji, szczeka chetnie i groznie na wszystkie strony swiata, zwlaszcza obszczekuje Lune, ktora jest 4 razy potezniejsza, ale przeciez jest ogrodzenie:-) Miedzy kotami a Pina nastepuje spodziewana normalizacja stosunkow. Weszli na siebie rano w ogrodzie, Pina na szczescie nie uciekla, zachowala sie asertywnie i nawarczala. Potem lezeli oddaleni od siebie o 3 metry, bardzo uwaznie sie obserwujac, ale na tym sie skonczylo i kolejne lody przelamane. [/SIZE][/FONT][FONT=Garamond][SIZE=3]Mialem potem przemowe do obojga, czyli tzw. "smrodek dydaktyczny". Kolko to jest rzeczywiscie to, co Piny lubia najbardziej, tylko kolka tego nie lubia, vide zdjecie. Mama uspokojona, ze koty nie pouciekaly i spokojnie bzikuja w domu. Nawet rano pytala o Pine, a ta "babcie" traktuje z atencja i serdecznie. Bardzo szybko psina staje sie czescia rodziny, trzeba przyznac, ze jej wyjatkowe zalety bardzo ten proces ulatwiaja. W zalaczniku kolejna porcja zdjec z dzisiejszego rana.[/SIZE][/FONT] [IMG]http://i39.tinypic.com/rkq9ec.jpg[/IMG] [IMG]http://i43.tinypic.com/iqinid.jpg[/IMG] [IMG]http://i42.tinypic.com/ftnbcj.jpg[/IMG] [IMG]http://i41.tinypic.com/iqhulh.jpg[/IMG] [IMG]http://i43.tinypic.com/1232hpf.jpg[/IMG] [IMG]http://i43.tinypic.com/2dtu7f7.jpg[/IMG]
  19. 19.lipiec 2007 Dalej koszmarny upal. Dzwoni telefon. Bardzo mily pan, mowi ze dzwoni z polecenia [B]Frotki[/B] i ze chcialby cos sie dowiedziec o Fajnej. Zapraszam go do siebie i biore czym predzej prysznic bo sie cala lepie. Pan przychodzi, rozmawiamy dluuuuuugo o roznych rzeczach, niekoniecznie psich. Mam b. dobre wrazenie. Pan mieszka w dzielnicy willowej Krakowa, ogrod , w domu jest jeszcze Mama i kot Gnojek. Konczymy nasza rozmowe, pan sie zegna i mowi ze sie zastanowii i ze oddzwoni na drugi dzien. Nie mija godzina, pan dzwoni. Juz podjal decyzje - bierze Fajna ! Ja znowu w te pedy pod prysznic - nerwy ! - i czekam. Pan przyjezdza i w dwa auta jedziemy do niego do domu. Fajna u mnie, bo 1)klima, 2)jak pisalam wczesniej Fajna ma opory przy wejsciu do auta, tymbardziej do obcego. Na miejscu szok - to nie ogrod, tylko park, w dodatku na tarasach. Pniemy sie do gory, wchodzimy i juz wiedzialam ze bedzie dobrze. Zostawiam Fajna bez umowy (zapomnialam) ale zupelnie bez najmniejszych watpliwosci co do domku. Popoludniu pierwszy mail z nowego domku (Fajna sie teraz nazywa Pina): [FONT=Garamond][SIZE=3]Dobry znak - Pina ma apetyt i zajada! Siedzimy sobie na górze spokojnie zamknięci, ale jak wracałem łazienki wśliznął się Gnojek. Podszedł powoli do Piny z noskiem, Pina też grzecznie, gotowa na obwąchanie. Gnojek jednak jak już był bardzo blisko spanikował i zwiał za pianino. Siedzi tam teraz głupek. Pina naszczęście jest koci psycholog i nie narzuca się. Leży sobie koło mnie spokojnie i tylko popatruje na pianino, kiedy Gnojek nie wytrzyma i wyjdzie. Drzwi zamknięte, kocia mama wejść nie może. [/SIZE] [/FONT]c.d.n.
  20. [QUOTE]bombowa fota z zagryzania duzej psicy przez mala/czarna [/QUOTE] [SIZE=1]A widzisz w tle wygryzione drzwi ? To dzielo Puchatka olkuskiego, jak zostawilam go na probe na dwie minuty samego :roll:. Potem go bralam wszedzie ze soba, raz zostawilam go doslownie na minute w aucie - nadgryzl obydwa pasy. Trzeba bylo wymienic :cool1:. [/SIZE] Zaraz bedzie dalej o Fajnej.
  21. [quote name='fizia']Wg mnie ta sprężyna to jest taki konik do bujania się na placu zabaw[/quote] A ja myslalam ze jakas pila - albo rzezba nowoczesna :oops: - wyglada to strasznie, takie zdezelowane, zupelnie nie jak dla dzieci.....
  22. Peter Beny jest z Siewierza, to niedaleko Woznik. Wysle mu link do tego watku.
  23. Na jednym zdjeciu , tym en face, to wyglada jak kret . Ale te jego loki - cos niesamowitego :crazyeye:
  24. [QUOTE]Nas też zasypało.... Rano trudno się na nogach utrzymać tak dbają o chodniki i jezdnie, a po południu takie błocko ze po dłuższym spacerku skarpety mokre...[/QUOTE] Elu, to juz ostatnie podrygi zimy ! Za miesiac WIOSNA :multi: :multi: :multi:! (Wiem, ze dzis 18., ale luty ma tylko 28 dni :eviltong:).
  25. [QUOTE]ze ludzie leczyli swoje psy zawsze sami:roll:,nawet psa po wypadku.[/QUOTE] Mam nadzieje ze nie psim smalcem :mad: :angryy:
×
×
  • Create New...