-
Posts
1810 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by sisay
-
[quote name='LALUNA'] Ma-ja a jak długo uzywasz juz halti? Rok, dwa? [/quote] Moj pies jest ze mna od jakichs 2,5 roku, nie pamietam juz po jakim czasie nabylam pierwszy kantarek, i tak mniej wiecej go uzywam. Moze 2 lata beda. I musze jeszcze podkreslic, bo chyba tutaj jest kosc niezgody ;) ze moj pies pieknie chodzi na smyczy, przy nodze jesli sobie tego zycze, mam z nim bardzo dobry kontakt, jest sterowalny praktycznie tylko glosem, jest odwolywalny w 99% (a moze i 100? ale nie odwaze sie tego powiedziec ;) ) i nie mam z nim zadnych problemow dot. chodzenia na smyczy. On po prostu jest piekielnie silnym zwierzem i dziala impulsywnie, a moje oczy dookola glowy nie zawsze sie sprawdzaja. On nie znosi innych psow, nad czym stale pracujemy, ale po osiedlu biega sporo kundli "samopas" ktore go czasem zaczepiaja. Jedna akcja z obcym psem i cale moje wysilki ida na marne. Nie mam zwyczajnie sily utrzymac go w takiej sytuacji, podobnie jest kiedy spod nog wyskoczy nam kot (choc w domu mamy 3, na dworze jest zupelnie inaczej). Dodatkowo od miesiaca mieszka z nami strasznie rozbrykana sunia, ktora na spacerach go bardzo nakreca i zanim dojdziemy na pola, jest koszmar! Nie chce zeby sie szarpal ze smycza, bo po co. Ucisk na szyje jest ponoc bardzo stresujacy (jak to sie ma do "bezstresowego" wychowania?...). Na kantarku idzie grzecznie i oboje mamy spokoj! Wiec w naszym przypadku halter nie jest "zamiast", jest pomoca i zabezpieczeniem przed trudnymi sytuacjami. W takiej roli go polecam :) Kurcze, wydawalo mi sie to takie logiczne!
-
[quote name='Berek']"A mozesz wreszcie wyjasnic, dlaczego? Bo jak dotad mowi sie tylko ze to jest "be" ale to brzmi jak dogmat, a ja ich nie znosze" O.K. Dlaczego kolczatki są brzydkim narzędziem i biedne pieski ktore je noszą? Ten dogmat też był tu wygłaszany wielokrotnie, a ja ich nie znoszę. :lol: Teza o wielu zadowolonych użytkownikach zdecydowanie potwierdza moją teorięstadka owieczek idących za jedną... ale cóż... skoro jednak wierzysz w d*...krację, to wierz w nią, każdemu wedle potrzeb. :evil_lol:[/quote] No i dalej nie otrzymalam wyjasnienia :shake: to bez sensu. Nawet nie wiem co na to odpowiedziec :roll: poczekam az sie wypowie ktos, kto potrafi potwierdzic swoja "teorie" konkretnymi wypowiedziami.
-
[quote name='Mokka']Nieprawda. Ja swojego czasu kantarek nabyłam i próbowałam nawet używać, ale zrezygnowałam, kiedy mój pies omal sobie w nim karku nie skręcił.[/quote] I wlasnie takie argumenty chcialabym uslyszec, a nie duzo krzyku bez tresci.
-
[quote name='Berek']"Halti jak halti ,na calym swiecie uzywane w przeciwienstwie do kolczatki ,w ktorej wstydem jest sie pokazac w bardziej cywilizowanych krajach." Hmm. To akurat nie jest argument... [/quote] A ja wolalabym zdecydowanie, zeby wszystkie te nieszczesne psy chodzace w kolczatkach, nosily kantarki :cool1: [quote name='Berek']Ja osobiście owszem, czepiam się że "szkolący pozytywnie" tak ogromnie kochają to narzędzie polecać - ale akurat nie dlatego nie lubię owego narzędzia (nie lubię, ale przecież nie dlatego że ktoś to poleca albo nie! nie lubię bo uważam że jest bardzo, bardzo "hard" dzialajacym sprzętem jakiego używają laicy, ktorzy nie powinni się do tego dotykać). [/quote] A mozesz wreszcie wyjasnic, dlaczego? Bo jak dotad mowi sie tylko ze to jest "be" ale to brzmi jak dogmat, a ja ich nie znosze i dyskutuje z Wami tylko dlatego, ze to stwierdzenie padlo z ust (klawiatury? :p) Zofii. [quote name='Berek'] Jeśli chodzi o motyw tej wypowiedzi, to wręcz przeciwnie - irytuje mnie, że niczym beczące owieczki wszyscy chórem powtarzają jakiż to kantarek jest łagodny, wspaniały i miły dla piesków[/quote] Jezeli wszystkie argumenty "za" jakie zostaly tu przedstawione, sa dla Ciebie niczym wiecej jak beczeniem owieczek, to zastanawiam sie nad sensem twojego udzialu w tej dyskusji. Kantar polecaja i chwala ci, ktorzy go wyprobowali i sa zadowoleni. Krytykuja go (jak zauwazylam) ci, ktorzy nie uzywali go nigdy, i uzywac "nie beda, bo nie!" [quote name='Berek']Po prostu dziwuję się osobom "pozytywnym" że sprawiają swoim psom wiele przykrości, nie widzac tego i nie przyjmując do wiadomości.:-([/quote] Prosze, wytlumacz mi w jaki sposob sprawiam "wiele przykrosci" mojemu psu. Wtedy chetnie rozwaze przyjecie tego do wiadomosci.
-
U nas Brit Large Breed dziala od jakichs dwoch tygodni i poczatkowo powodowal okropne gazy :shake: teraz jakos to ustalo. Mam wrazenie ze ta karma nie jest zbyt strawna, kupy owszem nie sa wielkie ale moglyby byc lepsze i mniejsze ;) Malej kupie Brita dla maluchow bo te kulki w LB sa przeogromne :crazyeye: Koty rowniezsprobowalam przestawic z Acany na Brita ale bez sukcesu. Poczatkowo wcinaly chetnie, a teraz chodza naokolo tego i miaucza ze glodne :mad: Bedziemy musieli wrocic do acany. Czy ktos testowal Brita na kotach? :cool3:
-
[quote name='szaszthi'] "boi" to zle uzyte slowo. Mea to pies, ktory jak tylko widzi smycz cieszy sie niesamowicie, przy halti ta radosc jakos umykala, a ja zdecydowanie wole sie pomeczyc i zeby trwalo dluzej uczenie jej chodzenia na smyczy, anizeli mialaby stracic ochote calkowicie na spacery.[/quote] No i brawo :) Dla mnie halter tez byl ostatecznoscia, ktora wykorzystalam po sprawdzeniu wszystkich innych metod. Bylam swiadkiem jak probowano przekonac afgana do noszenia kantarka, byla to kompletna porazka i nie bylo absolutnie mowy zeby ten pies zaczal wspolpracowac. Tak wiec nie mozna stwierdzic, ze jakies tam rozwiazanie jest doskonale dla wszystkich psow (i wszystkich wlascicieli). Mojemu zupelnie to nie przeszkadza, a ja jakos wole, kiedy on szarpnie leciutko w kantarze, niz cholernie mocno w obrozy, mysle ze dla niego roznica takze jest wielka. I nie otrzymalam dalej odpowiedzi na moje pytanie - dlaczego z punktu widzenia szkolenia pozytywnego sluszne jest zakladanie psu czegos na szyje, czy na grzbiet (szelki) a niesluszne jest zakladanie paska na glowe?? Pies szarpiacy sie na obrozy odczuwa to duzo dotkliwiej. Kiedys zostalam ze zwichnietym palcem po tym, jak bedac na obrozy moj pies wystartowal za kotem. Wyobrazam sobie co poczula jego szyja.
-
[quote name='Mrzewinska']Wiele staram sie rozumiec, ale gloszenie szkolenia opartego na podkreslaniu prawidlowych zachowan, niesprawianiu psu przykrosci i jednoczesne akceptowanie halti - tego nie rozumiem, trudno.[/quote] Zanim odkrylam kantarek, moje spacery z psem wygladaly roznie. Pomijam fakt, ze bylam wtedy troche "w tyle" z moja wiedza dot. szkolenia, ale zdarzaly sie na tych spacerach naprawde nerwowe sytuacje. Byly chwile kiedy mialam juz serdecznie dosc zabawy w drzewo, mialam poobcierane rece, pies rowniez odczuwal obroze dotkliwie na swojej szyi, mimo ze to nie JA jego szarpalam! Chodzil nawet w szelkach przez moment, bo zal mi bylo tej jego szyjki. Stopniowo doszlismy do ladu, ale moj pies to nie owczarek. To zwierze impulsywne, ktore dziala blyskawicznie i zawsze wie lepiej :cool1: Nie wiem kiedy zza karzaka wyjdzie pies lub kot, kiedy cos huknie i pies wyrwie do przodu. Od czasu haltera te spacery sa o niebo spokojniejsze, pamietam poczatki jak wracalam do domu w ciezim szoku, ze mozna sie na spacerze wyluzowac i usmiechnac! i zapewniam Cie Zofio, ze pies rowniez to odczul w sposob pozytywny. Nie jestesmy niewolnikami haltera, ale lubie spokojne spacerki. Nie potrafie sobie wyobrazic, jaka "przykroscia" jest dla psa poprawnie dopasowany i poprawnie uzywany kantar. Sa to dwa delikatne paski, ktore praktycznie leza luzno na psie. Czym to sie rozni od obrozy lub szelek?
-
[quote name='Mrzewinska']A ja tylko ponawiam moje poprzednie pytanie - skoro halti jest takie cacy, takie wspaniale - to czemu pieseczek, przed chwila nie do opanowania, teraz idzie pokorniutko?? Bo jest mu wygodnie i przyjemnie? Czy tez po prostu jest mu bardzo, ale to bardzo przykro, jesli sprobuje pociagnac??? Przeciez to ta sama zasada co przy uzyciu tak potepionych kolcy, ze o OE nie wspomne...[/quote] Nie porownalabym haltera do kolczatki w zadnym wypadku! Obserwujac wlasnego, ale tez okazyjnie inne psy, wydaje mi sie ze pies po prostu mierzy zamiary na sily i wiedzac, ze ma ograniczone mozliwosci, nie probuje wariowac. Do tego kantarek dziala podobnie jak kaganiec, pies majac go na pysku jest rzeczywiscie troche "przybity". Przeciez kantar nie sprawia bolu! Nie ma takiej mozliwosci, chyba ze sie psa szarpie albo w ogole uzywa tego niezgodnie z zastosowaniem. Nic nie osiagnalby czlowiek zadajac bol koniom, chociaz i takie przypadki sie zdarzaja, wiem ze tradycyjne metody ujezdzania w sumie sprowadzaja sie do przemocy, ale sprobujcie prowadzic konia w obrozy. W kantarze jakos daje sie je opanowac. A konstrukcja jest ta sama, z ta roznica ze pies ma silniejszy (stosunkowo) kark.
-
Widzieliscie to? :cool3: [url]http://www.happylegs.com[/url] Ciekawa jestem czy ktos mial do czynienia z tym wynalazkiem. Wyglada interesujaco i sprawia wrazenie skutecznego ;)
-
Bogusia, Agata - dzieki za klatke :) Dowloklam ja jakos do domu, ciezkie to jak diabli! nie wiem dlaczego nie przyszlo mi to do glowy :lol: No i niestety... Potrzebuje druga :mad: Bu sie wprowadzil i nie zamierza zrezygnowac. Zachowuje sie, jakby nagle dostal cos, na co czekal cale zycie :roll: Normalnie wyglada na przeszczesliwego! wychodzi tylko na chwile i zaraz szybko wraca, chociaz grzbiet sobie obija i glowe, bo za wielki jest. Moj metraz w pokoju przestal w ogole istniec. A Gaga dalej bez klatki :diabloti: Jutro bede miala czas to sprobuje Gage jakos naprowadzic, bo narazie sie troche obawia (klatka wydaje przerazajace dzwieki).
-
Dzisiaj przywloklam do domu klatke...:roll: [B]PILNIE POTRZEBUJE DRUGA!! [/B]Bu oszalal :lol: wpakowal sie do niej zaraz po moim dziecku, a mine mial taka jakby dopadly go zajawki z przeszlosci (hodowcy od ktorych go mam, na codzien uzywaja klatek, w domu, w podrozy, itp. Wiec on praktycznie wychowal sie w klatce - w pozytywnym znaczeniu oczywiscie!) Potem udalo mi sie go wyprosic na chwilke, zeby poscielic kocyki, to stal z glowa w srodku i czekal... I do tej pory lezy sobie zadowolony. nie wyglada jakby zamierzal z klateczki zrezygnowac :mad: Jest do tej klatki za duzy, obdziera sobie grzbiet, wali sie w glowe, ale twardo w niej siedzi :evil_lol: Koty siedza NA klatce, a Gaga lezy OBOK. A oto ilustracje do opowiadania: [B]Ledwo zdazylam rozlozyc... Michal byl pierwszy, Bu przeszedl samego siebie i wcisnal sie obok, normalnie nie wchodzi w tak bliski kontakt z wlasnej woli ;)[/B] [IMG]http://img374.imageshack.us/img374/5184/klatka0123jn.jpg[/IMG] [B]Widzicie czubek glowy Gagi? :lol: Sznureczek zostal zabrany do klatki rowniez[/B] :cool3: [IMG]http://img290.imageshack.us/img290/968/klatka0142ch.jpg[/IMG] Klatka wzbudzila ogolne zainteresowanie... [IMG]http://img192.imageshack.us/img192/8184/klatka0151zw.jpg[/IMG] [B]Jak za starych, dobrych czasow... [IMG]http://img478.imageshack.us/img478/9900/klatka0162gm.jpg[/IMG] I jeszcze troche mojego kochanego Piorunka :loveu::loveu::loveu: [IMG]http://img181.imageshack.us/img181/4497/pio0013ol.jpg[/IMG] [IMG]http://img169.imageshack.us/img169/9155/pio085rd.jpg[/IMG] [/B]
-
Laluna, co Ty wypisujesz... Uzywalas kiedys haltera dla swojego psa? :roll: Gdybys uzywala, wiedzialabys ze miejsce, ktore nazywasz "podstawa czaszki", podobno bardzo newralgiczne (moze i jest) nie jest w zaden sposob uciskane! Chyba ze ktos z brakiem wyobrazni uzyje regulacji i po prostu zapnie kantarek tak, zeby psa poddusic. U mnie pod ten pasek za uszami mozna wsadzic dlon. On wrecz opada troche nizej i wyglada luzno! A kantar jest tak skonstruowany, ze przy pociagnieciu przez psa, pasek za uszami nie zaciska sie i nie uciska psa w zaden sposob! Petla na pysku nigdy nie uniemozliwia psu otwarcia pyska, za to ulatwia odwrocenie jego glowy/wzroku od obiektu, ktory moze wywolac niepozadana reakcje. Zapewnia bezpieczenstwo!! bo silny, narwany pies, z ktorym przeciez tez trzeba wychodzic, moze sie wyrwac, wpasc pod samochod, lub pogonic na ulice innego psa, itp. Nie jestem zwolennikiem stosowania srodkow doraznych, zastepczych, ktore tak na prawde nie rozwiazuja problemu, a jedynie ulatwiaja zycie. Ale halter sprawdza sie u mojego psa [B]GENIALNIE!! [/B]I [B]polecam go goraco wszystkim[/B], ktorzy sa w trakcie pracy z psem, albo maja wyrazne problemy na spacerach. Nie wolno jednak zapominac o zdrowym rozsadku, i o tym ze jest to wylacznie pomoc szkoleniowa, maly dodatek, a nie antidotum na braki w wychowaniu. Uzywam kantarka w "godzinach szczytu" na moim osiedlu, na wystawach, w srodkach komunikacji i wszedzie tam, gdzie jest mi potrzeba 100-procentowa kontrola nad psem a mam ograniczone mozliwosci. Uzywa go rowniez moja mama, ktora czasem wychodzi z psem, bo jest on dla niej za silny. Uwazam, ze podobnie jak krytykowana przez wielu klatka, jest to jeden z najlepszych "wynalazkow" w tym temacie. Na 1 miejscu pozostaje na zawsze kliker :evil_lol:
-
A ja mam duzo czasu :( Obojetne! tylko dajcie znac kiedy i gdzie :multi: Ale fajnie :loveu:
-
Bogusia, trzymam kciuki za sunie. mam nadzieje ze obejdziecie sie strachem!
-
No to przyjezdzajcie! :multi: Z szynszyla tez :evil_lol: Marmara, damy rade, nie :cool3: Chyba ze Cekinek w pewnej chwili powie "[B]Mam tego dosc :mad:[/B]" ... a moj pies dzisiaj ugryzl mnie w palec :angryy: boli jak cholera, nabralam szacunku dla jego szczeki :roll: Ale oczywiscie to nie jego wina, tylko moja, bo pakowalam mu reke do pyska kiedy obgryzal sobie zabawke, no i sie zalapalam miedzy zeby :diabloti: ale krew sie polala, ze hej :cool1:
-
Kurczak, koniecznie probuj! Moze zaloz watek w dziale "spotkania", dogomaniackie spacerki sa super i przynajmniej masz pewnosc, ze wlasciciele nie robia glupot i maja (z reguly) fajnie wychowane psiaki :cool3: Uwazaj zeby ktorys z tych dziwnych psow na osiedlu nie zaatakowal Twojego, bo to zostawia slady w psychice. jeszcze raz powtarzam, nalegam, probuj! nawiazuj kontakty, staraj sie namierzyc takich wlascicieli, ktorzy beda chetni na wspolna zabawe, albo przynajmniej nie beda mieli nic przeciwko. To bardzo wazne.
-
Hej, widze ze masz podobny problem co ja :) U nas bardzo pomogly terapeutyczne spacery z psami. Wprawdzie to juz nieco pozno, bo takie spacery nalezy robic za mlodu, a nie kiedy pies ma 3 lata, ale i tak widac efekt! Oczywiscie psy biorace udzial w terapii musza byc 'pewne" - wystarczy, ze Ty masz agresora :cool3: Udalo mi sie trafic (dzieki Dogomanii!) na cudownego ON-ka ktory wystapil w tej roli. Ten pies wspaniale uzywa CS-ow i unika konfliktow. Drugim psem byl ON ktory ma problem z psami. Zrobilismy 3 kolka po lesie, jakies 3 godziny. Poczatkowo szlismy z dala od siebie, oni przodem (ON-y razem bo sie znaja) ja z moimi jakies 100-200 m z tylu. Zaleznie od potrzeby dystans sie zmienial. Po jakims czasie zamiana, ja na front, oni za nami. Pochwalami, odwracaniem uwagi i "odczulaniem" doprowadzilismy do tego, ze koniec spaceru byl juz wspolny. Psy nie bawily sie ze soba i nie bylo wielkiej radosci, raczej bylo napiecie, ale kontrolowane. Psy staraly sie nie wchodzic sobie w droge, udawaly ze sie nie widza. Uwierzylam po 3 latach w mojego psa i strasznie zaluje, ze nie spotkalam wczesniej ludzi , ktorzy nie robia problemu z tego, ze zwierzaki sie troche poszamocza. Wazna rzecz - trzeba zachowac bezwzgledny spokoj, i zapewnic psom maksymalny komfort psychiczny. No i oczywiscie trzeba swietnie znac swoje psy zeby w pore wlasciwie ocenic ich reakcje. Jesli czujesz sie na silach, zapraszam do Gliwic ;) A Dealerek tak w ogole, sliczny boksio :loveu:
-
[quote name='dealer']Ma-ja a czy Twoje smoki sa nastawione przyjaźnie do reszty swiata i do takich upiorów jak Dili?:)[/quote] Moje smoki to :diabloti: :diabloti: Jeden zaczyna, drugi konczy :cool3: Gaga zaczepia psy z wielkim jazgotem ale nie wdaje sie w bojki, bo sie boi. Bu natomiast robi malo zamieszania, ale latwo go sprowokowac do ataku. Nie robi jednak krzywdy psom, chyba ze tamten walczy zaciekle. Dosc niechetnie nawiazuje kontakt z samcami bo czuje sie niepewnie, wiec czesto "na wszelki wypadek" je atakuje. Jesli Ci nie przeszkadza ze Twoj pies troche oberwie, to nie ma sprawy :lol: Ostatnio prezzylismy 2 spacerki z ON-kami, w tym jeden z dosc duzym problemem dot. kontaktow w psami, i bylo nawet znosnie. ;)
-
Troche pozasmiecam forum :) Potrzebuje klatke! Czy ktos z was ma nieuzywana, ktora moze pozyczyc lub odsprzedac? A tak odnosnie spacerkow... chcialam powiedziec, ze w zwiazku z tym, ze od 1 czerwca chwilowo nie pracuje (tzn do czasu znalezienia nowej pracy :cool1: ) ja i moje smoki jestesmy dostepni 24/7 :cool3:
-
Pamietam ten moment kiedy sie czekalo, najpierw na krycie, potem na usg, potem byl porod i ta niepewnosc, czy bedzie ten wysniony szczeniaczek... A potem kolejne zdjecia, nowosci, i tylko liczy sie dni kiedy JUZ mozna go przywiezc do domu. Ech... Wrazenia sa niesamowite! A maluchy takie slodkie :loveu: gratulacje! :multi::multi: :multi:
-
[quote name='bertula'] Dziwi mnie , że suka pozwala podchodzić małemu do miski i nie jest wtedy agresywa nie odpędza go. Mam nadzieję ze to dobry znak ;-). [/quote] To zupelnie normalne, bo taki maly szczeniaczek jest "poza prawem" ;) Wolno mu wszystko i nie stanowi zadnej rywalizacji x punktu widzenia "sfory". Szczenieta w kazdym psowatym stadzie sa rozpieszczane, chuchane i dmuchane, bo to przeciez od nich zalezy przetrwanie gatunku :razz: Poczekaj pare miesiecy, suce zacznie przeszkadzac maluch przy jej misce - bedzie to dla Was znak ze przestal byc maluchem i mozna zwiekszyc wobec niego wymagania :) ... no tak sobie mysle :roll: :diabloti:
-
Oj, Aga K, doedukowac sie trzeba :mad: Moj piesek z tych ciekawszych rzeczy robi "zdechl pies" - robi to kapitalnie, bo wykreca sie lezac brzuchem do gory, glowe odrzuca w tyl i wyglada naprawde jak zdechly i to w makabryczny sposob :diabloti: Robi tez "Fik!" co przypadkiem wyklikalam kiedy chcialam cos wyklikac, nie wiedzialam co, a on zniecierpliwiony zaczal podskakiwac :loveu: No i teraz na "Fik!" mam wyskok w powietrze z miejsca w pozycji pionowej, tzn pies staje na tylnych lapach, robi wyskok a czasem nawet udaje mu sie z polobrotem albo z przemieszczeniem w bok :cool3: Robimy tez uklon, na moj znak tzn. ja sie ladnie klaniam do niego i on do mnie tez :) No i obrot na znak reka. Ostatnio zaczelam cwiczyc sprzatanie zabawek, bo ciaglepelno sie ich wala po podlodze. Dobrze nam idzie :p
-
Kiedy mieszkalam w Anglii, jedna z gazet pisala o urodzinach najstarszego zyjacego psa Wielkiej Brytanii... Pies byl rasy Border Collie (albo mix tej rasy) i wlasnie obchodzil [B]dwudzieste siódme[/B] urodziny. Przez prawie cale swoje zycie byl na diecie wegetarianskiej :p Mozemy tylko zgadywac, jaki (i czy w ogole!) zwiazek mial ten wiek ze sposobem zywienia.
-
:p widze ze nie ja jedyna mialam ten dylemat. U nas tez sie zbieglo z podawaniem lekarstw i tez myslalam, ze to efekt uboczny :D Ale przychodzi mi do glowy jeszcze jedna rzecz: Piszecie ze te psy, ktore sa stale na gotowanym, nie maja takiego problemu. Wiec moze chodzi o jakies dostosowanie sie organizmu? jak pies jest na suchym i jest przyzwyczajony do takiej diety, dostanie posilek z duza iloscia wody i to nie moze sie wchlonac?... :cool1: Moje psy pija bardzo duzo przy suchej karmie. Jeden calkiem spory garnek dziennie idzie na obydwa. I jakos ta woda z nich nie wychodzi w tak makabryczny sposob :roll: Gotujac im, wykorzystuje garnek podobnej pojemnosci, a posilkow maja na ok 2 dni. Wychodzi na to ze tej wody dostaja mniej w gotowanym nic wypija przy suchym. Ech... :roll:
-
[quote name='Aga_j']Masz racje anulka ale trzeba umiec odroznic psa "naturalnie" strachliwego od takiego co nie otrzymal wystarczajaco socjalizacji [/quote] A jak sie to odroznia?? :cool3: