-
Posts
632 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jadwiga
-
mOj znosi spokojnie strzały - jest nimi zainteresowany,ale na zasadzie - trzeba też szczekać,na szczęście jakoś w mojej okolicy nie było tak dużo hałasOw, wszyscy chyba poszli na deptak a to dalej od nas.Pies biegał po tarasie i szczekał,ale nie było widać strachu,a po pierwszej zażądał,żeby go wypuścić na dodatkowy spacer do ogródka,obleciał naokoło,sprawdził,że mu terenu nie zdewastowali i poszedł spać!:razz:
-
Grubas juz po zabiegu ,zeby za - plombowane ;-)
jadwiga replied to madziara1983's topic in Już w nowym domu
skasowało mi się,więc jeszcze raz - zdrowia i dużo siłyn do walki z tymi wszystkimi choróbskami!:loveu: :loveu: :loveu: -
sobota,godzina dwunasta,jesteśmy już po spacerku i jedzonku,pora wypuścić psa do ogrodu.Gdzie jest? dopiero co chrapał na łóżku? nigdzie go nie ma,drzwi zamknięte,nikt się nie przyznaje do wypuszczenia psa - może skoczył z balkonu (pierwsze piętro) - po krótkim śledztwie okazuje się jednak, że znajomi wstawiali coś do piwnicy.przysięgają,że to niemożliwe,żeby pies im uciekł. Po godzinie telefon,ktoś przemawia do mnie po angielsku,z czego rozumiem tylko - dog,dog.Po chwili komórka zostaje przekazana w ręce tubylca,który informuje mnie,że mój pies radośnie biega w okolicach palmiarni parku oliwskiego i żebym przyszła go zabrać (odległość od domu 5 km,bardzo ruchliwa,przelotowa trasa).Odbieram uszczęśliwionego i ubłoconego psa,wracamy do domu,pies najedzony chrapie na łóżku. Godzina dziewiętnasta,ta sama sobota, - wyjdę z psem na spacer wieczorny,gdzie jest pies? nigdzie go nie ma,znowu nikt się nie przyznaje,w końcu, po kolejnym śledztwie współlokatorka z parteru przyznaje,że myjąc korytarz może na chwilę otworzyła drzwi - ale cały czas uważała i to przecież niemożliwe...O godzinie dwudziestej drugiej telefon - czy nie zginął pani pies? Tak,jak najbardziej,gdzie go mogę odebrać? Proszę się nie martwić,już siedzi w samochodzie,my go przywieziemy! Ale może sama go odbiorę,żeby nie sprawiać kłopotu,gdzie jest? W Nowym Porcie! (odległośc od domu ok.2o km,bardzo skomplikowana droga,ruchliwe ulice z samochodami i tramwajami) Po tym wyczynie załatwiłam mu dog-sitterkę i wychodzi na dodatkowe dłuższe spacery! Dla wyjaśnienia dodam,że w "Pupilu",dzięki dogo kupiłam mu plakietkę z jego imieniem i moim numerem telefonu,przydała sie stokrotnie!:evil_lol: :lol: :evil_lol: :lol:
-
mieszkam w Gdańsku,serdecznie pozdrawiam wszystkich dogomaniaków i dziękuję za porady;)
-
dzięki za rady,.znalazłam kogoś do pomocy,przy okazji chciałam podkreślić,że po ucieczkach mojego zwierzaka,odzyskiwałam go dzięki adrresówce z numerem telefonu,gdyby nie to,to aż boję się pomyśleć o konsekwencjach...:shake:
-
będę szukać dog-sittera!dzięki za radę
-
nie wiem czy w tym miejscu mogę otrzymać pomoc,jeśli nie,to będę wdzięczna za wskazówki,gdzie mam się z tym zwrócić. Trzy lata temu znalazłam psa błąkającego się na ulicy.Weterynarz ocenił jego wiek na półtora roku (moim zdaniem miał jeszcze mniej),poprzedniego właściciela nie udało się odnaleźć,więc go zatrzymałam.To duży pies,wygląda jak krzyżówka labradora z wyżłem. I tu pojawia się kłopot - pies potrzebuje dużo ruchu a moje zdrowie w ostatnim roku znacząco się pogorszyło,nie mam nikogo,kto mógłby wyprowadzać psa,jest niewybiegany,więc zaczął sam sobie radzić - czatuje na okazję - uchylone choćby na moment drzwi np w momencie ,gdy sąsiedzi wnoszą coś do piwnicy - i ucieka.Jest tak sprytny,szybki i cichy,że robi to jak ćichociemny.Tak zresztą zaczęliśmy go nazywać. ćzy szukać mu nowego opiekuna,póki jeszcze jest młody i ładny,i ktoś zechce się nim zaopiekować? Czy kastracja coś pomoże?
-
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
jadwiga replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
powodzenia! jak najszybszego powrotu do zdrowia! zwierzyniec czeka... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
jadwiga replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
musi być dobrze! trzymajcie się! -
nie gniewajcie się,że wtrącę swoje trzy grosze - wydaje mi się,że pierwsze zdanie plakatu - psie serce pękło z bólu - zamazuje problem.Ci,którzy śledzą wątek Ozzego,wiedzą o co chodzi,ale plakat powinien trafić także do tych,którzy nie znają sprawy.Gdybym nie wiedziała o czym mowa,mogłabym to zdanie zrozumieć np tak,że pies został porzucony i pękło mu serce z żalu.Tekst tak dobrze wypunktowany - kolor i czcionka - powinien być dobitniejszy,może np -" bestialsko zatłuczony" lub " bestialsko zamordowany - zabity"? Pamiętajcie,że ludzie często czytają tylko tytuły,coś musi ich przyciągnąć,żeby chcieli czytać dalej
-
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
jadwiga replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:-( :placz: :-( :placz: :-( :placz: :placz: :placz: trzymaj się... -
bardzo współczuję,dwa lata temu odszedł mój ukochany zwierzak, u niego zaczęło się tak,że zaczął spadać tylnymi łapami ze schodów,zsuwał się, wezwany weterynarz domacał się ( od tyłu) jakiegoś guza wewnątrz,powiedział, że gdyby był wykastrowany to może nie byłoby tej strasznej choroby,walczyliśmy jeszcze z rok,ale pod koniec pies nie wychodził na zewnątrz,nie mógł już sforsować schodów...:-( :placz: :-( :placz:
-
czy mogę poprosić o wysłanie na molosy zgłoszenia - nie mogę się zalogować - w imieniu Kikiego i Karika,oba mieszańce?:lol:
- 78403 replies
-
ja pierwszy raz,ale zawsze zaglądam z zamiłowaniem! a u nas nad morzem też upały,tyle,że od czasu do czasu wiaterek...:evil_lol:
- 78403 replies
-
:loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu:
-
[quote name='Gnom26']Witam Wszystkich. Przesiedzialam kilka dni czytajac to wszystko. O szoku nie musze chyba wspominac.:shake: Trafilam tu z molosow. Jezeli chodzi o aukcje Skierki187, to sie nie dziwie, ze zostala usunieta, bo Schronisko na Oruni miesci sie od jakiegos czasu na Kokoszkach. Pamietacie jak bylo glosno o psach w blocie i bardzo ladnym biurze tegoz schroniska. To wlasnie to schronisko. Adres jest wiec nieaktualny od nzeszlego roku o ile sie nie myle. Pozdrawiam.[/quote] nie mieszam się do meritum sprawy,bo się na tym nie znam,głęboko współczuję oszukanym,ale dla wiadomości - adres schroniska w Gdańsku,tego przeniesionego,pod opieką obecnie ogrodu zoologicznego - to właśnie ul.Przyrodników 14,tel.o58 - 522-37-8o,specjalnie dzwoniłam do biura numerów,żeby się upewnić,danych bankowych nie znam,