kilka przykładów z "mojego podwórka"
- nie leczony pies po wypadku - " bo po co"? Weźmie się szczeniaka a tego jak nie zdechnie sam, to powieszę na belce w stodole,
- jeden pan wyłapywał psy wałęsające się po wsi, specjalnie je wabił a potem wszystkie wytłukł przy pomocy siekiery - jakieś 20-30 sztuk.
Jeżdżę czasami po okolicznych wsiach....
Psy stojące całe życie na krótkich łańcuchach, czasami bez obroży a na przykład na drucie, przy budach rozwalających się i dziurawych, bez cienia latem, z ciepłą wodą w misce albo i bez wody, dostające jeść gorzej niż świnie a często nie dostające, nie leczony, bite, kopane i maltretowane to jest CODZIENNOŚĆ polskiej wsi. Nie mówię, że wszyscy tak robią, ale większość. I jest to dla nich normalne, naturalne i za nic tego nie zmienią. Kontrolować też ich za bardzo nie ma jak, bo policjanci pochodzą z okolic i często mają takie same poglądy na zwierzęta.
I nie wiadomo jk się do sprawy dobrać, bo jak coś się tym ludziom każe zrobić - np wysterylizować zwierzęta to zaczną się ich masowo pozbywać.
:-(