Jump to content
Dogomania

rybon36

Members
  • Posts

    1448
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by rybon36

  1. zgodnie z obietnicą zajrzałam, oblookałam. Już był taki psiak na dogo. To jest wada rozwojowa. Na pewnym etapie rozwoju embrionalnego nastąpił błąd i nie wykształciła się prawidłowa dłoń, nadgarstek, przedramię, tylko paluchy się rozdzieliły, jest to rodzaj mutacji. Jest wiele czynników, które mogą doprowadzić do tego: błąd w replikacji DNA, jakiś czynnik uszkadzający zewnętrzny np promieniowanie, leki czasami. W każdym razie to go nie boli. Z powodu niekompletności łapinki nie może jej używać normalnie ale nie jst to jego wielkim problemem, bo nigdy jej nie używał. Tylko wtedy rodzi się kwestia, jeśli ludzie nie umieją go zaakceptować, wtedy trzeba łapinkę mu amputować, bo takie psy są często bardziej akceptowane ale nie jest to w żadnym razie konieczne, wystarczy, żeby o nią dbać, przycinać regularnie pazurki i tyle. Taka łapka powoduje, że Morisek jest bardziej niezwykły od innych:lol: Wracaj maluchu na pierwsza stronkę!!!!
  2. Ostatnie wieści, jestem juz w lecznicy [SIZE=6][COLOR=Red]KOJOTEK BĘDZIE ŻYŁ!!!!!!!! :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: UDAŁO SIĘ!!!![/COLOR][/SIZE]:multi::multi::multi: jego naprawiony pęcherz działa, Kojotek nie ma juz gorączki i mimo cierpienia cieszy się jak dawniej, był już nawet dziś w ogródku na sik. Czy ktoś pokocha takiego Kojotka???????
  3. Wiem , wiem i dziękuję wszystkim, kto myśli o maluchu.. Jego wątek spada jak kamień, a on siedzi cichutko i cierpi sobie po swojemu........
  4. nasz biedaczek czuje się odrobinkę lepiej, wypił troszkę wody i nieśmiało macha ogonkiem. Moja nadzieja rośnie. Szkoda, że absolutnie nikogo tu nie ma oprócz nas Bożenko:-(
  5. pewnie:cool3:, wejdę pod wieczór i zajmę się tym. Ja też się cieszę z powrotu:p Nieszczęsny Kojotek wybudził się z narkozy i leży cichutko w szpitaliku, jest bardzo słabiutki. Nie wiemy jeszcze, czy uda nam się wypłukać jego organizm z metabolitów pochodzących z moczu:shake:. Został przejechany przez samochód, który się nawet nie zatrzymał. :angryy::mad::mad::angryy: ( mam nadzieję, że spotka go zasłużona kara!!!)Pękł mu pęcherz moczowy od uderzenia i wszystko rozlało się wewnątrz malucha zatruwając jego organizm. Biedak cierpiał straszliwie :placz::placz: Jeśli z tego wyjdzie KONIECZNIE MUSI ZNALEŻĆ DOMEK, bo jest duże prawdopodobieństwo, że coś tak strasznego może się powtórzyć!!!
  6. Niestety na nasz apel w sprawie Kojotka zgłosiła się jedynie Pani Śmierć:-( i chciała zaadoptować go od zaraz. Teraz usiłujemy ją wygonić:angryy: ale nie wiemy, czy nam się uda. Proszę chociaż trzymajcie kciuki za niego. Tylko tyle skoro nie zapadł nikomu w serduszko:placz:. Bardzo cierpi..... tyle złego w życiu przeszedł a ma dopiero rok.:shake:
  7. Nie wiem czy go przewozić, myślę, że spróbujemy z domkiem, bo najchętniej wydałabym go w ręce nowego, kochającego właściciela bezpośrednio. Lubimy go a on nas, myślę, że cierpiałby w stadzie , wszyscy go dominują, jest nieśmiały i łatwo się poddaje:roll: Ale dzięki za propo:loveu:
  8. No cóż, spodziewałam się, że nie wzbudzi on żadnego zainteresowania:-( Biedny malec.... a wczoraj o mały włos a dołączyłby do grona przyjaciół za TM - wystraszony przez pacjenta wybiegł z lecznicy prosto pod koła samochodu, który potrąciwszy go nawet się nie zatrzymał. Na szczęście obeszło się na strachu i siniakach ale zagrożenie stale istnieje, bo on mieszka w lecznicy a lecznica nie jest miejscem dla Kojotków, zawsze może się przydarzyć coś takiego albo, że zostanie zaatakowany przez jakiegoś psa czekającego w kolejce. U nas nie ma możliwości, żeby cały dzień ktoś opiekował się malcem. Wychodzi regularnie na spacery ale w godzinach przyjęć musi siedzieć grzecznie na zapleczu. Wystarczy chwila nieuwagi albo wizyta kogoś obcego, kto nie domknie dokładnie drzwi a nieszczęście gotowe!!!!!!:shake: KOJOTKU, tak chciałabym, żeby Cię ktoś pokochał , tak jak my Cię kochamy!!!
  9. ........ to był pierwszy ze starych wątków, które postanowiłam odwiedzić. .... nie wiedziałam, nikt mi nie powiedział.......to zresztą moja wina, bo zniknęłam z dogo bez słowa.... jest mi tak przykro...., leją mi się łzy.... to takie smutne.... będę pamiętać Kamyku!!!!! <">:placz:
  10. Witajcie po ogromnie długiej przerwie:loveu: co nie znaczy, że bezowocnej w materii pomocy potrzebującym stworzeniom. Jak znajdzie się czas, to opowiem co i jak było ze mną. Dziś ogłaszam uroczyście KOJOTKA. Zdjęcia wstawi Mimisia pewnie wieczorem ale zanim go zobaczycie i padniecie na kolana zaanonsuję chłopaka:cool3: [SIZE=4][B]wiek - niespełna rok maść - typowy szakal wielkość - pneumatyczno- kostny fox gładkowłosy. waży tyle co nic, choć chudy nie jest. rasa - kundel bury usposobienie - stale uśmiechnięty, wiernopoddań[/B][/SIZE][B][SIZE=4]czy wesoły psiak. Czujny - sygnalizjący obcego jak srebrny dzwoneczek. LUBI KOTY I INNE PSY. KOCHA DZIECI Miejsce pobytu - lecznica dla zwierząt AMBULANS w Mińsku Mazowieckim czyli u mnie Trafił do nas z interwencji, przywieziony przez naszego hycla około 4 a może więcej miesięcy temu. Wyglądał koszmarnie. Miał stare złamania obu przednich łap, więc czołgał się tylko ale widać to nie wystarczyło, żeby zdobyć pożywienie, więc właściwie go nie było.Poza tym przerzucono go przez ogrodzenie pustej posesji, więc niechybnie umarłby z głodu dyby Arek go nie dostrzegł i nie przytransportował do nas.Znalazł go sam, więc Gmina nie dołożyła się do leczenia. Zrobiliśmy zbiórkę między sobą. Poskładaliśmy tego biedaka najlepiej jak się tylko dało a mimo to przez długi czas w ogóle nie obciążał przednich łapek, skakał na tylnych wyglądając przy tym jak surykatka. Teraz jest w pełni już sprawny ale ślady tamtych zdarzeń pozostaną do końca jego życia. Ma łapki koślawe - nieładne:-( co w niczym mu nie przeszkadza. Nie może jednak na stałe zamieszkać w budzie, bo z wiekiem mogą mu dokuczać bóle po złamaniach. Doskonale pilnuje naszego przylecznicowego ogródka a teraz ze względu na chłody przeniósł się do pomieszczeń socjalnych i śpi w wiklinowym koszyku w naszej kuchni razem z naszą znajdą amstaffką Mafią i kotem Babką. To jednak nie jest szczyt szczęścia - chciałby mieć swój własny dom, swoich ludzi.My mamy mało czasu i ciągle jesteśmy zajęci pracą. Na zmianę wychodzimy z nimi na spacery poza teren lecznicy. Kojotek pomimo przeżyć i połowy życia spędzonej na cierpieniu jest radosny, otwarty i bardzo przyjazny dla wszystkich. Nie sprawia żadnych kłopotów. Nie jest bojaźliwy ale mam wrażenie, że bywał bity, bo na podniesiony głos i energiczne gesty kuli uszy i robi gest uniku. Poza tym jest winny, skoczny i pełen wiary. Na życzenie wykastrujemy go - nie robiliśmy tego, bo nie był dotąd uciążliwy a i tak dość się należał w narkozie. [/SIZE] [COLOR=Blue]Ma ktoś może ochotę na bliższą znajomość z tym gentlemanem??:razz: [/COLOR][/B][B] aaa , zapomniałam dodać że na spacery chadza bez smyczy, pilnuje się bardzo i jest bardzo karny:multi: [/B]
  11. a ja dziękuję Wam wszystkim za wsparcie
  12. ....i haszczaka z niego zrobiła jak ta lala( tylko w nietypowym umaszczeniu, więc mu rodowodu nie dali :) )
  13. jęśli został wykastrowany, to klejnotów ni9ebędie a za to będzie blizna po kastracji. może coś pochrzaniono w zapiskach? Wszystko wyślę, tylko po Świętach ok?
  14. tak,moja małpia ceiekawość dotyczy głownie przydatności pacjenta do znieczulenia, żebyście nie wylały dziecka z kąpielą moje panie. A w kwestii kastracji, to kastruje się wnętry po to, żeby po 5 roku życia nie doszło do nowotworzenia jądra wnętroskiego. Dimek ma powyżej dychy, jego organizm jest zniszczony dlatego powiedziałam, że warto zbadać krew przed zabiegiem celem ustalenia czy jego nerki i wątroba są w dostatecznym stopniu wydolne a jeśłi celem kastracji jest zmniejszenie agresji u Dimka do samców, to trud jest daremny
  15. mamo Doroto, zanim przystąpicie do rozległych zadań chirurgicznych u Dimka, to zróbie najpierw morfologię i biochęmię, jeśli chodzi o kastrację, to rozumiem, że robicie ją przez wzgląd na sunię u Was w domu? Jeśli nie , to odpuśćcie sobie, bo w tym wieku niczego absolutnie w zachowaniu Dimka ona nie zmieni a tylko niepotrzebnie się chłopak nacierpi, kastracja ma sens na granicy dojrzałości, wtedy pies uspokaja się ale już np kastrowany w wieku 3-4 lat wszystkie nawyki zachowuje.Trzeba najpierw , bez względu na wszystko przez znieczuleniem zbadać mu wydolność serducha i nerek a także wątroby, żeby nie popsuć nam terapeuty
  16. u nas też Dim reagował na swoje imię bez problemu
  17. dimowi trzeba założyć kaganiec i kilka raze dziennie na smyczy mając obu w dwie osoby konfrontować je i karcić zdecydowanym szarpnięciem i słowem DIM NIE!!! naszego asa, klatka też zaogni jako terapeutyk, w wypadku wyjścia za domu klatka to dobry pomysł ale do terapii nie
  18. Mamo Doroto nie separuj ich, bo pogłębiasz konflikt a Dim uczy si.ę wiedzieć, że jest tam panem i nigdy żaden pies nie będzie się mógł zbliżyć ani do dzieci ani do ich pokoju, kagańce, kolczatka i konfrontacja oraz silna demotywacja do działania agresywnego na Pirula, jeśłie je odseparujesz, będzie zle
  19. jestem i skrzynkę mam odwaloną ale mam huk roboty dziś
  20. myślę, że tylko metodyczne sprawdzenie wszystkiego da nam odpowiedz na te pytania, cześć można łapkami a część tylko przy pomocy sprzętu, laboratorium itp, nie wydaje mi się jednak to beznadziejne
  21. si, wygląda na jedno jajo alemacnąć by się przydało, bo zauważ, że skóra jest wysoce zmacerowana, pogrubiona, pofałdowana i dotknięta hyperpigmentacją, wór jest też obrzmiały stąd nie wiem co soię w środku znajduje jedno cy dwa. jeśłi jedno, to trzeba pomacać gdzie drugie jest ale wiedz, że żadna hormonalna przypadłość nie daje świądu a tam jak wól wypisane jest na tym brzuchu, że go swędzi. Nie wiem na czym on leżał w budzie. tam jeszcze jakas kontaktowa sprawa może być. Ze jest to pies dotknięty alergia to pewne czy da sie to usunąć usuwając czynnik drażniący czy pozostanie wrażliwcem nie wiem,
  22. tarczyca raczej nie, trochę inaczej to wygląda ,tona brzuchu to przewlekły rumień, zabagniony i powikłany, nie wyjaśniona jest kwestia ilościjąder a więc powiększonych sutków czy li tylko na tle zapalnym czy ginekomastia związana z wnętrostwem, cudotwórcą nie jestem, to tylko zdjęcia. Do tego widziałam jak doktore skrobał szyję a tam po mojemu jest pod obrożą tylko APZS a jeśłi świerzb jest to wyłączniena tym brzuszysku należy go szukac, tak sądzę.Tyle mądrzenia się wirtualnego. Dobrze byłoby miec krew i mócpomacac i ew usg zrobić ( ale to w drugiej kolejności) najpierw macać i czytac wyniki krwi a wcześniej obejrzeć z bliska
×
×
  • Create New...