-
Posts
224 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by AnetaW
-
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
AnetaW replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
to nie przejdzie. ja się ją obawiam zostawiać samą w ogrodzie z moim "wiecznym" tymczasem (chłopakiem i to bardzo wyrozumiałym dla suczek) kiedy wychodzę do pracy bo rzuca się na niego jak jej coś odwali, dlatego właśnie mieszka tam. zamknięcie Dianki i Sary w jednym pokoju to byłaby jatka... :-( -
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
AnetaW replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
mam cztery koty w domu i nie mam gdzie ich zamknąć bo w jedynym pomieszczeniu z porządnymi drzwiami i ogrzewanym mieszka ONka która też zagryza koty więc niestety...:shake: -
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
AnetaW replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a jak ona z kotami żyje? wiadomo, albo możesz sprawdzić? -
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
AnetaW replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
romenko od kiedy do kiedy trzeba ją przechować? :razz: nic jeszcze nie obiecuję, tak tylko pytam...;) -
SANA i Jaśminka Znalezione Na Poligonie mają wspaniałe domy
AnetaW replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
Jeszcze walka psów: [IMG]http://img258.imageshack.us/img258/1869/56516176cv4.jpg[/IMG] [IMG]http://img258.imageshack.us/img258/6228/41549140in3.jpg[/IMG] -
SANA i Jaśminka Znalezione Na Poligonie mają wspaniałe domy
AnetaW replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
A co tu tak mało osób zagląda? Hę? Piękne dziewczynki czekają na dobre domy!!!! Weekendowe zdjęcia: [IMG]http://img408.imageshack.us/img408/3958/75597468lx4.jpg[/IMG] [IMG]http://img408.imageshack.us/img408/7738/44053226dc0.jpg[/IMG] [IMG]http://img408.imageshack.us/img408/8339/97620625rv4.jpg[/IMG] [IMG]http://img408.imageshack.us/img408/663/87292469kg2.jpg[/IMG] [IMG]http://img408.imageshack.us/img408/53/98757762dg2.jpg[/IMG] [IMG]http://img408.imageshack.us/img408/1541/39350470ko5.jpg[/IMG] -
Cudowne Szczeniaczki znalezione w lesie już w domkach!!!
AnetaW replied to escalade74's topic in Już w nowym domu
[quote name='escalade74']Słuchajcie.... To niesamowite....Mam trzy Małem Bernardynki do oddanie....są czystej krwi....hehe...niedługo bede miał zdjęcia pozdrawiam Mikołaj[/quote] Te bernardynki to te same, o których jest ogłoszenie na volcie? Cytuję z volty - "[B]dumcia [/B] [URL="http://www.voltahorse.pl/forum/viewtopic.php?p=482923#482923"][SIZE=1][IMG]http://www.voltahorse.pl/forum/templates/subSilver/images/icon_minipost.gif[/IMG][/SIZE][/URL][SIZE=1]Wysłany: Sro Sty 24, 2007 20:26[/SIZE] [SIZE=1]Temat postu: [/SIZE] ja mam z kolei do oddania w dobre ręce [U][B]3 szczeniaczki po Bernardynie [/B][/U](matka wilczuropodobna) mają około 5 tygodni,są 2 psy i jedna sunia, są bardzo podobne do Bernardyna, więc raczej wdały się w ojca, mają dość duże łapki, są już dość samodzielne. Same jedzą i piją. A przede wszystkim to są z nich takie słodziaki że hej. (do oddania oczywiście za darmo, moj kolega przywlókł je od gospodarza do stajni) Oraz koleżanka mojej kumpeli znalazła w lesie [U][B]12 szczeniaczków skrajnie wyczerpanych podobnych do Owczarka niemieckiego[/B][/U], oto jakiego maila wszystkim posłała: [B]Cytat:[/B]Trudno się domyślać, w jakich warunkach ta biedna psina rodziła swoje maleństwa i jak wiele z nich chciało przyjść, na ten często okrutny świat... Znaleźliśmy wczoraj, w rowie, w wąskim kręgu betonowym 12 malutkich, wygłodzonych i przerażonych szczeniąt... Strach był tak wielki, że trudno było je złapać, a głód nie do opisania, ponieważ ich pożywieniem stała się kora drzew... Do tej pory udało się 4 psiakom znaleźć zastępczy dom, który dał im ciepło, pożywienie i chwilowo spokój oraz...wielką nadzieje... Jutro czeka nas kolejna próba zabrania ich z tego strasznego miejsca. Mam nadzieję, że mają w sobie na tyle siły, aby przetrwać...jeszcze jedną noc... Boże, proszę bądź przy nich... Wierząc, że każde z nich ma szansę znaleźć ukochany dom, proszę Was, abyście przesłali tego maila do każdej osoby, która być może będzie mogła im pomóc... Jutro, a najdalej pojutrze prześlę Wam zdjęcia maluchów - są przepiękne, takie małe owczarki z wyjątkowymi oczętami... Niestety schroniska są przepełnione i najprawdopodobniej szczeniaczki zostaną uśpione... Sprawdziliśmy to już, dlatego mam nadzieję, że wspólnie będziemy mogli im pomóc." -
SANA i Jaśminka Znalezione Na Poligonie mają wspaniałe domy
AnetaW replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
Do dziadka, czy babci wszystko jedno - byle dobrze miały i w pachnącej pościeli spały! Ale nie jestem pewna czy starsza osoba poradziłaby sobie z takimi diablicami! :diabloti: Wczoraj w lecznicy takie słodkie aniołeczki siedziały cichutko, a do drugiej w nocy później buszowały. Jeśli jest taka potrzeba to dziewczyny mogą u mnie zostać do końca miesiąca czyli do środy, a nie do soboty (tak jak to było w planach). -
SANA i Jaśminka Znalezione Na Poligonie mają wspaniałe domy
AnetaW replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
To ta jest większa (106x91x81) dla Szpi(u)lkowych kluseczek to prawdziwy apartament. Założyłam im wątki na owczarku (jakiegoś przodka owczarka pewnie miały ;) ) i na miau. Może ktoś je wypatrzy... -
SANA i Jaśminka Znalezione Na Poligonie mają wspaniałe domy
AnetaW replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
pixie wymiarów pewnie nie znasz? gdyby miała takie jak ta, w której mieszkają dziewczynki to bym chętnie kupiła, jeszcze jedna się przyda... -
SANA i Jaśminka Znalezione Na Poligonie mają wspaniałe domy
AnetaW replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
Ja je nazywam pirania pierwsza i pirania druga. Mnie sie Szpilka i Szpulka podoba.... Dziś będę miała pomoc w postaci TZta więc dziewczynki zostaną wykąpane, odpchlone i ładnie obfotografowane, żeby jakieś ogłoszenia porobić. pixie - szczeniaków jest dużo,za dużo. następne w kolejce to cztery kilkudniowe maluchy w kampinoisie (mamusia 8-9 miesięcy miała i dostała łopatą w głowę bo urodziła, a maluszki chłop wyniósł na pole żeby sobie same umarły. miały szczęście bo żyją. -
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
AnetaW replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Romenko dziękuję za informacje, trzymam kciuki za ślicznotkę. Cieszę się , że z dr W. wypaliło ;) Przepraszam, że nie odpisuję ale mam bardzo dużo pracy. Jakby jakaś pomoc była potrzebana to dzwoń. -
SANA i Jaśminka Znalezione Na Poligonie mają wspaniałe domy
AnetaW replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
Sunieczki są u mnie od wczoraj. Kochane puchate kuleczki - łobuzice i śmierdziuszki :evil_lol: Mają pewnie jakieś siedem, osiem tygodni, apetyt jak stado wygłodniałych wilków (muszą dostawać jedzenie w dwóch końcach pokoju bo się gryzą :crazyeye: i nie daj Boże dotknąć jak jedzą bo startują ze szpileczkami i gryzą w rękę). Charakterki to mają niczego sobie.... Widać, że sa wychowane przez żołnierzy :diabloti: Zaniosłam je późnym wieczorem na górę do oddzielnego pokoju i przykręciłam na minimum kaloryfer bo było im baaaaardzo gorąco. Noc przespały w klatce bez jednego piśnięcia. Rano zjadły śniadanie, ganiały mojego Baskila, łapały go za futro i je tak "woził" po domu, później tropiły koty, a na koniec urządzały między sobą walki psów, a Baskil błagalnym wzrokiem prosił, żeby go już puścić do ogrodu, jak juz się zmęczyły bieganiem to obgryzły róg narożnika i wykopały kwiatek z doniczki. Kupki też rano były dużo lepsze, ale jeszcze nie idealne. Jak wychodziłam do pracy to zebrałam śpiące zwłoki ze schodów i zaniosłam do klateczki, nie protestowały tylko poszły spać. Teraz muszą wytrzymać osiem godzin bo nie uda mi się dzisiaj wyskoczyć do domu. Tą malutką ciemniejszą chwilami boli łapka, biega sobie normalnie i nagle popiskuje zaczyna utykać, kładzie się i liże łapkę, po kilku minutach znów się bawi i zapomina, ja dokładnie ją oglądałam ale na oko niczego nie widać. Zrobienie im zdjęcia to nielada sztuka, dlatego jakości są "takiej sobie". [IMG]http://img257.imageshack.us/img257/1246/919769131fz.jpg[/IMG] [IMG]http://img257.imageshack.us/img257/5207/369668360kv.jpg[/IMG] [IMG]http://img257.imageshack.us/img257/8382/735250623uz.jpg[/IMG] [IMG]http://img257.imageshack.us/img257/5637/213576305zl.jpg[/IMG] A dla Baskil wolał spędzić poranek w takich warunkach niż z dwoma małymi piraniami łaźącymi po głowie i co chwile sprawdzajacymi czy może to duże puchate ma mleko pod spodem :diabloti: [IMG]http://img255.imageshack.us/img255/2069/364752481te.jpg[/IMG] Zastanawiam się czy dawać im mleko dla szczeniąt, bo one wyraźnie szukają u Baskila źródełka mleczka, ale niestety nic z tego, może jeszcze potrzebują, wczoraj miały koszmarną biegunkę, dziś jest już lepiej (jedzą teraz kurczaka z kleikiem ryżowym) więc nie chcę im zaszkodzić. -
Nie ma Cię juz półtora miesiąca... A ja ciągle nie mogę się pogodzić, że umarłaś. :-( [']
-
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
AnetaW replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Romenko niestety nie znalazłam tego kubraczka... Nie pamiętam co z nim zrobiłam ale raczej go już nie mam. Ale zobacz co znalazłam: http://www.horsepol.com.pl/sklep.php?cPath=2_89_98 zmierz Dobcię i coś się dla niej wybierze, albo samemu uszyje. Jeśli chodzi o spacery to mi wet zawsze powtarzał, żeby pies miał ruch, ale kotrolowany. Na smyczy, bez ganiania za patykami, zabaw z psami i biegania. Spokojne, nie za długie spacery bez szaleństw. Dowiedz się koniecznie jak teraz jest leczona, co dostaje i jakie możliwości ma będąc w schronisku, czy można ją np zabrać do jakiegoś specjalisty, żeby jej "ustawił" leczenie. -
Malutki beżowy piesek Munio-wreszcie znalazł swój dom!!
AnetaW replied to modliszka84's topic in Już w nowym domu
[quote name='modliszka84']Maluch jutro jedzie do Pruszkowa. Tak jak było ustalone. Umowa adopcyjna już wypisana, opłata adopcyjna zrobiona. [/quote] Będzie moim "sąsiadem" :multi: . Mieszkam niedaleko Pruszkowa. Kciuki trzymam żeby na stałe został... -
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
AnetaW replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No pewnie, ze poszukam! Ale tak sobie myślę, że ten kubraczek to byłby lepszy na mrozy, bo jest bardzo ciepły, ale nie ochroni przed deszczem. Może na taką pogodę coś ortalionowego przeciwdeszczowego by się przydało... Gdyby udało się jej znaleźć dom w którym miałaby odpowiednią opiekę i przede wszystkim byłaby ukochanym pieskiem to nawet jeśli nie jest dane jej długie życie to przynajmniej na koniec byłaby szczęśliwa. :-( Dowiedz się jak ona jest teraz leczona, co dostaje, może jakieś leki są dla niej potrzebne? -
Nadszedł dzień rozstania ;( Do końca Dianko w moim sercu [']
AnetaW replied to romenka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jejku dopiero teraz o Dobci przeczytałam, prawie cały wątek... I nie rozumiem dlaczego ona nie może być adpotowana. Oczywiście nie byle komu z ulicy ale odpowiedzialnej osobie, która będzie sobie zdawała sprawę z tego jaką ilością opieki i przede wszystkim serca trzeba otoczyć takiego pieska. Ale gdzie znaleźć takiego ludzia...? Moj pies też miał spondylozę, żył 18 lat (to byl ONek) i nie wierzę że utrzymanie jej kosztuje 5 tysięcy miesięcznie... Fakt lecznie nie jest tanie ale nie tyle... i nie dać szansy szukać jej domu, dlaczego? Trzeba robić masaże, grzać kręgosłupik,musi mieć posłanie ciepłe bez przeciągów, dobrać odpowiednie leki przeciwzapalne i podawać regularnie glukozaminę można spróbować zrobić kurację kwasem hialuronowym ale kto będzie to robił w schronisku...? A jeszcze w jakimś wątku czytałam o Bonharenie, podobno efekty leczenia są dobre bo psiak prawie nie chodził a teraz jest znacznie lepiej, tylko nie pamiętam w którym to wątku było... Poszukam. I najważniejsze, żeby zawsze ciepło miała w plecy, szczególnie teraz przy takiej pogodzie... Romenko poszukam czy mi po moim Nerze taki przerobiony wełniany golf nie został, ciepło by jej w nim było. Ale czy pracownicy w schronisku zakładaliby na każdy spacer? -
No i co ? Dwa tygodnie minęły... Masz już szczeniorka u siebie? Koniecznie zdaj relację jak i co! Ja czekam na chłopczyka od Iowy i Botisa. Jak jestem w sklepie albo zamawiam coś w sklepie internetowym dla psów czy kotów to zawsze jakąś zabawkę z myślą o "nowym" do koszyka dorzucam. Niezły stosik się już uzbierał, póki co bawi się nimi mój Baskilek, bo Sara to już za poważna;) . Cały czas tylko odrobinę martwię się o to czy się chłopaki bez zgrzytów dogadają, Baskil to ciapa ale czasem jest zazdrośnikiem, na wiosnę będzie kastrowany więc o dziewczyny konkurować nie będą :evil_lol: a z resztą jakoś damy radę!
-
Może ma anginę? Moje wszyskie psy po kolei miały jesienią - kaszel taki, że aż sie pawiki zdażały, a teraz wiem że dużo psów w Wawie choruje. Ale to staruszek, to może być serce, moze coś się dzieje z płucami... Olesia jeśli może być u Ciebie do piątku to nie zostawiaj go w lecznicy... To dla niego dodatkowy stres, a to się wiąże ze spadkiem odporności i nawet głupie przeziebienie dłużej wtedy trzyma a jeśli to serce to tym bardziej powinien mieć spokój. Co by to nie było to Ty możesz go obserwać cały czas i widzisz wszystkie niepokojące objawy i możesz je lekarzowi opisać a w lecznicy zamkną go w klateczce i nikt nie będzie przy nim siedział. Chyba, że naprawdę będzie z nim fatalnie. Może trzeba by mu zrobić badanie krwi, zabrać go do dobrego weta, zeby go obejrzał bardzo dokładnie, osłuchał serducho, płuca, oskrzela i zlecił jakieś dodatkowe badania... A masz możliwość sprawdzenia jak się zachowuje kiedy zamkniesz go samego w pokoju?
-
Dostałam maila od pixie więc jestem. Już piszę co i jak. Mam w domu dwa psy - chłopcy nie lubią towarzystwa innych chłopców, jeśli jest zadziorą i sam będzie zaczepiał to może być kiepsko. Ogródek zajęty przez tymczas, ogrzewane pomieszczenie gospodarcze w domu zajęte przez ONkę ze wsi z łańcucha - bardzo nerwowa i zaczepna więc to nie najlepsze towarzystwo dla starszego pana. Pozostaje nieogrzewany garaż w którym musiałby być sam... Kiepskie rozwiązanie. Można tam zrobić ciepłe posłanie i miejsca jest sporo, ale oprócz wypuszczenia kilka razy samego do ogrodu na pobieganie i jednego długiego spaceru dziennie do lasu i na łaki ze wszystkimi psami to byłby sam, nie wiem czy w hoteliku nie byłoby mu lepiej... Tym bardziej że taki staruszek potrzebuje ciepła i teraz mieszka w mieszkaniu, mógłby się przeziębić. Wiadomo, że lepsze to niż schronisko więc w sytuacji podbramkowej coś się wymyśli na kilka dni , ale niestety nic lepszego zaoferować nie mogę.
-
Nie myślałam, że tak dużo czasu zajmie mi zebranie sił, żeby założyć Ci wątek... Ku Twojej pamięci. Nie myślałam też, że to stanie się tak szybko. Miałaś dopiero dwa latka. Zawsze wszędzie było Cię pełno, teraz nie ma cię nigdzie chociaż wciąż wypatruję Twojej sylwetki w zakamarkach domu i słucham czy nie dopominasz się, żeby Cię wpuścić do pokoju. Nie ma Cię i już nigdy nie będzie... Może jak już na górze nie będziesz tak bardzo potrzebna, bo skoro mi Ciebie zabrano to musiałaś tam mieć coś bardzo ważnego do zrobienia zatęsknisz za codziennymi spacerami po lesie, za bieganiem za piłką, za straszeniem sąsiadów, za wszystkim... i wrócisz a jeśli nie będziesz mogła to przyślij mi pieska, żeby choć trochę wypełnił w domu tę ciszę i pustkę... Obiecuję, że będę się nim opiekować tak dobrze jak tylko będę mogła. Chciałam Ci jeszcze bardzo podziękować. Za czas jaki poświęciłaś, żeby mnie nauczyć tylu rzeczy. Za to, że zawsze na mnie czekałaś. Za to, że gasiłaś światło, przynosiłaś telefon, gazetę. Za to, że zawsze uważnie mnie słuchałaś, chciałaś mnie nauczyć ze sobą "rozmawiać" i tak często się do mnie uśmiechałaś. Za to, że opiekowałaś się Baskilem i małymi kotkami kiedy tego potrzebowały. Dzięki tobie zajęłam się szkoleniem i poznałam kilka ciekawych osób. Ale przede wszystkim za to, że Ty mnie nauczyłaś odpowiedzialności. Dziękuję Ci za te dwa lata, które minęły tak szybko... Przepraszam, że złościłam się kiedy właziłaś z łapskami na stół i stamtąd wyglądałaś przez okno, teraz z przyzwyczajenia rano zawsze zbieram wszystko ze stołu, żeby zrobić Ci miejsce, ale jak wracam z pracy i ono jest puste to codziennie jest mi tak samo smutno, nie muszę wycierać po tobie "kałuży radości" , codziennie poprawać zerwanych firanek. Gajeńko na zawsze zostaniesz w mojej pamięci... chociaż o naszych ostatnich kilku godzinach spędzonych razem chciałabym szybko zapomnieć, żeby pozostały tylko te dobre wspomnienia. Pewnie wiesz, że patrząc na Twoje cierpienie czułam prawie to samo co Ty i najgorsza była bezradność... że nic nie można zrobić i tylko w jeden sposób można Ci pomóc. Wiedziałam, że Ci pomogłam bo widziałam na Twoim pysiu wielką ulgę kiedy zasypiałaś. Ale przecież wierzyłam do końca, że się uda, że wyzdrowiejesz, gdyby można było Cię wyleczyć to pojechałabym na drugi koniec świata, zebyś tylko mogła żyć. Mam jeszcze do Ciebie prośbę... Strzeż dobrze bram TM i nie wpuszczaj tam niektórych psów, kotów i koni (pewnie też się pasą na zielonych łąkach), nie wpuszczaj tych, które odchodzą przez nieodpowiedzialność i głupotę ludzi i tych które mogą jeszcze tu dawać wiele radości. Pozdrów Nera - pewnie go pamiętasz, jak byłaś maleńka on był już schorowanym staruszkiem, Kamę - bądź miła dla niej ciężkie miała życie i niestety krótkie, Beśkę - to "nasza" koteczka więc jej nie ganiaj bo możesz od niej dostać po nosie i te dwa persiki ze schroniska co były z nami tylko kilka tygodni - pamiętasz je? PS. Baskilek też bardzo za Tobą tęskni, szukał Cię codziennie wieczorem przez kilka dni, teraz posmutniał i nie jest już głupiutkim psiaczkiem, wiesz jaki z niego trzęsizadek ale bardzo się stara być teraz choć trochę taki odważny, dzielny i czujny jak Ty. Bardzo spoważniał. Do zobaczenia psinko kochana...
-
Ja wczoraj oglądałam maleńkie CzW, które mają dopiero dwa tygodnie więc jeszcze sobie poczekam aż maluch zawita u mnie w domu, ale doczekać się juz nie mogę... Sssmok chyba się będziemy mogły licytować zniszczeniami...:diabloti:
-
Nadczynność tarczycy, a problemy neurologiczne - ['] dla Gajki.
AnetaW replied to AnetaW's topic in Endokrynologia
Dla Gajutki... ['] :-( Nie sądziłam, że ona zostawi mnie tak szybko... :-( -
Nadczynność tarczycy, a problemy neurologiczne - ['] dla Gajki.
AnetaW replied to AnetaW's topic in Endokrynologia
Alu bardzo dziękuję Ci za odpowiedź! Trochę mnie pocieszyłaś, ale wczoraj znów się załamałam... Sprawa trochę się skomplikowała ponieważ wczoraj Gaja miała trzeci w ciągu ostanich dwóch miesięcy jeśli można to tak nazwać "atak" problemów neurologicznych. Wczoraj bardzo szybko to zauważyłam i po pierwszych objawach pojechałam na sygnale do weta - dostała dexaven i antybiotyki które podaje się przy zapaleniu opon mózgowych (nie pamiętam nazwy). Objawy były następujące - brak reakcji na otoczenie-pusty , nieobecny wzrok, kapiąca ślina, półprzymknięte oczy, wpadanie na przedmioty itp. Po powrocie z lecznicy poszła spać i spała kamiennym snem przez 6 godzin, później wstała i czuła się o wiele lepiej. Kontaktowała, miała mniejsze problemy z równowagą, ślina nie ciekła z mordki, ale obawiam się że to pozorna poprawa po sterydzie. Dziś też było lepiej. Ma dostawać enocorton i ten antybiotyk narazie przez siedem dni a później zobaczymy. I tu pojawia się moje pytnie czy podwyższony poziom hormonu tarczycy może powodować takie dolegliwości. Zdaniem naszej wetki - nie. Dlatego zaleciła nam wykonanie rezonansu magnetycznego. Czekamy na wyniki badań potwierdzające T4, będą w środę lub czwartek, jeśli sie potwierdzi wysoki poziom to już jesteśmy zapisane do prof.Lechowskiego na Gagarina. Miała robione usg i w środku w brzuchu wszyskie organy wyglądają ok. Poza tym zrobił jej się ropień po zastrzyku.