Jump to content
Dogomania

AnetaW

Members
  • Posts

    224
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by AnetaW

  1. Niestety nie znalazłam wątku w którym byłyby jakieś informacje na temat nadczynności tarczycy. Podobno u psów to dość mało spotykana przypadłość. Właśnie wczoraj odebrałam wyniki badań mojaj Gajki (robione z powodu problemów neurologicznych - utrata równowagi, oczopląs itp które ustąpiły i sunia czuje się nawet nieźle ale staramy się szukać ich przyczyny). W badaniach krwi hormon tarczycy T4 wyszedł 56,02ng/ml a norma to (10-40) i podniesiony poziom kilku innych "wskaźników". Wczoraj miała pobraną jeszcze raz krew badanie będzie powtórzone i dodatkowo zbadany poziom T3 i THS (lub TSH -nie pamiętam) jeśli wynik potwierdzi się to czeka nas usg tarczycy i jeśli coś tam wyjdzie to ew. biopsja. Nasz p. dr wspominała coś o rezonansie magnetycznym. Oczywiście po samym haśle "biopsja" już przestałam myśleć i nie zadałam setki pytań które przyszły mi później do głowy. Po pierwsze czy nadczynność może być spowodowana tylko nowotworem tarczycy, co mają z tym wspólnego nadnercza i przysadka mózgowa - jednym uchem wpadło drugim wypadło bo coś o nich wspominała. Od kilku dni ma biegunkę i jak na nią kiepski apetyt, ale samopoczucie poprawia się. pozostałe wyniki: Morfologia: [COLOR=red]leukocyty 15,70 (6-12)[/COLOR] erytrocyty 7,67 (5,5-8,0) hemoglobina 9,40 (7,45-11,17) hematokryt 0,46 (0,37-0,55) MCV 61 (60-77) MCHC 20,2 (19,8-22,3) płytki krwi 374 (200-580) Obraz krwinek białych [COLOR=red]pałeczkowate 4 (0-3)[/COLOR] [COLOR=red]segmentowate 85 (60-77)[/COLOR] [COLOR=blue]limfocyty 11 (12-30)[/COLOR] Obraz krwinek czerwonych bez zmian Oznaczenia biochemiczne AspAT 28 (1-37) AIAT 22 (3-50) ALP 63 (20-155) glukoza 81,8 (70-120) kreatynina 1,1 (1,0-1,7) [COLOR=red]mocznik 46,5 (20-45)[/COLOR] [COLOR=red]białko całk. 87 (55-70)[/COLOR] Jonogram potas 4,7 (4,1-5,4) sód 140,9 (139,1-156,5) chlorki 111,3 (98,7-115,6) [COLOR=red]wapń 11,8 (8,4-11,5)[/COLOR] fosfor 3,7 (2,5-6,3) magnez 3,2 (1,7-2,9) Hormon tarczycy [COLOR=red]T4 56,02 (10-40)[/COLOR] [COLOR=black]Gaja ma dwa lata i jest ONkiem, od małego szczeniaczka nadpobudliwa, nerwowa i agresywna.[/COLOR] Jeśli zaglądają tu weci, albo ktoś kto spotakał się z takim problemem to będę bardzo wdzięczna za jakiekolwiek informacje.
  2. Ja spotkałam się do tej pory ze wstrzykiwaniem kwasu bezpośrednio do stawu i faktycznie rezultaty niesamowite. Dorota - u mojego Nera też było tak, że jednego było tragicznie nie wstawał, nie jadł, popiskiwał z bólu i widać było, że cierpi i decyzja była podjęta - juz nie można na takie cierpienie pozwolić - wet umówiony na następny dzień, a rano Nero wstaje o własnych siłach, wedruje po ogrodzie wygrzewa się na słoneczku no więc dajmu mu jeszcze kilka dni i tak te kila dni trwało 9 miesięcy. Spójrz jeszcze na to - zawartosć glukozaminy i chondroityny w ludzkim leku jest chyba duża: http://vitamarket.pl/sklep/p1080-Artresan-Active-45-tabletek-Zwalcz-reumatyzm-i-bole-stawow.html i sama glukozamina: http://vitamarket.pl/sklep/p1079-Artresan-42-kapsulki-Na-reumatyzm-i-bole-stawow.html a jeśli się nie mylę w arthrofleksie jest sama glukozamina - cena nieporównywalna więc może ekonomiczniej byłoby podawać mu ludzkie leki skonsultuj to z wetem! W późniejszym stadium dostawał vit b i sterydowe przeciwzapalne (dokładnie nie pamiętam jak się nazywał ten lek ale mogę sprawdzić) a i jeszcze glikoaminoglikany (o Boże tak to się chyba nazywało) I proszę poglaszcz go i podrap za uszkiem odemnie.:loveu:
  3. Mojemu Nerusiowi oczywiście oprócz odpowiedniego leczenia pomogło ciepło, ciepło i jeszce raz ciepło... Pod materacyk wkładałam poduszkę elektryczną (tylko uwaga jeśli zdaża się siknąć po siebie) i na kręgosłup robiłam mu gorące "okłady" z woreczków z piaskiem albo kaszą gryczaną, do tego przed każdym spacerem porządnie rozmasowywałam go całego (nie zawsze pozwalał), żeby się krążenie polepszyło. Jesień była najgorsza też były takie dni że potrafił nie wstać cały dzień a jak tylko się podniósł to się wywracał :-( i piszczał bo bolało. Zimą było lepiej zadek się chwiał ale funkcjonował normalnie (suche i ciepłe posłanie najważniejsze), niestety na wiosnę bardzo mu się pogorszyło. Żył 18 lat, jak na ONka dużo ale jak dla mnie za mało. U niego objawy też wystąpiły nagle i dopiero po kilku próbach dobrane miał środki na których czuł się w miarę dobrze - rimadyl nie działał!
  4. [quote name='Zosia4']Aneta - a skąd Ty takiego Misia wytrzasnęlaś ? No Miś Polski jak nic :crazyeye: . Koniecznie musimy zalegalizować tę rasę. Ale się tych Misiów narobilo. A też taki misiowaty z charakteru ? No to mój Misiek będzie pewnie seniorem rodu i protoplastą :loveu: . Wg oficjalnych dokumentów ma lat 11 czyli pewnie ojciec nowej rasy. Wypatrzyłam go (a raczej on mnie :diabloti: ) w Korabiewicach - jak mnie zobaczył to zaczął szczekać , skakać i szarpać się na łańcuchu tak, że o mało budy do mnie nie przyciągnął (jedna z wolontariuszek z oczami jak spodki zapytała czy to jest/był mój pies i zrobiło mi się strasznie głupio bo jeszcze w takiej sytuacji nie byłam). Mój ma ok 4-5 lat. Wcale nie zamierzałam wtedy wracać z psem bo zawiozłam tylko witaminy dla koni (miałam już w domu 3 psy) ale wsiadałam do samochodu i jeszcze jego wycie słyszałam, całą noc nie przespałam i następnego dnia już był w moim ogrodzie. Misiowaty bardzo - kocha wszystkich ludzi, teraz to wulkan radości, ogon mu się nie zatrzymuje, jest bardzo mądry i posłuszny - takie wdzięczne poczciwe psisko. Na koncie ma jednego kota sąsiadów (prawdopodobnie bo znalazłam mokrego-obślinonego martwego kota w ogrodzie), ale w domu mam cztery koty i jeszcze się nie zdażyło, żeby któremukolwiek coś zrobił - po nosie mu łażą a on udaje, że nie widzi. To foto jeszcze ze schronu
  5. Jak ja swojego obstrzygłam w lato "na sznaucera" to się ludziska za nim na ulicy oglądali :evil_lol: i pytali co to za rasa więc odpowiadałam że to pierwszy przedstawiciel w Posce grzywacza wietnamskiego olbrzyma:evil_lol:
  6. Ja też mogę się pochwalić psem rasy Miś Polski i też schroniskowiec. Może o uznanie nowej rasy do ZK wystąpimy
  7. Smutny dzień... Marta trzymaj się dzielnie. Dzięki Tobie Salomonek w końcu był szczęśliwy i dzięki Tobie dane mu będzie spokojnie odejść za TM. :glaszcze: :-(
  8. Ja zawsze miałam ONki i nie wszystkie ale większość z nich przy koniu się zachowywała wzorowo, ale fakt jeden właśnie taki pasterz że hej :evil_lol:
  9. Biafra postaram się jeszcze w tym tygodniu zrobić jakąś paczkę i wyślę Ci witaminy, biotynę i parę innych rzeczy.
  10. Bardzo się cieszę, że kobyłka już jest w dobrych rękach. Mam nadzieję że wyzdrowieje, bo 12 letni koń przecież powinien być w sile wieku i tyle życia jeszcze przed nią... Teraz już tylko takiego prawdziwego końskiego - włóczenia się po łące, skubania trawki i słuchania świerszczy... To właśnie robią szczęśliwe konie. Zdrowiej Nuria. Biafra :lilangel: :Rose:
  11. Gratuluję! Sunie cudne. Coś czuję, że właściciel się nie znajdzie...
  12. Widzisz jaka mądra? Sama sobie "hodowlę żyjątek" założyła a Ty pewnie posułaś... Może chciała obserwować, notatki robić, cieszyć sie jak muszątka dorastają... Ech ludzie nie rozumieją czasami... :diabloti:
  13. Chyba nie złościło by mnie to tak bardzo gdyby ona jednak to jedzenie zjadała a nie roznosiła po mieszkaniu i chowała na gorsze czasy, bo bądź człowieku mądry i szukaj potem, za sofą, w doniczce, pod kołderką w łazience zakopane w kociej kuwecie...:roll: Nie ma nic przyjemniejszego niż upojna noc z drobiem pod kołdrą... :evil_lol: Raz mi się zdażyło znaleźc szyneczkę pod materacem po kilku dniach bo cosik nispecjalnie wieczorem pachniało :angryy: Od dnia opatentowania otwierania lodówki wytrzymałam dwa tygodnie, bo robiła to codziennie (nawet jak zostawała 10 minut sama) pomimo zastawianie krzesłem, fotelem itp. No cóż Onki muszą coś robić więc jak się nudzą to wymyślają sobie same rozrywki...
  14. Z tego powodu (otwieranie lodówki i roznoszenie jedzenia po całym domu - najczęściej w stanie nienaruszonym chowanie pod poduszkę np kiełbaski, kawałków kurczaka wyciągniętych z zupy itp - odkrywanie tych skarbów do przyjemności nie należało!!!) moja lodówka wylądowała w pomieszczeniu gospodarczym zamykanym na klucz bo niestety nie mam w kuchni drzwi, a we wszystkich drzwiach pozmieniane zostały klamki ze zwykłych na kulkowe, które i tak nauczyła się otwierać :diabloti:
  15. Na miesiąc to mi potrzeba 60 kg karmy... czyli cztery worki po 15 kg mam cztery pieski po ok 30-38kg o rany...:crazyeye:
  16. Kciuki trzymam za sunieczkę. Będzie dobrze. :happy1: Jeżeli będzi taka potrzeba to mogę odstąpić trochę scanomune (nie wiem nawet ile zostało mi kapsułek, ale nawet jeśli na tydzień to już coś).
  17. Pilnie poszukuję domu (lub domu tymczasowego) dla 3,5 letniej suki owczarka niemieckiego. Maści czaprakowatej, kątowana, bardzo ładnie umaszczona i i zbudowana. Została z dnia na dzień wyrzucona "na ulicę" przez swojego "pana" bo się poprostu znudziła. Jeszcze dwa tygodnie temu miała dwa szczeniaczki, ale jeden zniknął, a drugi został przejechany przez samochód. Sunia od małego mieszkała w ogrodzie, jest (a raczej była) wzorowym psem stróżującym, ale udaje groźną tylko za płotem. Jest łagodna, posłuszna, nic nie niszczy, lubi dzieci, jest wesoła. Jestem pewna, że szybko nauczyłaby się zachowywać właściwie w mieszkaniu. Jeszcze nie byłam z nią u weta, wygląda zdrowo, ale nigdy nie była szczepiona, odrobaczana. Sama ją odrobaczyłam i odpchliłam. Do końca tygodnia może zostać u mojego taty na działce, a później nie wiem co się z nią stanie. Moje psy jej nie zaakceptowały, o mało nie wygryzły drzwi wejściowych, żeby dostać się do niej do ogrodu pomimo, że wcześniej poznały się na neutralnym gruncie. Pilnie szukam jej domu stałego lub tymczasowego od 08.10 - nie chcę jej odwozić do schroniska, ona jest taka wrażliwa, że szybko tam zginie. Niestety zdjęć narazie nie posiadam.
  18. Z mojej krótkowłosej Gajki kudły sypią się ciągle przez cały rok, czeszę kilka razy w tygodniu, prawie codziennie przecieram mokrym ręcznikiem i jakoś dajemy radę(mieszka w domu i wszystkie dywany przez lato były pozwijane bo się nie dało tego później odkurzać i godzinami na kolanach czyściłam je twardą szczotką), a Baskiś -długowłosy -czesany jest raz w tygodniu, czasem co dwa tygodnie. Za to Baskila kąpię częściej (bo nie sposób z jego kudłów wyczesać i wytrzeć błoto itp.) Do kąpieli używam takich preparatów jak Alervet, Hexoderm (polecam dla tych uczulonych na wszystkie psie szampony). Gaja ma bardzo gruby podszerstek i idealny jest taki grzebień do czasenia końskiej grzywy i ogona (z krótkimi zębami) ale dla Baskila jest już za ostry i go drapie.
  19. Moja sunia miała "młodzieńcze" :lol: zapalenie kości w wieku dwóch lat :roll: Dwa dni temu skończyłyśmy zastrzyki przeciwzapalne i antybiotyk, jest już ok (kulawizna była przez ponad tydzień i to taka, że nie chciała w ogóle chodzić, po schodach i do samochodu musiałam ją wnosić na rękach i wyglądała jakby ją wszystko bolało :shake:) Jak to jest z ograniczaniem ruchu - wiadomo jak boli to nie chce biegać a jak już jest lepiej to się rwie do biegania i zabawy pozwolić czy nie?
  20. [quote name='Nanami']No cóz, ja jakos nie wyobrazam sobie typowo czarno-podpalanego psa z głeboko rudymi podpalaniami, niezbyt :shake: A tak ten szczeniol z poprzedniej fotki wyrósł :razz: [IMG]http://www.owczarek.pl/forum/uploads/DED_5.jpg[/IMG][/quote] Uwielbiam tak umaszczone onki, taki był mój pierwszy w życiu pies i sentyment pozostał... Niedługo minie rok jak odszedł za TM... dożył wieku 17 lat ['] Jejku jaki on był podobny...:placz: U żadnego inaczej umaszczonego nie widać jak mu oczka (a raczej plamki nad oczami) na wszystkie strony latają...:cool3:
  21. Biedna mosii... Współczuję, dokładnie tydzień temu uśpiłam śmiertelnie chorą kotkę, dla niej nie było ratunku a i tak decyzja była koszmarnie trudna, a tu do końca nie było wiadomo co się dzieje... [']
  22. mosii, trzymaj się... trudna decyzja, ale w tym wypadku chyba konieczna... biedny pies :-(
  23. ale u mnie każdy chciał koteczka dla siebie....:evil_lol: ale kicia pięknie sobie psiska wychowała i teraz jak jest już dorosła (psy też) to już nie lecą do niej jak macha ogonem :lol: bo wiedzą co się święci...
  24. moje to "tylko";) owczarki i wychowywały się z maleńką koteczką i dorosłym kocurem i nigdy nikomu nic się nie stało, a teraz jak do domu przynoszę maleństwa to się nimi opiekują... ale na początku musisz je mieć na oku i nie pozwolić jej za bardzo męczyć malucha (szczególnie po takich traumatycznych przeżyciach), kociak też potrafi psu pokazać, że jest mało delikatny...od czego są ząbki i pazurki:evil_lol: jak już się kituś do psa przekona to zobaczysz co będą wyprawiać...:evil_lol:
  25. pilnować trzeba na początku, ale szczeniak z kociakiem świetnie się bawią i dogadują...
×
×
  • Create New...