Wszystko w porządku. Apetyt wrócił. Suzi dostała sół fizjologiczną, witaminki, środek przeciwbolowy i antybiotyki.
Na stole u weta były takie płacze i skowyty, że chyba straci klientów (otwarte okno).
Ranka mała, sucha. Nici same rozłożą się, ale trzeba nosić kaftanik, bo chce lizać sie.
W kaftaniku gorąco i nie można ruszać się swobodnie, wiec mina kwaśna. Na pół godziny zdjęłam ubranko, aby przewietrzyć rankę. Jutro to powtórzę. Niestety, liże ogoloną skórę na łapce. Trochę się boję czy to nie przejdzie w nawyk jak u Lisia sprzed dwóch lat.
Odniosłam wrażenie, że wizyty u weta, podróże, operacja i kaftanik spowodowały regresje w jej zachowaniu.
Jest jakby bardziej bojaca się ludzi, bardziej dzika i nieśmiała niż na początku po przyjeździe do mnie.
Sterylka z przydatkami kosztowała droga ok.340 zł. napisze do Ostatniej Szansy (Akcja Sterylizacja). Ile zwrócą tyle zwróca.