aede
Members-
Posts
355 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by aede
-
tez o tym myślałam, ale nie wiem czy kiedys doddy nie pisała ze on sie jakos uwolnił z łancucha. Nie wiem. Musimy tez wiedziec, na jaki czas ten łancuch, bo pies nie moze byc przywiazany przez kilka dni. z kojcem jest bardzo trudno. Przypominam o transporcie.
-
nie mozemy zostawic Antka ludziom, ktorzy maja zle ogrodzony teren bo on ucieknie. Oni sami kojca nie postawia, konieczna jest pomoc, jakies pomysly. Miejsce znalazlam, teraz czekam na wsparcie transportowe i szukamy kojca. Rany czemu tak malo czasu?? Gdyby weekend byl nasz, byloby prosciej.
-
Jest miejsce!! konieczny transport bez ograniczen godzinowych i kojec!! ludzie ratujcie bo to przepadnie.
-
ja teraz musze uciekac. antek do gory!!
-
Tak napisałam jej. Tylko pytanie kto z nia pojedzie. Ona moze w piatek rano, ja od razu zaznaczam, ze nie moge wtedy jechac. Zapytam jeszcze czy ma ktos z nia jechac, czy nie. Czy jest ktos kto dysponuje czasem w piatek rano przezd 9;30?? i jeszcze nie waidomo gdzie Antek ma jechac...
-
w hotelu przy wale nie ma dla antola miejsca. trzeba szukac dalej. Potrzebny dom!!!
-
chodzi oczywiscie o transport, jo37 jest gotowa jechac. Nie wiem tylko gdzie ma go zawiezc...
-
Jest osoba mogaca pomoc, w piatek rano przed 9;30.
-
z babatem juz sie skontaktowalam, sprawa nieaktualna;(
-
Najlepiej w czawartek wieczorem , albo piatek rano.
-
No wlasnie, nie wiem czy tak juz nie bylo!! Teraz zaczynam rozumiec. Przed lapanka Antka, dozorczyni mi powiedziala, ze juz straz goz abrala na paluch, a on za kilka dni sie pojawil. Nie wiedzialam o co chodzi, myslalam ze to jakas pomylka, ale moze on rzeczywiscie tam byl i uciekl!
-
to sa najwieksze problemy z antkiem, gdyby nie ta wielka chec ucieczek, juz dawno cos bysmy znalezli.
-
aha juz zalapalam... nie zrozumiala na poczatku
-
Nie bylby sam w nocy!! ci ludzie to wariaci, Ojciec tego kolegi jezdzf w zime na dzialke zeby pilnowac "przybytku"(domek bez ogrzewania) mieli nawet jelonka, w Warszawie maja z piec psow w typie pekinczykow, na dzialce bernardyna koze i inne takie. Przynosza do domow nawet ranne szczury! Wiec kojec tylko po to zeby w nocy nie zwial, przez ogrodzenie, albo do czasu az sie nie oswoi z nimi. ale bede wiedziec dopiero jutro, trzeba dalej szukac innych miejc, bo to nie jest pewne.
-
Jesli ktos ma odwage dzownic, najlepiej z tych ktorzy beda gotowi placic, to niech dzwoni. Ja juz pisalam co mysle na temat kolejnego hotelu. Szukam domku tymczasowego za darmo, alboz a te 50 dolarow miesiecznie. Niestety dopiero jutro bede miala wiesci od jednej osoby. Ma zwierzyniec, ale trzeba by kojec postawic, ten sam problem. Tylko pytanie jak antek reaguje na kozy??
-
Antek nie spadaj! ps nie wiem czemu ta zmiana imienia...
-
Boze nic sie nie dzieje, a czas ucieka. ATOS do góry! Nie wiem, co to bedzie w piatek;(
-
mój wujek jak już pisałam zastanawiał sie nad psem... Jednak jak już pisałam ma kiepskie ogrodzenie jakieś dziury w siatce itp, to ubogi człowiek zrezygnował tez dlatego że "nie chce dawac psu do jedzenia jakis smieci, a na dobre jedzenie go nie stać" antek potrzebuje na leki, a do tego powinien jest specjalna karmę , nie wiem czy te 50 dolarów miesiecznie by wystarczylo... sprobuje pogadac z nim jeszcze raz, wtedy moze u niego moznaby taki kojec wybudowac i moze antek moglby tam zostac na dluzej... Tam ciagle ktos jest, to starsi ludzi, jednak "podejscia" do trudnego psa nie maja. Boje sie tez ze gdyby u nich zostal, a choroba by sie stala powazniejsza to nie mogliby go leczyc, nie stac ich. Nie wiem czy jest o.k namawianie ich na to, bo znam ich sytuacje finansowa. Poczekam na decyzje czarodziejki, a jak nic z tego, to postaram sie poprosic wujka. On mieszka w Piasecznie.
-
u Czarodziejki byloby duzo lepiej niz na dzialce, ale obawiam sie ze skoro nic na ten temat nie napsiała, to tz sie nie zgodzil.
-
wiem o tym i pisałam wczesniej o kojcu. Nie wiadomo co robic, przynajmniej ja, czy zajac sie kojcem, czy czekac jeszcze na jakis cud. Jezeli cudu nie bedzie, to bez kojaca nie bedzie co z nim zrobic. Pytanie co o tym sadzicie? Moze zajac sie tym kojcem i umieszczeniem Antka na dzialce.
-
a co z dzialka? Przeciez jezeli chrzan napisala, ze ewentualnie bedzie mial tam miejsce to paluch nie wchodzi w gre. Jesli chodzi o transport to aleksandra b obiecala pomoc(postara sie) ale dopiero po powrocie czyli okolo 6 sierpnia.
-
Ja w sobote wpłacałam 100zł. Bardzo prosze żeby Antek mógł zostac przynajmniej do 6 sierpnia. wtedy bedzie dla niego transport, niestety nie wiem gdzie ma go zawiezc...:( trzeba zaczac myslec o kojcu. Bo jezeli ąntek ma byc zabrany to gzdies musi trafic. a kojec nie poswstanie z jeden dzien. Chyba ze uda sie znalezc tymczas za gora 400zl miesiecznie. z tego co widzialam, ze dwie osoby sie deklarowały placic co miesiac i trzeba dodac te 50dolarow od Kasi.
-
przyjaciel koni -on nie był z nimi bardzo długo. On jest z palucha, ktos go adoptowal i dziwnym trafem znalazl sie na moim osiedlu. Są osoby które widziały go na paluchu i wiedza nawet gdzie dokladnie siedzial. Ta osoba go widziala pozniej na przystanku autobusowym przy Jadzwingow i jest pwna tego co pisze. Ja wiec mysle ze bardzo szybko sie przywiazuje.
-
Ja moge powiedziec, jak byl przywiazany do meneli... On wpadal w trans kiedy wyczul ich zapach. Nic do niego nie docieralo, raz podlozylam mu jedzenie pod sam nos, a on nic. Jak ich zobaczyl to byla straszna radosc, a oni go nawet nie glaskali, tylko wyganiali... Zachowywal sie jakby byl od nich uzalezniony. Mysle ze bardzo mocno sie przywiazuje, nie wiem jednak jak szybko sie przestawil w hotelu.