aede
Members-
Posts
355 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by aede
-
[quote name='przyjaciel_koni'] Zapomniałam, że pewnie wcześniej to i Aede nie znała Antolka. [/quote] Nie znam poprzedniego imienia, , menele wołali na niego Atos, ale oni twierdzą ze on sie do nich przyczepił... Na 100% Antek ma jeszcze wiele, wiele imion.
-
Bardzo dziękujemy za fotki. Fajnie że Antoś ma tak dobrze:)
-
dziękujemy pięknie za zdjęcia i za życzenia, także życzymy udanych ciepłych świąt. Te Antkowe oczy, tylko się w nich zakochać:)
-
A czemu myślą, że to groźny pies? Czy on obszczekuje przechodniów?
-
Natomiast jakoś nie widać odpowiedzi od innych:shake: no cóż może zawinił im brak czasu, nie wiem, trudno... Jeżeli mowa o Kłosińskim to mam nadzieje że chodzi o brak czasu, ja czasami też długo czekałam na odpowiedzi i później sie okazywało że nie było Go w domu tylko gdzieś wyjechał. Druga sprawa jest taka, że jeden z adresów mailowych jest zły, mnie w takich przypadkach była zwracana wiadomość. Może tez nie odpowie, bo w sumie za porady bierze kasę, to Jego praca, miałam jednak nadzieję że samoyeda potraktowałby gratis...
-
Antoni zawsze taki zadumany, widac że zadbany i wypielęgnowany:) Fajna taka emerytura;)
-
Stokrotko, ta osoba bardzo chętnie pomoże , tzn podpowie co i jak z tym szkoleniem, napisała mi ze godzina pracy węchowej a pies pada jakby biegał trzy godziny!! co do kontaktów z Andrzejem Kłosińskim to jako osoba, która kupiła od niego psa, mogę zawsze się zwrócić o pomoc. Jednak najwięcej o szkoleniu dowiedziałam się z grona, tam Twoja córa tez ma konto, jest takie fajne grono, psychologia psów albo kliker, można się bardzo dużo dowiedzieć, jak pracować z psem metodami pozytywnymi, a na samoyedy przemoc nie działa, wiec pozostają tylko takie. Z Oskarem jest w miarę dobrze, nie jest idealnie, ale myślę, że bez metod pozytywnych nic bym nie osiągneęła...;) Ja szkole go klikerem i umie sporo sztuczek, typu ukłon, przewrót na plecy obroty wokół własnej osi, podnoszenie łap kiedy ja podnoszę nogę i wiele wiele innych, z posłuszeństwem jest gorzej , ale to samoyed , nie będę liczyć na cud, do tego to samoyed zaliczający się do tych wariackich, ten sam temperament co Milka pewnie.
-
Mam trochę grosza od jednej Pani ze stanów, przeznaczane na psiaki w potrzebie, wyśle trochę dla Milusi, to samoyed więc nie mogę się powstrzymać:) Ja właśnie dziś się dowiedziałam od dozorczyni, że moja sąsiadka się wścieka i twierdzi, że wyczesuję psa na schodach... Wariatka, gdybym to robiła, to całe 10 pieter byłoby białe, a to parę kłaczków lata po korytarzu... Oskar się trzepie, i to wystarczy, dozorczyni boi się już przychodzić na nasze piętro żeby nie spotkać tej wariatki. Ja jednak mam to w du... ludzie myślą na moim osiedlu że Oskar jest agresywny, bo prawie każdego obszczekuje, ale on sie tak wita;) pewnie o tym wiecie. Noszę ze sobą smakołyki na każdy spacer, jak ktoś sie zbliża to daje komendę na skupienie uwagi i Oskar patrzy na mnie gdy kogoś mijamy i dostaje smaczka, to nawet przynosi efekty, ale jak biega luzem z drugim psem to wydziera sie niemiłosiernie;) Pozdrawiam
-
jeszcze jedno pytanie, gdzie można wplacać jakies datki na Milke??
-
Witam. Ja mam samoyeda od Pana Andrzeja Kłosińskiego, który jest behawiorystą, a takich w Polsce jest bardzo niewielu, nie wiem czy przypadkiem tylko 3. On prowadzi hodowle samoyedow, wiec sie na tym doskonale zna. Polecam Ci sie z nim skontaktować, mieszka w Krakowie, wystarczy że wpiszesz w googlach Jego nazwisko i powinna wyskoczyć Jego strona, terapia zachowań zwierząt, ami chien(tak to się chyba pisze) jeżeli opiszesz dokładnie jak Milka trafiła do Was i jak wygląda sytuacja, może doradzi coś gratis. Jeśli chodzi o klatkę kennelowa jest to dobry pomysł, jednak dla wybieganego psa... Mój Oskar robił dziury w ścianach, zostaje więc w klatce, był do niej długo przyzwyczajany, nie można było zmuszać żeby tam wchodził, ma tam miskę z wodą, tam je, dostaje kości do obgryzania, czasami jak wracam, to leży sobie tam jeszcze pół godziny i nie wychodzi pomimo tego, że klatka jest otwarta, traktuje to jak swój azyl. U psów istnieje coś takiego jak instynkt nory, lubią ciasne, ciemne miejsca, czują się w nich spokojne i wyciszone. Oskar tez jest okropnym szczekaczem, jednak w klatce siedzi cichutko. Zamykam go w niej góra na pięć godzin po 2 godzinach wybiegania... on w niej zwyczajnie spi, kiedy nas nie ma. co do szczekania, to absolutnie nie reagujcie na nie, odwracajcie uwagę, ale żadnego uciszania, uspokajania, bo jej o to własnie chodzi. Jeżeli córka przychodziła do Milki kiedy ta szczekała, to dała jej do zrozumienia że szczekanie działa, opłaca się i to był wielki błąd. Jednak przyznam szczerze, że ja już dawno zrezygnowałam z pracy nad uciszaniem swojego Oskara, ma to w naturze, myślę jednak ze szczekanie z samotności czy lęku można powstrzymać, trzeba tylko popracować nad zostawianiem jej samej. Czyli wychodzenie na chwile, czekanie, aż sunia sie uciszy, wtedy monentalnie wchodzisz i dajesz nagrodę, trzeba wyłapywać każdą sekundę ciszy, i tak kilka razy dziennie, wydłuzac ten czas. To moze potrwac dośc długo, ale pewnie by sie opłacilo. Jak każdy na tym forum pewnie wie, najgorsze jest to ze Milka nie ma tyle ruchu ile potrzebuje samoyed. Trzeba więc znaleźć jej inne zajęcie które zmęczy ja chociażby psychicznie, czyms takim jest szkolenie, najlepiej coś związanego z pracą węchem. Kiedy zaczęłam uczyc Oskara za pomoca klikera to po takich kilku sesjach, padał i spał jakby się wybiegał, a on musiał tylko "kombinować" Poszukajcie czegos o szkoleniach zwiazanych z szukaniem przedmiotów, pies nie musi biegac, moze byc na lince i tylko szuka ukrytych przedmiotów, to tez męczy, a Samki to psy inteligentne muszą więc coś robić. Nie musicie tez wydawac kasy na takie szkolenie, można to robic we wlasnymz akresie, trzeba tylko znaleźć kogoś kot to robi i może cos polecic, tzn podpowie jak to robić itd, albo dobra ksiazke. Jezeli bys chciala to daj znac, na jednej z grup dyskusyjnych jest dziewczyna ktora pracuje ze swoim psem wechem, moglabym Was jakos skontaktowac jezeli ona wyrazi chec, ale mysle ze chetnie by pomogla.
-
Bardzo dziękujemy za info o Antolku, jezeli beda jakies nowe zdjecia to aldnie o nie prosimy:) Pozdrawiam serdecznie. ps ja ze swojego kudłacza ostatnio wyczesuje tyle sierści ze można z niej zrobić ogromna, puchowa kołdrę.
-
Fajne zdjecia:) widze ze Antos takze nurkuje w sniegu, ju chyba nie ma zatargow z Odim. Bardzo dziekujem za zdjecia.
-
a moj Oskar, ostatnio zaczal sobie polegiwac na lozu;) rano ze mna spi, kiedy maz juz wyjdzie do pracy. Kiedys tez polezal chwilke ale ostatnio zrobil sie bardziej przytulasty, lubi byc blisko, momentalnie zasypia, jednak nie pozwalamy mu spac z nami cala noc, polezy wieczorem i rano. Jak tu takiego bialaska nie wpuscic do lozeczka?? slodziaki to sa i tyle, sama slodycz. Pozdrawiam bialaski.
-
ogromne dzieki za te wiesci, az lezka w oku sie kreci jak sie to czyta o naszym Antonim:)
-
Antek mial oplacany hotelik regularnie wiec wszystko jest dobrze.
-
Dostałam wieści od Pani Kasi. Z tego co jest tu napisane wnioskuje że Antek pozozstal Antkiem uciekinierem ale wie gdzie jest jego dom i jego Pani. Nie zmini sie go juz na stare lata i bedzie kombinatorem, dobrze ze ma gdzie wracac. "Przepraszam ze nie pisze , ale grudzien jest u nas zawsze bardzo zabiegany. Mamy tyle pracy a teraz musze zakonczyc rok zrobic rozliczenie itd, itd. Antek ma sie bardzo dobrze. Juz zdarza mu sie wychodzic na dwor jak jest ciemno i to z wlasnej nieprzymuszonej woli.Jednak niestety nie jest to jeszcze ragula. W grudniu nie mialam czasu na duzo miziania z pieskami, wiec widac (jak przechodze obok nich) te teskniace oczy :) Wychodzimy codziennie na spacer. Antek juz nie gubi siersci prawie wcale, nie zdarzaja nam sie tez niespodzianki w domu. Ostatnio nawet Michal poszedl z nim na spacer rano i przy okazji mial kupic chleb. Przywiazal go do slupka przed sklepem i wszedl do sklepu. Wychodzi a tu psa nie ma. Okazalo sie ze za slabo go przywiazal, ale Antek juz nasz dom uznaje za swoj i po prostu przyszedl do domu, czekal pod brama. Nawet jak przeskoczy przez plot, z czego jest znany, to nie ucieka, tylko przychodzi do mnie do pracy czyli na druga strone budynku. Jest bardzo lagodny. Mam nadzieje ze w styczniu bede miala wiecej czasu i porobie troche zdjec. Antkowi sie juz zaczyna ladnie siersc blyszczec, mam nadzieje ze uchwyce to moim aparetem :) Pozdrawiam serdecznie i prosze pozdrowic ode mnie pozostale Panie, Które mnie znaje , bo ja tak szczerze to nie bardzo wiem kto jest kim, pod nickamito bardzo trudno Was odroznic :) "
-
Dziekowac za zyczenia:) Także zycze wszystkiego najlepszego, wszytkim którzy pomagali Antolkowi i tu zagladaja. Przyznaje sie ze zapomnialam, nie zagladalam do komputera bo mialam zwyczajne urwanie glowy. Ja wiadomosci nie dostawalam , ale teraz poprosilam o nie, mam nadzieje ze niedlugo dostane odpowiedz. Pozdrawiam
-
ja nie dostalam nowych wieści, jeżeli dostane to tu umieszcze. Mysle ze jest wszystko dobrze, nic nowego sie nie dzieje, wiec Pani Kasia pisalaby znowu to samo;)
-
Jak bede dostawac nowe wiesci to bede je tu zamieszczac. Niestety Pani Kasia chyba nie zdolala sie zalogowac na dogo.
-
wczoraj dostalam wiadomości od Pani Kasi, nie miałam jednak czasu. Teraz je wkleje. Dzisiaj mija 4 tyggonie jak jest u mnie Antek. Nie gubi juz tak siersci, ale nie jest to jeszcze ideal , poniewaz w stosunku do pozostalych psow i tak klakow Antka jest bardzo duzo. Antek juz powoli sie przekonuje do tego, ze jednak mozna wyjsc z domu na podworko jak jest ciemno , chociaz na chwilke. Mialam 2 razy taka sytuacje, ze Tola chciala isc koniecznie w srodku nocy za potrzeba i Antek pomimo ciemnosci wyszedl zalatwil sie i wrocil do domu. Jednak wieczorem tak ok 22-23 nie chce wyjsc sam na ostatnie siusiu. Mysle jednak , ze z czasem Antek mimo swych niemilych doswiadczen przekona sie do nas i do tego, ze nie zostawie go na noc na dworze. Raz na spacerze nie spodobal mu sie pies sasiadow. Nie wiem co w niego wstapilo, ale po prostu bez zadnego odglosu po cichu podszedl do tamtego psa i zlapal go za ucho i trzymal. Przestarszylam sie. Byc moze sie sobie nie spodobali. Tamtemu psu nic sie nie stalo, bo nawet krwi nie bylo , ale niezlego strachu mu Antek napedzil i mi zreszta tez. Antek jest naprawde wspanialym psem , jest najwdzieczniejszym psem jaiego mialam , nigdy nie mialam dotad psa po takich przejsciach. To pierwszy pies z trudna przeszloscia i ciesze sie, ze trafil do mnie. Antek przytyl kilka kilogramow to widac i czuc jak sie go glaszcze i on tak ladnie na mnie patrzy :) , ze nawet jak jestem na niego zla o cos to i tak nie moge na niego za duzo nakrzyczec :) . Antek jest bardzo karny, nawet ucieka i kladzie sie na swoim miejscu jak krzycze na Odiego.