-
Posts
3935 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Fela
-
Ogromny,GUZ już po operacji ! Zbieramy na karmę i sterylizację!
Fela replied to auraa's topic in Już w nowym domu
Musi być dobrze! NIe ma innej opcji. Postawimy na baczność wszystkich największych speców, anestezjologów i chirurgów. -
Ogromny,GUZ już po operacji ! Zbieramy na karmę i sterylizację!
Fela replied to auraa's topic in Już w nowym domu
Powoli zbliżamy się do końca obserwacji, jeszcze tylko dziś, jutro, weekend i poniedziałek... Sunia miewia się nieźle, mam wrażenie, że jest w dobrym humorze, bardzo lubi ludzi i przytulanie ;) Wielkie dzięki za kolejne wpłaty na jej operację!:loveu: Wpisuję na szybko, jeśli coś nie daj boże pominęłam, proszę o sygnał i z góry przepraszam, sprawdzę jeszcze na spokojnie wieczorem [TABLE="width: 496"] [TR] [TD]10 zł od [/TD] [TD]MDK8 [/TD] [/TR] [TR] [TD]30 zł od [/TD] [TD]ewu [/TD] [/TR] [TR] [TD]100 zł od [/TD] [TD]PANNA M|ARPLE [/TD] [/TR] [TR] [TD]30 zł od [/TD] [TD]TERRA [/TD] [/TR] [/TABLE] -
Ogromny,GUZ już po operacji ! Zbieramy na karmę i sterylizację!
Fela replied to auraa's topic in Już w nowym domu
Nie mam sił ani ochoty przedzierać się przez te wpisy... Odpowiem jedynie na to, co rzuciło mi się w oczy. [B]Otóż: każdy pies w takim przypadku zostałby potraktowany tak samo, domny czy bezdomny, mający właściciela czy nie. Co więcej: w przypadku gdyby właściciel był przy ugryzieniu, zapewne problemów byłoby jeszcze więcej. Niejednokrotnie na obserwacji są zwierzęta, które mają właściciela ([/B]w tej chwili jest tam np. kot, który pogryzł[B]). To jest klinika przy uczelni, która uczy weterynarzy, tu taj prawo musi być przestrzegane bezwzględnie. Nikt nie będzie ryzykował. I żaden szef ani szef szefa tego nie zmieni. [/B]Osoby, które twierdzą, że nic w tej sprawie nie zostało zrobione, sprawiają przykrość (delikatnei mówiąc) wszystkim, którzy na rzęsach stawali, wydzwaniali do lekarzy powiatowych, wojewódzkich i głównych, błagali tego, który decyzję podjął, by ją zmienił. Robią przykrość również mi. Uważacie, że psy, które są pod moją opieką są leczone i zaopiekowane gorzej niż psy mające właściciela??? Ci, którzy mnie znają, i lekarze, którym dupę truję ciągle, wybuchnęli by śmiechem na takie dictum. Pewnie powinnam, zamiast próbować coś zrobić, klepać w klawisze. Ale ja wolę robić, działać, choć czasem wychodzi nie tak jak by się chciało. Łatwo się pisze i feruje wyroki, nie mając za bardzo pojęcia. Malagos - jesteś tu na wątku, może więc przekonasz swojego kolegę doktora zakaźnika, żeby zmienił zdanie? Bo to on jest nieugięty, a wiem, że się przyjaźnicie. Przekonasz? Pewnie nie, bo już niejeden próbował na niego wpłynąć i poskutkowało odwrotnie. [B]Proszę nie dolewajcie oliwy, bo to nic nie zmieni. [/B]A teraz do rzeczy, może kogoś w tym wszystkim jednak zainteresuje stan suki (zwłaszcza osoby, które tak ubolewają, że przeokropnie cierpi, choć jej nie widziały). Byłam u niej wczoraj. Wg mnie guz jest mniejszy. Merda ogonem, wcina puchy z wielkim apetytem. Cieszy się do ludzi, wygląda lepiej ogólnie niż w dniu, kiedy przyjechała. Ponieważ badał ją profesor (internista i położnik z ogromnym doświadczeniem) i stwierdził przepuklinę, raczej skłaniam się do jego opinii. -
Ogromny,GUZ już po operacji ! Zbieramy na karmę i sterylizację!
Fela replied to auraa's topic in Już w nowym domu
Wieści chyba dobre, w każdym razie nie najgorsze. Niunię dziś badał profesor i według niego to jest zdecydowanie przepuklina. Poza tym psica czuje się nieźle, ma apetyt, garnie się do ludzi. -
Ogromny,GUZ już po operacji ! Zbieramy na karmę i sterylizację!
Fela replied to auraa's topic in Już w nowym domu
Wścieklizna czasem jeszcze się zdarza, ale przepisy są rzeczywiście anachroniczne. Ja mam nadzieję, że w wyniku działania antybiotyku ten guz się przynajmniej trochę obkurczy, stany zapalne się uda rozpędzić. Kwarantanna kończy się jakoś 5 marca chyba. Dziś wieczorem będę miała nowe info o Niuni, dam znać oczywiście -
Ogromny,GUZ już po operacji ! Zbieramy na karmę i sterylizację!
Fela replied to auraa's topic in Już w nowym domu
Bela, nie zbieramy pieniędzy na opłacenie jej pobytu podczas obserwacji, tylko na badania, operację i rehabilitację po operacji. Czy mamy od razu założyć, że nie przeżyje????... -
Ogromny,GUZ już po operacji ! Zbieramy na karmę i sterylizację!
Fela replied to auraa's topic in Już w nowym domu
Przyszły już wpłaty dla Niuni. Serdeczne dzięki :Rose: (ponieważ nie wiem, które osoby są z dogo, a które z FB, wklejam wszystkie) [TABLE="width: 789"] [TR] [TD]KATARZYNA CZ. ZIELONA GÓRA [/TD] [TD]10 zł [/TD] [/TR] [TR] [TD]MAŁGORZATA K. ZIELONKI [/TD] [TD]50 zł [/TD] [/TR] [TR] [TD]BOGDAN W. ELBLĄG [/TD] [TD]30 zł [/TD] [/TR] [TR] [TD]BOGNA D. GRUDZIĄDZ [/TD] [TD]50 zł [/TD] [/TR] [TR] [TD]AGNIESZKA B. Turawa-Marszałki [/TD] [TD]50 zł [/TD] [/TR] [TR] [TD]MAGDALENA R. WARSZAWA [/TD] [TD]50 zł [/TD] [/TR] [/TABLE] -
Ogromny,GUZ już po operacji ! Zbieramy na karmę i sterylizację!
Fela replied to auraa's topic in Już w nowym domu
I jeszcze trochę, choć specjalnie się nie różnią [IMG]http://imageshack.us/a/img16/8241/niunia002.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img837/5276/niunia001.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img515/944/niunia014.jpg[/IMG] -
Ogromny,GUZ już po operacji ! Zbieramy na karmę i sterylizację!
Fela replied to auraa's topic in Już w nowym domu
[IMG]http://imageshack.us/a/img198/8382/niunia013.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img849/3300/niunia010k.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img189/699/niunia004.jpg[/IMG] Zdjęcia, które zrobiłam jej zaraz po przyjeździe do kliniki -
Ogromny,GUZ już po operacji ! Zbieramy na karmę i sterylizację!
Fela replied to auraa's topic in Już w nowym domu
Tak jak pisałam, postępowanie zależy od decyzji lekarza: obserwacja stacjonarna czy "na dochodne". Ten jeden pan doktor uznał, że konieczna jest stacjonarna. Tyle że akurat ten pan doktor decyduje w sprawach dotyczących wścieklizny. -
Ogromny,GUZ już po operacji ! Zbieramy na karmę i sterylizację!
Fela replied to auraa's topic in Już w nowym domu
Nie można suki operować m.in.dlatego, że istnieje ryzyko (zawsze ono istnieje), że operacji nie przeżyje (narkoza etc.), a obserwacja musi być zakończona. Niestety, tak zdecydował lekarz, który w klinice jest odpowiedzialny za choroby zakaźne. Czy musiał taką decyzję podejmować?... To dyskusyjne, ale skoro ją podjął już, nie da się odwołać :((( Nie pomogły prośby, błagania, przekonywania wszystkich innych wetów. Jeśli chodzi o znieczulenie przed RTG - przede wszystkim suka nie jest bardzo obolała, ten guz po prostu straszliwie jej przeszkadza i boli jak się trze po ziemi. Jest też spokojna, w każdym razie była spokojna bardzo - ja sama ją pdnosiłam, taszczyłam na wózek poprzedniego dnia (w dniu przyjęcia), zaglądałam w paszczę, przytulałam. Mam wrażenie, że na tym stole coś jej się przywidziało bardziej niż zabolało. Poza tym dodatkowa sedacja w tym wieku, jak jeszcze nie znane były wyniki badania krwi, też była dyskusyjna. A chirurdzy chcieli przede wszytskim sprawdzić, co jest w tym guzie i czy nie ma czegoś w płucach - od tego miało zależeć dalsze postępowanie. Zaraz wrzucę więcej zdjęć suni z poniedziałku, chwilę po jej przyjęciu (to, które jest w 1. poście zrobiłam telefonem, żeby Aura zobaczyła, jak suka wygląda) -
Ogromny,GUZ już po operacji ! Zbieramy na karmę i sterylizację!
Fela replied to auraa's topic in Już w nowym domu
[quote name='Ania II'] Myślę, że koniecznie trzeba o sytuacji suni zawiadomić Powiatowego Lekarza Weterynarii (albo Wojewódzkiego L.W., nie jestem pewna ).[/QUOTE] Powiatowy lek wet powiadomiony, zna sytuację, niestety, nie ma wyjścia, wiążąca jest w tej kwestii decyzja zakaźnika z kliniki. -
Ogromny,GUZ już po operacji ! Zbieramy na karmę i sterylizację!
Fela replied to auraa's topic in Już w nowym domu
Kochani, bardzo proszę - tylko spokojnie. Stało się niedobrze, ale nikt nie mógł tego przewidzieć. Sytuacja wygląda następująco (to informacje z pierwszej ręki, a nawet jeszcze bardziej bezpośrednie): Suczka ma gigantycznego guza, rzeczywiście jest on wielkości piłki futbolowej. Nie jest to guz krwawiący. Obcierała go, ciągnąc po ziemi i próbując wejść do budy, ślady krwi są z tych właśnie otarć. Nie jest przerażona, jest dobrze nastawiona do ludzi i spokojna. Niestety jest bardzo, bardzo starym psem (oceniamy ją na ok. 12-15 lat) i widać w jej zachowaniu, że ma momentami coś w rodzaju starczej demencji (być może właśnie dlatego pogryzła, plus fakt, że była na stole, przestraszona). Zanim zostało zrobione jej zdjęcie RTG, które miało m.in. pomóc stwierdzić, co to za guz, a jeśli nowotworowy, to czy nie ma przerzutów do płuc, suczka ugryzła. [B]Miała kaganiec, ale udało jej się go zsunąć na stole do rtg i[/B] złapać za rękę osobę, która ją układała na stole.Ugryzienie było na tyle poważne, że trzeba było zakładać szwy. Prawdopodobnie dlatego rana była aż tak duża, bo suka ma bardzo połamane zęby, niektóre z nich są jak ostre szpikulce. W takiej sytuacji lekarz weterynarii ma prawo zarządzić 2-tygodniową obserwację i od niego zależy, czy będzie to obserwacja stacjonarnana, czy pies może być doprowadzany. W tym przypadku zarządził niestety obserwację stacjonarną i nic nie możemy już na to poradzić - decyzja zapadła i jest nieodwołalna. Zdecydował tak lekarz odpowiedzialny za choroby zakaźne w klinice (to nie jest mała lecznica tylko duża klinika działająca przy uczelni, nieco inne zasady tam obowiązują). Dodatkowa sprawa: brak aktualnych szczepień p. wściekliźnie (nie każdy wie o tym, ale nawet jesli są szczepienia, w razie pokąsania lekarz może zarządzić kwarantannę). Wiele osób próbowało coś w tej sprawie zdziałać, niestety, nie udało się. I nie ma już sensu rozważanie, czy i dlaczego zabrakło dobrej woli jednego człowieka. Też jesteśmy zbulwersowane, ale nikt nic na to już nie poradzi. [B]Nie możemy suki zabrać nigdzie indziej. Takie są przepisy i tyle. Wścieklizna to poważna sprawa.[/B] Suni nie pomoże robienie szumu, a może tylko zaszkodzić. Naprawdę, proszę, uwierzcie mi. Dlatego proszę, błagam - spokojnie... Suka jest w dobrych warunkach, w lepszych niż była wcześniej (ciepłe wygodne pomieszczenie, miękkie posłania, regularna dobra karma), prawdopodobnie będzie dostawała (lub już dostaje, muszę dopytać) antybiotyk, który przygotuje ją do operacji. Jest pod okiem lekarzy. Nie, nie tego, który zarządził kwarantannę, ale dobrych, empatycznych i wrażliwych wetów i techników, którzy stawali na głowie, żeby decyzja o obserwacji nie zapadła. Guz nie pojawił się nagle, rósł od bardzo dawna, co najmniej od kilkunastu miesięcy. Być może (prawdopodobnie) jest to przepuklina. Najprawdopodobniej i tak trzeba by było poczekać z operacją... [B]I jeszcze jedno, bardzo ważne i uspokajające: zanim pogryzła, miała pobraną krew do badania. Wyniki są w normie, nic w nich nie wskazuje, że jej stan wymaga natychmiastowej interwencji. Sunia ma apetyt jest w niezłej formie (na tyle, na ile może być w dobrej formie, nosząc gulę wielkości 1/4 całego psa). Trzymamy rękę na pulsie. [/B]Sunia ma dom, starszy człowiek, mieszkający z dala od ludzi, który sam nie bardzo sobie radzi ze sobą, nie umiał jej pomóc. Ale kocha ją bardzo, jest bardzo dobry dla zwierząt. Po prostu nie wiedział, że można psu pomóc - tak, tak, są w Polsce takie miejsca, gdzie się nie chodzi do weterynarza leczyć psa. Nie ze złej woli, tylko z... niewiedzy. Trzymamy rękę na pulsie i zrobimy wszystko co możliwe, żeby krzywda się jej nie działa. My, czyli Psy Niczyje - choć to nie jest nasza podopieczna, Aurelia i jej znajomi poprosili mnie o pomoc w umieszczeniu w klinice i załatwieniu operacji. Jeśli guz okaże się operacyjny, będą operować najlepsi chirurdzy. [B]I na koniec wielka prośba: jeśli ktoś chce znać więcej szczegółów albo chce coś zrobić w jej sprawie, proszę o kontakt bezpośrednio ze mną, najlepiej przez tel., bo nie zawsze jestem na dogo: 889 174 935 [/B] -
Witajcie, nie odzywałam się wcześniej tutaj (KingaW pisała niejako w naszym wpsólnym imieniu :)), ale cały czas na telefonie. Miśka to poniekąd moje znalezisko - łapałam ją, żeby zawieźć na sterylizację. Ludzie, którzy całą rodzinę dokarmiali, byli przekonani, że ona w ciąży. A tymczasem były już szczeniaki, zakitrane w stodole, podrośnięte. Wtedy nie miałam większego problemu ze złapaniem, podeszła do ręki. Tyle, że nie była wystraszona. Teraz, mimo wszystko jest strach. Może nie jest spanikowana ale przestraszona na pewno -bo to nie jest dziki pies, który nigdy nie podchodził do ludzi. Ustaliłyśmy, że jeśli nie uda się dzisiaj, jutro przyjedzie z wawy jej opiekunka z hoeteliku. Boję się tylko, żeby dziś jeszcze bardziej się nie wystraszyła. Mam prośbę: spróbujcie z sedalinem. KOcia saszetka albo równie pyszna rzecz plus duuuuża dawka sedalinu, najlepiej w żelu (rozmawiałam z Ulv, ma sedalin). Z pewnością, jeśli zje, pójdzie gdzieś dalej. Ale otumaniona może nie aż tak szybko. A jak się gdzieś położy i zaśnie próbować ją albo nakryc rubym kocem, albo bardzo ostrożnie złapać za resztkę smyczy. Nie dotykać, bo w tym stanie nawet jak wydaje się, że pies śpi po sedalinie, może się w ułamku sekundy obudzić i uciec (już mi się tak zdarzało). Trzymam kciiuki z całej siły, siedzę jak na szpilkach i przestępuję z łapy na łapę. I wielkie dzięki za Wasze zaangażowanie!
-
Mam jeszcze inne zdjęcia, jeszcze smutniejsze, niestety. Tyle, że ich wklejanie w niczym nie pomoże. Nie poratuję dt, bo nie mam takiej możliwości: same mamy w hotelu szczeniaki zabrane z ulicy, i kolejne w b. kiepskich warunkach czekają na domy. Tak naprawdę z Ostrowi trzebaby zabrać wszystkie maluchy, od razu. No chyba że się warunki radykalnie poprawiły. Choć plakaty kolorowe i banery powieszone na klatkach raczej psom warunków na lepsze nie zmienią.
-
Zaglądam, ale co z tego? Nie mogę pomóc. Zaczęłam wolontariat w tym schronisku, jeździłam regularnie przez 5 lat z hakiem. Ale nie mogłam przymykać oczu na to co się dzieje. Na początku trochę się poprawiało, potem dramatycznie rosła liczba psów, a pracowników nie przybywało. Psy nie miały - mówiąc bardzo, bardzo delikatnie - należytej opieki. Moje prośby były wyśmiewane, próby zdziałania czegoś drogą oficjalną poskutkowały zakazem wstępu. Nie chcę Was martwić, ale szczeniaki zimą w tym schronisku mają bardzo nikłe szanse. Są umieszczane w tzw. szpitaliku, który kiedyś był sporadycznie ogrzewany butlą gazową, potem wcale.Wewnątrz panuje potworny ziąb, wydaje się, że jest zimniej w środku niż na zewnątrz - to przez potworną wilgoć. Najlepszy dowód: podczas 20-stopniowych mrozów, żeby ogrzac pomieszczenie, pracownik... otwierał okna. I faktycznie, wydawało się wtedy, że jest cieplej.
-
Zarzut kłamstwa to publicznym forum to oszczerstwo i pomówienie. Usłyszałam od Agnieszki K. przez telefon, że wet wezwany do Farela do firmy nie chciał go uśpić - czyli go o to proszono. Fundacja nie ma pieniędzy (choć to w niektórych głowach jest nie do pojęcia), ponieważ nie spadają jej z nieba (ha, ha). Nie próbuję się wybielać, bo nie jestem winna, chyba tego tylko, że kryłam osobę, która pozwoliła na skrajne zaniedbanie psa. Agnieszko, może tylko napisz, dlaczego skoro widziałaś, że pies jest źle traktowany (twój pies) w firmie, w której pracujesz, nie zareagowałaś ani słowem? Dlaczego pozowliłaś, żeby mu się działa krzywda? Skoro widziałaś go CODZIENNIE, dlaczego dopiero twoja koleżanka zaalarmowała i poprosiła o pomoc? Zanim stąd się usunę, ze względu na dobro psa, bardzo proszę, postuluję czy co tam, żeby: 1. FAREL NIE BYŁ KARMIIONY KASZANKĄ, WĄTRÓBKĄ i tego typu wynalazkami. Przypominam, że Farel ma chorą wątrobę. Biegunki to przede wszystkim mordęga dla niego, wyniszczenie jego oranizmu. Ciągłe mycie także mu nie służy. 2. BYŁ POD OPIEKĄ LEKARZA, ze względu na dobro psa nie powinien być leczony wirtualnie przez RudzięPaulę. 3. Sądzę również, że przenoszenie go do budy na zimę z powodu niemożności odśnieżenia schodów nie jest działaniem, które przyczyni się do poprawy jego samopoczucia. I refleksja na koniec: mam nauczkę, po raz kolejny, że za każdy dobry uczynek mogę spodziewać się solidnej kary. Więcej nie pomogę nikomu takiemu jak RudziaPaula.
-
Nie zapomniałam o Myszy, choć na wątek nie mam kiedy zajrzeć, za dużo na raz się zwaliło na mnie :( Obraczus, dzięki wielkie za opinię o obroży. Kupiłam ją, bo mała ewidentnie ma rozchwianą psychikę, z nadzieją, że to pomoże. Tylko nie wiem, czy od razu. Nie wiesz może, ile czasu trzeba czekać na jakieś efekty? Mysza dostała jeszcze ode mnie stress-auta, podobno rewelacyjnie pomaga na takie stresy (nie wiem jednak, czy na dłuższą metę można to podawać). Jakoś ta obroża feromonowa bardziej mnie przekonuje, choć nie tania. Aura, na ile czasu mniej więcej małej starczy tej karmy, która przujechałą z obrożą? Bo muszę jakoś czarowac kasę, z finansami się krucho zrobiło.
-
Uzupełnię to wyjaśnienie: pies jest RudziPauli, przez nią adopotowany i na nią zarejestrowany (w bazie Palucha i SafeAnimal), Fundacja nie mogła więc podpisać żadnej umowy. RudziaPaula napisała, że mogłaby oddać psa Fundacji. Otóż nie, zgodnie z umową, którą podpisała w schronisku, mogłaby oddać Farela tylko do schroniska lub do innego domu, przepisując w schronisku umowę. Żadna fundacja nie przyjęłaby od niej psa, nie wyciągając konsekwencji z tego, w jakim jest stanie i jak był traktowany. Ja się zgodziłam ją kryć - wyłącznie dla dobra Farela (i jak widać za miękkie serce dostaję w d...). Pies na SGGW trafił nie tylko chory, ale i dramatycznie chudy (nie, nie taki chudy, jak przyjechał do p. Kasi, o wiele chudszy!). Chciano go uśpić (wg relacji RudziPauli, czyli Agnieszki K. ;) ona sama o to prosiła), ale lekarz do niego wówczas wezwany odmówił podania morbitalu. Jeśli chodzi o finanse i dom u pani Katarzyny: pamiętam dość dokładnie rozmowę czy też rozmowy o finansach. Pani Katarzyna deklarowała wówczas, że potrzebna jej będzie pomoc w zakupie karmy weterynaryjnej (hepatic) i w finansowaniu drogich zabiegów medycznych. Mówiła, że gdy tylko Farel przejdzie na karmę bytową (np. Joserę Festiwal), będzie w stanie ponosić koszty utrzymania. Była również dobrze poinformowana o stanie psa - że jest stary i chory i że będzie coraz gorzej. Dlatego uprzejmie proszę, by więcej nie sugerowano, że w tym względzie kogokolwiek wprowadziłam w błąd. Jedynie na wyraźną prośbę Agnieszki K. zataiłam, iż jest to jej pies. W przeciwnym razie ona musiałaby ponieść konsekwencje prawne, a pies trafić spowrotem na Paluch - do geriatrii.
-
Inga, zasady znam, wiele ustaw jest tu naruszanych ;) Między innymi ta ochronie zwierząt. Rozliczenie powyżej. Opis Farela jest na naszej stronie, dzięki niemu udało się pokryć ponad połowę kosztów związanych z jego leczeniem i hotelowaniem. Nie jest on umieszczony jako nasz podopieczny, a w dziale HISTORIE. To chyba różnica, prawda? Raz jeszcze powtarzam, Fundacja NIE JEST w stanie finansować opieki nad Farelem, co było wyraźnie powiedziane, najpierw Agnieszcze K., potem tutaj, na forum. Co więcej, swego czasu, na moje zapytanie skierowane do pani Katarzyny o to, jakiej pomocy oczekuje, nie dostałam żadnej odpowiedzi. Zacytuję fragment PW, którą wysłałam: "Jeszcze raz proszę o konkrety. Nie jest konkretem informacja, że Farel łyka dziennie trzy tabletki. Proszę o konkretne koszty, w których mam partycypować. Ponadto, o czym pisałam wcześniej, będę potrzebowała faktur." Niestety, nie otrzymałam żadnej odpowiedzi...
-
Dla przypomnienia: stan rozliczeń Farela (konto fundacyjne) na dzień 12.06.2012 [quote name='Fela'] Poprzednie rozliczenia były: kwietniowe bodaj, było w poście 469; majowe z 4.05 było w poście 664 Oto nowe wpłaty od ostatniego rozliczenia z dn 4.05 do dziś, 12.06: 2012-06-06 20 zł ANNA K. ZĄBKI 2012-06-06 20 zł EWA M. WARSZAWA 2012-06-01 20 KIKA_Krk z Dogo 2012-05-25 150 zł AGNIESZKA K. WARSZAWA (Rudzia) 2012-05-08 20 zł ANNA K. ZĄBKI 2012-05-07 20 zł KIKA_KRK Z Dogo 2012-05-04 220 AGNIESZKA K. WARSZAWA (Rudzia) razem wydatków (nie licząc tego, co u p. Kasi) było: 2951,69 zł razem wpłat do 12.06 było 2596,00 zł (w tym: 1214 zł z czterech wpłat od Agnieszki K. na konto Fundacji - w ramach jej zbiórek, oraz 1382 zł z wpłat od innych osób: z Dogo, FB, naszej strony i naszych mailingów) różnica na dziś to - 355,69 (tyle jest na minusie na "Farelowym koncie") Wpłaty od 12.06.2012 do dziś, czyli do 21.11.2012 2012-09-03 20 zł KIKa_ krk z dogo (KRYSTYNA S. KRAKÓW) 2012-08-09 20 zł ANNA K. ZĄBKI 2012-08-01 20 zł KIKa_ krk z dogo (KRYSTYNA S. KRAKÓW) 2012-07-30 50 zł BARBARA W. Warszawa 2012-07-17 100 zł AGNIESZKA K. (RUDZIAPAULA) 2012-07-06 20 zł ANNA K. ZĄBKI 2012-07-04 20 zł KIKa_ krk z dogo (KRYSTYNA S. KRAKÓW) razem: 250 zł wygląda na to, że został minus 105,69 zł.
-
Już odpowiadam, co jest grane. Rozumiem, że dużo rzeczy się zdarzyło w międzyczasie i można było zapomnieć, dlaczego pisaliśmy na naszej stronie, że pies trafił pod opiekę Fundacji. Otóż było to na wyraźną prośbę Agnieszki K. (Rudzi Pauli), która jest właścicielką Farela. Ona adoptopwała go z warszawskiego schroniska na Paluchu: pies jest zarejestrowany na nią (jest również zaczipowany, pod numerem mikroczipa widnieje jej nazwisko). Po adopcji umieściła go w firmie, w której pracuje, lecz nie miał tam odpowiednich warunków. Agnieszka mówiła mi (i nie tylko mi) o swoich bardzo uzasadnionych podejrzeniach m.in. o tym, że biciem był skłaniany do stróżowania. Niestety, przez dwa lata Agnieszka nic z tym nie zrobiła, w obawie, że będzie miała nieprzyjemności w pracy. Dopiero gdy chory pies był w krytycznym stanie zwróciła się o pomoc. Na jej wyraźną prośbę nie ujawnialiśmy, kto jest właścicielem psa, również wydając go do domu. Stąd wpis (w czasie przeszłym zresztą), że pies trafił pod opiekę Fundacji. Umowa z Agnieszką K. była jasna (co ona sama potwerdza): Fundacja bierze psa pod opiekę jedynie formalnie, aby mógł sdkorzystać ze zniżek na SGGW (w przeciwnym razie i tak gigantyczny rachunek byłby dwa razy wyższy), nie jesteśmy w stanie finansować go, możemy jedynie wspomóc w organizowaniu zbiórek - co z resztą robiliśmy z dobrym skutkiem. Nie tylko zorganizowałam miejsce w klinice ze zniżką 50%, zbiórkę pieniędzy, m.in. za pośrednictwem FB i Dogo (gdy ten wątek zakładałam, Rudzia Paula nie miała pojęcia, że to forum istnieje), ale też promocję Farela, która poskutkowała domem. Coż, wówczas nie było mowy o tym, że to dom tymczasowy... I wreszcie, zorganizowałam też transport. PS Inga, z ciekawości zapytam: po co wklejałaś treść całej naszej pierwszej strony? Dzięki za promocję, oczywiście, tym niemniej ciekawi mnie Twoja motywacja ;-)