Jump to content
Dogomania

Fela

Members
  • Posts

    3935
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Fela

  1. Jestem właśnie na stacji (piszę z telefonu). Psiaka nie ma. Była rano. Rozmawiałam z pracownikami, doskonale go kojarzą, ale nie wiedzą, gdzie może się chować. Zostawiłam do siebie kontakt. Objeździłam okolice i oblazlam las po psich śladach, ale nic nie znalazłam. Zobaczymy jutro.
  2. Dzięki! Dzięki! Za deklaracje i podliczenie, bo ja w tym kiepsak jestem. Czyli wygląda, że prawie na połowę hotelu już jest. Jutro tam pojadę i... zobaczymy :)
  3. Ajaj, zapomniałam napisać! Niunia bawi się z p. Agnieszką (techniczką ze szpitala, która się nią opiekuje) piłką. To znaczy Agnieszka jej rzuca, Niunia łapie i nie chce oddawać :) A dziś siedziały sobie razem na wyrku w pokoju socjalnym i się kokosiły, bo nie było pacjentów (ale o tym ci-cho-sza ;) )
  4. Na pewno coś weci zaproponują i wykombinują, żeby nie było kolejnych problemów. Też myślałam o hormonach (do czasu aż będzie można ją bezpiecznie wysterylizować, bo wiadomo, że nie na stałe). Doszły kolejne wpłaty dla niej, serdecznie dzięki Kochane:loveu: [B]Poker 100 zł Andegawenka 50 zł[/B][B] Ze skarpety Barta Bastera i Lusi 50 zł[/B][B] Diana79 82 zł[/B][B] Aurelia K. ze Zbąszynia 40 zł[/B]
  5. MalgosMalgos, co to za fundacja? Może jakoś się z nimi skontaktuję? Czy on by trafił do schroniska Hajnówka? Wydarzenie na FB zrobię, tylko prośba o zaproszenie znajomych, żeby nie zniknęło w tłumie.
  6. Niestety, schronisko to, tak jak pisałam, trafienie z deszczu pod rynnę. Najbliżej jest Klembów (ale nie wiem, czy Klembów w tej chwili przyjmuje, jeśli tak, to raczej nielegalnie, bo to nie jest legalnie działające schronisko, a warunki...no cóż), dalej Ostrów Mazowiecka (pominę milczeniem, warunki znam aż nadto dobrze), ale i tak z okolicy psy trafiają do schroniska w Radysach koło Pisza (1500 psów, 4 osoby obsługi, brak możliwości adopcji). Tyle że to i tak czcze rozważania, bo żeby trafił do schroniska, musi zlecić odłowienie i zapłacić gmina, a gmina wielokrotnie była powiadamiana o psach na tej stacji i nic nie robi, bo nie ma pieniędzy. Ku...... , jaka cholerna bezradność :(
  7. Lekarze myśleli o sterylizacji, ale nie chcieli ryzykować. Po pierwsze - żeby nie dokładać jej "wrażeń", a po drugie nie można najpierw usuwać zmian nowotworowych, a potem sterylizować, bo to by było zagrożenie rozniesienia nowotworu po organizmie (to tak w uproszczeniu). Gdyby można było najpierw sterylizować, a potem usunąć guza, to by była taka możliwość (tak się robi np. w przypadku usuwania guzów sutka). Ale nie dało się nic zrobić, najpierw trzeba było wyciąć to ufo. Też się martwimy, co będzie w razie cieczki. Zobaczymy jak to dalej będzie, może Ninia dojdzie do siebie na tyle, że za jakiś czas można będzie ją wysterylizować.
  8. [quote name='monika083']jego chyba da sie zlapac, tylko nie ma dokad zabrac:([/QUOTE] Dokładnie tak :( Dzwoniłam tam dziś wg pracownika stacji piesek był dziś rano, ale gdzieś poszedł. To jednak 50 km ode mnie i nie mogę codziennie w ciemno jeździć. Nawet bym jeździła, tylko co jak pojadę i nawet go złapię? Nie mam gdzie go zawieźć. Nie znacie jakiegoś wolnego tymczasu? No dobra, zapytać można, prawda?
  9. [quote name='bela51']Wiesci wspaniałe. :lol: A gdzie panienka trafi po opuszczeniu kliniki ?[/QUOTE] Plan jest taki, że wróci do swojego pana na wieś. Człowiek prosty i podobno specyficzny (starszy, że tak powiem, kawaler), ale zwierzęta kocha. Wiem, że trudno Wam to zrozumieć, że można kochać i dopuścić, żeby pies żył z czymś takim. Ale wierzcie mi, na wsi czas zatrzymał się ze sto lat temu. On pewnie nawet nie przypuszczał, że weterynarz może cokolwiek innego poza zaszczepieniem, i że psy się leczy i operuje (swoją drogą ten weterynarz, który tam szczepi, nie wykazał się empatią). Poza tym pani Krysia, która sukę zobaczyła i sie nią zajęła, będzie tam bywać regularnie i jej doglądać.
  10. Wieści świeże od Niuni Azuni (telefoniczne, ale bezpośrednie - od p. Agnieszki, która się nią cudnie zajmuje w szpitalu). Niunia Azunia bryka :) Brykanie w jej wydaniu wygląda śmiesznie, podrzuca głowę i przebiera przednimi łapkami. Jak źrebak. Poza tym mości się na kołdrach. Uwielbia. Nie może nacieszyć się leżeniem. Na prawym boku, na lewym boku. Na brzuszku. I znowu moszczenie, a na pycholu ogrom satysfakcji. Była na spacerze. Wielce zainteresowana wszystkimi wiadomościami zostawionymi tam przez inne psy. Wędruje po korytarzach kliniki (a tam są dłuuuugie korytarze), spaceruje, ogląda, zwiedza, drepcze. Radość wielka z tego chodzenia :) Apetyt dopisuje, dziś nawet ustawiła, ofukawaszy psiaka, który chciał zajrzeć jej do miski, czy coś nie zostało przypadkiem (jak nie ma pacjentów w ciężkim stanie, techniczki w szpitalu zapewniają psom rozrywki i zajęcia integracyjne). Szew w porządku, nie obrzmiały, nic się nie dzieje. Co kto chce jeszcze wiedzieć? Dobre wiadomości chętnie przekażę ;)
  11. Nie tyle po niego, co do niego - bo tak jak pisałam, kompletnie nie wiem, co miałabym z nim zrobić. Ani tymczasu, ani kasy na hotel, a do swojego stada nie dam rady, bo pęknę (mam w tej chwili 28 łap, nie licząc własnych). A co bym zrobiła? Nie wiem, albo spróbowała przekonać go do siebie, albo nie wiem. Ale psiaka nie było. Podobno nie pokazał się dziś na stacji cały dzień :( Wrzucam jeszcze zdjęcia z piątku. To ostatnie chwile, zanim spadł śnieg, później zima wróciła, warunki jazdy paskudne, sypie prawie cały czas. W takiej sytuacji pies na drodze, którą jeździ się normalnie 150 km/h, nie ma szans. Martwię się trochę. [IMG]http://imageshack.us/a/img534/6517/012sae.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img405/6528/014ven.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img5/8066/013dh.jpg[/IMG]
  12. Założyłam psiakowi wątek: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/240934-Czy-to-małe-psie-życie-skończy-się-na-autostradzie-Pomocy-nim-nie-jest-za-późno!?p=20572559#post20572559[/URL], proszę, zajrzyjcie! A ja wskakuję w buty i tam jadę, bo mnie to zamęczy chyba. Niunia/Azunia czuje się dobrze, a nawet coraz lepiej :)
  13. Stacja benzynowa Gaj, między Wyszkowem a Radzyminem, wokół lasy i trasa szybkiego ruchu Warszawa Białystok. Gmina Zabrodzie.[INDENT](Poniekąd to ważne, jaka gmina, bo to jest obowiązek gminy zająć się bezdomnymi psami. Poniekąd, bo jak większość gmin w Polsce, także ta z obowiązku się nie wywiązuje, tłumacząc się brakiem pieniędzy. Z drugiej strony - może i dobrze, bo gdzie miałby pies trafić z "pomocą gminy"? Do jakiego schroniska? Z deszczu pod rynnę.) [/INDENT] Stacja duża, ruch spory, TIRy, autokary. Między nimi plącze się przestraszony, skulony, niewielki piesek. Głodny. Bardzo głodny. Szuka jedzenia, patrzy na ludzi wysiadających z samochodów, podchodzi, ale zaraz ucieka. Zatrzymałam się tam przedwczoraj. Niestety, tak mam, że porzucone psy same włażą mi w oczy :( Mam przy sobie zawsze coś na taką okoliczność, więc nakarmiłam. Jadł bardzo łapczywie, ale zbiliżyć się do niego nie mogłam. Uciekał. Jednak na moje oko nie wygląda na dzikiego psa, tylko na bardzo przestraszonego. Jest niewielki (do połowy łydki, może ciut ponad), bardzo chudy (jak się przyjrzeć zdjęciom, to widać, mimo że sierść gęsta i maskuje wystające żebra), chyba dość młody, przestraszony, tyle o nim wiem. [B][I][IMG]http://imageshack.us/a/img191/7875/010hpq.jpg[/IMG] [/I][/B] [IMG]http://imageshack.us/a/img833/6492/011opo.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img541/9752/003erp.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img233/8979/005tp.jpg[/IMG] Nie byłam w stanie go stamtąd zabrać, bo po pierwsze, kompletnie nie mamy gdzie, a właściwie za co zająć się kolejnym nieszczęściem (mamy pod opieką 20 psich nieszczęść i gigantyczne długi w hotelach), a po drugie on się za bardzo bał. Choć myślę, że trochę czasu i sedalin, i dałoby radę. Z gulą w gardle musiałam go zostawić. Ale ni cholery nie daje mi to spokoju. [B]Ponieważ ja już naprawdę nie mogę wziąć sobie na łeb kolejnego psa, muszę prosić, a właściwie błagać Was o pomoc. :modla: [/B]Stacja jest ponad 50 km. ode mnie. Spory kawałek, ale mogę podjechać. I nawet próbować go oswoić, złapać. Tylko co dalej? :( :( Proszę, zaproście na wątek ludzi, może ktoś sie znajdzie z okolicy. Może coś razem uda się wymyślić. Boję się, że on tam długo nie pożyje. ------------------------------------------- Dzwoniłam dziś na stację, żeby zapytać o psiaka. Osoba, z którą rozmawiałam, powiedziała mi, że biega na stacji już dłuższy czas. Z resztą nie on pierwszy. Bardzo często pojawiają się tam bezdomne psy, albo z nikąd, albo z samochodu - ewidentnie zostawione. Gmina jest powiadamiana, ale w ciągu ostatnich miesięcy zabrała tylko jednego, który był agresywny. Na nieagresywne nie mają pieniędzy. Co się z niemi dzieje? [I][B]Cytuję dosłownie: Czasami ktoś weźmie... No tak, jedni zostawiają, a inni biorą. Ale to rzadko, no i jak pies podejdzie. Przestraszonego nikt nie weźmie. Zazwyczaj znikają same. No wie pani, tutaj jest trasa szybkiego ruchu... ------------------------------------------- [/B][/I][B]Po 20 dniach psiaka (wreszcie!) udało się zabrać ze stacji :) [/B]Zbieramy na hotelik i kastrację. Oto konto: [B][FONT=Verdana][FONT=Verdana][FONT=Verdana][B]78 2030 0045 1110 0000 0255 8240 (Bank BGŻ) [/B][/FONT][/FONT][/FONT][/B][COLOR=#4c4343][COLOR=black][FONT=Verdana][COLOR=black][FONT=Verdana][COLOR=#4c4343][COLOR=#e71818][FONT=Verdana][COLOR=#4c4343][COLOR=black][FONT=Verdana]Fundacja Międzynarodowy Ruch na rzecz Zwierząt - VIVA! ul. Kawęczyńska 16 lok. 42a, 03-772 Warszawa [/FONT][/COLOR][COLOR=#000000]z dopiskiem "GAJ" albo "dla psa z GAJU" albo jakoś podobnie. (jeśli ktoś chce odpisać sobie od dochodu przekazywane kwoty, to wystarczy wpisać "darowizna dla psa z GAJU" albo "darowizna GAJ") Bardzo, bardzo dziękujemy! [/COLOR][/COLOR][/FONT][/COLOR][/COLOR][/FONT][/COLOR][/FONT][/COLOR][/COLOR]
  14. [quote name='baster i lusi']Cioteczki ze skarpety Barta (który jest w domku)[URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/216745-Bart-cudowny-psiak-w-końcu-w-wymarzonym-domku-)/page37[/URL] przeznaczamy dla suni 50 zł .Przelać na konto podane na wątku?Jak kasa dotrze proszę o potwierdzenie.[/QUOTE] Tak, bardzo prosimy i bardzo dziękujemy :loveu:. Oczywiście dam znać, jak przelew przyjdzie. [quote name='Poker']Ojej, co z nim będzie? On pewnie nie jest dziki tylko się boi , bo go ludzie przeganiali.Biedny :-([/QUOTE] Też mi się tak wydaje. On wygląda, jakby schudł dość gwałtownie, sierść jeszcze ładna, a pod spodem szkielet. On jest na stacji BP Gaj, gmina Zabrodzie, na trasie W-wa Wyszków. Ja mam tam od siebie ponad 50 km :(
  15. Nie wzięłam psiaka (to chłopak), bo strasznie się bał, nie było mowy, żeby go złapać. Jak się zbliżałam, nawet z karmą, uciekał. Wygląda na pierwszy rzut oka, że jakby się nad nim popracowało, przyjeżdżało kilka razy, dało sedalin, to pewnie by się dał złapać (Poker, on teraz bardziej przestraszony niż kiedyś byłaznana Ci Miśka, bo Miśkę niemal za pierwszym podejściem złapałam). No i kolejny problem: nawet jakbym go złapała, nie mamy gdzie go zabrać. Nie mamy własnego "zaplecza", w hotelach gigantyczne długi i kilkanaście psów :( Nie wiemy, ile jeszcze dokładnie, bo rozliczenie będzie na końcu przy wypisie. Lekarze (po cichutku, ciii.... to tajemnica ;) ) nie wpisują wszystkiego, co teoretycznie powinni, ale i tak na moje oko to jeszcze ze 300, a może nawet 400 zł brakuje co najmniej.
  16. Sabina, dzięki wielkie za pomoc! Dziękujemy wszystkim, którzy tu przywędrowali.
  17. [quote name='anica']przecież wolimy ,żebyś pojechała do Niuni niż klikała w kompa!... prawda ciotki:eviltong:!....[/QUOTE] Oj, ja chyba nie powinnam nigdzie jeździć, tylko siedzieć przy kompie zabarykadowana w domu. Jak wczoraj jechałam do Niuni, zatrzymałam się na stacji benzynowej, żeby zatankować. A tam takie coś: [IMG]http://imageshack.us/a/img191/7875/010hpq.jpg[/IMG] Bardzo przestraszone i masakrycznie głodne (nakarmiłam, bo mam zawsze coś na taką okoliczność; była pucha i stiksy na deser). Chude bardzo, choć pod sierścią nie widać. [IMG]http://imageshack.us/a/img233/8979/005tp.jpg[/IMG] Podobno ktoś zostawił niedawno (wystawił z samochodu). Z resztą tam wokół tylko las i droga ekspresowa. Na stacji stosunek do psów: nie karmimy, mamy zabronione, bo "jeszcze się przychowają i znarowią". A mi już reće dawno opadły, teraz ciągnę je za sobą. I co ja mam zrobić? :( :( Przepraszam za ten wtręt, no ale gdybym na SGGW do Niuńki nie jechała, to bym nic nie spotkała :(
  18. Z ryżykiem przyjeżdża do niej p. Krysia, która ją na wsi wypatrzyła i zaalarmowała. Ale oczywiście pomoc kulinarna jej się przyda. Niuna - a jak się teraz okazało Aza ;) nie jest chuda, wręcz przeciwnie - niezależnie od guza była grubawa. Jej pan dawał jej chleb i tłuste mleko, takie od krowy prosto (ma krowy), i to pewnie dlatego. Podczas obserwacji dostawała nieco bardziej dietetyczną i lepszą karmę, więc na szczęście schudła. No i był dzięki temu zapas skóry do cerowania :) Jeśli chodzi o rodzaj guza, to wygląda na mastocytomę I stopnia, czyli taką, która się mało rozłazi i raczej nie kiełkuje w innych miejscach (jakby miała kiełkować, pewnie by już zdążyły się pojawić kolejne piłki). Sunia jest naprawdę wiekowa. Na zdjęciach też to widać, ale w rzeczywistości bardziej. Taki egzemplarz muzealny ;) I z tego powodu najbardziej bałam się operacji.
  19. Obiecane rozliczenie wpłat Nowe wpłaty (od 1 marca 2013) bardzo dziękujemy! :Rose::Rose: Dusje 50 zł Iwona G. z Gdańska 50 zł Lidia K. (Kraków?) 40 zł Iwona M. Żyrardów 30 zł Bożena K. Wrocław 20 zł Katarzyna 09 20 zł Wcześniej już wpisywane (od 20 lutego do 1 marca) - już dziękowaliśmy, ale podziękujemy jeszcze raz, a co ;) :Rose: Katarzyna Cz. Zielona Góra 10 zł Małgorzata K. Zielonki 50 zł Bogdan W. Elbląg 30 zł Bogna D. Grudziądz 50 zł Agnieszka B. Turawa-Marszałki 50 zł Magdalena R. Warszawa 50 zł MDK8 10 zł ewu 30 zł Panna Marple 100 zł Terra 30 zł [B]Excel mi mówi, że razem mamy 620 zł (stan na dziś, 9.03.2013). [/B]Jeszcze niestety nie styknie. Jeśli jakąś wpłatę niechcący pominęłam, proszę o info. Dziewczyny, które administrujecie wydarzeniem na FB, wkleicie podziękowanie? Ja oczywiście też mogę, ale jako Psy Niczyje to mogę tylko w komentarzu, a jako osoba prywatna, postronna to bez sensu trochę.
  20. [IMG]http://imageshack.us/a/img838/5182/niunia026.jpg[/IMG] Po tak intensywnych wrażeniach każdy by był zmęczony. Trzeba się umościć. [IMG]http://imageshack.us/a/img29/8890/niunia027.jpg[/IMG] Niunia przyzwyczaiła się do spania na siędząco, bo nie mogła się położyć. [IMG]http://imageshack.us/a/img233/4079/niunia030.jpg[/IMG] I teraz to trzochę trwa, zanim się położy - zdziwiona cała :)
  21. Kochane Cioteczki, nie dam rady jednocześnie jeździć w psich sprawach, robić zdjęcia, zamieszczać je i pisać :) Zwłaszcza, że jeżdżę kawał drogi i po ostatnich mandatach oduczyłam się pisać maile prowadząc ;-) Przepraszam więc, że wieści i zdjęć nie było od razu. Oczywiście nie wytrzymałam, wczoraj ją odwiedziłam. Była w czasie podawania kroplówki. Potem sama sobie przedreptała do swojego apartamentu. Trochę śmiesznie chodzi, rozstawiając tylne łapy. Pewnie to kwestia przyzwyczajenia do piłki, którą miała, może też trochę śliska podłoga. Potem przyszła pani Krysia z michą ciepłego ryżu z kurczakiem i marchewką. Ryżyk zyskał ogromne uznanie, został spałaszowany do ostatniego ziarna (pełna micha). Potem było wielkie siku przyjęte przez wszystkich z wielkim entuzjazmem. Potem był odpoczynek na kołderce oraz ubieranie w piżamkę na noc. Sunia czuje się dobrze, choć bardzo długi szew ma prawo ją trochę ciągnąć. Ale nie interesuje się nim wcale, tak jakby jeszcze do niej nie dotarło, że ufo spod brzucha zniknęło. Jeśli chodzi o to, jak wyglądała operacja: Guz ważył 4 kilogramy (1/7 jej całej wagi), a i tak zmniejszył się w ciągu jej pobytu podczas obserwacji, pewnie tak z pół kilo albo nawet kilo mu ubyło, zrobił się też bardziej miękki. Jak sie okazało, guz na szczęście rozrastał się głównie na zewnątrz, pod skórą, był umiejscowiony tak, że udało się go usunąć bez masakrowania mięśni. Poza tym nie był mocno ukrwiony, co jest dodatkowym plusem. Po pierwsze sunia nie straciła dużo krwi, po drugie - serce "nie odczuło" nagłego ubytku takiej masy ciała. Niestety, cięcie bardzo duże ze względu na rozmiar guza. No i sporo roboty z tym było. Udało się "zacerować" tak, żeby jak najmniej naciągać. Oczywiście sunia miała narkozę wziewną, była pod stałym anestezjologicznym nadzorem. Rokowania są dobre, ale jeszcze trzeba odczekać, zobaczyć jak rana się goi. Ze względu na wiek suni (ona ma ze sto lat!) trzeba podchodzić do wszystkiego ostrożnie. Najprawdopodobniej sunia zostanie w klinice co najmniej do zdjęcia szwów, czyli 10 dni. Nie wiem, jakich informacji mogę jeszcze udzielić. Jeśli chodzi o koszta, pełne rozliczenie będzie po zakończeniu leczenia. W tej chwili wiem na pewno, że: chirurg za usługę nie policzył nic, prawdopodobnie anestezjolog też nie policzy pełnej stawki, na koszty złożą się materiały, leki i anestetyki (tych wyszło dużo, bo zabieg trwał długo); wg wstępnych (wstępnych!) szacunków to ok. może to być 300-350 zł. Ale podkreślam, że podaję kwotę orientacyjną. pobyt suni po operacji - będzie liczony ok 50 zł za dobę (mniej niż komercyjne). Dużo i niedużo (standardowo doliczane są jeszcze opieki nocne, podawanie leków etc.), zobaczymy, czy jakie jeszcze zniżki uda mi się wynegocjować pobyt w trakcie obserwacji - nie był liczony. Jeśli chodzi o stan kasy dotychczas, dajcie mi jeszcze chwilę, wstawię rozliczenie. No i wreszcie zdjęcia [IMG]http://imageshack.us/a/img442/9876/niunia019.jpg[/IMG] Nie ma guza! Sunia może chodzić normalnie. Proszę zwrócić uwagę na ogon: merda :D [IMG]http://imageshack.us/a/img268/2826/niunia020.jpg[/IMG] Spaceruje po swoim pokoju [IMG]http://imageshack.us/a/img407/7657/niunia021.jpg[/IMG] Spaceru ciąg dalszy [IMG]http://imageshack.us/a/img594/8290/niunia023.jpg[/IMG] Pani Krysia przyszła z michą - o rany, jak pachnie :) [IMG]http://imageshack.us/a/img547/8969/niunia024.jpg[/IMG] Zostały jeszcze cztery ziarenka. Trzeba skończyć!
  22. Może ktoś jest bliżej Warszawy i SGGW, żeby jakieś foty machnąć?.. (ja mam tam 100 km). Rokowania są chyba raczej dobre, uwzględniając oczywiście wiek suni, ale jutro jeszcze na spokojnie porozmawiam. Malagos, z tego co pamietam, Ty studiowałaś weterynarię na SGGW, więc chyba doskonale orientujesz się, jak wyglądają tam zajęcia praktyczne (a raczej nie wyglądają, bo prawie ich nie ma). Widziałaś tam jakąś salę na bloku operacyjnym z szybą?
  23. [quote name='Aska7']Nauka kosztuje, może studenci złożyliby się chociaż po dyszce :razz:[/QUOTE] ??? Nie rozumiem. To nie studenci robili operację! Ani przy niej nie asystowali. Wiem, bo mam bezpośredni kontakt z LEKARKĄ, która asystowała (tylko asystowała, bo nie podjęłaby się takiej operacji, choć ma już spore doświadczenie) Aska7, przepraszam, ale skąd ta sugestia?? Sterylizacja była rozważana, ale żeby nie spowodować komplikacji, nie zaryzykowano jej.
  24. Już po operacji, wszystko wskazuje na to, że jest ok. Oczywiście cieszyć naprawdę będziemy się za kilka dni, ale już teraz można się cieszyć wstępnie :) Ryzyka boły takie: 1. będą poważne przerzuty, niebezpieczne zwłaszcza te do płuc; 2. guz będzie rozrośnięty nie tylko na zewnątrz, ale i do wewnątrz i okaże się, że w środku trzeba będzie wycinać pół psa 3. suka będzie źle znosiła narkozę, a operacja musiała potrwać, ze względu na rozmiar ufo, chociażby. Na szczęscie okazało się, że guz był rozrośniety tylko na zewnątrz. Za to ważył aż 4 kilo! Nie trzeba było wycinać pół psa i operację pod względem anestezjologicznym zniosła dobrze. A propos przesuwania: Kochani, ja też byłam w nerwach, ale to nie była prosta operacja na hop siup, trzeba było zgrać dobrego chirurga i zespół anestezjologiczny, i to tak, żeby nie robili na chybcika, tylko mieli co najmniej 2 godziny. Lepiej było poczekać dwa dni (co zupełnie nie robiło już dla niej różnicy), niż na jednej nodze operować coś takiego. A jej stan absolutnie nie zagrażał życiu, ten guz, jak już wcześniej pisałam, nie pojawił się z dnia na dzień. Z resztą suka każdego dnia czuła się lepiej,2 była bardziej dziarska, energiczna, myślę, że mimo wszystko ten czas spędzony w klinice dobrze przygotował ją do operacji. Niunia miała narkozę wziewną, najlepszą możliwą opiekę anestezjologiczną, w razie czego kardiologa w zasięgu, blok operacyjny z b. dobrym wyposażeniem... Po operacji też będzie bardzo dobrze zaopiekowana. Można ją będzie odwiedzać (może jeszcze nie dziś, ale już jutro chyba tak). Wszystko powinno być dobrze, odpukać oczywiście. PS Przepraszam ze nie donosiłam z frontu wcześniej, ale byłam poza dogo, za to w kontakcie z Aurą, która przekazywała wieści.
  25. [quote name='auraa']czekamy chyba do środy..[/QUOTE] Raczej do wtorku, we wtorek jest zaplanowana operacja. Czyli jeszcze dwa dni.
×
×
  • Create New...