KAŚKA
Members-
Posts
524 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by KAŚKA
-
[quote name='Han Sharn']Skoro się na tym znacie to może mnie oświecicie. Czyli te pity sprzedawane z rodowodem ABDA to są rejestrowane w PKPR? Ja się jeszcze za dobrze nie znam na tych wszystkich organizacjach ale takie ogłoszenia non stop widzę np. w Moim Psie. Możecie mi napisać czy dobrze myślę czy to coś zupełnie innego. :crazyeye:[/quote] Myślisz poprawnie:razz: Podobnie PKPR uznaje np. rasę "moskiewski stróżujący", a FCI nie.
-
[quote name='Kosek']Oczywiście,ale jakie to ma znaczenie?[/quote] Tutaj to ma znaczenie, bo 99% forumowiczów jest słusznie przeciwna rozmnażaniu psów bez papierów ze względu na przepełnione schroniska, nadprodukcję szczeniąt itp. itd. Ale wracając do reproduktora. Są takie egzemplarze psów, które doskonale orientują się, czy sunia jest NAPRAWDĘ gotowa do krycia czy nie. Często jest tak, że za suką z cieczką ganiają osiedlowe lowelasy i wydaje się właścicielowi, że to już są te dni. A są właśnie takie samce, które jeśli akurat to nie jest ten właśnie dzień, to do suki się nie zbliżą. I często tak się zdarza u psów z dużym doświadczeniem w kryciu. Może owulacja u suni sie przesunęła? Niektóre sunie nawet dopiero w 19 dniu są gotowe do krycia.
-
[quote name='M10M'] [IMG]http://img505.imageshack.us/img505/3531/hamletspipx0.jpg[/IMG] ;)[/quote] Gdzie kupiłaś taką ładną narzutę na sofę. Koło mnie górale z Zakopanego takie skóry baranie sprzedają, ale tylko w bieli, a ten kolor na zdjęciu bardziej by korespondował z wnętrzem mojego salonu. I co Ty czytasz???? Na stole wyraźnie świerszczyk leży:evil_lol:
-
Jak właściciel suki nie ma wyobraźni i pozwala na kolejną ucieczkę 11-letniej psiny w cieczce, to powinien pomysleć o sterylizacji. Suki. Swoją drogą rzeczywiście przez 5 lat medycyna weterynaryjna poszła do przodu. Szkoda tylko, że świadomość i odpowiedzialność właścicieli suk pozostała na poziomie raczej niskim. Idź i wysterylizuj tę biedną sukę, skoro nie potrafisz przewidzieć, że kiedy ma cieczkę, to może uciec za miłością swego życia:mad: To lepsze niż zastrzyki.
-
Mars, gratuluję, będziesz ojcem:p Tylko się nie denerwuj, to co prawda chyba Twój pierwszy raz, ale wszystko będzie OK.
-
[quote]Ha, nie pamietam tytulu opowiadania ale bylo takie gdzie bohater pisal w najwiekszej tajemnicy w publicznych toaletach slowo "Precz".Jednoczesnie otaczajac sie nimbem tajemniczosci i bohaterstwa walki w opozycji ale tylko na łonie rodziny . No wiec w tym kontekscie ja pasuje do Mrozka jak ulał :smile: [/quote] Do Romas : To opowiadanie to "Ostatni husarz". Dobre. Moje psy nie mają odruchu gryzienia. Jak dzieje się coś niemiłego, to skupiają się wokół mnie i uważają, że sprawy pańcia ma rozwiązać. Szczerze mówiąc, bardzo mi to odpowiada, bo wolę sama nadstawić pierś i wdać sie w kulturalną rozmowę lub pyskówkę (czego nie lubię i co powoduje u mnie kaca moralnego), w zależności od postawy właściciela psa, który nie darzy moich pociech sympatią. Odbieranie piłeczek zaborcom też leży w mojej gestii. W rozmowach z właścicielem jakiegoś bandyty wykazuję niezwykłą stanowczość i raczej osobniki takowe mnie omijają. Nie wyobrażam sobie, abym ja musiała schodzić z drogi jakiemuś barbarzyńcy, skoro ja nie stwarzam kłopotów. W obronie moich psów z grzecznego aniołka potrafię się przeobrazić w diablicę, która gotowa wrogom oczy wydrapać pazurami. Z reguły takim rozwścieczonym babom nawet najbardziej beztroscy właściciele psów złażą z drogi.:diabloti: Ktoś pisał o ostracyzmie i izolacji towarzyskiej właścicieli psów stwarzających zagrożenie. To jest bardzo dobra metoda. Przekazywanie informacji na łące czy w parku na temat niewychowanych psów bardzo dobrze dyscyplinuje niefrasobliwych właścicieli.
-
Zofio, masz rację, ale... Ja mam psy zachipowane, płacę podatki, robię szczepienia ochronne, teren mam obwieszony wywieszkami "Uwga! Pies", pilnuję psów na spacerze, nie są one uciążliwe dla sąsiadów i otoczenia (przynajmniej tak sądzę), jak trzeba chodzą na smyczach, nie robią kup ludziom na chodnikach. Kiedy chipowano za darmo, informowałam spotkanych psiarzy na spacerach o takiej możliwości, wskazywałam miejsca darmowego chipowania. Namawiam ludzi do nierozmnażania suk dla zdrowia czy z innego powodu, jak trzeba opowiadam o sterylizacji. No, co ja mogę zrobić więcej? Jak się okazuje wiele osób na moim osiedlu psa nie zachipowało, bo nie chcą być w żadnej ewidencji (czytaj : być na liście osób, od których można ściągnąć podatek od posiadania psa). Nie są to ludzie biedni, jedni mają 3 auta w rodzinie trzyosobowej, inni to w ogóle nie wiedzą, co z kaską robić. Pozostali powyżej średniej krajowej. I nie jacyś badylarze, tylko ludzie z tzw. klasą. Mam ich porwać, związać i do kasy miejskiej w celu opłacenia podatku doprowadzić? Mam im psy ukraść i do chipowania dowieźć? Tłumaczę, że lepiej kiedy pies ma chipa, bo jak się zgubi czy ktoś ukradnie itp. itd... Sukom mam podawać po kryjomu jakieś środki antykoncepcyjne, żeby się nie rozmnażały? Wszystkie te apele mają sens, ale moje i innych ludzi możliwości są ograniczone. Mogę być w stosunku do obowiązujących przepisów w porządku i mogę świecić przykładem, ale nic więcej zrobić nie mogę. I też lubię "Indyka" Mrożka, kiedy chłopi ze sobą rozmawiają "A może byśmy tak coś posiali? Eeeeee, tam..." Ale akurat my mamy dobre chęci, tylko jakie możliwości działania oprócz klepania dookoła wszem i wobec, żeby psy chipowali albo nie rozmnażali bezmyślnie. A i tak patrzą potem na człowieka jak na przygłupa. Ale co mi tam;)
-
Ludzi nie interesuje to, czy pies pogryzł dziecko w domu czy w parku. Liczy się sam fakt pogryzienia. Nie dbają o to, czy sprawcą był pekińczyk, ast czy pomeranian. Ważne jest to, że pogryzł pies. To my możemy sobie tu dywagować, który piesek jest bardziej przytulaśny a który mniej, który jest bezpieczny a który nie. Dla normalnego człeka, który z psami kontaktu nie ma i często ich nie lubi liczy się tylko jeden fakt : PIES UGRYZŁ CZŁOWIEKA. Okoliczności, powody, sytuacja naprawdę nie mają znaczenia. Dlatego po takim wypadku każdy z psiarzy dostaje po łbie i każdy ma psa na smyczy i w kagańcu prowadzić. BO PSY GRYZĄ LUDZI.
-
Ja się testować nie muszę, więc nie powiem, czy testy szwedzkie są lepsze od innych, jak mają być przeprowadzane, bo się po prostu na tym absolutnie nie znam. Znam natomiast psy, które testy związkowe zaliczyły, co właściciel kwitował często mrugnięciem oka. Pewnie nieuczciwość i na testach się pojawia, jak wszędzie. W doborze partnera dla suczek najlepszym testem jest niestety (lub stety) plotka i wymiana informacji między hodowcami, co dzięki netowi jest teraz banalnie proste. Są psy wielce utytułowane, które kryć nie mają, bo kiedy hodowcy się spotkali i pogadali o szczeniakach po danym psie, to pies - mimo tytułów na kilka stron i niewątpliwie wielkiej urody - panienki kolejnej mieć nie będzie. Hodowcy nie są głupi, jak wszyscy ludzie kłopotów nie lubią, więc sądzę, że nawet w rasach, w których testy obowiązują, dobrze się orientują jaki charakterek konkretny piesek ma. Jest tu tylko zagrożenie dla hodowców "jednomiotowych", którzy kryją raz w życiu czy dwa swą suczkę i nie zgłębiają za bardzo tematu. Widzą : champion z testami, to kryć można. [quote]Teraz sytuacja się odwróciła - lobby psiarzy przeforsowało zapis, który umożliwia prowadzanie psów luzem i bez kagańca. Skutek będzie dla mnie oczywisty - za jakiś czas znowu będzie obowiązkowy kaganiec i smycz, bo jakiś pies pogryzie jakieś dziecko... [/quote] I dlatego tak pragnę, aby gryzących psów nie było. Dla dobra nas wszystkich. Jest dokładnie tak, jak Marmasza pisze : jeden wypadek spowodowany przez psa skutkuje nagonką na wszystkie psy. Nie karze się właściciela takiego konkretnego psa, tylko wszystkich posiadaczy czworonogów. Mi się włos na głowie jeży , kiedy w mediach podają opis kolejnego pogryzienia przez jakiegokolwiek psa, bo juz wiadomo, że przez najbliższy tydzień nie będzie dnia bez wrzeszczących na kilometr ludzi i mamusiek porywających swe dziciątka w ramiona na widok wszystkiego co ma cztery łapy i merda ogonem.
-
[quote]Powiem Wam cos jeszcze.Czy pamietacie ze swojego dzicinstwa ( mysle tu glownie o starszych forumowiczach) zeby bylo tak duzo klopotow z psami jak teraz. ja mieszkalam na Grochowie gdzie bylo sporo kundelkow .W wiekszosci przyjazne a juz do rzadkosci nalezaly jakies scysje psie na ulicy. Dlaczego? [/quote] Romas, a może dlatego? Podaję stawki psów z wystaw międzynarodowych w Opolu w roku 1977 i 1978. Przypominam, że obok Opola wystawy CACIBowe robił w tym okresie tylko Poznań. W 1977 było do Opola zgłoszonych 2021 psów, w kolejnym 1724. Zobacz sama : Greyhound 28 25 Chart afgański 86 63 Borzoj 39 48 Jamnik krótkow. (stand.) 79 39 Wyżeł niem. krótkowłosy 14 42 Wyżeł niem. szorstkowłosy 24 14 Bedlington terrier 16 19 Cocker spaniel 115 125 Dog niemiecki 114 94 Kerry blue terrier 25 19 Pudel duży 33 27 Pudel średni 103 85 Pudel miniaturowy 119 93 Bokser 104 81 Owczarek niem. 131 186 Rotki i kaukazy po kilkanaście sztuk. Innych psów uznanych za agresywne "zero". To było przecież tak niedawno, niecałe 30 lat temu. To są raptem dwa "życia" psa. I porównajcie teraz stawki z obecnych międzynarodówek. Powtarzam, minęło tylko ćwierć wieku. Oczywiście były inne czasy i inna sytuacja, ale jednak. Jak wiadomo salony (czyli wystawy) dyktują modę, ulica ją naśladuje.
-
[quote name='Behemot'][B][COLOR=seagreen]Dyskusja już dość dawno odbiegła od głównego tematu, prosiłabym więc założycielkę wątku o dodanie w temacie dopisku "... i dyskusja na temat tzw. ras niebezpiecznych" (lub coś w tym rodzaju). [/COLOR][/B][/quote] Behemot, tu nastąpiło "odwrócenie" akcji. Przedstawiając metody rozdzielania psów rozładowaliśmy ciekawość odbiorców a teraz poszukujemy powodów, jakie do sytuacji takowych doprowadzają. My dopiero "wgryzamy" się w temat.:p
-
[quote name='Zbyszek']Może kogoś zainteresuje: [URL]http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=151[/URL][/quote] Zainteresował, przeczytałam. Ciekawe, że autor odnosi się do tworzenia wizerunku psa w mediach poprzez niezbyt głębokie i skrótowe teksty medialne, a sam ogranicza swą pracę do kilkunastu akapitów. Jest nieobiektywny, bo sam ma bullowate. Znajdź mi jakiś podobny artykuł napisany np. przez posiadacza pkińczyka na taki sam temat. Jest demagogiem, opisując jak musi swe szczenię przed agresją ludzi bronić albo kiedy porównuje możliwość wprowadzenia zgody na posiadanie psa do zezwolenia na jazdę szybkim samochodem. No i poprawia sobie i jego podobnym osobom samopoczucie. Osoby głaszczące jego bulteriery to z reguły osoby inteligentne, oczytane, posiadające dobre maniery, posługujące się poprawną polszczyzną (wypisz wymaluj: ja:p ) Z tym oczytaniem to niech Pan Psycholog uważa, bo się w kozi róg zapędzi. Bo co zrobi, kiedy mu taki oczytany człowiek powie, że nie lubi dalmatyńczyków, bo czytał w "Niskich Łąkach" Piotra Siemiona opis aktu zoofilskiego bohaterki książki właśnie z dalmatyńczykiem?
-
[quote name='Alicjarydzewska'][I]widzisz Deyla ...my po prostu piszemy nie na temat:shake:[/I][/quote] No, jasne, pewnie. Wy się zorganizujcie i napiszcie skargę do Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, że w Polsce jesteście jako wielbiciele bulowatych prześladowaną grupą społeczną. Albo do Amnesty International.
-
[quote]Dodam, że miłośnik psów rozmnaża tylko psy o pewnej, właściwej psychice [/quote] A ja jeszcze dodam, że miłośnik psów wie, co to znaczy WŁAŚCIWA psychika psa i że sam ma psychikę pewną i właściwą.
-
[QUOTE]Miłośnicy psów , bucikiem odzielają zwierzeta jak się już sprzegą :-D [/QUOTE] Miłośnicy psów nie dopuszczają do tego, aby się zwierzęta sprzęgły. Miłośnik psów nie puszcza swego agresywnego psa, aby pogryzł innego, bo wtedy nie jest miłośnikiem psów, tylko miłośnikiem swojego psa. Miłośnik psów zanim sobie psa kupi, zastanowi się, czy nie istnieje duże prawdopodobieństwo, że jego nowy nabytek będzie stwarzał zagrożenie dla innych psów. Miłośnik psów bierze sobie psa dla przyjemności jaką dają spacery, ich wzajemna współpraca, spotkania z innymi psiarzami w sympatycznej i pogodnej atmosferze, a nie po to, aby się go ludzie bali i odczuwali strach, łapali swoje psy i uciekali przed nim w krzaki. Bo to już nie jest miłość do psów, tylko miłość do zastraszania otoczenia. Miłośnik psów idzie na spcer ze swoim czworonogiem, zabiera piłeczkę czy inną zabawkę, a nie otwieracz do szczęk. Miłośnik psów zastanawia się, czy pies wybawił się wystarczjąco na spacerze z innymi psami i będzie spał grzecznie w chałupie, a nie czy przejawia agresję czy też gameness. Miłośnik psów nie ma pretensji do innych ludzi za to, że ktoś ich psa nie lubi, bo nie ma ustawowego obowiązku kochania wszystkich psów. Jeśli ma pretensje to jest to miłość ślepa. Miłośnik psów, kiedy jego pies jest agresywny, na zarzuty nie odpowiada, że inne psy też są agresywne. Pilnuje i odpowiednio zabezpiecza swego psa, a nie roztrząsa zachowania innych psów. Szczególnie tyczy to sytuacji, kiedy właściel dużego agresywnego psa zasłania się gadką, że jamnik sąsiada też jest agresywny. Albo przytacza statystyki pogryzień, w których rzeczony jamnik znajduje się wyżej niż ast na przykład. Albo kiedy taki właściel opowiada, że kiedy jakiś mały jazgotek napada mu na psa, to on ściąga kaganiec, żeby jego duży silny pies mógł się bronić (sic!). Miłośnik psów robi wszystko, aby w społeczeństwie postrzeganie psa jako gatunku było jak najbardziej pozytywne. Swoim zachowaniem i zachowaniem swojego psa przysparza nowych miłośników psów, a nie ich wrogów.
-
Ja nie wypowiem się fachowo, czy walka sprawia psom przyjemność czy nie. Ale kilka lat temu w nocy puścili w TV reportaż - nagranie amatorską kamerą - o walkach psów organizowanych w Rosji. Pokazali walczące asty czy pity, nie wiem dokładnie. Mówili, że zdjęcia będą drastyczne. No, dla mnie rzeczywiście były, bo te psy, do tego specyficzna atmosfera, no i sama forma rozrywki... Zdziwiło mnie jednak, że te psy po walce (poza jednym, który się nie ruszał), były zadowolone, machały ogonami, tuliły uszy i w ogóle wyglądały jakby w jakimś raju przebywały. Przepraszam, tak to odebrałam. Wiem, że to straszne, ale naprawdę tak to wyglądało.
-
Berek, bo Kark kupuje psa dla szpanu, a Kowalski ze strachu. Koło mnie jeden Kark jest i jest OK. Jak jego ast raz skoczył do owczarka, powiem szczerze, że lekko sprowokowany, to dostał takie kopy w doopę, że aż mi się tego asta żal zrobiło. Jak Kark puszcza swego pupila, to pilnuje go jak nadopiekuńcza matka swego pierworodnego. Awantur z nim nie ma, nawet "dzień dobry" mówi, choć głos ma taki, że mnie w ziemię wbija. A Ci statystyczni Kowalscy to porażaka. Kupili asty, bo im do chałup się złodzieje włamali. Albo złomiarz im starą wannę z ogródka wyniósł. Łażą z tymi psami sfrustrowani nieco i patrzą tęsknym wzrokiem na ganiające po łące psy i gadających właścicieli. Kiedy się koło nich przechodzi, psy luzem idą i nawet nie spojrzą w kierunku zasmyczonego asta, bo są nauczone, że do psów na smyczy się nie podchodzi bez zezwolenia. Oczywiście, każdy z astowłaścicieli uważa, że wszystkie psy powinny chodzić na smyczach i w kagańcach. Bo to taka polska mentalność - mój pies chodzi na smyczy (choć musi, bo gryzie), to inne też powinny (choć baranki posłuszne z nich są). Ale jak się męczę (zasłużenie), to inni też powinni (dla zasady).
-
No, właśnie, Marmasza, nie o to chodzi, że latające luzem za suką w rui dwa psy pokażą sobie zęby w zadumie nad szczoszkami cieknącej suni (sorki, za przykład), zjeżą się i obejdą w kółko kilka razy. Jak mówisz, jeden szurnie do drugiego i raz dwa ustawią się w kolejce po tej "potyczce" do wąchania łupu. Ustalą hierarchię i po zawodach. Problem jest w "odruchu gryzienia". Gryzienia bez powodu. Bez podawania sygnałów i bez reakcji na zachowanie czy gesty poddańcze drugiego psa. Atak na mojego psa ze strony asta był natychmiastowy. To był moment. Nie było czasu na reakcję ze strony mojego psa, ze strony mojej i ze strony właściciela asta. Nie wiem, czemu atak nastąpił i co go spowodowało. I to jest przerażające. I wywody Zbyszka, choć teoretycznie ciekawe, w życiu codziennym zastosowania nie znajdują. To klasyczny przykład jak teoria nie pokrywa się z praktyką. Bo teoria dobra to taka, którą można przełożyć na praktykę.
-
[QUOTE]jest wielu ludzi którymi nie kieruje miłosc i dobro psa kiedy go nabywają lub opacznie rozumieją te słowa (tak ja Ty np moja wypowiedź) jest tez sporo ludzi nie waham sie urzyć tego słowa głupich, ktorzy kupują sobie rasy potrzebujące stanowczej ręki i wychowania w zwiazku z tym a i ze niemal każdy Polak uważa sie za super kynologa będzie nadal wiele agresji spowodowanej ludzik postepowaniem w psiej społeczności ... za która psy beda płaciły bardzo wysoką cenę... niebezpieczne - bo bardzo często niewychowane i ze spaczonymi genami - tak głupota ludza to sprawiła ... bo nawet jeśli mądremu człowiekowi sie przydarzy taki "zły" pies potrafi lub chce sie nauczyć nad nim panowac i oto chodziło w tym temacie .... [/QUOTE] Moja riposta była prowokacyjna, bo dobrze zrozumiałam Twe intencje, więc spoko, spoko;) Jednak zważywszy na to, co napisałaś, odpowiedź na pytanie czemu ludzie boją się bullowatych czy innych ras uznanych powszechnie za bardziej agresywne niż inne i dlaczego ich nie lubią, nasuwa się sama. Niestety psy nazwijmy je "problemowymi" dostają się w nieodpowiedzialne ręce. Trafiają w ręce głupków. Ale ktoś im te psy sprzedaje przecież. Zbyszek napisał: [QUOTE]Zrozumcie w końcu, że gameness nie jest tożsama z agresją ani żadną gotowością do walki z innymi psami. Ta cecha sprawia jedynie, że pit będzie, mimo ciężaru ponad jego siły, ciągnął wózek na torze weight pulling, będzie walczył mimo ran, czy biegł na zawodach agility, gdy inne psy już padną ze zmęczenia. Tylko tyle, a może aż tyle. Ale nie jest to żadna agresja, czy predyspozycje do zachowań agresywnych. [/QUOTE] A Ty, Zbyszku, zrozum wcześniej, że absolutnie mam w głębokim poważaniu, czy gameness jest tożsame z agresją czy też nie. Czy kiedy ast napada mi na psinę, to mam się zastanawiać, czy to agresja taka sama jak u innych psów, czy akurat gameness u psa się przejawia? Mam może stanąć z właścicielem takiego psa, zapalić papieroska i patrząc jak agresor psa mi szarpie dyskutować czy to agresja czy co innego? Zrozum TY wreszcie, że normalny człowiek wychodzący z normalnym psem do parku chce normalnie ten spacer odbębnić i normalnie do domu wrócić. Twoje wcześniejsze uwagi na temat stosowania urządzenia do rozwierania szczęk są po prostu powalające. Piszesz, że stosowanie prawidłowe tego urządzenia powoduje BEZBOLESNE otwarcie pyska. Ty się martwisz, czy pies z zaciśniętymi szczękami będzie miał BEZBOLEŚNIE otwieraną gębę, bo to lepsze niż łapanie za jądra itp., a nie martwisz się, że pies na którym ta szczęka sie zacisnęła odczuwa ból? A jak nie ma urządzenia pod ręką, to pewnie mam czekać aż piesek z gameness padnie z wycieńczenia.
-
[quote][COLOR=red]Pozatym[/COLOR] oporacuj nad geografią :smile: Tokio jestr w [COLOR=red]Japoni[/COLOR] ,a to w Chinach je się psy z tego co kojarzę![/quote] Tak zna geografię jak Ty ortografię. O literówkach nie wspomnę.
-
[quote name='jaz53']Pan Janusz Opara jest sędzią, jednym z nielicznych, posiadającym uprawnienia na wszystkie rasy. Jest bardzo dokładny i "ma oko". lubi i dobrze ocenia psy, które się ładnie pokazują, ale wychwyci tez wszystkie najdrobniejsze wady. jak oceni twój debiut dobrze to znaczy, że piesek jest naprawdę wartościowy. Jest bardzo miły w ringu więc nie nalezy się bać.[/quote] A jak oceni źle, to się nie przejmuj, tylko pojedź do sędziego, który się w Twojej rasie specjalizuje. Jak ktoś ma uprawnienia na wszystkie rasy, to istnieje możliwość, że mu się kilkaset wzorców może poplątać.
-
[quote name='Alicjarydzewska'][B][I]:shake:....hmmm jakoś słowa Patki odebrałam zupełnie inaczej.....[/I][/B][/quote] To dobrze, to oznacza, że mamy prawdziwy pluralizm. A swoją drogą jak tę wypowiedź Patki zinterpretujesz?
-
[QUOTE]bo w świat z samymi lagodnym psami przy obecnej agresji i głupocie ludzi nie wierzę ...[/QUOTE] Sugerujesz, że łagodne psy mają ludzie spokojni i mądrzy, a niebezpieczne agresywni i głupi? Tak to zabrzmiało...
-
Wiesz, Grallinka, ja mam taki sam przypadek. Idę z kilkoma psami a jeśli już jakiś atak następuje, to zawsze na tę samą psinę. Nawet jak jest większa "zaprzyjaźniona" grupa i jakieś nieproszone bydlę się pojawi, to popatrzy po kolei na całe nasze stadko i wybierze właśnie tę a nie inną ofiarę.
-
[quote]Jakoś sobie nie wyobrażam,że w czasie okropnego kotłowania w nocy próbuję w taki sposób rozdzielić...ciężko jest jakkolwiek złapać psa a co dopiero przy szczękach manipulować...o jądrach już nie wspomnę..w dzień to można próbować,ale w nocy? [/quote] Miejmy nadzieję, że wszyscy będziemy mieć jak najmniej takich dylematów.:p