Jump to content
Dogomania

Greven

Members
  • Posts

    7282
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Greven

  1. Od wczoraj bez przerwy wydala robaki, ma rozwolnienie. Na szczęście wzdęty brzuszek już trochę się zmniejszył. Lubi ciepło, widać że z matką i rodzeństwem miały solidną budę, albo nawet mieszkały w pomieszczeniu. Tuli się, pcha na kolana... słodziutka :loveu:
  2. Do szczecińskich psów uśmiechnęło się ostatnimi czasy szczęście :multi:
  3. Może z dalszym podnoszeniem warto poczekać na informacje od założycielki tematu?
  4. [quote name='Zorlis']No oczywiście, że jak koń jest spięty, źle trenowany itd, cała jego sylwetka się "skraca" i rzeczywiście obciążenie grzbietu jest większe...[/quote] Tylko, że pod wpływem treningu [B]sylwetka konia powinna się skrócić[/B] (zebranie: podstawienie zadu + zganaszowanie), a grzbiet rozluźnić i uwypuklić...
  5. [quote name='justys95']No a to z galopem słyszałam od takiej pani...że kłus bardziej obciąża konia i (patrząc od tyłu) u konia wygląda jakby jego tylne nogi "tańcowały" [/quote] Mam nadzieję, że ta pani nie jest jakimś "lokalnym autorytetem" :roll: bo to co Ci powiedziała, to totalna bzdura. Być może obserwowany koń miał wadę postawy i w kłusie np. bilardował, ale to i tak niczego nie tłumaczy. Podawane informacje warto weryfikować, bo później okazuje się, że nieświadomie rozpowszechnia się głupoty.
  6. [quote name='justys95'](U koni) tak jest, że kłusem zbyt długo raczej biegać nie mogą, bo to obciąża ich kręgosłup...pokonując te same odległości galopem zmęczy się mniej![/quote] To ja tak przewrotnie zapytam - jaki jest podstawowy chód koni na rajdach długodystansowych? Kłus oczywiście i to nie dlatego, że jeźdźcy chcą zniszczyć swoim wierzchowcom kręgosłupy. Kłus jest dla konia wygodny i ekonomiczny na długim dystansie. Tak, jak dla człowieka biegnącego maraton, nie sprint. Kto widział pędzących maratończyków? Kłus pozwala pokonywać odległości w dobrym tempie, nie tracąc nadmiaru energii. Jest ekonomiczny. Dotyczy to także psów. Galop to raczej u koni wolno żyjących - krótki zryw - ale na pewno nie chód do codziennego poruszania się. Galop to spłoszenie, zabawa, rozładowanie energii. Poza tym konie poruszają się głównie stępem i zakłusowaniami. [quote name='justys95'](U koni) tak jest, że kłusem zbyt długo raczej biegać nie mogą, bo to obciąża ich kręgosłup...pokonując te same odległości galopem zmęczy się mniej![/quote] Możesz mi podać jakiś tekst źródłowy, badania?
  7. Klacz nie wygląda źle, jak na swój wiek. Odleżyny są częściowo wygojone. Kopyta zdecydowanie do zrobienia, być może również zęby. Klacz wymaga odrobaczenia, szczepień i odpowiedniego karmienia (łatwo przyswajalne papki, pasza rozdrobniona, gnieciona, moczona), ale[FONT=Comic Sans MS][SIZE=4] eutanazja??? nie![/SIZE][/FONT] Wg mnie doskonałym rozwiązaniem jest zaproponowana przez dziewczyny stajnia w sąsiedztwie klaczy. Jeśli nadal jest miejsce, to 250 zł jest bardzo dobrą ceną. Do tego oczywiście trzeba doliczyć kowala, weterynarza itd. Na miejscu są osoby chętne, by doglądać staruszki. W tej chwili wszystko w Waszych rękach. [FONT=Comic Sans MS][SIZE=4]Zasponsorujecie kobyłce spokojną starość?[/SIZE][/FONT] Może to będzie kilka miesięcy, może rok... Najbliższa fundacja skazała staruszkę na śmierć, nawet jej nie oglądając. Damy klaczy szansę?
  8. Mrok jest bardzo za człowiekiem, chodzi za mną krok w krok, jak siadam, to mości się na bucie... Bardzo potrzebuje ciepła i kontaktu z człowiekiem. Przy tym jest wesoła, ostrożna (gdy coś ją zaniepokoi, to staje w miejscu, przekrzywia główkę, czasem nawet szczeknie) i beproblemowa w kontaktach z innymi zwierzętami (psy, koty).
  9. Dziewczyny (i chłopaki?) nie jest dobrze... Najbliżej kobyłki Pegasus, ale dzieje się coś dziwnego - obiecują zadzwonić do właścicielki, nie dzwonią... obiecują wysłać wolontariuszy, nie wysyłają... obiecują skontakotwać się, nie odbierają telefonu. W końcu współpracujące z Pro Equo dziewczyny zadzwoniły z "obcego" numeru i dowiedziały się, że klacz... równie dobrze można przewieźć do nich, jak i do Morynia, a jak nie, to eutanazja. Tylko, że do Pegasusa jest niespełna 100 km, a do Morynia (czyli do mnie) ponad pół tysiąca. Dzisiaj osoba z okolic na prośbę Pro Equo pojechała obejrzeć klacz, zrobić zdjęcia... Ludzie! Trzydziestolatka, która ma problemy z podnoszeniem się, nie może ot tak sobie jechać przez pół Polski, to ją zabije!
  10. [quote name='tina_p']nie miałam na myśli kogo na to stać, ale kto ma taką małą wiedzę by kupić psa w takim miejscu[/quote] W tej sytuacji w sumie co za różnica - w sklepie zoologicznym, na giełdzie, pod wystawą, z kartonu na ulicy, na bazarze. Wyprodukować, spieniężyć i cześć!
  11. Ona jest zawalona psami, bieże teraz psy ze Starego Czarnowa. Zresztą Niemcy nie preferują dużych psów :shake:
  12. Jakie dobciowe cudo dzisiaj widziałam na kwarantannie! Wierzę że po prostu komuś zaginął, bo jest zadbany: lśniąca sierść, potężna sylwetka, żyleta, uszy kopiowane. Leży i patrzy, spokojny, zdystansowany. A tu wątek MROKA, małej czarnej suczki w typie belga: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=80101[/URL]
  13. [COLOR=red][B][U]07 lutego 2008[/U][/B][/COLOR] [B][COLOR=#ff0000]Brakuje pieniędzy na żywienie psów! Brakuje na wszystko! HELP![/COLOR][/B] [B][COLOR=#ff0000]zdjęcia Mroka str. 3 i 4[/COLOR][/B] [B][COLOR=#ff0000]dane do przelewu bankowego str. 5[/COLOR][/B] [B][COLOR=#ff0000]allegro Mroka:[/COLOR][/B] [COLOR=#ff0000][B]justine [/B][URL]http://www.allegro.pl/show_item.php?item=309348467[/URL][/COLOR] [COLOR=#ff0000][B]Reno2001[/B] [URL="http://www.allegro.pl/show_item.php?item=309589195"][COLOR=#2040ab][B]http://www.allegro.pl/show_item.php?item=309589195[/B][/COLOR][/URL][/COLOR] Pojechałam do schroniska sprawdzić tatuaż u pogryzionego charta... No i zaczęło się. Pani przyniosła w kartonie kotka, któego ktoś jej podrzucił. Maleństwo trochę strasze, niż Schronisko goslaczka, szare. Nie dała się przekonać, żeby zostawić sobie kocinę chociaż na odchowanie, bo w schronisku takie małe nie ma praktycznie szans przeżycia. Chwilę później dwaj panowie ze Straży Brzegowej (albo jakoś tak) taszczą wielki karton... a w kartonie pięć szczeniaków. Nie wiem, czemu uważali, że jestem pracownikiem schroniska, chcieli zostawić mi szczeniaki i pytali czy muszą coś płacić, ale wyprowadziłam ich z błędu i odesłałam do biura. To byli dobrzy ludzie, załatwili sterylizację dla matki maluchów i szukali im domów (dwa udało się oddać - psa i suczkę), ale "szef" zobaczył, że na terenie są szczeniaki i kazał je natychmiast "zlikwidować". Więc panowie przywieźli do schroniska. Jeden z nich opowiedział mi o swoim psie, z którym nie miał co zrobić na czas wyjazdu za granicę (a ja jakoś tak odruchowo wyjęłam z kartonu szczeniaka i posadziłam sobie na kolanie) i zostawił u księdza na plebani, u którego robił eklektrykę. Powiedział: nie chcę połowy pieniędzy, ale niech ksiądz dobrze zaopiekuje się moim psem. Wyszła pani z biura, powiedziała panom, że są już wolni. Poszli. Przyszedł pracownik, bieże karton ze szczeniakami i pyta: ten jest pani? Ja na to zdecydowanie: nie! No to do kartonu. Nie! I tak oto zostałam z czarną, puszystą suczką na rękach. Nazwałam ją Mrok (na pamiętkę innego Mroka, który niedawno odszedł). Mrok ma 7 tygodni. Została odrobaczona i odpchlona w gabinecie dr Gugały przy ul. Szopena, za kilka dni szczepienie. Zwinęła się właśnie w kłębuszek koło mojej nogi i śpi. Jest odważna, kontaktowa, widać że dobrze ją traktowano. Ani śladu lękliwości w stosunku do człowieka. Koty to dla niej nowość, do psów bardzo lgnie. Aha! bym zapomniała. Kotek. Zanim zdążyłam wydostać się ze schroniska, przyjechało dwóch młodych mężczyzn "po kotka". Chwilę wcześniej przyniesiony szary maluszek jeszcze czekał w kartonie. Dostali kota... i karton gratis ;) imię - Mrok płeć - suka wiek - 7 tygodni maść - czarna sierść - półdługa rasa - mix (będzie średniej wielkości, typ belga) szczepienie - nie odrobaczanie - tak odpchlenie - tak status - do pilnej adopcji! Pozostała czwórka rodzeństwa niestety została w schronisku.
  14. Do domu odradzam ;) (chyba, że dla cierpliwego, doświadczonego opiekuna, świadomego że początkowo Kremowy może znaczyć moczem meble, albo niedopilnowany wyjść z oknem), ale do ogrodu, albo obejścia - wymarzony pies!
  15. Gdy jeszcze miałam nadzieję na zakup psa z rodowodem, to bardzo interesowały mnie właśnie wilczaki. Jestem ciekawa, jak w rzeczywistości jest z ich psychiką.
  16. [quote name='Dzidtka']ja tym razem poszukuje imion [B]2 członowych, angielskich na W[/B][/quote] Wild Wind West Wind White Wind Whisper of the Wind Wild Water White Water Walking Water Whisper of the Water Wild Warrior White Warrior Warrior of the Wind Wild Walker White Walker Walker of the Wind przepraszam za ewentualne błędy pisowni i składni, ale angielski jest językiem, w którym robię chyba najwięcej błędów ;)
  17. Cisza, bo to duży kilkuletni pies, a ludzie by chcieli małe i najlepiej szczeniaczki... :shake: Strasznie mi szkoda suki, pięć lat w domu, cierpliwie znosząc małe dzieci, a tu taki finał.
  18. [quote name='tina_p']co do ceny to w silesi pieski 'rasowe' można kupić w granicach 1000-2000zł a skoro wciąż sprowadzają nowe to chyba ktoś kupuje,ale kto?[/quote] Jeśli ludzi stać na egzotyczne gady i płazy w takich cenach, to czemu nie na psa... niestety :shake:
  19. Ja nie mam możliwości, nie jestem wolontariuszem schroniska.
  20. Przeprszam, miało być: Ożary :oops: Ale sprawa już nieaktualna, pan z kolegą obdzwaniają na gwałt wszystkie ogłoszenia amstaffów i trochę za bardzo plączą się w zeznaniach, by był sens tracić czas na sprawdzanie domu. Jeden nr kończy się 144, drugi 724. Chociaż może z drugiej strony warto się temu przyjrzeć bliżej... takie nagłe zapotrzebowanie na asty, że pies agresywny - nie szkodzi... hmm...
  21. Pieniądze na konto fundacji AST, tyle że to nie leczenie, a opercja plastyczna (hi hi, jak w Ameryce :evil_lol: ) i kastracja. Nie wiem, jak tam stan konta doddy, ale myślę, że bez rewelacji, a już poszła pierwsza faktura za hotel. Dzwonił pan z warmińsko - mazurskiego. Konkretnie z miejscowości Ożarów. Po rozmowie telefonicznej psa bym mu nie dała... ale myślę, że warto sprawdzić ten dom na miejscu, bo czasem przez telefon trudno się dogadać, a na miejscu okazuje się, że warunki dla psa będą ok. Kto z warmińsko - mazurskiego podjedzie sprawdzić dom?
  22. [quote name='doddy']Anitko, facet powiedział że trafiła do adopcji i nie była zarezerwowana... Jak nie była, jak była... Ale już mi sie nic nie chce...[/quote] Była na mnie - to już trzeci pies, który "zniknął" mimo rezerwacji. Nie mam możliwości udowodnienia, że rezerwowałam, przecież nie wydają kwitów. Jestem wkur... tą sytuacją. Dzisiaj koleżanka zadzwoniła (schronisko rejestruje rozmowy i w razie czego operator komórkowy też rejestruje, a koleżanka jest świadkiem) i zarezerwowała kompaktową astkę z połową ogonka - aż się zdziwiłam, że suńka jeszcze jest... Ale była i mam na nią rezerwację. A błękitna... mam nadzieję, że adopcja, nie eutanazja :shake:
  23. I znów wracamy do braku wyobraźni, co ja roboczo nazywam głupotą :razz: Gdy napotykam kulturalnych, taktownych i rozsądnych właścicieli psów - niezależnie od tego, jakiej są rasy, wielkości i jaki jest ich stopień zachowań agresywnych - grzecznie mijamy się w dystansie, mówiąc sobie "dzieńdobry", lub jeśli wiemy, że psy się znają i tolerują, pozwalamy na zabawę. Natomiast, gdy moja droga przecina się z drogą człowieka bez wyobraźni, to nic nie daje, że ja mam psy na smyczy. Ba, mogą być nawet w kagańcu, a i tak nic to nie da, bo york albo sznaucer miniatura w konfrontacji z łapą pitbulla, czy rottweilera, jest po prostu bez szans... nawet, jeśli ta łapa pacnęła tylko w celach kontrolno - zapoznawczych. Wielu ludzi ma psy po prostu niewychowane. Ich psy nie potrafią się normalnie bawić, taranują, przewracają (często również ludzi), obszczekują, próbują kopulować. Mój pitbull i bullterier to nie są darmowi sparing-partnerzy, a chartodalmatynka mojej Mamy to nie zabawka dla wielkich pseudo ONków, które dymają wszystko, co się rusza... Często chodzę z psami, które mam na przetrzymaniu, tymczasie, w hotelu. Spacer z rottweilerem zamienia się w koszmar. Pies na solidnej obroży, w kagańcu, a dookoła sfora ujadających kundelków i zadowoleni właściciele... Bo ich Misio, albo Azorek taki dzielny :mad: Ja po takim spacerze to jak po siłowni. No i czuję się jak zacięta płyta "proszę wziąć psa, proszę zabrać psa, proszę zawołać psa".... ILEŻ MOŻNA?! Ostatnio testuję inną metodę, mianowicie mówię do psa przyciszonym głosem "nie wolno, nie rusz jak ostatnim razem" i hm... na razie wiem jedno - to działa lepiej niż prośby o zapanowanie nad pieskiem. Nagle znajduje się smycz i chęci, by na nią psa upiąć.
  24. Nie mam czasu zapoznać się ze wszystkimi stronami wątku, dlatego chciałam się upewić, że widziałyście tatuaż (i stwierdziłyście jego nieczytelność), a nie Wam o nim powiedziano w schronisku. Bo to niestety dwie różne rzeczy... Jest w uchu, czy w pachwinie? Pytam, bo podobno te z ucha łatwiej odczytywać. Wiem, że na dogo są specjaliści w odczytywaniu nawet z porozu nieczytelnych tatuaży - może warto podesłać zdjęcie? Gdyby udało się odczytać chociaż część liter, albo cyfr, może pozwoliłoby to na ustalenie hodowcy. Kontakt z hodowcą to ważna rzecz, bo niektórzy biorą odpowiedzialność za swoje psy, a nawet jeśli człowiek nie byłby chętny do pomocy, to chociaż powiedziałby, ile Luka ma faktycznie lat. Wiem wiem, znów wtrącam się w nie swój topic, wymądrzam i w ogóle...
  25. Agresją na chamstwo...? nie, bez sensu :shake:
×
×
  • Create New...