-
Posts
2138 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by shirrrapeira
-
U mnie minęły ponad dwa tygodnie, a ja dalej nie mogę się z tym pogodzić, że jego już nie ma. Że mnie nie przywita, że nie będzie szczekał, że nie będzie całowanka w nosek, wspólnych spacerów i wypatrywania jedzonka, on pierwszy słyszał nadjeżdżający samochód, pierwszy szczekał. Nie pogardził kośćmi znalezionymi na ulicy, które trudno było mu zabrać... Nigdy nie będzie leżał na ganku, tak jak lubił. Kochany psiak... Rozumiem co czujesz. Tego nie zrozumie nikt, kto nie stracił swojego czworonożnego przyjaciela, który za zwierzętami nie przepada... Trzymaj się.
-
Mój ukochany Axelek. Czy ma tam za Tęczowym Mostem zabawki, czy ma jedzonko i spacerki i czy jest tak samo namolny jak u nas? Czy ma rękę by Go stale głaskała? Tęsknię.
-
Dzisiaj już wracam do domu. Dom będzie na mnie czekał, ale czy będzie taki sam? Nie, nie będzie. Będzie jakiś inny, smutny. Nie będzie w nim mojego Axelka. Mojego goldusia kochanego, który zawsze się cieszył na mój widok, który merdał wiecznie ogonem, który nawet w ostatnich chwilach swojego życia, patrzył w nas swoimi pięknymi oczami, wiedząc że mu pomożemy. To już dwa tygodnie, jak Jego nie ma a mnie się wydają wiecznością. Nie dopuszczam do siebie myśli, że Jego już nie ma, że jest gdzieś tam bez nas, zagubiony i samotny, bez nas swoich ludzi, zutylizowany i będący teraz kupką popiołu. Nie ma już mojego czarnego noska i pięknych, ciemnobrązowych oczek, tak zawsze w nas pięknie wpatrzonych. Miał bardzo mądry wzrok. bardzo nas kochał, jak i My jego. Czemu już musiał od nas odejść, czy bardziej był potrzebny tam, za TM? Czy Bogu był potrzebny kolejny psi Anioł? Może powróci do nas w innym futerku. Tam za nim tęsknię... Mama dostała czekoladę z orzechami z apteki za to, że oddała Axla lekarstwa, już nie są Mu potrzebne...I teraz uważam, że jako Pańcia się leniłam, za mało zdjęć Mu robiłam, ale ja myślałam, że on będzie jeszcze przez co najmniej kilka lat, a tu los zadecydował inaczej, przegraliśmy te walkę, mimo że lekarstwa dostawał codziennie. Tak mi smutno bez niego. Może kiedyś ból będzie mniejszy, ale czy na pewno? Trzymajcie za mnie kciuki, za mój powrót do domu i za to by smutek był lżejszy, żebym miała chęć do pracy i uśmiech na twarzy. Jak smutne będą teraz Święta, gdy Ciebie już nie będzie? Nie będziesz czempił i czekał na smakołyki. Za wcześnie od nas odszedłeś... Axelku pamiętam. Zapalcie świeczuszkę za niego. Niech za Tęczowym Mostem niczego Mu nie zabraknie, by miał jedzenie, wodę i zabawki i kogoś, przy kim mógł by zasnąć. I by miał rękę do głaskania, przecież tak bardzo lubiłeś pieszczoty i głaskanko. Trzymaj się mój malutki. ['] Dla Axelka.
-
Ostatnia operacja Oskara! Bardzo prosimy o wsparcie finansowe!
shirrrapeira replied to erka's topic in Już w nowym domu
Wchodzę na prośbę Elka_Ka. Może uda mi się coś wyskrobać, ale tylko do listopada.I najpierw muszę swoje inne zobowiązania popłacić, których nie zrobiłam ze względu na stratę przyjaciela. -
Ja też doskonale wiem, co czujesz, bo kilka lat temu nie dożywszy swoich 8 urodzin odszedł nasz Boss, a w zeszły poniedziałek odszedł mój, nasz kochany Axel. Huguś był piękny, jak tylko można sobie wyobrazić. W waszych oczach widać miłość. Trzymajcie się mocno.
-
Malagos jest na szczęście z nami, jeszcze jeden psiak Oskar, nasz kochany śmieszek, ale Axel był i jest dla nas wyjątkowym psem. Mama napisała nawet, że Oskar świecił światłem odbitym od Axla,że teraz jak by to światło zgasło. Oskar przez kilka dni był nawet smutny, a teraz wrócił do normy, wariuje, zapomniał, że miał braciszka. Zresztą Axel po śmierci Bośka zachowywał się okropnie, w ogóle za nim nie tęsknił. Był strasznie nieznośny, a teraz Jego zabrakło. Ja jestem na urlopie teraz w innym mieście i tu nic nie przypomina mi Axelka, ale jak zobaczę goldena to żal ściska mi serce, że Jego już nie ma. Oskar ma 4 lata, 5 miesięcy i 3 dni.
-
Już minął tydzień odkąd tutaj napisałam. Nie mogę się przyzwyczaić,że jego nie ma. To tak bardzo boli. Kawał serca jest zakopany razem z nim. Bardzo za Nim tęsknię. Na szczęście jestem teraz na urlopie i nie jestem w domu, ale co będzie jak wrócę. Wszystko będzie mi przypominało o Axelku. Z czasem ból straci na sile, ale i tak będzie bardzo silny. Axel był wyjątkowym psem...Przepraszam na tym wątku, że nie wywiązałam się ze zobowiązań,ale zrobię to najszybciej jak będę mogła.
-
Wczoraj dokładnie o 15:32 Axel, mój kochany goldenek pojechał w swoją ostatnią podróż. Został uśpiony. Wcześniej dowiedzieliśmy się, że miał nowotwór śledziony z przerzutami na wątrobę i do tego w niedzielę całkowicie sparaliżowało Mu tylne nogi. Na ostatnim spacerze był o 13, potem już nie wstał, starał się, ale jego ukochane tylne nóżki odmówiły Mu posłuszeństwa. Nie mógł się podnieść, płakał żałośnie, tak piszcząco szczekał. W nocy z niedzieli na poniedziałek prawie z mamą nie spałyśmy, bo tym płaczem nie dawał nam spać, serce nam się krajało, że on tak cierpi. Mama była u weterynarza, ale o stwierdził, że nie można Mu już pomóc, że owszem można Mu przedłużyć życie,ale będzie cierpiał, będzie musiał dostawać zastrzyki co kilka godzin, że musimy podjąć decyzję, tę najtrudniejszą. Tata nie chciał jeszcze Axla oddawać w objęcia Morfeusza na zawsze, prosił by Axel zrobił jeszcze jeden wysiłek, ale On już nie mógł. Jego ciało już było zmęczone, więc wspólnie podjęliśmy decyzję, że należy dać Mu godnie odejść. Ja pożegnałam się z nim tutaj, w domu. Do weterynarza pojechali tylko moi rodzice, jakoś przenieśli tego naszego kochanego olbrzyma. W samochodzie już nawet się nie trząsł, wiedział, że to Jego ostatnia droga, że zaraz przekroczy tęczowy most, gdzie nie będzie Go już nic bolało.Popatrzył się mamie ostatni raz w oczy, mama ucałowała Jego pyszczek, dostał zastrzyk usypiający i położył głowę na łapkach i spokojnie zasnął. To był taki typowy golden: wiecznie radosny, wiecznie merdający ogonem. Miał bardzo dobre życie, nie chcieliśmy by cierpiał, mama nawet powiedziała, że nie miał wzroku by Go stamtąd zabrać, ale że to już jest na niego pora. Miał 12 lat i 5 miesięcy bez 4 dni... Miał piękne oczy, jak dwa węgielki, wpatrzone w nas i w jedzenie. Śmieciarz i upierdliwiec, ale najukochańszy. Kiedyś już pisałam w tym dziale o moim Bosiku, a teraz do Bosika i Jogisia dołączył Axel. A teraz pocieszcie mnie, powiedzcie że podjęliśmy dobrą decyzję. Oczywiście ryczę jak to piszę. Jego przód, przednie łapy, mózg miały wielką wolę życia. Nie sikał od niedzieli od 13 do poniedziałku, nawet u weterynarza się nie zsikał. Jeszcze pęcherz miał bardzo silny, nigdy się nie zsikał. Jeszcze jadł z apetytem, ale już tylna część ciała już nie chciała żyć. Takim chcę Go zapamiętać, jako młodego, zdrowego psa... Wszyscy bardzo cierpimy z tego powodu. Ludzie na mnie patrzą jak na idiotkę, że tak można rozpaczać za psem. A jakaś baba powiedziała, że jak był tyle lat to już sobie mógł zdechnąć, bo już był wystarczającą ilość czasu. Dla właściciela, który kochał swojego zwierzaka, to nigdy nie jest wystarczająca ilość czasu. Ja chce żeby on wrócił...Dodajcie mi otuchy, powiedzcie, że nie jestem głupia.
-
Tęczowy Most wirtualnie - Dla niepogodzonych ze śmiercią przyjaciela....
shirrrapeira replied to Manu's topic in Tęczowy Most
Wczoraj odszedł mój najukochańszy golden retriever Axel. Miał 12 lat i 5 miesięcy, niestety zmógł Go rak, ja tam gdzie pracuje nie powiedziałam, że umarł mój pies, bo śmiały by się ze mnie, powiedziałam tylko paru znajomym. A teraz siedzę i ryczę. -
:-(:-( To prawda nie cierpi, my za to tak bardzo...
-
Axla już nie ma z nami. Dziś dokładnie o 15:32 pojechał w ostatnią drogę, aby godnie przekroczyć tęczowy most.W sobotę wieczorem, jak przyjechała Jego najukochańsza Paniusia to coś Mu się stało w tylne nogi. W niedzielę był o 13 na ostatnim spacerze, potem nie mógł już wstać, spać też nie mógł, cały czas żałośnie płakał i mama była dziś u lekarza, a lekarz powiedział, że to nie przejdzie samo, że owszem można Go leczyć, ale on jest już w bardzo złym stanie, że musimy się zastanowić, więc teraz wzięli Go mama z tatą w kocyk i pojechali z nim, ja pożegnałam się z nim tutaj. Jego już nie ma...A mnie pęka serce z żalu. Dziękuję wszystkim, którzy tu byli. Dobrze, że jest jeszcze Oskar...
-
I jeszcze dwa nowe zdjęcia Axelka. [IMG]http://a.imageshack.us/img707/5879/obraz182j.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img580/4939/obraz183m.jpg[/IMG] I jak Wam się podobają nowe zdjęcia Axla? Bo dla mnie jest cały czas piękny. A nosek cały czas ma śliczny, prawda?
-
Zaraz jednak wstawię zdjęcia Axla, które absolutnie zaprzeczają jego stanowi. [IMG]http://a.imageshack.us/img208/3063/obraz163d.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img210/1827/obraz165z.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img180/2483/obraz168j.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img822/740/obraz180a.jpg[/IMG] [IMG]http://a.imageshack.us/img514/198/obraz181e.jpg[/IMG]
-
Mam bardzo zła wiadomość dla wszystkich odwiedzających wątek Axla i Oskara. Axel ma stwierdzony nowotwór śledziony z przerzutem na wątrobę i chore serce. Nowotwór nieoperacyjny, bo nie przeżyłby narkozy.Mój kochany malutki Axio...
-
"Przez moją postępujacą chorobę muszę ją oddać"...
shirrrapeira replied to katarzyna.cane's topic in Już w nowym domu
Niestety nie mogę pomóc, mój pies nie toleruje obcych psów. Trzymam jednak kciuki za Ciebie Kasiu i za Twoją ukochaną sunię. To straszne kiedy trzeba oddać przyjaciela. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, co teraz czujesz, bo przecież przez te 5 lat na pewno zżyłaś się ze swoim psiakiem. Nawet nie chce myśleć, co by było, gdybym musiała oddać któregoś ze swoich psów. Bardzo Ci współczuję i trzymam kciuki za polepszenie stanu zdrowia Twojego. Łzy mi ciekną ciurkiem... Może jestem zbyt wrażliwa...- 300 replies
-
- komendy
- niepełnosprawny
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Chruślin koło Łowicza, brak wieści o Maxiu:( !
shirrrapeira replied to amica's topic in Już w nowym domu
Dziewczynki, przepraszam. Wpłacę pieniądze na Maxa w sierpniu, mam nadzieję, że się znajdzie... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
shirrrapeira replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Tak mi przykro Elu... Dla Buni ['] -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
shirrrapeira replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Czy ja dobrze pamiętam, że mieszkałaś w Krakowie? A teraz się przeniosłaś się do Sandomierza? Biedna psinka. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Trzymam kciuki. -
Niewidomy ONek Jasper[*] odszedł :( w swoim domu :(((
shirrrapeira replied to mysza 1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja mogę po 10 lipca do listopada włącznie, chyba że coś się zmieni. -
Chruślin koło Łowicza, brak wieści o Maxiu:( !
shirrrapeira replied to amica's topic in Już w nowym domu
Mam nadzieję, że będzie dobrze, że da się złapać to bardzo uparte stworzonko... -
Niewidomy ONek Jasper[*] odszedł :( w swoim domu :(((
shirrrapeira replied to mysza 1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Po 10 lipca mogę wyskrobać 10 zł deklaracji stałych dla psiaka. -
"Justysia i Grześ" + 16 łap JUż w Szwecji!!! SZARIK ODSZEDŁ "
shirrrapeira replied to Seaside's topic in Już w nowym domu
No niby pomogłaś, ale wiesz co, ja jestem typowy nocny marek, mogę chodzić spać nawet późno, ale wcześnie rannego wstawania jakoś nie lubię,bo o tej godzinie wolę się przewracać na drugi boczek. A Ronnie jest piękny.