-
Posts
225 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Moniasek
-
Galeria Seterów (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
Moniasek replied to gwiezdny-wyslannik's topic in Galeria
A to moja staruszka :) Najlepsi kumple to dzieci :) [IMG]http://monia.dagmonia.com/wakacje%20197_1.jpg[/IMG] -
[quote name='Jureja']Dokładnie!Też mam spaniela bez rodowodu z takiej domowej "hodowli"i jest w 100%zdrowym psem o prawidłowej psychice spaniela. Ae jeśli chodzi o eksterier to hmmm...pozostawia wiele do życzenia.co nie zmienia faktu,że pies jest wspaniały;) .[/QUOTE] Oczywiscie Kajtuszek jest najwspanialszy na swiecie :) I kazdego nastepnego psa bede do niej porownywala... Charakter ma taki jaki powinien miec seter, pieknie wystawia ptaszydła (niestety głownie gołębie na plaży) tylko za pływaniem w wodzie nie przepada. Co do eksterieru to wiele pozostawia do życzenia i ma chyba "niewzorcową" plamke białą na brzuszku *nie mówie o gwiazdce na piersi. Dla mnie jest najpiękniejsza. Tylko ostatnio troszke posiwiała... Kupiona była od myśliwego, ktory zapragnął żeby jego suczka zostawiła potomstwo. Nie pochwalam ale rozumiem. Suszka była wychowywana w miłej domowej atmosferze z dziećmi i tam też pierwsze chwile spędziły szczeniaczki. Wiec to żaden pseudohodowca tylko przeciętny właściciel ;)
-
[quote name='szaszthi']ale.... znikam juz z tego tematu, bo widze, ze zagozali obroncy halti tak jak przeciwnicy nie zmienia swojego zdania, a dyskusja to juz przepychanki nic nie wnoszace do tematu. [/quote] Ja też już spadam :) Chyba wolę od pisania postów pracę z moim psem :) A halter dalej będę polecała osobom, którym pies rzucajac sie do pogoni za czymś wyrywa smycz z ręki. U mnie na osiedlu jest młody labek (ok.5 m-cy), widziałam że właściciel ładnie z pieskiem pracuje na spacerach. Ale z córką robi co chce, ciąga ją charcząc na obroży do innych psów. Polece im halter na spacery z córką, zanim postanowią założyć kolczatkę. bo na pewno nie przekonam ich że z 9 letnim dzieckiem duży pies nie powinien wychodzić sam na spacery.
-
[quote name='LALUNA']I uwazasz że kiedy psiakowi sie przekrzywi główka to nie boli go szyjka? To moze spróbuj gwałtwonie skrecic swoja szyjka i zobaczysz czy nic nie odczujesz.[/quote] Gwałtownie to pewnie i boli ale czy nie boli jak gwałtownie zawiśnie na zwykłej obrozy? nie przesadzajmy. Ale wlasnie dlatego żeby nie stała się krzywda ja zaczepiałam drugi koniec do zwykłej obrozy.
-
[QUOTE]Nie udało mi się kupić kagańców,w których psy mogłyby sie swobodnie wentylować.[/QUOTE] Fajne są te tzw. czeskie. Mają bardzo dużo przestrzeni na pysk i idealnie przylegają. [URL="http://www.owczarek.pl/forum/uploads/HPIM1860.jpg"]http://www.owczarek.pl/forum/uploads/HPIM1860.jpg[/URL] [QUOTE] swoją drogą ciekawe co wielbiciele halti zaproponowaliby w celu opanowania słonia? [/quote] Kolczatkę? A może halter? :D
-
[quote name='szaszthi']to ja odpowiem.... poniewaz zostalam tu posadzona o nie probowanie a tylko sluchanie jakis tam goru forumowych to znow dzisiaj sprobowalam halti. mea pociagnela, a jej glowka poszla w bok, gdybym szybko nie wyprostowala reki, aby skret byl mniejszy, cholera wie co by sie stalo. [/quote] A co miałoby sie stac? Myślisz, że pies nie czułby że coś jest dla niego niewygodne i nie zatrzymałby sie w pore tylko dalej by skrecal glowe az by sobie ja wykręcił?
-
[quote name='LALUNA']I uważasz ze w żadnym przypadku, ani nigdy psu się nie przekrzywi głowe prowadząc na halterze?[/quote] Nie rozumiem o co pytasz? Jak to nie przekrzywi? napisalam ze nie przekrzywi. jak prze do przodu to pewnie nie raz przekrzywi. BTW to sa wlasnie pytania osoby ktora zna halter tylko "teoretycznie".
-
[quote name='LALUNA']Moniasek nie jeden koń jest w stanie pociągnąć a własciwie przeciągnąć na zwykłym kantarku osobę która go prowadzi i chociaż ta też trzyma jego głowę to fruwa za koniem bardzo daleko. Ale tez sa i tacy spece którzy potrafią cielaka goła reką zatrzymać rozpędzonego cielaka i przewrócić trzymajac tylko jego głowę, nawet nie w kantarku. Ot co takie prawa fizyki, a siła ta sama tylko technika ciut inna.;)[/quote] TEchnika prwoadzenia na halterze tez sie liczy. Jak pies ciągnie na halterze to zazwyczaj jest w linii prostej razem ze smyczą i napina wszystkie miesnie trzymajac sztywno glowe. Tak robia psy ktore nauczyly sie ciagnac na halterze. Ale poniewaz miesnie szyi nie sa tak mocne to i tak ta sila jest mniejsza. A sprobuj wtedy wyciagnac reke na przod prostopadle do psa, wtedy jego sila i predkosc sie redukuje. Oczywiscie nie da sie isc tak caly czas. Tak wiec jak i wsrod koni tak i wsrod psow sa takie ktore potrafia pociagnac z ogromna sila na halterze.
-
[quote name='puli']No ale skoro to takie komfortowe to dalej nie rozumiem,po co wydawac stówę na halti,skoro można przypiąć smycz do kagańca za 15 zł?Efekt powinien być taki sam.[/quote] I spotkałam się z opiniami że niektórzy tak robia Ale chyba lepiej wydać pieniądze na cos co służy temu do czego to wyprodukowano. Po drugie to jest wygodniejsze od kagańca - nie zakrywa całego pyska. Tylko jeden paseczek okalający pysk. Poza tym nie musisz na to wydawac 100 zł mozesz kupic za 20 lub uszyć samemu. Pies moze w tym swobodnie jesc, pic i ziac (to ostatnie tylko w niektorych kagancach).
-
[quote name='Moniasek']Tak dokładniej to spróbuj iść do przodu jak ktos ci trzyma głowę.[/quote] Acha, przypomniało mi się jak Max nauczył się ciągnąć na halti, kiedy bardzo jemu się spieszyło. Robił tak tylko, kiedy byliśmy w lesie i schodziliśmy na wydmy, tak bardzo już chciał być na plaży. Szedł tyłem ciągnąc :) Oczywiście po pewnym czasie nauczyłam go że nie ze mna te numery ;)
-
[quote name='LALUNA'][center] A moze tak dokładniej? Tak zgodnie z prawami fizyki, łącznie z naciskami w którym miejscu i jak działa.[/quote] Tak dokładniej to spróbuj iść do przodu jak ktos ci trzyma głowę.
-
[quote name='LALUNA'][center] A moze tak dokładniej? Tak zgodnie z prawami fizyki, łącznie z naciskami w którym miejscu i jak działa.[/quote] Nie ważne jest gdzie co naciska. Wszyscy przeciwnicy haltera uczepili się że naciska gdzies na jakiś punkt na nosie. Zwolennicy o tym wogole nie mowia, poza bajką o suce karcacej szczeniaki na stronie karuska. Ważne jest jaka siła na jaką siłę oddziaływuje. Ja to widze tak: Nasza siła na zasadzie przekładni liniowej (halter wraz ze smyczą i głową psa czyli jego "początkiem" jest tą przekładnią jako reduktor siły i prędkości) oddziaływuje na siłę psa . :lol: Fizykiem nie jestem ale wydało mi się to takie logiczne :)
-
[quote name='LALUNA']Ma-ja w takim razie z innej beczki. Według Ciebie jak działa halter? Co sprawia ze spacer z Twoim psem na zwykłej obroży moze byc koszmarem, ale na halterze pies idzie grzecznie. JAk technicznie dziła halter na psa. Moze Ty przedstwisz teraz swoja wersje.[/quote] Działa na zasadach fizyki: tam gdzie jest głowa psa, tam jest jego reszta :D pies nie może iść do przodu, kiedy jego głowa zostaje w miejscu :evil_lol:
-
[quote name='Mrzewinska']Po kolei. Moniasek, moim zdaniem jesli ktos nie ma ochoty szkolic psa - to nie powinien go miec. Bo szkolenie moim zdaniem powinno miec na celu przede wszystkim zabezpieczenie potrzeb psychicznych psa, potem wygode wlasciciela. Moim zdaniem szkolenie jest dla psa - ma byc zrodlem przyjemnosci, rozladowania emocji, dac mozliwosc rozwoju psychicznego i zaspokoic ped do zajecia sie. Wiec czlowiek, ktory nie chce czy nie wie, ze psu szkolenie jest potrzebne - nie powinien go miec. Zofia[/quote] Oczywiście, ale wytłumacz to tym wszystkim milionom czy miliardom ludzi na całym świecie, którzy maja psa po to żeby tylko mieć, nie mówie o psach na łańcuchach przy budzie, bo to inna bajka. Ale są ludzie, którzy nie martwią się o wyszkolenie psa, wierząc że niczym Lessie, 101 dalmatyńczyków, Bethoven czy pies Szarik będą same z siebie takie mądre. [B]Tacy ludzie są, będą i my tego nie zmienimy[/B]. Możemy tylko im coś doradzić, kiedy do nas przyjdą, bo zaczną się problemy. Do tego jak ktoś zgłasza się z problemowym psem do szkoły to oczekuje że jak za dotknięciem magicznej różdżki instruktora problemy znikną. Ale i tak część z tych ludzi męczy się całe życie z psem wieszającym się na smyczy, rzucającym się na wszystkie przechodzące obok psy a nawet ludzi. I im to nie przeszkadza na tyle, żeby znaleźć czas na szkolenie psa.
-
[quote name='Mrzewinska']Nie widzialas tamtych psow, i z miejsca zakladasz, ze chodzily nie przy nodze i bez kontaktu? Jak milo. No coz, urzadz taki konkurs grupie psow szkolonych przez siebie. Nie stawia sie tamy dobroczynnosci. [/quote] Tzn. że te psy miały chodzić tak na pełnym kontakcie i przy nodze? To żaden problem nauczyć tego psa. I o to chyba chodziło Marysi. Luźna smycz nie polega na tym, że pies ma chodzić przy nodze, tylko normalnie sobie spacerować a przy tym nie naprężać smyczy. I to jest właśnie ta sztuka. Gdyby w opisanej sytuacji tak chodziły psy to mogłabym powiedzieć, że mają super nauczoną luźną smycz. A tak to tylko ładnie chodzą przy nodze... [QUOTE] Czy Twoim zdaniem halti jest narzedziem szkoleniowym? Daje w efekcie chodzenie przy nodze na kontakcie? Czemu Twoim zdaniem sluzy halti? Moim zdaniem - tylko wygodzie wlasciciela. [/QUOTE] Z tym się chyba nikt nie będzie sprzeczał. Halti służy jako management w szkoleniu psa lub ku wygodzie właścicieli. Co wcale nie jest złe jeżeli ktos nie ma czasu na szkolenie psa (nie dla każdego szkolenie swoich psów jest pasją i wiele osób wogóle nie ma zamiaru szkolić).
-
[quote name='Jureja']Gordonek:multi: Wspaniałe psy tez sie zastanawiałam nad kupnem;) . A z jakiej hodowli jest Twoja seterka?[/quote] Moja seterka jest "podrabiana" ;) Była moim pierwszym świadomym psem (wcześniej zawsze miałam przybłędy) i nie wiedziałam wtedy o psach tak dużo jak teraz. Kupiłam ją w najgorszym miejscu: na giełdzie w Szczecinie. Pojechałam tam bo wiedziałam że tam będzie, po wcześniejszym kontakcie telefonicznym z włascicielem matki, którego znalazlam w gazecie. Całe szczeście nie ma żadnych wad genetycznych itd. Następny pies na pewno będzie z rodowodem.
-
[quote name='Iwona i Gucia']:loveu::loveu: :loveu: po raz kolejny cholernie zazdroszczę, więcej zdjęć to sobie przynajmniej będę mogła popatrzeć[/quote] Och jak ja zazdroszcze! Jakie cudne sceniacki! Myślę, że u mnie przyszedł najwyższy czas na szczeniaczka, tylko jeszcze muszę poczekać trochę czasu (może rok) bo w planach mam przeprowadzkę i właściwie tylko na nią czekam. I na pewno będzie to gordonek :) Pozdrawiamy :) jesteśmy nowe na tym forum. Moja seterka irl. ma 7 lat. Z niektórymi znamy się z innych forów i list dysk.
-
[quote name='LALUNA']5 lat to długo, zbyt długo jak na cos co można nauczyć krócej by pies nie musiał chodzic na takich wynalazkach. Niektórzy maja inny patent "kłódka" do obroży. To tez nic nie uczy a "tylko" waży. Nie potrzebuję pięciu lat aby psa nauczyc chodzic spokojnie przy nodze.Wystarczy mi trochę chęci i przyjemnosci z pracy z psem. Pracy opartej na motywowaniu a nie karceniu halterem.;)[/quote] A czy ktos napisał, że on wogóle był uczony chodzić na smyczy i zwykłej obroży? Halter miał zakładany po to żeby nie ciągnął. Uczyć go nie chciałam bo to był pies mojego byłego męża. Najpierw nie zajmowałam się nim bo taka była umowa, że każdy uczy swojego psa (kupiliśmy obydwa w tym samym czasie). Później, kiedy zauważyłam że jest z nim masa kłopotów (wiadomo, on niczego go nie uczył), do tego zaczęłam z nim zostawać dużo sama przez wyjazdy męża zaczęłam go uczyć tyle żeby nie mieć z nim kłopotów. Chodzenia na smyczy nie chciało mi się uczyć. Później był rozwód i pies się ode mnie wyprowadził. Poza tym jak jedna osoba zajmuje się psem to można wszystkiego nauczyć, kiedy już tym samym psem zajmują się dwie osoby i ta druga cały czas psuje pracę tej pierwszej (np. pozwala mimo próśb i gróźb ciągnąć na smyczy) to nie można mówić o nauczeniu czegokolwiek. Drugiego psa od początku uczyłam luźnej smyczy i tą luźną smycz mamy (seterka). Więc też nie potrzebuje 5 lat... jeżeli mam ochotę tego uczyć psa. Piszesz o karceniu halterem. Widziałaś chociaż raz na oczy psa w halterze? Karcenie polega na zadawaniu bólu, lub sprawianiu innych nieprzyjemności. Jakoś psom, które znam a wiele z nich w halterze chodzi halter nie sprawia żadnych nieprzyjemności.
-
[quote name='WŁADCZYNI']Ja widziałam, jak znajdę zdjęcie to wkleje:)[/quote] Jak znajde gdzieś zdjęcie jak Max idzie ciągnąc na halti to też wkleje ;)
-
[QUOTE] Ktoś kto nie ma czasu na szkolenie psa ( pod tym określeniem rozumiem nauczenie minimum tego co potrzebne psu i człowiekowi do wzajemnego porozumienia), moze nie powinien mieć psa. [/QUOTE] Racja ale powiedz to ludziom, którzy do ciebie przychodzą po poradę. [QUOTE] A gdzie to pisze ze pies musi mieć przy halti dodatkowo obrożę i smycz przypięta do tej obroży? [/QUOTE] Tutaj chyba muszę zmienić zdanie... Nawet na stronie geantle leader nie ma zdjęć ze smyczą przypiętą z obu stron. Swój pierwszy halter około 6 lat temu, kupowałam w Niemczech w Petstyle (następne miałam szyte) i była do niego załączona instrukcja jak używać i tam pisało, zakodowałam sobie że tak ma być i juz. Poza tym znalazłam gdzieś jakieś artykuły wetów o tych obrożach, ktore to potwierdzały, ze tak jest bezpieczniej. Poza tym w instrukcji były informacje że nie wolno używać smyczy typu flexi i smyczy dłuższych niż 2 metry. To urządzenie jest bezpieczne jeżeli potrafimy je bezpiecznie używac ale nie zgodzę się z faktem że sprawia psu jakiś ból albo "gasi" psa. Tzn. potrafi zgasic ale dlatego, że pies nigdy nie był uczony do noszenia czegoś takiego na pysku i tak samo jak do każdego innego ustrojstwa trzeba go do tego przyzwyczaic. O tym, że trzeba używać bezpiecznie i o innych za i przeciw używaniu obróż uzdowych jest artykuł suzanne clothier, bardzio rozsądny [URL="http://www.flyingdogpress.com/headhalters.html"]http://www.flyingdogpress.com/headhalters.html[/URL] [QUOTE] Natomiast dalszy opis jest bardzo śliczny, jak to nacisk na pyszczek, to jak mamusia która karci szczeniaczka, a to na karku to też jak mamusia która szczeniczka podnosi. Ot takie naturalne porozumienie. Bez bólu i dyskomfortu. [/QUOTE] Tiaa... tez to slyszałam. Dla mnie to pomiędzy bajki można włożyc jak teorie o dominacji i przewracaniu psa na plecy żeby pokazać kto rządzi w domu... Mój pies chodził w halterze przez 5 lat (ON) nie miał żadnych uszkodzeń ciała i na spacerach wprost tryskał energią.
-
[quote name='Mokka']Flexi nie używam, instrukcję przeczytałam, a pies i tak orła wywinął. Zresztą i tak byłam zdecydowana wyszkolić psa, aby nie sprawiał problemów, więc rozstanie z halti nie zabolało mnie zbyt mocno ;) .[/quote] Przeczytać instrukcje to co innego a zrozumieć i stosować się do niej to też inna sprawa ;) Wywinął jak miał drugi koniec przyczepiony do obroży na szyi? Jeżeli tak to na samej obroży na szyi też by wywinął orła. Zresztą miałam taką sytuację kiedy pies upadł na plecy po wystartowaniu za uciekającą sarną. Miał na sobie zwykłą parcianą obrożę.
-
[quote name='Mrzewinska'] Ja wole uczyc chodzenia spokojnie niz uzywac halti, kazdy ma wybor. [/quote] Ja też wolę. Halter polecam tylko tym, którzy nie mają czasu na szkolenie psa. Lepiej niech pies chodzi w halterze niż ciąga właścicieli do kazdego napotkanego psa. Inna sprawa, że ta osoba powinna wziąść się za szkolenie tego psa ale jak nie chce to mniejsza krzywda dla ich obu jak pies nosi obroze uzdowa niz by mialo cos sie komus stac. Kazdego kolejnego swojego psa bede uczyla chodzenia na luznej smyczy ale rozumiem ludzi, ktorzy nie chca tego swojego psa uczyc (rozumiem ich nawet jezeli to wynika z lenistwa bo jestem okropnym leniuchem ;) Halter tez jest dobry dla psow, ktore sa juz nauczone ciagniecia na smyczy. W osobnych sesjach pracujemy na zwyklej obrozy nieciagniecie a kiedy nie mamy czasu na prace (np gdy sie gdzies spieszymy) zakladamy psu halter.
-
[quote name='Mokka']Nieprawda. Ja swojego czasu kantarek nabyłam i próbowałam nawet używać, ale zrezygnowałam, kiedy mój pies omal sobie w nim karku nie skręcił.[/quote] Ponieważ używałaś go nieprawidłowo. Gdyby miał przypięty drugi koniec smyczy do obroży nie byłoby zagrożenia. A juz nie daj boze przypiac do kantarka flexi. O czym zreszta pisze w instrukcji halterow, obrozy geantle leader itd
-
[quote name='Mrzewinska']A ja tylko ponawiam moje poprzednie pytanie - skoro halti jest takie cacy, takie wspaniale - to czemu pieseczek, przed chwila nie do opanowania, teraz idzie pokorniutko?? Bo jest mu wygodnie i przyjemnie? Czy tez po prostu jest mu bardzo, ale to bardzo przykro, jesli sprobuje pociagnac??? Przeciez to ta sama zasada co przy uzyciu tak potepionych kolcy, ze o OE nie wspomne... Wiele staram sie rozumiec, ale gloszenie szkolenia opartego na podkreslaniu prawidlowych zachowan, niesprawianiu psu przykrosci i jednoczesne akceptowanie halti - tego nie rozumiem, trudno. Zofia[/quote] Jak założysz kaganiec, czy szelki psu, który nigdy nie nosił tego na sobie to też nagle "pokornieje". Do haltera jak do każdej nowej rzeczy, którą ma nosić, trzeba psa przyzwyczaic. A im bardziej wrażliwy, tym więcej rzeczy na nim sprawia mu problem. Pies, który nigdy nie miał na sobie obroży, może jej założenie bardzo źle znosić. Jak nagle poczuje że coś jego zatrzymuje w miejscu za szyję może wpaść w popłoch albo osowieć. Mój ON ciągnął na smyczy jak wariat (nie był szkolony od szczeniaka, był to pies mojego męża, on miał się zająć jego szkoleniem, ale sprawe sobie olał i jak już miał prawie rok trafił w moje "ręce"). Ciągnął tak samo po założeniu kolczatki, jak i poźniej po założeniu haltera, kiedy to nauczył się, jak się ciągnie na halterze. To znaczy, nauczył się używać mięśni szyi, karku żeby całą swoją siłę przenieść na parcie do przodu. Nie potrafię tego opisac :) Siła ciągnięcia dla osoby prowadzącej tego psa nie była tak duża jak na innych obrożach i szelkach. Ale to nie wynika z dyskomfortu psa a z praw fizyki i tego że jednak mięsnie na szyi nie są tak silne żeby mógł cały czas przeć do przodu i przeciwstawić się naszej przeciwsile trzymającej smycz. Samo założenie haltera nie było dla niego żadną przykrością, ponieważ wcześniej był nauczony noszenia kagańca (bardzo go lubił, sam wpychał morde, nawet kiedy kaganiec leżał na krześle podchodził i wsadzał do niego morde w nadziei, że zostanie za to nagrodzony). Zdziwieniem dla niego było wyjście przed dom, kiedy zauważył że nie da się ciągnąć, ale wydaje się że wcale nie skojarzył tego z halterem, nigdy nie próbował jego ściągnąc i nie zachowywał się inaczej niż na innej obroży. Po pewnym czasie nauczył się również ciągnąć na halterze (niestety nie tylko ja z nim chodziłam na spacery). Dalej chcial ganiać koty, szalał na smyczy do swoich psich wrogów. Dla jego bezpieczeństwa (bo często miał momenty kiedy wystartował do czegoś, zawisając na smyczy) miał zapięty drugi karabińczyk do obroży na szyi. Drugi mój pies, seterka, wcześniej nigdy nie nosiła kagańca. Nigdy nie była do niego przyzwyczajana. Pierwsze założenie kagańca (potrzebny był nam w podróży komunikacją publiczną) to była dla niej tragedia. Stała w miejscu osowiała i nie chciała sie ruszać. Teraz jest już trochę nauczona, ale nigdy nie zrobiłam tego dobrze, tak jak z Maxem. Po zajęciu miejsca w autobusie od razu jej kaganiec ściągam, w pociągach nigdy nie nosi (czasem nosi ale na szyi ;) ). Założenie dla niej haltera było taką samą tragedią. Ponieważ jest ładnie nauczona chodzenia na luźnej smyczy stwierdziłam, że nie potrzebujemy noszenia go i więcej nie uczyłam jej po tej próbie noszenia go. Podsumowujac, obroze typu halter, geantle leader nie są po to żeby sprawiać psu przykrość i dzięki temu nauczyć psa spokojnego chodzenia na smyczy. Pies nie ciągnie bo takie są "prawa fizyki" ale potrafi się nauczyć z nimi walczyć ;) Kto twierdzi inaczej nigdy tego nie próbował, albo założył psu, który nie był nauczony czegoś na pysku (dla psów wrażliwych, nawet zmiana kagańca na cos nowego - np, kaganca plastikowego na materiałowy, moze być czymś z czym trzeba się oswoić) i po pierwszej reakcji psa stwierdził że to jest coś złego. Wszystko zalezy od psa, sposobu jego przyzwyczajania, oraz sposobu użytkowania (gdy zalozymy za ciasny halter to będzie jemu sprawiało dyskomfort, albo jak bedziemy prowadzili psa na samym halterze to możemy uszkodzić kręgosłup jak duzy pies na cos wyskoczy z rozpędu na długiej smyczy).