-
Posts
28366 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by szajbus
-
Boli i będzie boleć. Tan ból z czasem będzie mniej palący. Pamiętaj miłość nigdy nie umiera. Kora jest w twoim sercu i tam zostanie na zawsze. Teraz bawi sie z naszymi psinkami za TM ale nadal się Tobą opiekuje. Jest Twoim psim Aniołeczkiem.
-
Czy wzięłabym szczeniaka? Nie ma dla mnie róznicy, aby pies był po tzw przejściach. Oczywiście nie teraz, bo mam dwie sunie. Czy jestem za adopcją? Tak, przede wszystkim za nią. Jest zbyt wiele bid do przygarnięcia czekających na ciepły dotyk dloni, na milość, na poczucie bezpieczeństwa, żebym miała biegać z kasą w dłoni i kupowac sobie psiaka w hodowli. Czy mam więcej zdjeć Psoni? Mam, ale są zbyt osobiste, żeby je wstawiać na forum. Czy żałuję, że nie mam więcej? W jakis sposób tak, bo Psonia nienawidziala szczerze aparatu fotofraficznego, ale najwazniejsze są wspomnienia, to co zostało w sercu. Kiedy Psonia trafiła do nas mój syn miał 5 lat ( dziś 25), ale od małego mu wpajałam szacunek do zwierząt, dlatego Psonia czuła z jego strony pieszczoty, troskę i bardzo delikatny dotyk .Kiedy odeszła miał 15 lat i płakał jak małe dziecko, każde z nas płakało. Nie moglismy sobie znaleźć miejsca. W 2 miesiące później zdecydowalismy się na adopcję Balbinki, ktora była w pilnej potrzebie. Kiedy po 4 dniach od adopcji była operacja ratująca jej życie ( ropomacicze zamknięte) zrozumieliśmy, że ta psinka jest dla nas tak samo droga i kochana. Kolejny skarb, tylko w innym wydaniu. Drżeliśmy o nią i co chwile dzwoniliśmy pytać o jej stan zdrowia. Z wielką radością odbieraliśmy ja do domu. Z jednej strony był ból po stracie Psoni, z drugiej radość, że Balbisiątko przeżyło. Selcouth każdy z nas żałobę po psiaku odczuwa inaczej. Nas siekło bardzo. Pustka po jej stracie trwa, nie mogę jej dotknąć, nakryć kołderką, przytulić, czuć jej zapachu, ucałować itd. Serce to inna sprawa. Tam była, jest i będzie zawsze taka sama. Moja słodka rozrabiara z blyskiem w oku i zadowolonym pyszczydłem.
-
Nasze serducha mają wiele kącików i każdy z nich jest przeznaczony dla innego stworka czy zwierzęcego, czy ludzkiego. Nikt tam nie ma wstępu. Kącik Psoni jest cały czas na swoim miejscu i tego nic, nigdy nie zmieni. Balbisia choruje na stawy, ma problemy z otyłością pomimo diet, Zuzia choruje na serducho i drżymy o nie każdego dnia, tak jak drżelismy o Psonię. Każda z tych istot została uratowana, miały i mają miłość, ich potrzeby są zawsze na pierwszym miejscu. My możemy sie czegoś wyrzec, ale dla psa musi być wszystko czego potrzebuje. Czy Zuzia i Balbisia są naszą ostatnią miłością? Pewnie nie. Jak znam siebie, męża i syna to zaraz by się pojawiła kolejna bida, wokół której chodzilibysmy na rzęsach. Kolejny kącik w sercu byłby zajęty. Tak życie zatacza koło- koło miłości, które nie zna początku ani końca. Czy nasze psinki były i są z nami szczęśliwe? Powiem tak- to my jestesmy szczęściarzami, że je mamy.
-
Tu moje małe wampirki zimą na spacerze
-
Teraz moje obecne sunie To jest Balbisiątko A to Zuzia
-
Tu Psonia jako dorosła sunia. Pośrodku jest jej ostatnim zdjęciem . Wkrótce po tym odeszła. A to moje najukochańsze zdjecie Psoni
-
Oczywiście To Psonia, kiedy była rozkosznym szczylkiem zdjecia z 1995 roku
-
Serce boli nadal. Łzy też napływają. Ból nie jest już tak palący jak kiedyś, ale jest. Nie ma dnia, żebym o niej nie myślała, nie wspominala jej. Czasem robię to z uśmiechem na ustach i łzami w oczach. Bardzo nam jej brakuje. Bardzo. Elzbieto pięknie to wszytsko ujęłaś. dziękuję.
-
Psonia ur.10.07.1995 - zm 10.07.2005 r. To juz 10 lat
-
Łódź- Baranek miał cudowny dom. Już za TM
szajbus replied to szajbus's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
-
No własnie, nie wiem o co chodzi ale cieżka sprawa. Straciłam tez listę subkrycji. Norasku, Saruśka - światełko pamięci
-
Co się dzieje z tym dogo? Nie mogę sie dostac do subskrycji/ U nas jazda bez trzymanki. Szymon 12 czerwca zaczął leczenie. Skutki uboczne od razu dały się we znaki ale dzielnie chlopak się trzyma.Nie psioczy, nie marudzi, nie narzeka. Patrzę na niego i go podziwiam. Nie wiem po kim on to ma :) ? Ja? Cóż, jak to matka. Chodze na rzęsach, czuwam, nie sypiam po nocach. Psotuniu zaciskaj swoje lapinki i pomagaj. Kocham niezmiennie mocno
-
-
Łódź- Baranek miał cudowny dom. Już za TM
szajbus replied to szajbus's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
Radku przesyłam cieplutkie mysli. Czas biegnie szybko, ale tęskonta bez względu na wszytsko jest caly czas ta sama. Norasku biegaj sobie szczęsliwa z Saruśką i innymi psimi Aniołkami po tych zielonych łąkach. Wiedz, że na zawsze skradłaś czyjeś serducha. Byłaś, jesteś i zawsze będziesz tak samo kochana i nic tego nie zmieni.
-
Tak Radku, w porządku. Nie bylo mnie z powodu rzeczy martwych. Po prostu mój komputer szlag trafił. Rozwalil się na amen i trzeba było zaiwestowac w nowa machinerię. Trochę sie z tym zeszło, bo trzeba bylo kase ciułać. Balbisiatko przestalo utykac na nózkę, Zuzia leki znosi nadal leki bardzo dobrze. Mamy obserwowac jej zachowanie podczas upałów. Pod koniec tego miesiąca ma wizytę kontrolna u kardiologa i ponowne badania obrazowe serduszka. Wtedy zobaczymy czy wada postępuje w galopujacym tempie i trzeba będzie dołozyc leków, czy wszytsko zostanie tak jak teraz. Szymon jest już po pierwszych badaniach. We środę ma miec kolejne i we środę dowiemy się jak wyszły poprzednie. Takze we środę bedziemy odbierać leki ze szpitala a od piatku zacznie leczenie. Serce mam na ramieniu ale wiem, że nie ma innego wyjścia. Psoniu moja kochana trzymaj te swoje słodkie łapinki. Kocham Cię mój maluszku
-
Tak.Popłynęło tak naprawdę pół miasta. Moja kamienica jest także zalana i zarwał się pod nią grunt. Siedzieliśmy bez prądu i w niewiedzy co z nami będzie. Rozważano ewakuację i naszej kamienicy. W tv wszystkiego nie mówili. Skupili sie w sumie na jednej a poszkodowanych jest o wiele więcej. Nie wiem jak sprawy się dalej potoczą. Mamy ciągłe zebrania lokatorów, debaty żeby w końcu władza się nami zajęła. Szykujemy się do piątkowej sesji RM, która została zwołana właśnie na ten temat. Dużo się dzieje w moim życiu i nawet nie mam czasu tu wejść, choć myślę o Psoni i o waszych psinkach. Dziś weszłam, żeby szybciutko coś skrobnąć. Balbisiatko moje coraz słabsze. Apetyt dopisuje ale starość już jest widoczna. Myślałam, że te małe wypierdki mamuta są silniejsze od większych ale chyba to tak naprawdę nie ma znaczenia. Może dlatego, że jest otyła? Zuzia na razie dobrze znosi leki na serduszko. W czerwcu ma kontrolę u kardiologa. Najważniejsze, że po roku czekania Szymon otrzymał wezwanie do szpitala. Będę badania i leczenie. Z jednej strony czuję ulgę, z drugiej ogromny strach, bo wiem jaki to leczenie. Pozdrawiam Was wszystkich i nie gniewajcie się, że milczałam. Psotuś trzymaj łapinki słonko moje i za Balbisię i za Zuzię i Szymona i nas wszystkich. Kocham cię maluszku. Zdjęcie przy mojej kamienicy. Kobitkę zaskoczyła fala na chodniku.