-
Posts
44500 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
27
Everything posted by malagos
-
~ MA DOM W WARSZAWIE :)młodziutka Szelka, taki mini-Onek
malagos replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Kolejny raz wyróżniłam ogłoszenie Szelki na olx - 17,81 zł -
~ MA DOM W WARSZAWIE :)młodziutka Szelka, taki mini-Onek
malagos replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Szelka nauczyła się kraść - i to od niedawna! Miski dla kotów stoją wysoko, na blacie, a jakoś tak dziwnie puste po nocy... zostawione nieopatrznie kanapki na stole - nie ma, pusty talerz... Jak pannę oduczyć tego? -
~ MA DOM W WARSZAWIE :)młodziutka Szelka, taki mini-Onek
malagos replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Bardzo przepraszam, dotarł, oczywiście! 70 zł, bardzo dziękuję! Już zapisuję na pierwszej stronie! -
~ MA DOM W WARSZAWIE :)młodziutka Szelka, taki mini-Onek
malagos replied to malagos's topic in Już w nowym domu
A to nam się Szelcia zasiedziała!.... Ogłoszenia wznawiam, wyróżniam, i nic.... -
Oj, tak :( Gdyby się człowiek tylko sercem kierował, to... Czekamy spokojnie, panie wyjechały z Warszawy o 16.30, to pewnie jeszcze kilkanaście min i będą. A my w międzyczasie byliśmy w naszym KGW na imprezce 8 Marca, u jednej z naszych członkiń, obiadek sałatki, ciasta, kawka. Póki nasze kobiety chcą się spotykać, to trzeba to robic, ale zostało nas raptem 6 plus Tomek :)
-
Wszystko w porządku :) Bardzo szybko zadziałała premedykacja, właściwie w ciągu 3 min padła, i mogliśmy wygolić niektóre miejsca bardziej "zmechacone", jak np. pod pachami. Poszliśmy z Tomkiem na herbatę do konfirmów i po godzinie odebraliśmy Amelkę. Miała w sobie 5 kuleczek :( w tym jedna większa, i tu byłby problem przy porodzie. Teraz jest w kuchni, ale drzwi są otwarte, bo oczywiście wszystkie 4 suczyska musza koniecznie tamtędy przechodzić, pokręcić się po kuchni, napić wody... podobnie koty, jeden wchodzi, drugi wychodzi :) Wyniosłam ją na trawkę, zrobiła siusiu. Pani Ewa dzwoniła,m pytała, tak że juz sie szykujemy na to jutrzejsze spotkanie. To będzie około 17.00.
-
Strzyżenie, a właściwie wycięcie kilkunastu dredów odbyło się w gabinecie na stole. Wieczorem spacer po ogrodzie, była kupka i sioo, pod pachę i do domu. Kąpiel przebiegła bez problemów. Nie to, że Amelka kocha wannę i prysznic, ale stała cichutka i spokojna, czasem pytając oczkami, czy już może wyjść?... Potem dokładne suszenie ręcznikami i próba rozczesania kudełków. Te na karku i brzusiu się dało rozczesać (mam taki dobry grzebień dla kotów perskich), ale na tyle ma jednak sfilcowane miejsca i bez nożyczek się nie obejdzie. Poproszę dr Magdę, by trochę ja tam opitoliła w czasie znieczulenia do sterylizacji. Na noc Amelka została w kuchni. Raniutko byłam z nią na spacerze - chodzi prawie przy nodze!...I kilka razy stanęła na tej chorej nóżce! A siusia, jak cyrkowiec, jak moja Nusia w młodości: podnosi kuperek do góry, stojąc tylko na przednich łapach :). Nasze suczki tylko przelotnie mają z nią kontakt, nie chcę stresować obu stron. Zaciekawienie, powąchanie, zero agresji, A Amelka trochę poburkiwała, jak rano chciały wszystkie wejść do tej zamkniętej kuchni. To na spacerku w sadzie, przed kąpielą: Tu już pachnący mokrasek :)
-
Tak planujemy :) Ale w razie jakiś kłopotów: relacje z tą suczką rezydentką czy kotami, to szukamy innego domku. Dziś Amelkę czeka strzyżenie, ale tylko takie kosmetyczne, z dredów - mam nadzieję, że oboje z Tomkiem podołamy zadaniu ). Wieczorem zabieramy ją do domu, kąpiemy, czeszemy i Amelka zostaje w kuchni. Jutro w południe sterylizacja, pojedziemy z nią oboje.
-
Amelka szykuje się na sterylizację w piątek. Mamy taki plan: jutro wieczorem ją kąpiemy i wycinamy większe i mniejsze dredy. Zapoznajemy ją z naszymi suczkami, wszystkimi czterema, i kotami. A w sobotę po południu przyjedzie po Amelkę pani Ewa z Warszawy. Po wielu telefonach i debatach, zrezygnowałam z dt oferowanego przez p. Magdę (tę od Frygi) - pani ma kłopoty w domu, słabe zdrowie, zero funduszy, remont przedpokoju, córkę, która straciła mieszkanie i takie tam same problemy :( A pani Ewa cierpliwie czekała na moje decyzje, i bardzo się ucieszyła z Amelki :) Przyjedzie z koleżanką, by opiekować się Amelką w czasie podróży, niedzielę mają dla siebie, a od poniedziałku sunią zajmie się też mam p. Ewy. To dla mnie najlepsze wyjście, i myślę, że i dla Amelki też.