-
Posts
517 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Agata_Emi
-
Po długim okresie samotności ERA znalazła SWOJĄ rodzinę w Olsztynie!
Agata_Emi replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
Era, śliczna sunia czeka na domek ........ -
[SIZE=1]Odezwała się dzisiaj do mnie Pani Kasia, która jest zainteresowana adopcją Goldenika. W przyszłym tygodniu Pani Kasia jedzie do hoteliku i ma nadzieję wrócić do domu z piesem [IMG]http://picsrv.fora.pl/images/smiles/icon_smile.gif[/IMG] Pani Kasia czeka chwilowo na wpuszczenie jej na forum Szansy gdzie mam nadzieję, będzie pisać na bieżąco co się dzieje w tej sprawie.[/SIZE] [SIZE=1][/SIZE] [URL]http://www.pomocgoldenom.fora.pl/post8303.html#8303[/URL]
-
o Preventicu można poczytać tutaj: [URL]http://www.lomza.com/veta/prod01651273.htm[/URL] Jeżeli chodzi o długość, to obroża ma 65 cm długości, nie ma rozmiarów, a jeżeli pies ma mniejszy obwód szyi, to po prostu pasek obroży obcina się na odpowiednią długość. Preventic i Kiltix to w zasadzie dwie obroże, które są naprawdę skuteczne. Kiltix jest droższy, ale działa dłużej. Ja wybrałam dla mojej Emi Preventica, ponieważ jest wodoodporny, a moja sucz całe lato siedzi w wodzie :-)
-
[I][U]W Głosie Zabrza i Rudy Śląskiej (5.07.2007) ukazał się artykuł o historii najprawdopodobniej zastrzelonego goldena, który był wyszkolony do pracy z cięzko chorymi dziecmi. Poniżej wklejam pełną treśc artykułu. W przypadku ewentualnych przedruków prasowych redakcja prosi o podanie źródła informacji:[/U][/I] [B]Po czworonożnym przyjacielu chorych dzieci pozostała tylko zakrwawiona obroża Zastrzelony „terapeuta”?[/B] W dziwnych i kompletnie niejasnych okolicznościach zaginął na obrzeżach Zabrza pies rasy golden retriver, na co dzień pracujący w terapii m.in. z dziećmi autystycznymi i chorymi genetycznie. Biegający przy stadninie koni nagle zniknął tuż po tym, gdy wieczorną ciszę rozdarł huk wystrzału. Właścicielka psa następnego dnia znalazła w zaroślach zakrwawioną obrożę goldena – zaledwie kilkadziesiąt metrów od miejsca, gdzie feralnego wieczoru stacjonowali myśliwi z koła łowieckiego Orzeł. Ci jednak zdecydowanie twierdzą, że ani nie widzieli psa, ani też nie oddali nawet jednego strzału. Trwa policyjne dochodzenie, bo mnożą się pytania i wątpliwości. Helmut – bo tak wabił się 3,5-letni golden – od maleńkości był szkolony na psa towarzyszącego człowiekowi oraz pracującego w tzw. dogoterapii z dziećmi o poważnych zaburzeniach zdrowotnych. Pomagał im zresztą razem ze swą panią – Katarzyną Goraj, która jest nie tylko fizjoterapeutką zatrudnioną w ośrodku Caritas, ale także instruktorem hipoterapii (to z kolei leczenie poprzez kontakt z końmi). - Dzieci w szkołach życia i ośrodkach rehabilitacyjnych go uwielbiały. Goldeny to zresztą psy bardzo rodzinne i przyjacielskie, coraz popularniejsze w naszym kraju – mówi pani Katarzyna i dodaje łamiącym się głosem. - Jako 4-miesięczny szczeniak zdawał ze mną egzaminy na studia, znali go ochroniarze uczelni i panie z dziekanatu, wszyscy go kochali. Nie było miejsca, do którego nie mógłby z nami wejść. Chodził ze mną do pracy do Zbrosławic, wakacje i wyjazdy układaliśmy pod niego. Zabito nam członka rodziny. I chcemy, żeby dranie za to odpowiedzieli… [B]Broń w jeepie[/B] Był niedzielny wieczór. Około godz. 21.30 kobieta wracała z jazdy konnej do rokitnickiej stadniny mieszczącej się z dala od osiedla, pośród pól i okolicznego lasku. Na pobliskim wzniesieniu dojrzała myśliwego z rozstawioną na ziemi bronią. Niedługo potem po panią Kasię przyjechał samochodem jej chłopak Rafał wraz z jej ukochanym goldenem. - Pies wybiegł sobie na nasze łąki otaczające stadninę. To żaden tam środek lasu. A Helmuta pewnie zaniepokoiła obecność nieznajomych? Na pewno jednak nikogo by nie zaatakował – podkreśla kobieta. Nagle jej chłopak usłyszał odgłos wystrzału, a niedługo potem zobaczył odjeżdżającego czerwonego jeepa. Katarzyna natychmiast skojarzyła obecność myśliwego, huk wystrzału i zniknięcie psa. Swoim samochodem zablokowali więc przejazd „terenówce”. - W środku było dwóch myśliwych. Twierdzili, że nie widzieli żadnego psa i nic ze sprawą nie mają wspólnego – relacjonuje kobieta. Przeczuwając jednak najgorsze, Katarzyna ściągnęła na miejsce znajomych, którzy do późnych godzin nocnych oraz następnego ranka pomagali jej poszukiwać Helmuta. Myślała, że może leży gdzieś ranny. Przed południem psy tropiące doprowadziły ich do miejsca na łące, w którym ślad zapachowy po goldenie najwyraźniej się urywał. - Kilkadziesiąt metrów od miejsca stacjonowania myśliwych znaleźliśmy w zaroślach zakrwawioną obrożę Helmuta. Odkryliśmy też ślady krwi na ziemi, a nawet jakby kawałki odprysku z kości oraz coś, co przypominało kawałek płuca. Zupełnie tak, jakby kula przebiła klatkę piersiową. Pobrane przez weterynarza próbki przesłaliśmy do laboratorium w Poznaniu, które zbada znaleziony materiał pod kątem DNA naszego goldena. Ten wynik wyjaśni, czy to szczątki Helmuta i dołączymy go do akt sprawy. [B]Na tropie [/B] Swoje postępowanie prowadzi też zabrzańska policja. Jak nas poinformował Marek Wypych, oficer prasowy komendy miejskiej, technicy kryminalistyki nazajutrz nie tylko zabezpieczyli ślady krwi z łąki, ale także dokładnie sprawdzili wnętrze owego samochodu terenowego od myśliwych (kobieta podejrzewała, że mogli oni wywieźć ciało psa swym samochodem dla zatarcia śladów). Co ciekawe, w jeepie aktywnego łowczego nie natrafiono na pozostałości po jakimkolwiek zwierzęciu. - Myśliwych przesłuchano w charakterze świadków, uprzedzając ich jednak o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań – zaznacza Wypych. Jednym z owych myśliwych był pan K.O. z Zabrza (na jego żądanie dane do wiadomości redakcji), znany w mieście z tropienia niebezpiecznych także dla ludzi kłusowników (po publikacji GŁOSu na ten temat wspólne działania myśliwych i policji doprowadziły do zatrzymania najgroźniejszego z kłusowników). - Byłem w tamtym miejscu wraz z kolegą, gdyż od pewnego czasu staramy się dać odpór dzikom niszczącym pola uprawne i niebezpiecznie podchodzącym w pobliże zabudowań. Nasza obecność w tamtym rejonie była legalna i poprzedzona odpowiednimi procedurami. Nie oddaliśmy jednak ani jednego strzału, choć takowy faktycznie usłyszeliśmy w pobliżu. Zgłosiłem to nawet telefonicznie naszemu strażnikowi łowieckiemu – mówi naszemu reporterowi mężczyzna. – Ten strzał mógł zostać oddany po prostu przez jakiegoś kłusownika. Twierdzi, że w pełni rozumie żal kobiety, ale nie może pogodzić się z tym, iż „uparła się” ona na nich i niesłusznie oskarża ich o zabicie psa. – Nawet w pobliżu naszych domów rozwiesiła ogłoszenia mówiące o tym, że pies został zastrzelony przez myśliwych. A nam policja nawet nie przedstawiła żadnych zarzutów – mówi myśliwy i raz jeszcze dodaje, że ze zniknięciem goldena nie ma nic wspólnego. [B]Dziwny błąd[/B] Tymczasem w sprawie pojawiła się dziwna, a nawet zastanawiająca rozbieżność. Otóż według naszych ustaleń myśliwi do niedawna byli przekonani, że pies był rasy… labrador, a nie golden. Znaczące jest to o tyle, iż pomylić te psy można tylko… z wyglądu, nazwy zaś brzmią przecież zupełnie odmiennie. A jeśli myśliwi – jak twierdzą – nie widzieli psa, to skąd taka pomyłka? Gdy zapytaliśmy o to naszego myśliwego – rozmówcę, był wyraźnie zakłopotany. Następnego dnia stwierdził, iż najprawdopodobniej informację taką przekazał mu przesłu****ący go w komisariacie policjant. - Już pierwsze zgłoszenie telefonicznie mówiło o możliwości zastrzelenia psa rasy golden retriver, a nie labradora. A przesłu****ący policjant mówił jedynie temu panu, iż golden jest podobny do labradora – ripostuje Marek Wypych i zapewnia, że policja intensywnie pracuje nad sprawą: - Według naszych funkcjonariuszy tamtego dnia w pobliskich Grzybowicach strzelał, ale z amunicji hukowej, trzeci myśliwy z tego samego koła łowieckiego. Nie wiemy na razie jeszcze dokładnie czy było to o tej samej porze, gdy zaginął ów golden. Na pewno to nie koniec sprawy dla nas. Pojawiło się szereg rozbieżności, które musimy zweryfikować. Sprawdzimy też i to, czy myśliwi nie działali zbyt blisko zabudowań i terenów rekreacyjnych. Więcej o sprawie możecie poczytać na forum Szansy (gdzie jest obecna właścicielka Helmuta)
-
[I][U]W Głosie Zabrza i Rudy Śląskiej (5.07.2007) ukazał się artykuł o historii najprawdopodobniej zastrzelonego goldena [IMG]http://picsrv.fora.pl/images/smiles/icon_sad.gif[/IMG] , który był wyszkolony do pracy z cięzko chorymi dziecmi. Poniżej wklejam pełną treśc artykułu. W przypadku ewentualnych przedruków prasowych redakcja prosi o podanie źródła informacji:[/U][/I] [B]Po czworonożnym przyjacielu chorych dzieci pozostała tylko zakrwawiona obroża Zastrzelony „terapeuta”?[/B] W dziwnych i kompletnie niejasnych okolicznościach zaginął na obrzeżach Zabrza pies rasy golden retriver, na co dzień pracujący w terapii m.in. z dziećmi autystycznymi i chorymi genetycznie. Biegający przy stadninie koni nagle zniknął tuż po tym, gdy wieczorną ciszę rozdarł huk wystrzału. Właścicielka psa następnego dnia znalazła w zaroślach zakrwawioną obrożę goldena – zaledwie kilkadziesiąt metrów od miejsca, gdzie feralnego wieczoru stacjonowali myśliwi z koła łowieckiego Orzeł. Ci jednak zdecydowanie twierdzą, że ani nie widzieli psa, ani też nie oddali nawet jednego strzału. Trwa policyjne dochodzenie, bo mnożą się pytania i wątpliwości. Helmut – bo tak wabił się 3,5-letni golden – od maleńkości był szkolony na psa towarzyszącego człowiekowi oraz pracującego w tzw. dogoterapii z dziećmi o poważnych zaburzeniach zdrowotnych. Pomagał im zresztą razem ze swą panią – Katarzyną Goraj, która jest nie tylko fizjoterapeutką zatrudnioną w ośrodku Caritas, ale także instruktorem hipoterapii (to z kolei leczenie poprzez kontakt z końmi). - Dzieci w szkołach życia i ośrodkach rehabilitacyjnych go uwielbiały. Goldeny to zresztą psy bardzo rodzinne i przyjacielskie, coraz popularniejsze w naszym kraju – mówi pani Katarzyna i dodaje łamiącym się głosem. - Jako 4-miesięczny szczeniak zdawał ze mną egzaminy na studia, znali go ochroniarze uczelni i panie z dziekanatu, wszyscy go kochali. Nie było miejsca, do którego nie mógłby z nami wejść. Chodził ze mną do pracy do Zbrosławic, wakacje i wyjazdy układaliśmy pod niego. Zabito nam członka rodziny. I chcemy, żeby dranie za to odpowiedzieli… [B]Broń w jeepie[/B] Był niedzielny wieczór. Około godz. 21.30 kobieta wracała z jazdy konnej do rokitnickiej stadniny mieszczącej się z dala od osiedla, pośród pól i okolicznego lasku. Na pobliskim wzniesieniu dojrzała myśliwego z rozstawioną na ziemi bronią. Niedługo potem po panią Kasię przyjechał samochodem jej chłopak Rafał wraz z jej ukochanym goldenem. - Pies wybiegł sobie na nasze łąki otaczające stadninę. To żaden tam środek lasu. A Helmuta pewnie zaniepokoiła obecność nieznajomych? Na pewno jednak nikogo by nie zaatakował – podkreśla kobieta. Nagle jej chłopak usłyszał odgłos wystrzału, a niedługo potem zobaczył odjeżdżającego czerwonego jeepa. Katarzyna natychmiast skojarzyła obecność myśliwego, huk wystrzału i zniknięcie psa. Swoim samochodem zablokowali więc przejazd „terenówce”. - W środku było dwóch myśliwych. Twierdzili, że nie widzieli żadnego psa i nic ze sprawą nie mają wspólnego – relacjonuje kobieta. Przeczuwając jednak najgorsze, Katarzyna ściągnęła na miejsce znajomych, którzy do późnych godzin nocnych oraz następnego ranka pomagali jej poszukiwać Helmuta. Myślała, że może leży gdzieś ranny. Przed południem psy tropiące doprowadziły ich do miejsca na łące, w którym ślad zapachowy po goldenie najwyraźniej się urywał. - Kilkadziesiąt metrów od miejsca stacjonowania myśliwych znaleźliśmy w zaroślach zakrwawioną obrożę Helmuta. Odkryliśmy też ślady krwi na ziemi, a nawet jakby kawałki odprysku z kości oraz coś, co przypominało kawałek płuca. Zupełnie tak, jakby kula przebiła klatkę piersiową. Pobrane przez weterynarza próbki przesłaliśmy do laboratorium w Poznaniu, które zbada znaleziony materiał pod kątem DNA naszego goldena. Ten wynik wyjaśni, czy to szczątki Helmuta i dołączymy go do akt sprawy. [B]Na tropie [/B] Swoje postępowanie prowadzi też zabrzańska policja. Jak nas poinformował Marek Wypych, oficer prasowy komendy miejskiej, technicy kryminalistyki nazajutrz nie tylko zabezpieczyli ślady krwi z łąki, ale także dokładnie sprawdzili wnętrze owego samochodu terenowego od myśliwych (kobieta podejrzewała, że mogli oni wywieźć ciało psa swym samochodem dla zatarcia śladów). Co ciekawe, w jeepie aktywnego łowczego nie natrafiono na pozostałości po jakimkolwiek zwierzęciu. - Myśliwych przesłuchano w charakterze świadków, uprzedzając ich jednak o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań – zaznacza Wypych. Jednym z owych myśliwych był pan K.O. z Zabrza (na jego żądanie dane do wiadomości redakcji), znany w mieście z tropienia niebezpiecznych także dla ludzi kłusowników (po publikacji GŁOSu na ten temat wspólne działania myśliwych i policji doprowadziły do zatrzymania najgroźniejszego z kłusowników). - Byłem w tamtym miejscu wraz z kolegą, gdyż od pewnego czasu staramy się dać odpór dzikom niszczącym pola uprawne i niebezpiecznie podchodzącym w pobliże zabudowań. Nasza obecność w tamtym rejonie była legalna i poprzedzona odpowiednimi procedurami. Nie oddaliśmy jednak ani jednego strzału, choć takowy faktycznie usłyszeliśmy w pobliżu. Zgłosiłem to nawet telefonicznie naszemu strażnikowi łowieckiemu – mówi naszemu reporterowi mężczyzna. – Ten strzał mógł zostać oddany po prostu przez jakiegoś kłusownika. Twierdzi, że w pełni rozumie żal kobiety, ale nie może pogodzić się z tym, iż „uparła się” ona na nich i niesłusznie oskarża ich o zabicie psa. – Nawet w pobliżu naszych domów rozwiesiła ogłoszenia mówiące o tym, że pies został zastrzelony przez myśliwych. A nam policja nawet nie przedstawiła żadnych zarzutów – mówi myśliwy i raz jeszcze dodaje, że ze zniknięciem goldena nie ma nic wspólnego. [B]Dziwny błąd[/B] Tymczasem w sprawie pojawiła się dziwna, a nawet zastanawiająca rozbieżność. Otóż według naszych ustaleń myśliwi do niedawna byli przekonani, że pies był rasy… labrador, a nie golden. Znaczące jest to o tyle, iż pomylić te psy można tylko… z wyglądu, nazwy zaś brzmią przecież zupełnie odmiennie. A jeśli myśliwi – jak twierdzą – nie widzieli psa, to skąd taka pomyłka? Gdy zapytaliśmy o to naszego myśliwego – rozmówcę, był wyraźnie zakłopotany. Następnego dnia stwierdził, iż najprawdopodobniej informację taką przekazał mu przesłu****ący go w komisariacie policjant. - Już pierwsze zgłoszenie telefonicznie mówiło o możliwości zastrzelenia psa rasy golden retriver, a nie labradora. A przesłu****ący policjant mówił jedynie temu panu, iż golden jest podobny do labradora – ripostuje Marek Wypych i zapewnia, że policja intensywnie pracuje nad sprawą: - Według naszych funkcjonariuszy tamtego dnia w pobliskich Grzybowicach strzelał, ale z amunicji hukowej, trzeci myśliwy z tego samego koła łowieckiego. Nie wiemy na razie jeszcze dokładnie czy było to o tej samej porze, gdy zaginął ów golden. Na pewno to nie koniec sprawy dla nas. Pojawiło się szereg rozbieżności, które musimy zweryfikować. Sprawdzimy też i to, czy myśliwi nie działali zbyt blisko zabudowań i terenów rekreacyjnych. Więcej o sprawie możecie poczytać na forum Szansy (gdzie jest obecna właścicielka Helmuta) [URL]http://www.pomocgoldenom.fora.pl/poruszajaca-historia-zastrzelonego-goldena-od-dogoterapii-t451.html[/URL]
-
Niepełnosprawny Oskar wciąż potrzebuje pomocy finansowej
Agata_Emi replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
jeżeli mogę się wtrącić, to na odleżyny (i inne tego typu rany np. oparzeniowe, trudno gojące się rany) fantastycznie działa preparat o dźwięcznie brzmiącej nazwie [B]Ozonella[/B]. Jest to oliwa z oliwek nasycona ozonem. Sprawdzone - rewelacja ! Do kupienia w wiekszości aptek. -
Niepełnosprawny Oskar wciąż potrzebuje pomocy finansowej
Agata_Emi replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
Basen był kiedyś w Łomnej pod Warszawą, ale z tego co wiem został zlikwidowany ze względu na nieopłacalność (podobno niektórzy ludzie woleli kupić sobie nowego psa niż rehabilitować chorego:angryy: ). NA priva mogę podać numer telefonu do lekarza, który prowadził ten basen, może będzie coś wiedział na temat podobnych miejsc w okolicach Warszawy. -
[quote name='Goldek']Tylko chcę stwierdzić fakt, czy miłość do wody sama przyjdzie...[/quote] to nie miłość, to instynkt. Goldeny to psy myśliwskie stworzone do aportowania ptactwa z wody. Woda i aport powinny być ich pasją wynikającą właśnie z naturalnego instynktu. Są psy, które od szczeniaka lgną do wody, są też takie które nieco później zaczynają przygodę z pływaniem. Są też niestety takie, które za nic nie chcą pływać. Niestety ostatnimi czasy Goldeny są w większości rozmnażane jak popadnie, mało kto dobiera psy pod kątem przekazania potomstwu najlepszych cech retrievera. Stad Goldeny, które boją się np. strzałów lub wody.
-
Mlody Golden szuka domu-mieszka na balkonie a "idzie zima" -MA JUZ DOM
Agata_Emi replied to ewa_m's topic in Już w nowym domu
[quote name='ewa_z_zg']Staram się, jak mogę, bo pies jest wspaniały! [/quote] Ewa, Ty też :p -
Mlody Golden szuka domu-mieszka na balkonie a "idzie zima" -MA JUZ DOM
Agata_Emi replied to ewa_m's topic in Już w nowym domu
[quote name='doris_day']Cześć, co slychac u Rudolfa ? ? ? :) Macie jakieś zdjęcia ? Napiszcie kilka słów[/quote] codzienne wieści od Rudolfa są na forum Szansy: [URL]http://www.pomocgoldenom.fora.pl/rudolf-schronisko-szczecin-pilne-t382.html[/URL] -
Mlody Golden szuka domu-mieszka na balkonie a "idzie zima" -MA JUZ DOM
Agata_Emi replied to ewa_m's topic in Już w nowym domu
[quote name='doris_day']mam pytanie - znalazłam linka [URL]http://www.polskastrefa.eu/ogloszenia/golden_retriever_rex_15_roku_szuka_domu_94932_13340.html[/URL] kolejny samotny golden...możemy mu jakoś pomoc? na forum goldenków wiecie już o nim ?[/quote] to bardzo stare ogłoszenie, tak wiedziałyśmy o tym psie, tutaj był jego wątek [URL]http://www.pomocgoldenom.fora.pl/kielce-schronisko-piesek-i-sunia-t35.html[/URL] Jego opiekunka (Pani pracująca w TOZ) sama postanowiła go wyleczyć i znaleźć mu dom. -
Mlody Golden szuka domu-mieszka na balkonie a "idzie zima" -MA JUZ DOM
Agata_Emi replied to ewa_m's topic in Już w nowym domu
Ewa, ja myślę, że ciekawskie "cioteczki" zaglądają na Szansę :cool3: więc może po prostu pisz tam na bieżąco, co dzieje się z Rudolfem. Ja wiem jak upierdliwe i czasochłonne jest pisanie o tym samym na wielu listach. Najlepiej więc pisać w jednym miejscu i dawać link. [URL]http://www.pomocgoldenom.fora.pl/rudolf-schronisko-szczecin-pilne-t382.html[/URL] -
Mlody Golden szuka domu-mieszka na balkonie a "idzie zima" -MA JUZ DOM
Agata_Emi replied to ewa_m's topic in Już w nowym domu
Zapraszam wszystkie zainteresowane "cioteczki" do śledzenia wątku Rudolfa na "Szansie", gdzie (mam nadzieję jeszcze dzisiaj) Asia napisze o tym jak zabierała Rudolfa ze schronu i wiozła do Ewy, a Ewa napisze jak mijają pierwsze godziny u niej. -
Mlody Golden szuka domu-mieszka na balkonie a "idzie zima" -MA JUZ DOM
Agata_Emi replied to ewa_m's topic in Już w nowym domu
Udało się ! Rudolf około południa wyjechał ze schroniska, teraz jest w Pyrzowicach i czeka na Ewę, która po niego jedzie i zabierze do domu. Rudolf jest grzeczny, ma mnóstwo siły i ciągnie jak koń pociągowy, bawi się patyczkami i jest podobno suuuper ! -
Mlody Golden szuka domu-mieszka na balkonie a "idzie zima" -MA JUZ DOM
Agata_Emi replied to ewa_m's topic in Już w nowym domu
[quote name='amelka0'][B]Agatko[/B],....a jak już będzie u Ciebie w D.T....to wtedy na pewno szybko znajdzie domek.....zobaczysz;):multi:[/quote] Rudolf trafi do wspaniałego DT u ewy_z_zg (ja jestem za daleko), a o tym, że znajdzie domek jestem przekonana, najpierw jednak trzeba go dobrze zdiagnozować i podleczyć -
Mlody Golden szuka domu-mieszka na balkonie a "idzie zima" -MA JUZ DOM
Agata_Emi replied to ewa_m's topic in Już w nowym domu
Jutro do godz. 13:00 Rudolf wyjdzie ze schronu na wolność :multi: (tylko w tych godzinach jest wet, a warunkiem adopcji Rudolfa jest jego obecność) -
Mlody Golden szuka domu-mieszka na balkonie a "idzie zima" -MA JUZ DOM
Agata_Emi replied to ewa_m's topic in Już w nowym domu
mamy już transport, jutro nasza Asia z Szansy, pojedzie po Rudolfa do schronu i zawiezie go w kierunku Zielonej Góry, gdzieś po drodze Ewa go przejmie i zabierze do domku :multi: -
Mlody Golden szuka domu-mieszka na balkonie a "idzie zima" -MA JUZ DOM
Agata_Emi replied to ewa_m's topic in Już w nowym domu
MAMY ZGODĘ WETA NA ADOPCJĘ RUDOLFA !!!!!!! Pan doktor powiedział, że nie widzi przeszkód, aby pies wyszedł ze schroniska. Rudolf miał robione badania krwi, nie są takie złe, jego stan pomimo tego wychudzenia nie jest najgorszy, pies ma apetyt więc dobrze rokuje. Powodów wychudzenia nie znają, bo nie mają możliwości przeprowadzenia szczegółowych badań. Rudolf miał zapalenie górnych dróg odddechowych, ale dostaje antybiotyki i już mu przechodzi. Drożdżyca jest też leczona, nużycy nie stwierdzono w badaniu zeskrobin. Podobno Rudolf się trochę uspokoił, ale nadal ma wszystkie zabiegi robione w kagańcu, dla bezpieczeństwa. Lekarz powiedział, że jego zdaniem to typowa agresja ze strachu przed pracownikami schronu i lekarzem. Myślę, że trzeba działać szybko, skoro mamy pzyzwolenie tego weta, to trzeba zabrać Rudolfa zanim wróci inny lekarz i zmieni zdanie. Musimy zorganizować jakiś transport do Ewy do Zielonej Góry, macie pomysły lub możliwości??? Jak już będziemy wiedzieć co i jak, muszę podać w schronie dokładną datę odbioru Rudolfa i dane osoby (imię i nazwisko), która po niego przyjedzie, żeby nie wydali Rudolfa komuś innemu :-) -
Mlody Golden szuka domu-mieszka na balkonie a "idzie zima" -MA JUZ DOM
Agata_Emi replied to ewa_m's topic in Już w nowym domu
[quote name='Inez']Fotki z dziś: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img46.imageshack.us/img46/9621/tnp1010042tb3.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img46.imageshack.us/img46/249/tnp1010043qe4.jpg[/IMG][/URL][/quote] A jak się dzisiaj Rudolf zachowywał? był grzeczny dla gości? -
Mlody Golden szuka domu-mieszka na balkonie a "idzie zima" -MA JUZ DOM
Agata_Emi replied to ewa_m's topic in Już w nowym domu
Justynko, czy możecie w takim razie dopingować Rudolfa i upewnić PAna Marcina w przekonaniu :cool3: , że dom to dla Rudolfa lepsze rozwiązanie niż schron :-) -
Mlody Golden szuka domu-mieszka na balkonie a "idzie zima" -MA JUZ DOM
Agata_Emi replied to ewa_m's topic in Już w nowym domu
[quote name='masienka']Inez chyba zna tego weterynarza:loveu: :evil_lol:[/quote] no właśnie rzecz w tym, że Pani wet, którą zna Inez jest teraz na urlopie a Rudolfa (i inne psy) leczy inny Pan doktor. Pytanie czy Inez zna Pana doktora :loveu: :evil_lol: ? -
Mlody Golden szuka domu-mieszka na balkonie a "idzie zima" -MA JUZ DOM
Agata_Emi replied to ewa_m's topic in Już w nowym domu
Dodzwoniłam się do schronu !!!! Niestety nie ma dzisiaj lekarza, który leczy Rudolfa i który może podjąć decyzję o adopcji. Mam z nim rozmawiać jutro około południa. Trzymajcie kciuki, żeby się zgodził ! -
Mlody Golden szuka domu-mieszka na balkonie a "idzie zima" -MA JUZ DOM
Agata_Emi replied to ewa_m's topic in Już w nowym domu
Niestety od rana w schronisku nikt nie odbiera telefonu. Będę próbować do skutku. -
Mlody Golden szuka domu-mieszka na balkonie a "idzie zima" -MA JUZ DOM
Agata_Emi replied to ewa_m's topic in Już w nowym domu
Zadzwonię jutro do schroniska i zapytam o możliwość adopcji. Ostatnio powiedzieli mi, że chcą go najpierw wyleczyć, ale jak na niego patrzę :-(, to wolałabym, żeby jak najszybciej znalazł się w normalnych warunkach, został dobrze zdiagnozowany i zaczął być leczony, no i został podkarmiony, bo mam wrażenie, że on coraz chudszy jest :-(