-
Posts
1991 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by irma
-
13 kwietnia 2006 roku dostałam pw od 'saskia' 'saskia' napisała do mnie podając link do wątku psa z łódzkiego schronika zapytała mnie wprost, czy mogę dac mu dom choć tymczasowy jedno spojrzenie na te zdjęcia i wiedziałam - ten pies, wtedy jeszcze bezimienny może do mnie przyjechać chocby natychmiast nieważne, że nie zapytałam TZ, że podjęłam decyzję sama, nawet nie informując kogokolwiek, nieważne, że za trzy dni były święta, nieważne, że przyjeżdzali na te święta moi rodzice (z psem oczywiście), nieważne, że będę musiała Jaskra i Lotnika pacyfikować, nic nie było ważne te zdjęcia zdecydowały ten pies musiał do mnie przyjechac gdybym nie podjęła tej decyzji chyba nigdy nie mogłabym juz 'wejśc na dogo' bo ja miałam warunki, żeby mu pomóc i nie mogłam tej pomocy mu odmówić pies był w Łodzi, ja w Gdańsku nie mogłam po niego pojechać - byłam w domu sama z Oliwką, psami i kotami a mój TZ wracał dopiero w święta więc napisałam, że biorę go tylko ktoś musi go do mnie przwieźć, że koszty pokryję ale transport trzeba załatwić i dziewczyny w Łodzi dokonały cudu - jedna z nich, Aaliyah1981, namówiła swojego tatę i razem przywieźli do mnie psa w sobotę, w tzw Wielką Sobotę przed świętami Wielkiejnocy dziewczyny z Łodzi już wiedziały, że pies ma dom tymczasowy wydostały psa ze schroniska i postanowiły przed podróżą wykąpać i tak wykąpany i lekko przystrzyżony pies wyruszył w drogę do Gdańska w drodze byl ponoc bardzo grzeczny a jedynie protestował, gdy samochód zbyt długo w jego odczuciu stał na światłach lub zatrzymywał się postoje też go niepokoiły jak już wspomniałam dojechali ok 16.00 w sobotę, 15 kwietnia 2006 r. i zobaczyłam go po raz pierwszy w naturze pies był w dosyć dobrej kondycji wpatrywał się w Aaliyah1981 i jej Tatę (czuł się ich psem) i był wyraźnie zaniepokojony, gdy został zamkniety w kojcu - cichutko protestował i usiłował wypatrzeć gdzie też oni są Aaliyah1981 i jej Tata porozmawiali z nami, dali książeczkę zdrowia, coś tam zjedli i odjechali wypuściłam psa z kojaca a on szukał śladów swoich ludzi i biegał zaniepokojony zauważyłam, że jest bardzo osłabiony, marnie chodził, tylne nóżki plątaly mu się i jak chciał szybko biec to kicał jak zajączek sierść miał w strasznym stanie - skołtuniona, brudna, pachnąca 'inaczej' nakarmiłam go, napoiłam, pozwoliłam, żeby sam wybrał sobie budę i ... zaczęłam się zastanawiać jak to teraz będzie z logistyką domowo ogrodową i czym tu karmić nowego no i niestety wyszedł na jaw mój brak doświadczeń z chorymi zwierzakami przygotowałam mu super jedzonko z witaminkami i różnymi dodatkami w tym na ładną sierść pies miał straszliwe rozwolnienie i tu pomogła mi niezbyt znana na dogo Edytka i jej mąż (lekarz)Włodek - przesłała leki, zaordynowała kurację i udzieliła porad żywieniowych w wyniku czego zmieniłam karmę na weterynaryjną i rozwolnienie zaczęło opuszczać psa Minęły święta, wszyscy goście wyjechali a ja patrzyłam na nowego psa i zastanawiałam się co tu zrobic z jego sierścią. Zaczęłąm od szczotkowania ale włos był skołtuniony, brudny, pełen fekali i jakiś innych świństw. Zostałam uprzedzona, że pies panicznie boi sie wody szczególnie z węża ogrodowego - pewnie to pozostałość po schroniskowych kąpielach. W końcu uznałam, że jedynym wyjściem jest pozbycie się tej sierści i danie szansy na pojawienie się nowej. Próbowałam kupić sprzęt do strzyżenia psów, ale koszty przerosły moje wyobrażenia. Poprosiłam o pomoc Tores z dogo czyli Magdę, która załatwiła nam wizytę u psiego fryzjera. Pies został ostrzyżony na łysolka. Tylko skarpetki i trochę pyska ostało się. Skóre miał czysta a w kilku miejscach odparzoną od kołtunów, które nie przepuszczały powietrza. Okrycie jakie stworzył skołtuniony włos pełen różnych różności było tak szczelne, że skóra niewiele oddychała i żadne pasożyty się na niej nie uchowały. no i jeszcze cały czas zastanawiałam się nad imieniem rózne pomysły były w obiegu ale jakoś po mnie chodziło imię SERWO-ZBÓJ on mi tak po zbójnicku wyglądał, tak jakoś zawiadacko no i jeszcze po tym jak został zajączkiem wielkanocnym przylgnęło do niego ŁYSY nasz Pan ogrodnik wołał na niego HETMAN w ten sposób został naszym psem o imieniu SERWO ZBÓJ zwanym też Hetmanem z nickiem ŁYSY
-
Łódź-Ogromny Psi Szkielet:((((Odnalazł "swoich" LUDZI:))))
irma replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
[quote name='Aga i Krzyś']Kochane, niestety jego problemy z żołądem nadal są:-( Przeczytałam na jego wątku, że miał badaną trzustkę, więc nie wiem, czy on potrzebnie bierze ten kreon na trzustkę, bo badania nie potwierdziły wady... On ma kupki takie niezbyt zwarte, tzn. to jeszcze nie biegunka, ale nie jest to kooopsko wzorowe. Nie wiem co robić. Ostatnio w sobotę miał biegune straszną:roll: potem niby ok, ale np. dziś powtarza się sytuacja, tzn. nagle jakby ma czkawkę, i zachowuje sie tak, jakby miał zwymiotować, nie robi tego, ale łazi i... liże ściany i meble:shake: nie wiem, o co chodzi... na spacerze namiętnie żre trawę, wciąż ten sam scenariusz:-( O co chodzi? Może okrężnica? Czy powinnam mu zrobić jakieś kompleksowe badania. Kuźwa, chciałabym takie na wszystko: krew + mocz + kał, niechże mi ktoś wreszcie powie, co temu psiakowi... Każde pieniądze zpłacę przecież.... Nie chcę go faszerowac lekami na próbę. Co robic cioteczki!?[/quote] biorąc pod uwagę moje doświadczenia z biegunkami Serwa doradzam badania krwi w kierunku schorzeń wątroby, trzustki i in. tzn kazałam zrobic badanie krwi w kierunku wszystkich możliwych schorzen (mikroelementy, enzymy, morfologia, poziom hormonów - co się da) oraz usg (wykazało powiększoną nieznacznie śledzionę) a potem jeżeli nie leki to karma - Setrwo nawet po ryżu z drobiem mial rozwolnienie dopiero karma weterynaryjna mu pomogła (w jego przypadku Eukanuba intestinal - schorzenia jelit i trzustki) -
Serwo odszedł pozostały wspomnienia postanowiłam spisać jego historię ale mam wątpliwości czy tu na dogo - w końcu większa częśc jego życia w moim domu jest już opowiedziana w tym wątku ... chcecie, pozwolicie ... poradzcie ...
-
Lotnik- Czy ktoś odmieni mój los? - opowieści z nowego domu
irma replied to Ania&Kropka's topic in Już w nowym domu
[quote name='da-NUTKA']Jak to dobrze Haniu, że wróciłaś do Lotnikowego wątku Danka[/quote] to nie ja, to Lotnik ;) -
Lotnik- Czy ktoś odmieni mój los? - opowieści z nowego domu
irma replied to Ania&Kropka's topic in Już w nowym domu
zdjęcia? ależ proszę oto repotraż "jak Kropeczka poznała Lotnika a Lotnik poznał Kropeczkę" [URL=http://imageshack.us][img]http://img61.imageshack.us/img61/3915/dsc00764jn7.jpg[/img][/URL] [URL=http://imageshack.us][img]http://img109.imageshack.us/img109/456/dsc00767rj7.jpg[/img][/URL] [URL=http://imageshack.us][img]http://img49.imageshack.us/img49/2152/dsc00768gy8.jpg[/img][/URL] -
Lotnik- Czy ktoś odmieni mój los? - opowieści z nowego domu
irma replied to Ania&Kropka's topic in Już w nowym domu
hal halo to ja Wasz Lotniczek w domu mnóstwo zmian są zmiany dobre i zmiany smutne odszedł od nas Serwo - dziwny to był pies ale go lubiliśmy wszyscy - nawet Jaskier go lubił i koty też leżał całymi dniami i ślicznie pachniał, pachniał takimi zapachami o jakich każdy pies marzy leżał na swoim legowisku w przedpokoju i ciągle do nas gadał a my do niego a koty to nawet się w niego wtulały i on im pozwalał no i niedawno znikł a za to w ogrodzie daleko pod płotem pojawiły się kamienie, takie duże kamienie pod modrzewiem się pojawiły przybyła do nas nowa kotka - ponoc na jakiś tymczas przybyła (co to ten tymczas? bo jest już ponad miesiąc ...) tez dziwna jakaś czarna z białymi łatkami i z białymi wąsami i hania mówi, że pingwinkowata z umaszczenia i ta kotka ma na imię Kropka no bo ma na nosku taką śmieszną biała kropeczkę i pierwszy raz zobaczyłem kota z trzema łapkami bo nasza Kropka to kotka po poważnym wypadku samochodowym i trzeba było jej łapkę obciąć no i nasza Kropeczka nie ma całej przedniej łapki i tak ślicznie kica na trzech najpierw to nam wolno było pod drzwiami węszyc i się z jej łapką bawić - bo Kropeczka przez szparę pod drzwiami łapkę do nas wystawiała a potem hania pozwoliła nam do niej wchodzić pojedynczo i parami a potem ją wypuściła i Kropka biega a właściwie kica po całym domu a najbardziej lubi leżeć na szczycie schodów między balustradą i komódką i obserwuje co się w domu dzieje i w ten sposób mamy cztery koty, bo ja w ten tymczas to tak wierzę tymczasowo Teoś znalazł swoich ludzi najpierw przyjechali się z nim zapoznac i od razu mi się spodobali usiedli na podłodze w kuchni i bawili się z nami a potem to przyjechali po Teosia a teraz to hania mówi, że zdjęcia Teosia mówią, że jest kochany i wypieszczony no tak Teosiowi to dobrze, jest jedynym psiakiem i nie ma z nim jaskra a ja jak w tym tłumie mam się dopchac do kolan hani, no jak ? a hania ostatnio to jakaś dziwna jest - smutna i nawet na nas nakrzyczała pewnie miała rację, ale ja nie lubie jak hania krzyczy no ale nie wiem czy miała rację no bo nas zostawiła w domu a na szafce zostawiła trzy 'grześki' i myśmy je strasznie chcieli zjeść i dwa nam się udało a w trakcie próby zjedzenia trzeciego wróciła hania i te grześki to ona jak zobaczyła to machnęła ręką - nic by nie krzyczała bo to nie pierwszy raz i zawsze hania mruczy 'sama sobie jestem winna, po co było kusic psy' no ale jak Irma się zorientowała, że hania nie jest zła to ruszyła po grześka a obok stał Jaskier i Irma na niego najpierw nawarczała a potem to nie wiadomo dlaczego się na niego rzuciła i zaczęła go gryźć Piegus z Bajką od razu się zmyli ale ja nie jestem tchórzem i jak zobaczyłem, że Irma Jaskra gryzie a on nie wie jak się bronić, bo to baba przecież, to od razu ruszyłem i ... ugryzłem, jak najmocniej się dało, Jaskra w nogę, aż zapiszczał a pod ścianą stała Oliwka i hania się zdenerwowała ale Oliwka szybko się za drzwi schowała a Hania zaczęłą na nas krzyczeć a naet mogę spokojnie napisać, że wrzeszczala i to na mnie, choc taki dzielny byłem no to dałem noge do łazienki, no bo groźnie jakoś wrzeszczała moja hania i jak hania wrzasnęła na Irmę to Irma od razu puściła Jaskra a Jaskier to jeszcze nie doszedł do zdrowia po tej operacji co ją miał (jakiś taki chudy jest i ledwie łazi) więc smutno jakoś się popatrzył na Hanię i Hania kiwnęła głową i powiedziała 'idź piesku, możesz, pozwalam' i Jaskier poszedł na góre do sypialni Hani i do rana już z tej sypialni nie wychodził tylko sobie spał obok haninego łóżka i gdzie tu sprawiedliwość :shake: ja byłem dzielny i go ugryzłem a on się bał Irmy i dostał taką nagrodę? przez jakiś czas była u nas Buba, fajna była ale sobie pojechała do swoich ludzi - i dobrze, kolejka do hani jest o Bubę mniejsza a dzisiaj hania zabrała do pracy Piegusa i powiedziała, że będzie z nią codziennie pracował - a dlaczego nie ja ? -
Spineczka (11 tygodni). W Nowym Domku Wcina Hamburgera:)) (s. 38)
irma replied to anielica's topic in Już w nowym domu
[quote name='Betbet']halo halo irma odezwij sie czy dalej jesteś chetna do pomocy. bo ja prace koncze o 16, zanim dotre do tego Żukowa może być 18. ide zadzwonic do tej Pani, ciekawe czy w ogole jej jutro pasuje, bo jak nie to mamy problem. ja w czwartek wyjezdzam. p.s dzwoniłam do Pani.niestety porozmawialam jedynie z poczta glosowa.poprosilam o kontakt. cos mam zle przeczucia i w ogole jakoś tak...[/quote] mogę pomóc w dojeździe do domku pracuję we wrzeszczu a mieszkam koło Chwaszczyna jeżeli kontrola będzie aktualna (bo coś mi się wydaje, że niestety nie) to mogę Cię zawieźć -
Buba ma swój nowy, kochający dom! PRZENOSIMY NA SZCZĘŚLIWE ZAKOŃCZENIA!
irma replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
nasza Kruszynka, czyli Buba dostała nowe imię BILA dlaczego ? ano nie wiem, ale pewnie mój siostrzeniec tak sobie wymarzył w końcu nie imie jest ważne, ale żeby była kochana - a jest, oj jest -
Spineczka (11 tygodni). W Nowym Domku Wcina Hamburgera:)) (s. 38)
irma replied to anielica's topic in Już w nowym domu
Jakby była potrzeba moge pomóc w sprawdzeniu domku -
saskia i Aaliyah1981 dziękuję za Serwa to dzięki Wam trafił do naszego domu, do naszego życia
-
oj dziewczyny tak pięknie piszecie
-
Buba ma swój nowy, kochający dom! PRZENOSIMY NA SZCZĘŚLIWE ZAKOŃCZENIA!
irma replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
nic w życiu nie jest proste i łatwe z pewnych powodów, o których nie będę pisać Bubcia nie mogła zostac u mojej córki wróciła na kilka dni do mnie a następnie pojechała do swojego domu do mojej siostry i jej rodziny Buba zamieszkała w domu z ogródkiem razem z moja siostrą, jej mężem i dwójka dzieci no i z suczką bigla Leą chłopcy, moi siostrzency są juz dosyć dorośli - młodszy ma 12 lat i marzył o drugim psie, tak zreszta jak cała rodzina Lea jest psią księżniczką, leniwie wylegującą się na fotelu a będącą wulkanem energii tylko na spacerach no i z chłopakami jakoś nie bardzo chce się bawić, ćwiczyć Bubę przyjęła przyjaźnie choć ze zdziwieniem no i zdziwiła się, że ktoś tak dziwacznie chce się z nią bawić (hmmmmm... dobrze, że Lea nie widziała jak wyglądają zabawy z Irmą) za to mój młodszy siostrzeniec, Axel jest w siódmym niebie - ma psa, którego może szkolić, który zawołany przychodzi i który zamieszkał oficjalnie, za zgodą rodziców w jego pokoju i to z prawem spania wraz z nim na tym samym łóżku Buba też szczęśliwa - ma swojego ludzia na wyłączność i w dodatku wyleguje się na wspólnym z nim legowisku tak więc historia Buby choć dziwna znalazła szczęśliwe zakończenie zdjęcia będą jak mi siostra prześle - a wydusze je jak najszybciej -
Serwo nie żyje juz dwa dni a ja przez te dwa dni siedzę i oglądam jego zdjęcia a mam ich ponad 1200 - sama się zdziwiłam 1200 złapanych chwil ułozyłam te zdjęcia chronologicznie i powstała opowieść o PSIE był tylko psem, mieszkał z nami krótko, a tak nam brak tych jego wpatrzonych w nas oczu, usmiechniętego pyska, miękkiej sierści ... i jedyne co nas uspokaja i pociesza to, ze już nie jest głodny, kaleki, słaby - że gdzieś tam biega uśmiechnięty, wolny od wszelkich utrapień NASZ PIES ładnie któraś z Was napisała o Serwie - PAN PIES bo to był PAN PIES taki psi dzentelmen, cichy, łagodny, mądry i kochany smutno mi bez niego ale to taki spokojny smutek, smutek pełen ciepła i miłości Serwuś ...
-
Łódź-i znowu dziadunio jamniczek...PIRUŚ odszedł za TM:(((
irma replied to Moriaaa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Moriaaa wiem co czujesz wiem, ze trudno znaleźć słowa pocieszenia ale tak jak mój Serwo - odszedł we własnym domu wśród własnych ludzi, kochany i pewnie tam teraz na tych tęczowych łakach razem biegają i na nas czekaą -
a swoją droga dziwne to życie jako młoda osoab miałam boksera o imieniu Serwo pomógł mi przejśc przez burzliwe dochodzenie do dorosłości a teraz życie zatoczyło krąg i znów był Serwo i dał mi, nam tak wiele dzięki niemu wiele się nauczyliśmy o zyciu, ludziach, psach kochałam go i kocham i zawsze będzie w miom życiu, ze mną nauczył mnie co znaczą słowa MÓJ PIES nadał tym słowom sens
-
dziękuje wszystkim za wsparcie nawet nie wiedziałam, że tyle osb czyta historię psa o imieniu Serwo-Zbój zwanego przez niektórych Hetmanem obiecuję, że opiszę historię Serwa od czasu gdy zagościł w moim domu, sercu, życiu oboje, ja i mój TZ mamy zakodowane pewne zachowania i chodząc po domu 'zbaczamy' do miesjca, gdzie było legowisko Serwa, i ze słowami na ustach 'no co tam psiaku ...' i z ręka wyciągniętą nad psim łbem, którego nie ma zdziwieni zamieramy i ...
-
mam jeszcze kilka zdjęć z wczorajszego dnia, ale wstawię je później
-
siedzę i przeglądam zdjęcia Serwa więc jeszcze kilka wspomnień
-
dziękuję Wam za wsparcie poza tym, że 'życie' wymusza normalne działania cały czas ryczę przechodzę przez przedpokójj i jak zwykle wyciągam rękę, która nie trafia na jego głowę, nie mam kogo pogłaskać, zerkam zdumiona niżej i ... wracam do rzeczywistości Wiola - nie znałam tych zdjęć, albo ich nie widzałam albo mi umknęły - dziękuję jaki cudny, pełen życia i jeszcze chodzący jest na nich mój pieseczek
-
Serwo nie żyje mój śliczny, mądry, kochany Serwo jest za Tęczowym Mostem daołączył do wszystkich moich psów i kotów do Fafika, Czarnej, Mikada, Perełki, Serwa (jego imiennika), Soni, Malwy. Pumy i Pumeksa i do całej reszty i wierzę, że wraz z nimi poczeka tam na mnie już nigdy nie będzie głodny już nigdy nic go nie zaboli już może biegać, skakać, nosic kamyki i przynosić patyki te zdjęcia to wspomnienie o psie, który był z nami prawie cały rok przyjechał 15 kwietnia 2006 odszedł dzisiaj, 1 marca 2007 jak pusto, jak cicho i smutno ...