Jump to content
Dogomania

supergoga

Members
  • Posts

    26019
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by supergoga

  1. Gajowa - dopisałam w allegro super- zalety Karmelka. I czekamy na domek.
  2. Czy Miniusia ma dom. Bo Pan chyba z Poznania dzwonił do mnie i do schroniska w jej sprawie. Ulka - napisz szybko, lub podaj mi jakis telefon do siebie na priv, to on zadzwoni. Jesli ma dom, to tez napiszcie, to zdejme z allegro, żeby nie kusić, bo Pan stamtąd dzwonił (do schroniska też).
  3. Kamery jakby co rejestruja dystrybutory i ich rejony. Tam sa zawsze samochody, chodza ludzie i trwaja jakieś remontowe roboty: rusztowanko itp. Ona tam nie podejdzie.
  4. Wróciliśmy - suni ani śladu. Telefony z ogłoszeń pozrywane, czyli ludzie sie interesują. Działki sa totalnie dzikie, zakrzaczone, nie ogrodzone. Z legowiskiem zadaszonym i kocem problem o tyle, że ktoś musiałby chyba tego pilnoiwać. Sporo tam takich dziwnych zbieraczy różności - pewnie takie elementy by się im przydało. A sam koc nasiąknięty wilgocią to też na nic. Na stacji powiedziano nam, że jeden z klientów w niedzielę widział sunię. Od tego czasu na razie nikt nic nie zgłaszał. Być może w środku tygodnia jest większy ruch na ulicy i stacji stąd sie nie pojawia. Jutro zobaczymy.
  5. Za chwile jedziemy dosypać karmy, posiedzimy też w spokoju na stacji choc raz - może sama przyjdzie. Tak jak w niedzielę. Jutro od rana lek.wet. podejmie próbę - tylko jest jeden podstawowy problem: musi mieć co namierzyć. Bordie musi się pokazać. Bo jak nie wyjdzie, to klapa.
  6. Syla - ona ucieka gdzieś w stare działki przy krzyżówce Lechickiej i Naramowickiej, jadąc w stronę Wilczego Młyna. Ale szczerze po 18.00 chodzic tam nie polecam. Czarnego z białym psa po ciemku nie zobaczysz, a dziury, zapadliska i druty pociągnięte - gwarantuja problemy z kończynami dolnymi. YBOT - prosze o wyrażenie opinii w sprawie sposobu łapania Bordie - kilka opcji wyrażonych, moje opinie napisałam, jak również problemy. Także basiaap napisała - co z czym się wiąże. Decyzja nalezy do Was.
  7. Cieszę się, że jest szansa na dom dla maludy. Bea - zobacz jeszcze tego [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=18617&highlight=Kajtu%B6"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=18617&highlight=Kajtu%B6[/URL]
  8. Darek właśnie wrócił. Nikt dziś Bordie nie widział. Na starych działkach były jakieś ślady psie, ale pewności, że to jej nie mamy. Tam gdzie ona znikała z oczu nie możliwości obserwacji z samochodu. To jest taki nasyp dokoła, na górze skrzyżowanie i wszędzie zakazy zatrzymywania w tym miejscu. Na dół się nie zjedzie. Można tylko piechotą. Darek 1 1/2 godz. obchpdził teren, zaglądał do dziur, studzienek, wszelkich uskoków - nic. Zostawił jeszcze jedną miskę z jedzeniem. Jutro obejdziemy to duże osiedle, z którego strony szła w sobotę sunia, zgodnie z informacją telefoniczna, którą dostałam. Wydrukowałam dzis kolejna porcję plakatów żeby rozdawać. Z nich jednak przynajmniej odzew jest. Tylko cały czas jest to pytanie. Nawet jak ktoś ją znów zobaczy - co dalej. :shake: Ona nie da się złapać! Z ta klatką byłoby wyjście ale w innym terenie - tu w kilka osób, które jesteśmy, nie damy rady 24h na dobę dyżurować, aby nie znalazł sie w niej inny zwierzak - jest tam sporo kotów lub inny pies. Tam tez zagubiła się czarny podpalany jamol - ale ktoś go złapał i jest ogłoszenie, że czeka u kogoć. Czekamu Borduniu nie chcesz się złapać.:shake: YBOT-y, dlaczego dziś nic nie piszecie. Napisałam wczoraj wielkiego priva. Odezwijcie się! Napiszcie coś.
  9. Po pierwsze, Bordie nie dopuści do siebie człowieka na taka odległość, aby coś jej odtwarzać. Puściła sie galopem przez ulice na swoje tereny,gdzie zniknęła. Przed chwilą miałam telefon od Pani z sąsiedniego osiedla - porozdawaliśmy plakaty i rozlepiliśmy, więc jest odzew - że w sobotę rano widziała naszą sunię przechodzącą przez skrzyżowanie w stronę tych chaszczy od strony osiedli. BYła to 7.00 rano. Sunia trochę utykała na nogę i sprawiała wrażenie zmęczonej. Za to w niedzielę - zwiała nam jak perszing. Naprawdę niewiele nam daje to, że wiemy, gdzie ona jest i że tam jest. To ogromny teren, pełno tam również innych stworów: koty, ptaki, ludzie łażą z psami puszczonymi luzem. Koszmarne miejsce na poszukiwania. Dziś Darek wystawi drugą miseczkę z żarełkiem na tych pseudo- działkach, w jakims miejscu. Ale czy zje to Bordie, czy inny stwór - nie będzie pewności. Bęziemy jeszcze gadać z treserem - Ania zadzwoni. Z tą klatkato jest tak,że nie wiadomo, gdzie ją ustawić.Okazuje sie bowiem, że jej stały teren to te działki, a stacja, osiedla - to przechodnie mniejsca. A tam nie ma gdzie w taka pogodę warować w jednym miejscu aby klatke mieć na oczach - człowieka będzie widać. A jeśli wlezie tam co innego. Ch...a jasna - Bordie, daj się złapać!:shake:
  10. Możemy próbować, w weekend pilnować klatki na zmiany, żeby się komuś nie przydała :razz: . Dziś pojedzie Darek,jutro my w trójkę z Darkiem i koleżanką, w czwartek z basiaap i wetem. Po dokonaniu wizji terenu może coś nam przyjdzie do głowy. Byle sie pojawiła. Bo tak rozmyślam że między jej jednym pojawieniem sięna stacji a kolejnym było kilka dni. Może też być że podchodzi do śmietnika na tyłach stacji (tylko) i jej nie widać. Na stacji jest mała obsługa i nie ma kto stale kontrolować zaplecza - tam nie ma okna i możliwości sprawdzania, tylko jak pojawi die na froncie, jak wtedy.
  11. Już jestem. Wczoraj tak jak pisałam po tym gdy przebiegła na swoją stronę ulicy (tam gdzie według Pani ze stacji 3 godziny przedtem tez pobiegła) zbiegła nasypem na dół i ślad zaginął. Tam są chaszcze a my żeby jej nie spłoszyć całkiem jednak trzymaliśmy pewien odstęp. W tym miejscu były dawno temu działki i pozostały studnie, przywalone piwniczki - dość niezbezpiecznie dla człowieka - może bez nogi wymanewrować. W 4 osoby obeszliśmy później naprawde wielki teren, zaczepiając ludzi po drodze. Jednak jest tam gdzie sie ukryć, przeleźć pod płotkami na teren budowy - na którym niestety już prace sa ukoczone i już nikogo nie ma - ogrodzone, ja nie przelezę, pies spodem tak. Dziś sie nie pojawiła - Panie ze stacji cały czas w okno się wgapiają, bardzo przejęte. Jedzenie wystawiłam tam gdzie ona się nam ukazała i w tym miejscu stała poprzednio. Bliże w zasięg nie da rady, tam jeżdżą tankować auta - to niebezpieczne. Obeszliśmy jeszcze raz ten teren i rzeczywiście węszyłam w krzakach po śladach. Nad jednym ślęczeliśmy z TZ jak głupki, ale był za mały na Bordie - był mniejszy niż szelcika - a może nawet kot - kocich śladów nie rozpoznaję. Były też ślady ptaków (dużo gawronów tam jest). Ale psa...nie. Mieliśmy plan łapania w sobotę - z naszym super - wetem, ale jeśli się nie pojawi do tego czasu - nie da rady. Dalej rozdawaliśmy plakaty psiarzom - już na nas dość dziwnie spoglądają ludzie - łazimy jak kaznodzieje - i dajemy jakies ulotki hmhmhm. Z rozkładaniem kiełbasy, czy...:mad: sardynek - słabo widzę. Jaki dowód, że to Bordie zje, ponoć tam i inne psiaki sie kręcą i ludzie psy wyprowadzaja i wypuszczają - każdy wrąbie. Ale wczoraj nikt nie liczył, że ją zobaczymy a wyszła. Jutro Darek pojedzie zaraz po pracy na stacje - uzupełni jedzenie i połazi i powęszy. Ja mam dyżur do 18.00 w pracy. Ale w środę pojadę i nawet posiedzę dłużej - znów się urwę. Dam znać na bieżąco. Ona zyje i gdzieś tam jest. Musimy ją znaleźć.
  12. Proszę mi tu kitu nie wstawiać i nie ściemniać, że ten przystojny, zgrabny i śliczny facet - to ta kupka psiego nieszczęśćia ze schroniska. :mad: Ja tam się nabrać nie dam. :lol:
  13. Musicie chyba uzbroić się w cierpliwość. Mam ustalenia z naszym lek.wet. - nie łapiemy na siłe, dokarmiamy w tym samym miejcu i przywzwyczajamy sunię do miseczki i żarełka. Jeśli nic nadzwyczajnego się nie wydarzy - w sobotę (niestety) nasz super-wet. spróbuje ją wyłapać. A dziś posypało trochę śniegu - może jakies ślady będa, aby chociaż zobaczyć, gdzie ma metę. Dam tez na wszelki wypadek ogłoszenia w kilku miejscach obok - mam upatrzone. Jak wrócę od Bordi - i wrócę od naszego super-weta z Serdelką, chorą - napiszę.
  14. Nie dość że od Serdelki, to jeszcze wściekła sardynka no ja Was :mad: A jeśli chodzi o Serdelke to trzymac paluchy, bo mi się nie podoba. Jest chora, leży i spi cały czas i wymiotuje. Jeszcze jej pozwole dziś samej sobie poradzić (daję Wam wszystkim asumpt do wrzasku na mnie), bo pije normalnie, a jutro wizyta wieczorem - juz po akcji Bordusiowej.
  15. Doddy - możesz odpisać, w sumie znasz Wiktora chyba najlepiej. Kurcze - bo tak to ta korespondencja będzie przez posła i bez sensu. Może to ten domek dla niego? Proszę napisz ;)
  16. Jest jest, jakżeby miało cudasia nie być.
  17. Myślałam o psie tropicielu, ale nie znam takiego - a może wskazalby nam miejsce gdzie suczyna śpi lub ma "melinę". Poza tym ja nie mam nic psiego od Bordusi - żadnej rzeczy na zapach. Jutro mam jeszcze jedną koncepcje poszukiwań. Urywam sie z roboty - jak mnie wywala w końcu to chyba się pochlastam - i będę tam ślęczeć. Boje sie tylko o mojego serdla :lol: lub serdlę - wymiotuje, leży na posłaniu i jest wyraźnie w złej formie. A nie jadłą serdelków. Jutro napiszę - tylko nie wiem o której wrócę i w jakim stanie :evil_lol:
  18. Drabster - dyskutowałabym. A tak ogólnie, to husky tez chodza po drzewach - dobrze wiedzieć, żeby tam przed nimi nie spylać, jak pogonią :lol: hahaha - to żart, tylko się nie obraź. :evil_lol: Lavinia, Ty sie nie pytaj jak wygląda wściekła sardynka - widziałas doskonale. I to nie raz. YBOT - prosze bez podśmiech...ków ze starocia :mad: , bo serdlem poszczuje - bojowy to stwór, taki serdel ;)
  19. Mam pytanie z allegro o czarną a w zasadzie o warunki jej adopcji. Oto treść mam takie pytanie.. czy dziewczynka w wieku 17 lat moglaby wziac pieska? bo maja to byc tylko osoby penoletnie...chodzi tylko o odbior..bo piesek jest fantastyczny i wszystkim w rodzinie sie spodobal..mamy psa, 2 kotki...i inne zwierzaki, duzy ogrod i dom, napewno dla neigo kąt znalazłby się.. chodzi wlansie o troche starszego pieska..zeby pokazac mu, ze ludzie maja serce... zwierzeta u nas maja naprawde bardzo dobrze.. oby dwa kotki wysterylizowane..leczone dokladnie...wszystkie przygarniete ;] o prostu bardzo nam zalezy ... prosze o odpowiedz :) Adres email: [EMAIL="angel_lol@wp.pl"]angel_lol@wp.pl[/EMAIL] Bardzo proszę napiszcie na ten email, bo ja nie wiem jakie są zasady u Was. I napiszcie w watku bardzo Was proszę, co ustaliłyście.
  20. Lewana, prosze mnie w depresje nie wpędzać. To za duża odpowiedzialność. Drabster - może szetland według Ciebie przypomina chomika, według mnie raczej nie. Ale dla dokładki miałam też ON-ka i nowofundlanda. No i serdel! :lol:
  21. Wiecie, sądzę, że samo przyjechanie nie dałoby efektu w złapaniu psiny. Wiem po dniu dzisiejszym :lol: Z wetem zaprzyjaxnionych jestem w kontakcie i gdyby taka konieczność była weźmie osobiście udział w akcji - ale wtedy według mnie trzeba sporo ludzi i obstawiona wcześniej cała jej trasa, żeby nam nie zwiała, albi pies tropiciel. Moja suka - niestety sie nie nadaje, choc to airedale terier, ale jakis taki...batdzo udomowiony. Do tego chora i jeszcze dziś brzydko wymiotuje, więc sie troche boję. Wierzcie nam, nie zrobimy nic, aby jej zaszkodzić. Dla uspokojenia emocji - przez 13 lat miałam szetlanda, znam te rasy :lol:
  22. Z allegro jest pytanie o Wiktora - osoba chętna do adopcji. Oto treść Witam! Chciałabym wziąć tego pieska. Czy mogę sie dowiedzieć czegos o warunkach adopcji? Jestem z Włocławka ale 7 marca bede na chwile w Warszawie wiec dopiero wtedy mogłabym go zabrac.No chyba, że do tego czasu piesek juz znajdzie nowy domek albo moja sytuacja jakoś diametralnie się zmieni i nie bedę mogła Go wziąć? Mam jeszcze jedno pytanie: czy piesek jest agresywny? chodzi mi o to czy mógłby mieć kontakt z dziećmi? Pozdrawiam! Agnieszka Adres [EMAIL="maxmac@o2.pl"]maxmac@o2.pl[/EMAIL] Bardzo proszę - odpiszcie Pani jak najszybciej jesli możecie. Napisałam, że odpowiedź przyjdzie od Was. Trzymam kciuki
  23. Napisałam wielkiego posta i szlag go trafił. Mnie też. Teraz w skrócie - nie pozwolę na pewno stosowac dla Bordi usypiacza przez pracowników schroniska. Jesli to będzie lekarz wet. prosze jak najbardziej, może to być metoda, ale pracownik nie. Może mam uprzedzenia ale sa to specyfiki niebezpieczne i ich nieumiejętne uzycie może skutkować źle - tą drugą opcja płacenia 500 zł za... Póki nie dostałam zawału będe jeździć. We wtorek jedzie anova, czyli Basia która ganiała z nami dzisiaj i nawet naraziła sie kierowcom, którzy matołowato za nia trabili, gdy uważnie badała okolicę poszukiwań z okien swego auta. Dobrze że zima i szyby zamknięte, oj usłyszeliby wiązankę od naszej Basieńki, az miło :lol: . W sumie rzeczywiście trochę nas mało, ale może to i lepiej - może damy rade ja jakoś przejąć. Myślcie i przekazujcie pozytywne emocje i uczucia - będą potrzebne. A nasze marzenie - Bordi na kanapie u YBOT-ów a my skacowani w trupa - niech się spełni.
  24. Litości. Na skrzyżowaniu mojego pomnika prosze nie ustawiać, kierowcy zapatrzeni w super - ohyde będą masowo karambole powodować. Jutro w rejonach 13.00 - 13.30 może jadę na stację. Jak ktoś może tam być zapraszam. To będzie moja ulubiona stacja.
  25. Wróciliśmy i zdążyłam trochę odtajeć, choc nie bardzo wiem, jak się nazywam. Otóż: 1. Na 99,99% to Bordi, obroży raczej nie ma, chyba że jest tak brudna i przykryta włosami kołnierza, że nie widać - jednak nie sądzę. Powiem tak, patrzyłam na psa nie na szyję. 2. Rozmawiałam z naszym wetem - siatką raczej sie nie da - tak juk tu ktos pisał - musiałaby dac podejść grupie ludzi na tyle blisko, aby miało to sens. 3. Ja chodziałm sama, reszta w oddaleniu - każdy osobno - wołałam zgodnie z instrukcjami. Niestety. Ona jest zagubiona, ale jak na 8 dni bezdomności nie wygląda źle, nie jest złachmaniona, zgnojona i ma niezwykłe tempo icieczki. Wystawilismy w miejscu na stacji, na którym się zjawiała i które widać z okna stacji miseczkę z jedzeniem. Jutro wyrwę się z pracy około południa - ona tak się pokazuje - i pojedziemy dosypać jedzenie i poczekac może się zjawi. Najbardziej, nie ukrywam, boję się ulicy - tam jest duże skrzyżowanie i ruch, choć wygląda, że Bordi umie przechodzic - nie pędzie w panice, tylko zatrzymuje się na krawężniku. Wiemy gdzie zniknęła nam suka z oczu - i to jest dziwne, bo dalej jest ogromne puste zachwaszczopne pole, gdyby tam gnała, byłoby ja widać. Myśmy pobiegli za nią jak zaczęła nawiewać ze stacji, aby nie starcić jej z oczu i zobaczyc gdzie znika. Tam jest taki duzy kompleks po kombinacie rolnym - jeszcze cos tam się dzieje. Wywlekłam Pana z portierni, bo idąc na tyłach tego wielkiego terenu zobaczyłam psa w kojcu, a potem usłyszeliśmy jak szczeka - gdy szukaliśmy suni. Pan chyba zachęcony nagrodą, wziął plakat, obiecał przejść teren i uczulić też innych pracowników. Oplakatowaliśmy przystanki w okolicy i sklepiki czynnne na Wilczym Młynie - to okolica zniknięcia Bordi. Jednak tam gdzie nam z oczu zniknęła sa stare tereny po działkowych ogródkach - jakies studzienki, doły, ja zaglądałam gdzie się dało, jak pies węszyłam i znalazłam na trasie którą szłam świeży mocz - suki (mam suke więc wiem jak one to robią) :lol: Ten teren trzeba przeczesać po kawałku w większej grupie nie po to żeby ją na siłę wrzaskiem wypłoszyc tylko ustalić gdzie się chowa, gdzie mieszka - wtedy można ustalić gryplan z łapaniem - część na stacji przy żarciu, ktoś przy jezdni, aby zatrzymać auta w razie potrzeby (nawet własną piersią) i część w okolicy gdzie przebywa. Jeśli chodzi o głos Taty YBOT-a - nie ma urządzenia do takiego głośnego odtwarzania - jedynie z auta ale tam nie wjedzie. Pani ze stacji próbowała ja zwabić szelstem papierka nie udało się. Miska z żarciem stoi. Nasz wet - Piotr - w tygodniu w razie pilnej potrzeby może pomóc z usypiaczem, ale wtedy też potrzeba więcej ludzi, aby nam nie zwiała zanim zacznie działać - nie zasnęła samotnie. Spokojnie. Będę jeździć codziennie, no z wyjątkiem wtorku - mam dyżur do 18.00 w pracy - ale TZ pojedzie z karma i sie rozejrzy. Pani ze stacji będzie dzwonić. BORDI żyje to najważniejsze i wygląda nieźle. Musi się w końcu udać.
×
×
  • Create New...