Jump to content
Dogomania

supergoga

Members
  • Posts

    26019
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by supergoga

  1. Musimy skombinować kase na trzecie szczepienie. Z akcji na FB niestety cienko bardzo. Ale może cos jeszcze wpadnie. Na razie z faktur za leki oraz dotychczasowych faktur za leczenie zarazonego towarzystwa wychodzi kwota 1.671,81 zł. A to niestety nie koniec. Ale staramy się wszelkimi metodami uzbierac potrzebne środki.
  2. [IMG]https://imagizer.imageshack.us/v2/240xq90/c/811/dv5m.jpg[/IMG] [IMG]https://imagizer.imageshack.us/v2/433x325q90/198/kgbh.jpg[/IMG] [IMG]https://imagizer.imageshack.us/v2/433x325q90/819/8vwx.jpg[/IMG] [IMG]https://imagizer.imageshack.us/v2/433x325q90/801/mcep.jpg[/IMG] [IMG]https://imagizer.imageshack.us/v2/433x325q90/30/5os0.jpg[/IMG]
  3. Gandi, niewielki, ogromnie wychudzony piesek ma urodził się około stycznia 2012r. Błąkającego się psiego szkielecika przywieziono do podpoznańskiego schroniska, gdzie w kojcu i budzie miał czekać na swoja szansę. Gdy nadeszły mrozy – Gandi ogromnie cierpiał. Próbował wejść do pomieszczenia magazynowego przy schronisku, starał się, chodząc za człowiekiem – zwrócić jego uwagę, że zimno i źle. I udało się – postaraliśmy się pomóc Ganusiowi i zabraliśmy go do hotelu, gdzie w cieple, w domowych warunkach będzie czekał na własny dom, dom na zawsze. Gandi jest uroczy, nieagresywny, dogaduje się z innymi zwierzakami. Ale najważniejszy dla niego jest człowiek. Gandi chce być zawsze tam gdzie on. Jak najbliżej. Zawsze obok, przytulony do człowieka w dzień i w nocy. Nie lubi zostawać sam, jest smutny, ale powoli uczy się, że człowiek wróci z nów będzie można go kochać. Nie chcemy aby Gandi pokochał tak bardzo obecną opiekunkę, bo wówczas kolejny raz będzie cierpiał. Bardzo szukamy dla pieska domu stałego, człowieka który pozwoli się tak bardzo pokochać, tak po Gandusiowemu, już do końca psiego życia. Gandi obiecuje, że będzie się bardzo starał. Piesek ma książeczkę zdrowia i jest wykastrowany. Martwi nas jednak jego chudość ogromna – przeprowadziliśmy badania, piesek był w klinice – na razie jednak wyniki są dobre. Mamy nadzieję, że zacznie w cieple i pod opieką – przybierać na wadze. Niebawem przygotuje bazarki dla Gandiego. Niestety mam problem ze zdjęciami - jak uda mi sie wstawić, pokaże pieska.
  4. Sunia trafiła do nas i... już ma dom stały. Domek w sumie był sprawdzany na inna naszą podopieczną i przyjechał ja poznać, ale wówczas w hoteliku była już ta psinka - i zawalczyła. Wpakowała sie Pani na kolana, przytuliła i razem z Panią opuściła hotelik. Ma już domek na stałe, Norka jeszcze musi poczekać. Dobrze że tak od razu - nie musiała kolejnego miejsca poznawać, kolejnego człowieka pokochać. Sunia naprawdę urocza - miałam okazje poznać gdy zabierałyśmy ja z DT do hotelu. Uffff.
  5. Misia jest starą sunia, więc rokowania zdrowotne ostrożne z racji wieku, stanu zapalnego który przeszła, problemu z tylna łapka (jakis stan zapalny lub po ugryzieniu lub po ropniu). Poza tym Misia jest psem zupełnie nieproblemowym, tylko wymaga spokoju i nie szuka towarzystwa człowieka. Zabki zrobimy bo sa niektóre do usunięcia. Nie wymaga wiele, ciepłe miejsce, miska z jedzonkiem. Potrafi iść na smyczy, aczkolwiek nie ma w tym euforii. Ja wiem że ideałem jest spokojny dom i ciepło - tylko kto da jej szansę. Zero agresji, na wszystko pozwala. Psy wyjadają jej z miski, szczeniaki pakowały się do budy - nic... Kochana psica.
  6. Wieści ze szpitala Z Misią na tą chwilę jest lepiej, dobrze oddycha, je, chętnie wychodzi na spacer i właściwie można ją ze szpitala zabrać ... tylko nie do kojca. Powinna być w domu. Będzie dostawała nadal antybiotyk w tabletkach. Dr prosił również żeby zaznaczyć że pomimo tego że ona dobrze czuje się na tą chwilę to rokowanie jest nadal ostrożne. Za tydzień można by było pomyśleć o zrobieniu ząbków. ą za 3 tygodnie należałoby powtórzyć rtg klatki piersiowej. I jeszcze U nas na szpitalu radzi sobie całkiem dobrze i myślę że gdyby poświęcic jej troche czasu bez narzucania się byłoby całkiem nieźle. Ma momenty kiedy jest całkiem zdezorientowana ale pamietajmy ze jedno ucho nie dziala wcale a oczy pozostawiaja wiele do życzenia. Jak siedzę z nia na szpitalu i miziam potrafi w miarę swoich możliwości pokazać ze jest tak fajnie. Do całkiem autystycznych ja bym jej nie zaliczała. W kojcu jej stan na pewno sie zaostrzy. Niestety nie mamy dla Misi innego domu i innej możliwości. Tylko hotelowy kojec i ciepła buda. Nie ma tymczasu który weźmie Misie do domu. Mam nadzieję, że da radę. Na razie jest jeszcze w szpitaliku klinicznym.
  7. Postaram się poprosić o fotki. DT pracuje pod nadzorem fachowca.
  8. Wysłałam maila w sprawie tej wizyty.
  9. Ja mam niestety pełne kartony na bazarki, ale przez ciężką chorobę mojego psa, remont w domu i prace nawet nie mam kiedy go zrobić.
  10. Wieści od Ani z kliniki, przekazane przez Izę. W morfologii bardzo duza leukocytoza, czego jest wynikiem nie wiadomo na tą chwilę- zamiast 19 tys my mamy ponad 50 tys. W bad Rtg w płucach zmiany niejednoznaczne- moga być zapalne. Natomiast w rtg kolana prawego rowniez duza zmiana moze po kiedys zlamanej kosci, moze ropien, moze niestety nowotwor. Dostala dwa antybiotyki, kroplowke, leki na zbicie goraczki (40 st) Zaczela wieczorem lepiej oddychac. Płyn w płucach może byc wynikiem stanu zapalnego. Dodatkowo jedno udo suni jest bolesne i gorące - może być jakiś stary uraz który sie odezwał, może byc stan zapalny lub guz (który jednak jest najmniej prawdopodobny). Na razie najważniejsze że Misia reaguje dobrze na antybiotyki, gorączka spadła troche i sunia nawet cosik zjadła. Walczymy o Misie - jest niesłychanie grzeczna - na wszystko pozwala, jednak z opowiadania Izy która ją dzisiaj odwiedziła wynika, że jest mega zestresowana. Iza ma zdjęcia, wstawi i opisze więcej. Dzięki Iza za czujność.
  11. Potwierdzam wpływ na konto Fundacji kwoty 62 zł dla Bogusia. Pięknie dziękujemy!
  12. Normalnie mnie szlag trafia. Biedna ciciaska.
  13. Niestety - dwie grupy, jedna od 11.00 druga od 14.00 szukały przez 2-3 godziny. Rozdawaliśmy plakaty rozmawialiśmy z ludźmi. Było nas mało, to fakt, ale suni nie ma. ktoś gdzieś widział podobnego psa, ale nie wie czy z obrożą czy bez. Opiekunowie szukają także. Mam złe przeczucia. Miga jest delikatna i gapcia przerażona. Nie da sobie długo rady.
  14. Niestety - dwie grupy, jedna od 11.00 druga od 14.00 szukały przez 2-3 godziny. Rozdawaliśmy plakaty rozmawialiśmy z ludźmi. Było nas mało, to fakt, ale suni nie ma. ktoś gdzieś widział podobnego psa, ale nie wie czy z obrożą czy bez. Opiekunowie szukają także. Mam złe przeczucia. Miga jest delikatna i gapcia przerażona. Nie da sobie długo rady.
  15. [quote name='KateBono']To ta sama szczepionka - Biocan m - Małgosiu taką cenę mi podali w Klinice weterynaryjnej na ul.Naramowickiej, a naszych wetek z Polanki nie pytałam :oops: ..................... to paskudztwo [URL="http://javascript<strong></strong>:void(0)"]:shake:[/URL] :cool3: zaraziło i nas............[/QUOTE] O matko - co to takiego. Przecież tyle skórnych spraw dokoła a Bessi taką zaraze przywlokła?
  16. Wiadomość z akcji na FB Kochani, skąd ta cena 60zł? Ostatnio szczepiliśmy nasze dwa kociaki Biocanem M na grzybicę i w gabinecie Bahati płaciłyśmy 30zł za jeden zastrzyk. Czy Kasiu możesz napisać czy to ta szczepionka?
  17. Czy możemy o jakies nowości boksiowe prosić?
  18. Błagamy o pomoc. W czwartek wieczorem zaginęła w nowym domu podopieczna Fundacji Animalia, delikatna i nieśmiała suczka Migotka. To był w zasadzie jej pierwszy spacer w nowym domu. Smycz wysunęła sie opiekunom z ręki. To wiadomość od domu tymczasowego. dwie godziny po podpisaniu umowy adopcyjnej nowi właściciele zadzwonili, że na spacerze smycz wymsknęła im sie z rąk i nie dali rady ponownie jej złapać bo Migotka nie dawała na tyle blisko do siebie podejść. Podeszła dwa razy po jedzenie z ręki ale przy próbie złapania za smycz płoszyła się i odbiegała. Wróciła do miejsca na parkingu gdzie został jeszcze mój zapach i tam czekała. Pojechałam by pomóc zaprowadzić ją do domu, ale na miejscu już okazało sie, że stracili ją z oczu bo odbiegła gdzieś wystraszona gdy oszczekał ją jakiś duży pies. Do 23.00 chodziliśmy po okolicy i jej szukaliśmy. Jestem pewna, że gdyby usłyszała moje wołanie to by przyszła ale musiała już tak się oddalić, że mnie nie słyszała. Zostawiłam moje rekawiczki i powłoczkę z jej legowiska z mojego domu pod drzwiami nowego domu i na parkingu ale to nic nie dało. Do rana nie wróciła tam po zapachu. Zamieściliśmy ogłoszenia na [URL="http://tablica.pl/"]tablica.pl[/URL], [URL="http://zaginionepsy.pl/"]zaginionepsy.pl[/URL], [URL="http://zgubilempsa.pl/"]zgubilempsa.pl[/URL]. Na moim profilu fb również. Po południu właściciele będą rozwieszać ogłoszenia w swojej okolicy. Jeszcze wczoraj powiadomili straż miejską. Proszę by na profilu Fundacji też zamieścić ogłoszenie. Szanse Migi na przeżycie maleją z każdą godziną. Jest potworny mróz. W piątek i sobotę były poszukiwania, ale mało nas. [B]JUTRO - NIEDZIELA - O 14.00 ZBIERAMY SIĘ W KOMORNIKACH, UL. KONWALIOWA 6.[/B] Im nas więcej będzie, tym wieksze szanse że ktos cos zauważy, znajdzie jakis slad, kogos odpowiedniego zapyta, Błagam o pomoc - wyobrażam sobie co Miga przeżywa - to sunia zabrana do adopcji jako szczeniak i oddana bo się znudziła. Miała wspaniały tymczas, który wyprowadził ja ze stresów, lęków, nauczył zabaw i kochania człowieka. Chwila nieuwagi, może lekkomyślności - i wszystko na nic. Nie ma naszej Migi. Proszę, może chociaż na godzinę - wiem że zimno. Nie poradzimy sobie bez pomocy. jest nas zbyt mało. Podaje telefony kontaktowe: Małgosia - opiekunka tymczasowa - 694 653 690 Iza - 666 477 177 Gośka (supergoga) - 609 601 362 Czy ktoś pomoże szukać Migę. Za moment zdjęcia suni.
  19. Poproszę Łukasza - zrobie wydarzenie. Ja mam fanty na bazary, ale mam remont i wszystko gdzieś w kartonach. Musimy jakoś sie sprężyć. Kurcze - to wszystko moja wina. Bessi zawiozłam do kliniki. Miała tam być do wyleczenia. Miała kk - nikt widac nie wpadł na to aby ja "olampować". teraz mi Kasia i my mamy kanał. Powoli opadają mi ręce. Nie mam reki do kotów - więcej żadnego nie przytargam - trudno. Obiecuję.
  20. Wieści z domu tymczasowego Malwinki: Malwina miewa sie doskonale :-) Nauczyła się korzystać z klatki i zamykamy ją w niej na czas naszej nieobecności w domu. Poranne wejście do klatki zajmuje od kilku do nawet 30 minut ale dotychczas zawsze się udawało. Myślę, że w klatce siedzi grzeczne - chyba śpi? Nie udaje nam się niestety wypracować spokojnego wyjścia z klatki - wyskakuje jak wystrzelona z procy i odtańcowuje dziki taniec radość skacząc na nas, merdając ogonem piszcząc i biegając po całym domu :-) Poza tym wydaje mi się że jest bardziej pewna siebie i spokojniejsza. Łazi sobie sama po domu, towarzyszy nam w różnych czynnościach a najchetniej leży na kanapie, :-) czasem kładzie się pod stołem a jak chce mieć spokój bo np. dostanie kość czy inny gryzak to włazi do klatki czyli chyba jak każdy normalny pies :-) Jeździmy z nią na psie wybiegi i też zachowuje się coraz pewniej, biega, bawi sie z psami (a pierwszy wybieg to był jeden wielki strach, warczenie i oganianie sie od wszystkich psów). Fizycznie też chyba lepiej sie czuje. Trochę przytyła i dostała grubej puszystej sierści. Teraz ma cieczkę więc spacerujemy tylko na smyczy ale za jakiś czas wrócimy do wybiegów i spacerów po lesie. Malwina jest bardzo grzeczna w aucie więc podróże z nia to sama przyjemnośc, chętnie zabieramy ja ze sobą na nasze wycieczki, do stajni a nawet "w gości". Ciągle tylko jest jakaś taka smutna, to w sumie młoda psina a mało sie bawi, w ogóle nie interesują ja gryzaki, piłeczki zabawki, cały czas się łąsi i domaga pieszczot to na swoj sposób urocze ale pewnie świadczy jeszcze o jej problemach. Jeszcze chwilke czekamy aby klateczka stała sie pewnym azylem. Będzie jej potem łatwiej jak będzie po zabiegu. I żeby zaufała. Myślę, że ciachniemy panienke w tym m-cu.
  21. Wstawiam faktury za karmę dla Labi na prośbę WMNN. Dziękujemy wszystkim za pomoc w jej zakupie. [IMG]https://imagizer.imageshack.us/v2/240x288q90/c/27/jn4z.jpg[/IMG] [IMG]https://imagizer.imageshack.us/v2/240x277q90/c/43/v0in.jpg[/IMG]
  22. Czytałam swego czasu i kibicowała Karo. Cieszyłam sie gdy trzymani byliśmy w przeświadczeniu, że jedzie na tymczas - w moje rejony. Też się cieszyłam, że opuści schron. W myślach pewnie niejedni z nas pakowali jego walizki. I co... nic... To transportu nie było, to choroba nie pozwalała, to znów transportu nie było. To był, ale drogi. W końcu sprawa nie wypaliła, a biedny pies pozostał chory na zimnym wilgotnym betonie - pewnie nawet bez koca. To teraz już zaglądam bez euforii, bo mam ogromnie mieszane uczucia. Ale pies wspaniały i życzę mu aby opuścił schronisko i to jak najszybciej.
  23. Mam zadzwonić?
  24. To kciukasy trzymam mocno.
×
×
  • Create New...