-
Posts
2909 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by nefesza
-
Ewentualnie dobrze dziala tez sam sok z kwaszonej kapusty. A zamiast czopkow dobrze tez dziala lyk parafiny ;) Tylko nie mozna przesadzic z iloscia, bo wtedy ciezko kontrolowac "wyplywy".
-
Acha, jak juz jestesmy w temacie kupno-sprzedaz. Jakby ktos mial do sprzedania spacerowke - parasolke, z rozkladanym siedziskiem to prosze o info.
-
[quote name='magdabroy']Może nie z Tobą :evil_lol:[/QUOTE] Jak tak powiedzialam tesciowej, na kolejne dogadywania o kolejnym dziecku.
-
Teraz sie pytasz? Tydzien temu sprzedalam :(
-
Ja maxi-cosi mialam pierwszy, cabrio fix (teraz pewnie kupilabym pebble, ma kilka wiecej fajnych i przydatnych gadzetow). Za Romerem przemawial fakt, ze - przynajmniej w opisach - jest wentylacja na plecach. Bo ilosc ustawien fotelika jest niemal taka sama w King Plus i Tobi, pochylenia, ustawienia pasow itd. Tobi tez okazal sie glebszy, szczegolnie w miejscu polaczenia oparcia z siedziskiem, co jak dla mnie na bezpieczenstwo nie ma wplywu, ale na wentylacje i wygode jak najbardziej.
-
Chyba to ja o uzywanych fotelikach zaczelam, wiec powtorze - nie mam nic przeciwko, jesli jest pewnosc, ze nie braly udzialu w wypadku czy stluczce. Bo chocby najlepszego, z najlepszymi testami ale uzywanego i od przypadkowej osoby (na allegro na przyklad) nie kupilabym. I jak pisala dodzo - co najmniej 4 gwiazdki ADAC, tylko trzeba pamietac, ze te gwiazdki to za wygode i estetyke tez sa przyznawane, nie tylko za bezpieczesntwo. Dlatego ja tez osbie poogladalam na you tubie filmiki z testow. Zreszta jest teraz akcja [URL]http://fotelik.info/pl/galeria/Start-miedzynarodowej-kampanii-Pierwszy-fotelik,258,4029.html[/URL] Dziecko w foteliku nie moze miec za duzo luzu, to troche zludna oszczednosc kupowac na wieksza rozpietosc wagowa, moim zdaniem kosztem bezpieczenstwa. Fotelik ma chronic, a nie sobie "byc" po prostu. Ja kupilam najpierw 0-13, teraz mam 9-18 i ten juz kupilam po przymierzeniu Filipa (mialam dwa typy Maxicosi Tobi i Romer King plus - oba identycznie 4 gwiazdki, praktycznie ten sam poziom). Wygral jednak Romer, takze dzieki opinii [B]ojasi [/B](chyba jeszcze nie podziekowalam, to dziekuje teraz!)
-
A ja mysle, ze to zalezy od dziecka. A przede wszystkim, czy dobrze i stabilnie siedzi. Probowalam pod koniec lata wsadzic Filipa w spacerowke, ale jeszcze nie siedzial sam pewnie i raczej mu sie nie podobalo...
-
[quote name='jukutek']ech, nefesza, jeśli nie nauczę mojego dziecka, żeby miało w d..., jeśli ktoś je ocenia na podstawie tego, co ma, a nie tego, kim jest, to będzie to moja życiowa porażka. [/QUOTE] A ja uznam za porazke, jezeli przez moje ambicje czy dla "wyzszych racji" dziecko bedzie samotne w grupie, wytykane palcami i nieszczesliwe. Na "wybijanie sie" przyjdzie czas pozniej, w wieku dorastania i buntu. I wtedy sie dostaje po glowie za odstawanie od normy, ale rozumiesz juz mniej wiecej, za co i dlaczego. Ze to skutek twoich wlasnych decyzji. I albo Ci to pasuje i dalej bedziesz "inny" - albo zostaniesz konformista. Male dziecko tego wszystkiego nie zrozumie, bedzie tylko cierpialo. Sama az za dobrze wiem, co czuje takie dziecko i zrobie wszystko, by swojemu tego oszczedzic. Ja pewnie bedzie dziecku tlumaczyc, zeby innych nie ocenial po pozorach. Ale swiadomie nie naraze go na bycie innym, bo nie kupie mu czapki jakie nosi cala klasa (lub przynajmniej wiekszosc). Sybel, przepraszam, ale po Twoim zdaniu "adoptuje dziecko w potrzebie" pomyslalam, ze piszesz o dziecku jak o psie. Zapewniam Cie, ze NIE MA dzieci w potrzebie DO ADOPCJI. Chyba, ze masz na mysli dziecko bardzo chore, specjalnej troski. KAZDE dziecko, ktore jest do adopcji nie czeka dlugo. Domy dziecka sa przepelnione dziecmy nieadopcyjnymi. Czyli np takimi, co to ich babcia raz do roku sie pojawia i zalewa sie lzami i wyznaje, jak strasznie kocha wnusia/wnusie. Po cichu liczac, ze za pare lat to dziecko bedzie musialo utrzymywac dziadkow (zgodnie z prawem). Rodzin czekajacych na dziecko jest o wiele, wiele wiecej niz dziecki z uregulowana sytuacja prawna. Nawet dziecko z okna zycia nie jest od razu do adopcji. Wiec jesli mialas na mysli dziecko specjalnej troski, to przepraszam. Jesli zas chodzilo Ci o zdrowe dziecko z domu dziecka, to marne szanse, szczegolnie majac juz wlasne dzieci. Chyba, ze chcesz zostac rodzina zastepcza....
-
[quote name='agaga21'][B]ja ABSOLUTNIE nie neguję tego, że ktoś chce mieć jedynaka! wkurza mnie tylko, że krytykujecie i to w niezbyt elegancki sposób tych, którzy chcą mieć więcej dzieci.[/B][/QUOTE] agaga spokojnie! Niekt nie krytykuje checi posiadania kilkorga dzieci. My tylko mowimy, ze to jest luksus, zeby moc sobie na to pozwolic i dzieciom zapewnic przyzwoite warunki. Co najmniej przyzwoite. Ze nie sztuka po prostu "miec" dzieci i jakos to bedzie... Ale jak kogos stac - voila! Moze miec i kilkanascie. (Zreszta znam taka rodzine, chyba 14 dzieci i np stac ich wyjezdzac cala rodzina 2x do roku na wakacje. W zime w Alpy na narty, w lato do Hiszpanii co najmniej. Ze nie wpomne o pomocy domowej na co dzien. I daj im Panie Boze zdrowie a mnie nie opuszczaj!)
-
Dziekuje za troske. Proponuje jednak zatroszczyc sie tez o siebie, altruizm jest "pase" :D A na Twoich zartach gameta widac faktycznie sie nie znam... widac malo zabawne sa i nie zauwazylam ich ;)
-
ach gameta, znaczy Ty mozesz pisac zjadliwe komentarze, ale ktos inny juz nie? Ale milo, bo chociaz kolorowo sie zrobilo :) Ciesze sie, ze mogam pomoc rozwiazac egzystencjalna zagadke. Masz inne?
-
[quote name='gameta']Nefesza, straszne, że ktoś może mieć inne zdanie niż ty, co? [/QUOTE] zupelnie tak samo, jak dla Ciebie... dokladnie tak samo... Ja tez tyle nie zarabiam, czy gdzies napisalam, ze tyle mam? Mowie tylko, ze to nie sa zadne kokosy.... i ze takie zarobki nie musza sie przekladac na realna ilosc pieniedzy, ktora zostaje "na zycie". A czy Ty masz jakas ulge, to juz ja Ci nie odpowiem... ale jako samotna matka masz chociaz pierszenstwo w dostaniu sie dziecka do przedszkola ;)
-
[B]engelina [/B]szkoda, ze czytasz wybiorczo co pisze. Chwytasz sie tych 7 tys jak tonacy brzytwy, ale nie zauwazylas, jak pisalam ile z tych 7 tys potrafi zostac na zycie po odliczeniu oplat... i czasem te 2000 o ktorych pozniejsz piszesz to moze byc realnie wiecej, niz z papierowych zarobkow 7 tys... Palisz w piecu wiec wyobrazam sobie, ze masz domek i ze nie masz kredytu na 30 czy 40 lat, plus nie placisz po kilkaset zl komornego co miesiac itd... i mowilam, nie mam na mysli rat na najnowsza plazme czy inne cudo techniki. Poza tym caly czas porownujemy chyba warunki, w jakich dzieci mieli nasi rodzice a my - czyli ja mam na mysli czasy przed 89 rokiem. [B]dodzo[/B] doklanie jak mowisz - posiadanie rodzenstwa to nie jest "dobro najwyzsze"- o czym tez pisalam. Mam brata a jakbym go nie miala. I mysle, ze po smierci rodzicow bedziemy sobie wysylac smsy na swieta tylko... Lekarze. Sorry, ja nie mialabym sil i cierpliwosci do panstwowej sluzby zdrowia. I naprawde prywatny lekarz tez moze miec serce i nie patrzy tylko na to, zeby jak naczesciej do niego przychodzic, jak mechanik samochodowy. A jesli jest dobry, to i prytwanie czekasz na wizyte do niego. Przyklad - na prywatna operacje w Kajetanach u prof Skarzynskiego czeka sie co najmniej kilka miesiecy. Na ubezpieczalni czas oczekiwania jest nieokreslony. I co? Masz dziecko, wymagajace specjalistycznej operacji - wolisz zaplacic kilka tysiecy, nawet wziac pozyczke - czy ryzykowac, ze zoperuje je przypadkowy lekarz? Niedawno czytalam, ze zeby zrobic dziecku echo serca, byl hospitalizowany w CZD na 4 doby!!!! I wypisaliby go z niczym, gdyby rodzice w koncu sie nie postawlili. CZTERY DOBY W SZPITALU!!!!! a samo badanie trwa kilkanascie minut!!! A wiecie dlaczego? Bo NFZ placi wiecej za hospitalizowanie dziecka, ale od 4 doby wlasnie - niz za wykonanie samego badania. Nikt nie mysli, co czuje dziecko spedzajace czas w szpitalu, kiedy faktycznie nie ma takiej potrzeby. I na co jest narazane. To jest wlasnie myslenie o pieniadzach! Drugi przyklad: Filip mial operacje oczu. Kontrola - za 2 tygodnie. Niestety, za 2 tyg nie bylo miejsc, najwczesniej za 3 byly.... coz bylo zrobic, po 2 tyg umowilismy sie na prywatna wizyte u lekarza, ktory operowal. Tu akurat, zupelnie fartem operowal go chyba najlepszy lekarz. Zeby nie bylo - to nie on powiedzial, ze nie ma miejsca w poradni za 2 tyg. Wizyta prywatna od tego roku kosztuje u niego 200 zl (bylo 150) - i co? Mam nie kontrolowac oczu synka? Nie zaplacic? A jakbym miala wiecej dzieci, to jak mialabym wybrac, ktoremu mam sprawdzac oczy prywatnie, a ktoremu nie, bo nie mialabym tyle pieniedzy? Albo ktore zaszczepic szczepionka skojarzona, albo szczepieniami dodatkowymi (zalecanymi jakby nie bylo) - a ktorego dziecka nie? Nie ma dla mnie argumentu, ze panstwowa sluzba zdrowia jest tak samo dobra jak prywatna. Kurioza, do ktorych dochodzi sa tragi-smieszne. Nie mowiac o bezplatnych szczepionkach, ktore sa stosowane - wycofane juz w calym tzw "zachodnim" swiecie, podawane w niezmienionej formie i recepturze od kilkudziesieciu lat (a medycyna sie zmienila oj zmienila!)... Fotelik - ja nie odwazylam sie kupic uzywanego. Mam nadzieje engelina, ze kupialas z pewnego zrodla, od osoby, co do ktorej masz 100% zaufania, ze fotelik nie bral udzialu w najmniejszej nawet stluczce, nie mowiac o wypadku. Bo chociaz najbardziej firmowy i atestowany - po najmniejszej stluczce nadaje sie tylko do wyrzucenia, nawet, jak nie ma widocznych golym okiem uszkodzen. I na koniec - dzieci sa okrutne. Bardzo. I kazda "innosc" jest pietnowana i wysmiewana. A ludzie - a wiec i dzieci - sa coraz gorsi. Szczegolnie obecnie, w kulcie pieniadza.... Fantastycznie brzmia teksty typu "moje dziecko nie bedzie mialo takich butow jak inni i tym sposobem naucze je szacunku do innosci" (czy jakos tak). Tylko ciekawe, jak sie to sprawdzi w praktyce? Co bedzie czulo dziecko, z ktorego sie bedzie wysmiewala cala klasa? Dziecko wyszydzane, pokazywane palcami, z ktorym nikt sie nie bedzie chcial bawic, siedziec w lawce, rozmawiac nawet... Dla wyjasnienia - wiekszosc zabawek i ubranek kupuje uzywanych lub na wyprzedazach, bo w sumie milo kupic czasem cos nowego, nie smierdzacego srodkami dezynfekujacymi (z lumpeksu) ani nie-wiadomo-po-kim. Sa rzeczy, na ktorych mozna oszczedzic (ubranka) ale i sa takie, na ktorych nigdy tego nie zrobie (zdrowie i bezpieczenstwo). [B]Olka [/B]witamy!!!
-
[B]engelina [/B]faktycznie sie nie zrozumialysmy. Bo przeciez nie chodzi o to ile sie zarabialo kiedys i teraz, i ja nie wspomnialam nawet o ZAROBKACH, tylko o DOSTEPNOSCI "udogodnien" dla dzieci. I prace mial naprawde kazdy, jak nie taka to inna, zapytaj swoich rodzicow... nie istnialo cos takiego jak "bezrobocie". I nie wspomnialam o wyjezdzie do Egipu, bo to juz jest jakistam "luksus" - tylko o zwyklych wczasach czy koloniach w Kurkach na Mazurach, czy chociazby placonych "wczasach pod grusza". Nie zalezy mi na mozliwosci wyjazdu do Egiptu, kiedy na taki wyjazd mnie po prostu nie stac. Wolalabym miec wczasy zakladowe w Ustce, ale za symboliczna oplata. Ot, taka to roznica miedzy "kiedys" a "dzisiaj". [B]ojasia [/B]zgadzam sie z Toba w 100% 85 tys to nie jest duzo! To jak obliczylas wychodzi jakies 3,5 tys na osobe i to jak dobrze rozumiem ustawe BRUTTO? A jesli nawet netto, to zawsze mnie wkurza, dlaczego nikt nie bierze pod uwage, jakie masz stale wydatki miesieczne? Komorne, rata kredytu, prad.. pewnie, zawsze mozna zyc bez lodowki, tv i komputera itd, prawda? Rachunkow za prad chociaz nie bedzie :) A powaznie, to wszyscy patrza tylko na dochody i wyjatkowo OPLACALNE znow zacznie robic sie kombinowanie. Czyli cos, co niestety wciaz jest dosyc popularne - praca za najnizsza miesieczna, reszta w kopercie... a jak wszyscy teraz mowia, emerytury od Panstwa i tak nie dostaniemy :) Jak jej w ogole dozyjemy ;) Szkoda, ze Mosci nam Panujacy nie oblicza sobie w ten sposob zyskow i strat dla budzetu... Acha, jedyna instytucja, ktora bierze pod uwage nasze wydatki i ilosc osob do utrzymania wraz z dziecmi to banki, gdy bierzemy kredyt hahaha [B]jukutku [/B]strasznie mi ciezko, patrzac na to, co sie dzieje u nas w kraju, jakie sa realia, jakie plany rzadu, jakie mam na koniec miesiaca saldo na koncie byc realistka - OPTYMISTKA...
-
[quote name='engelina_88']nie mogę się zgodzić, że dwójka dzieci to luksus. (...), to nigdy nam niczego nie brakowało,.[/QUOTE] A ja uwazam, ze 2 i wiecej to juz jest luksus. I nie mowie tutaj o przerosnietych ambicjach spolecznych, ale o najzwyklejszych rzeczach. Taki prosty przyklad "kiedys" i "dzis" - ksiazki do szkoly. Po pierwsze - na jednym komplecie podrecznikow skonczylo szkole cale rodzenstwo. Po drugie, ja pamietam czasy, kiedy ksiazki DOSTAWALO sie w szkole. A wlasciwie byly wypozyczane, i z koncem roku sie je oddawalo. Dla kolejnego rocznika. A teraz co? Jeden komplet to kilka stowek nawet... i zadne wiecej dziecko z tego nie skorzysta raczej... wyprawka dla 3 dzieci w wieku szkolnym we wrzesniu to pewnie srednia krajowa sie uzbiera... Poza tym kiedys nasi rodzice mogli byc pewni, ze prace jakas ZAWSZE beda mieli. Dzisiaj tego komfortu chyba nikt nie ma. Dzisiaj masz prace, ale jutro juz mozesz jej nie miec... Nie mieli przy tym kredytow i tutaj mowie o tym najwiekszym na mieszkanie, a nie na nowsza plazme. Jak sie wyczekali kilknascie lat na mieszkanie - to dostali. A jak nie, to jak sama piszesz mieszkalo sie "na kupie". Ale nie bylo cyrografow na ilestam lat. Poza tym byly kolonie dla dzieci, byly wczasy z zakladow pracy a teraz co? A i rozwijanie pasji sie udawalo, sama chodzilam do Domu Kultury na rozne zajecia, albo do Palacu Mlodziezy. Za symboliczne skladki. Byly kolka zainteresowan w szkolach (bezplatne), byl SKS.... Nawet z tego, co ja sama pamietam powiem, ze naszym rodzicom bylo latwiej miec co najmniej 2 dzieci i zapewnic im dobre warunki. A teraz co? Od przyszlego roku nawet ulge podatkowa na dziecko zabiora...
-
[IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions26.jpg[/IMG] [IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions27.jpg[/IMG] i to chyba tyle....
-
[IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions21.jpg[/IMG] [IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions22.jpg[/IMG] [IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions23.jpg[/IMG] [IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions24.jpg[/IMG] [IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions25.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions16.jpg[/IMG] [IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions17.jpg[/IMG] [IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions18.jpg[/IMG] [IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions19.jpg[/IMG] [IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions20.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions11.jpg[/IMG] [IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions12.jpg[/IMG] [IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions13.jpg[/IMG] [IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions14.jpg[/IMG] [IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions15.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions06.jpg[/IMG] [IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions07.jpg[/IMG] [IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions08.jpg[/IMG] [IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions09.jpg[/IMG] [IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions10.jpg[/IMG]
-
Mozna tez znalezc takie "instrukcje obslugi dziecka": [IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions01.jpg[/IMG] [IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions02.jpg[/IMG] [IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions03.jpg[/IMG] [IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions04.jpg[/IMG] [IMG]http://www.hemmy.net/images/interesting/babyinstructions05.jpg[/IMG]
-
A pozycja jeszcze moze byc taka: [IMG]http://i.imgur.com/cxtFN.gif[/IMG]
-
Wiecie co, wszysko przede mna, ale Wasze opowiesci o buncie dwulatka sa przerazajace! Cos jakbym ogladala super-nianie i dziecko, ktore mame bije, kopie, pluje itd... jakos nie umiem sobie wyobrazic, zeby moj syn tak sie zachowywal. Czy to nie jest troche tak, ze mamy to niejako na wlasne zyczenie, tak a nie inaczej postepujac wczesniej? Moj Filip juz teraz probuje postawic na swoim i wymusic placzem pewne rzeczy. Nie daj Boze odebrac mu cos wrzask, jakby go ze skory obdzierali. Ale ja nie ustepuje. TZ by sie zlamal, ale mnie sie boi ;) No nic, pozyjemy zobaczymy. Tylko zastanawiam sie, co gorsze - bunt dwulatka, czy ciezkie dorastanie ;) Co do rodzenstwa. Ja mam starszego brata, a jakbym go nie miala... widzimy sie kilka razy do roku na oficjalnych rodzinnych imprezach (albo nie). Nie podawalismy sobie dzieci do chrztu, bo jak uslyszalam "w kumy sie prosi najblizszych". Kiedys go nie widzialam chyba ze 2 czy 3 lata, chociaz mieszkamy w jednym miescie. Za to moj TZ jest jedynakiem. Ale nikt, kto go zna i o tym nie wie by go o to nie posadzil. A jak sie juz dowiaduje, to sie bardzo dziwi.... predzej ja sie zachowuje jak jedynaczka (i w sumie taka sie czuje). Filip tez bedzie jedynakiem. Zawsze chcielismy tylko jedno dziecko. Kazda zrobi jak zechce, ale na podstawie moich relacji z bratem - i skad sie to wzielo - to jest jedna glowna przyczyna. Moja mama za bardzo angazowala mojego brata w moje "wychowanie", chociaz starszy jest tylko o 4 lata. Znaczy, pilnowal mnie, odprowadzal do przedszkola, odrabial ze mna lekcje i takie tam....
-
[quote name='Sybel']No my jesteśmy razem trzy i pół roku, od półtora roku mieszkamy razem, [/QUOTE] Ja z moim TZ po miesiacu znajomosci zamieszkalismy razem, po 3 kolejnych zdecydowalismy o slubie :)
-
A ja tam bylam egoistka i chcialam kwiaty. Oba sluby (z tym samym mezczyzna) bralam w lipcu (w odstepie roku), wiec sezon kwiatowy w pelni. Stwierdzilam, ze to pewnie jedyna okazja w zyciu, zeby dostac tyle kwiatow... a ja lubie kwiaty i chociaz przez chwile pieknie mialam w calym mieszkaniu. U tesciow (gdzie bralam koscielny) jest zwyczaj, ze mlodzi zostawiaja kwiaty dla kosciola, ale ja i tym razem bylam "swinia" i zabralam wszytskie do domu. Niech i tak kosciol sie cieszy, ze zostwilam kwiatowe dekoracje ;) A kartke tez mialam ze wole "bilecik ze znakiem wodnym" zamiast "zelazek pare", taka oddzielna i nikt sie nie obrazil... Ale jakie my "mlode malzenstwo" jak juz rok przed slubem mieszkalismy razem i wszystko urzadzone...