zgadzam sie ze szkoleniowcem, znacie jakiegoś dobrego z krakowa?
tak jak pisalam o moim śpiewaku, on też z początku wyl jak najety, jak tylko znikalam mu z oczu...ale po pól roku bylo już lepiej, zrozumiel że go nie zostawimy i ze nie watro tracic glos na takie sceny dramatyczne, trzymam za was kciuki, bardzo bym chciala zeby sie udalo...