[B]przyjaciel koni[/B] nawet nie wiesz co ja mialam, malo z krzesla nie spadlam jak to zobaczylam:shake:
ale na szczescie jest juz dobrze, bo lucek sie znalazl:p
super wieści, domek u weta to byloby coś:multi:
tylko trzeba sprawdzić równie dokladnie co 'zwyklych " chetnych, zeby nie bylo nieporozumien
doddy a po co ja odwozić na sggw jak one razem tak pięknie wyglądają:loveu:
ktos kto lamie umowę jest poprostu niekompetentny i nie ma tu znaczenia czy pani byla w ciązy, po 3 zawalach czy poprostu taka miala wizje zycia figi...nie dopelnila umowy, zabraliscie psa, proste!
po cow ięc dalsza dyskusja?
teraz trzeba szukac nowego domku
zgadzam sie, a potem "za pare lat" zrobiloby się np "przy pierwszej cieczce"....?:roll:
umowa, to umowa, jak się podpisuje to pod tym co zostalo ustalone, a nie robi się swoje aneksy...to jest niepoważne i tyle
mam wspanialą wiadomość!!!
dzwonil do mnie KWL żeby powiedzieć że [B]lucek sie odnalazl![/B]
jak wrócil do domu to zastal zgubę śpiącego zwiniętego w klębek...pod bramą wjazdową:mad:
cale szczęście że już wrócil i wszytsko jest dobrze, tak się martwilam o tą czarną kulkę:shake:
wiecie ksiądz też ma potrzeby:diabloti::evil_lol:
ale na pewno towarzyszyly mu...duchowo:evil_lol:
to dobrze ze juz jest w super domku, a zaprosilyście księdza na dogo, coby się malą chwalil?:razz:
może on jest jakiś chory psychicznie?!
jak lucek się nie znajdzie, o czym wogóle nie myślę, to chyba osobiście tam pojadę i rozwalę mu ten pusty leb:angryy: