-
Posts
11901 -
Joined
Everything posted by iwonamaj
-
W piątek wieczorem Mika poznała wujka Michała, który przyjechał z Warszawy a w sobotę byłyśmy zaszczepić się przecieko wściekliżnie.Pani doktor obcięła pazurki, obejrzała ząbki i przepisała pastę do czyszczenia ząbków.Mikunia załatwia się na dworze na wyścigi z Lolką, daje łapeczkę i ślicznie je.Chyba jest u nas szczęśliwa.
-
Dorotko, to ja jutro pobiegnę zaszczepić Mikę przeciwko wściekliżnie. A książeczkę mi prześlesz czy założyć jej nową? Pewnie była szczepiona tylko zaświadczenie gdzieś wcięło.
-
Moja słodka mała pysia od wczoraj jest już miejskim blokowym pieseczkiem.3 razy była na dworku i bardzo ładnie się załatwiła.W domu żadnej wpadki.Wszystko układa się super.Mika z Lolką zgodnie wtulone w siebie śpią, ładnie się bawią, czasem urządzają "zapasy" na podłodze, ale to nic grożnego, bo żadna z nich nie jest agresywna.Trochę są zazdrosne, więc bardzo się pilnujemy żeby nie dawać im do tego powodu.
-
Radom - bezdomna suka ze szczeniakami - już w nowym domu
iwonamaj replied to giezeta's topic in Już w nowym domu
Anusiu, jeszcze raz Ci gratuluję.Widać jaka jesteś z nich dumna.Zrobiłaś naprawdę coś wielkiego. -
Stres adaptacyjny zażegnany.Wczoraj Mika zasiusiała po kolei trzy rogi dywanu.Czyli nereczki i pęcherz w porządku.No to zaczynamy edukację miejskiego pieska mieszkającego w bloku.Mikusia jest mądra, więc nie powinno być kłopotów no i lubi naśladować Lolkę.Dziś cały dzień są pod opieką Ani- będzie ok.
-
Została odebrana z bardzo złych warunków- spała na dworze, niedojadała.Piesio wychudzony i przemarznięty.Zabrała ją Lavinia jako siódmego psa, no i TZ nie bardzo wytrzymał nerwowo.Jak znajdziesz trochę czasu, przeczytaj cały temat.Akcja była błyskawiczna.Ale uwierz że tu są bardzo fajni ludzie.Ja zyskałam nie tylko ukochaną suńkę, ale też 2 bratnie dusze-jedną Lavinię, niestety daleko, a druga to Avii- wspaniała, cudowna, na pewno będziemy dalej utrzymywać kontakt.Tak dużo mi pomogła-wczoraj załatwiła wizytę w klinice, przez 3 godz. woziła mnie z Miką samochodem, na bieżąco interesuje się małą i robi prezenty jej i Lolce.Po prostu bardzo dobry, bezinteresowny człowiek.
-
Rozmawiałam z kochaną panią doktor Joasią- wyniki morfologii są bardzo dobre.Mam dalej próbować łapać siuśki, ale prawdopodobny jest to stres adaptacyjny.Mała może być na urosepcie nawet 2 tygodnie, ale najlepiej zbadać mocz, chyba że zacznie sikać kilka razy dziennie.
-
Pani doktor podejrzewa że mała jakoś "tajniacko" gdzieś się załatwia, ale przeszukałam całe mieszkanie i nic.A może to rzeczywiście kwestia blokady psychicznej?
-
Ona w ogóle dużo pije wody i je 2-3 razy dziennie gotowane, a po tym powinna sikać. No i urosept też jest moczopędny.Zobaczymy jak będzie wyglądało mieszkanie po powrocie z pracy- może wreszcie się "rozsika".A tylko o to chodzi, po kwestie wychowawcze w tym względzie zostawiam na póżniej.Najważniejsze żeby była zdrowa.Chyba dziś trochę przesadziłam, bo zaraz jak nasikała na dywan dałam jej smakołyka :)
-
Ja też myślałam o cewnikowaniu, ale p. doktor powiedziała, ze pęcherz jest pusty :(
-
Jasne, Dorotko razem ze SZczotką ;).To nie są moje pomysły, chociaż ryżyk z kurczaczkiem i marchewą to podstwa psiego menu u mnie w domu.
-
Ale ja chciałam złapać siśki.Broń Boże nie chodzi mi o dywan.Zeby tylko krewka była ok. Mikusia płacze jak ja idę do pracy.Dziś spała na mojej poduszce koło mojej głowy.Dziś lalunie zostają same do 15.30, jutro Ania ma wolne, a w czwartek wszyscy cały dzień w pracy więc będzie zaglądać do nich moja sąsiadka p.Basia, która też już oszalała na punkcie Miki.Przydałby mi się urlop wychowawczy. Mika musi jeść 5 razy dziennie, 3-razy gotowany posiłek mięsny, 2 razy nabiał.Rano dostaje ryż z kurczakiem i marchewką, zostawiam im suchą karmę, potem znów gotowane, serek biały, jogurt i kolacja- mięsko.
-
Dzwoniłam do kliniki, wyniki morfologii już są ale doktor Joasia będzie od 14.00 i to ona powinna je zinterpretować. U moich dziewczynek już wczoraj był Mikołaj- dostały cały wór smakołyków i zabawek.Z przytyciem Mikusia nie powinna mieć problemów- pierwsza gna do michy i rozpycha się przed Lolką.
-
Jestem trochę zdołowana.Wczoraj całe popołudnie i wieczór łaziłam za Miką jak pies ;), żeby złapać siki i nic. W nocy spała ze mną w zamkniętym pokoju i co 1-2 godz. stawiałam ją na podłodze i też nic.Rano też ją cały czas śledziłam i wystarczył moment ktoś cos powiedział, mała zwiała do pokoju i zrobiła na dywana.Uwierzcie że się poryczałam.
-
Danusia zaraz po mnie przyjeżdż, zwolniłam się z pracy, jedziemy po małą do Sosnowca i jedziemy do lekarza.Napiszę jak wrócę (albo Danusia, bo mnie w domu padł komputer).
-
Chyba nie całkiem mnie zrozumiałaś.Ja przez cały weekend z nią wychodziłam 4-5 razy dziennie. Wczoraj zobaczyłam, że ona nie chce załatwić się na dworze i bardzo marznie.Więc rozłożyłam jej szmatkę, gazety i myślalam, ze będzie tam robić.W nocy było 2 razy.Ale rano musieliśmy wyjść do pracy i teraz jestem w kontakcie z niezawodną Avii.Ona sprawdza weta i po pracy chyba razem pojedziemy.
-
Dzięki,Kara.Mnie okropnie niepokoi to sikanie raz na dobę.Niech sika gdzie chce, to się da wyprostować.2 razy nasikała na białą, baranią skórę, która leży na podłodze i na której Lolka lubi się bawić, bo zabawki się jej nie ślizgają po panelach.Chyba to miejsce sobie wybrała.A czy Twój joruś też tak marznie na dworze?Nosi ubranka?
-
Macie już relację cioci Avii.Przyjechała (z prezentami, a jakże), zobaczyła, napisała.Wszystko układa się dobrze, jest tylko jeden problem.Chodzi o siku Mikusi.Kiedy przyjechałyśmy mała trochę popuściła w domu i w nocy ok 1 zesikała się na podłogę.W sobotę napadało dużo śniegu i nie zauważyłam czy Mika się załatwia, bo wychodziłam z obiema i szalały.Wieczorem ok.23 znowu kałuża.W niedzielę obserwowałam już ją cały czas i okazało się,że ani raz się nie wysikała.W nocy zsikała się do łóżka i obok.Martwi mnie czy nie jest chora chociaż bardzo ładnie je, pije i bawi się.Nie wiem czy to są jakies problemy urologiczne czy to kwestia psychiki.Nie chodzi mi o załatwianie się w domu,bo na to byłam przygotowana ale widze że ona nie lubi wychodzić na dwór, zaraz ciągnie do domu.Poradżcie co robić.Ten tydzień mam w pracy okropny, Ania pracuje, mąż też. Nasza lecznica jest czynna od 10 do 18.Czuję że powinnam iść do weta.Chyba zwolnię się wcześniej z pracy i pójdę.
-
Tu szczęśliwa pańcia Miki.Minął cały pierwszy dzień pobytu Mikusi u nas. Malutka jest słodka. Każdemu stara się przypodobać, je jak wróbelek i korzysta na tym Lolka. Napędziła mi strachu bo byłam z nią 5 razy na spacerku i ani razu się nie załatwiła.Ale to chyba ten śnieg i stres, bo w domu to i owszem.Kochana jest i chyba na dobre się zadomowiła bo dziś kiedy wyszłam z domu, spokojnie poszła spać z Lolką.Jutro przyjedzie ciocia Davii z aparatem i będzie fotoreportaż.Dorotko małej jest tu dodrze, kochamy ją.Robert też niech się nie martwi.Buziaki.
-
Proszę o przeniesienie tematu- MIKA NAPRAWDĘ jest w nowym domu.Wróciłyśmy ze spacerku i zaczęły się szaleństwa. Śmiga mi coś przed oczyma, jedno czarne, kudłate drugie beżowe,frędzlowane.Nie wiecie co to?
-
Lavino, niic się nie martw.Wszystko pod kontrolą.Mała czuje się u nas dobrze i poza tym jest z tych co to nie dadzą sobie "w kaszę dmuchać".
-
Jasne, a wkrótce osobiście to zrobisz.A one powinny się nazywać Pompon(Lolka) i Frędzel(Mika).
-
Lalunie wykonują teraz jakiś dziwny, sobie tylko znany, taniec wokół krzesła na którym siedzę. Lokla zaczepia zmęczoną Mikę, ale trochę jej sie boi.
-
Najpierw myślał że żartuję, ale zna mnie już tyle lat, że w końcu uwierzył.
-
Utrudzona ciężkim dniem malutka Mika usnęła w pościeli mojej córki Ani, Lola leży trochę dalej, ale nie śpi.Dopiero teraz dotarło do mnie, jaka to była akcja.W środę dowiedziałam się o Mice, w czwartek załatwiłam sobie urlop i zawiadomiłam rodzinę że przybędzie ktos nowy.O 8.10 wyjazd do Warszawy, 11.00 spotkanie z Lavinią i jej synem, o 12.00 pociąg powrotny. Około 16.00 przyszłam z Miką do domu.Nie ma jeszcze 18.00 a lalunie zgodnie drzemią jakby tak było zawsze.Mężowi dopiero przed chwilą powiedziałam skąd przywiozłam Mikę.Ania jest niestety w pracy, wróci bardzo póżno, a nie może się doczekać poznania Mikusi.