Jump to content
Dogomania

agat21

Members
  • Posts

    29378
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    177

Everything posted by agat21

  1. Ha.ga - serdeczne dzięki za kasę!!! Kaprysio macha ogonkiem i wszystkimi łapkami (które miejmy nadzieję niedługo wszystkie będą sprawne) :D Reasumując wpływy: po "zastrzykach finansowych od Ani - Soni i Ha.gi (po 100 zł) jest 530 zł na koncie Kaprysia! Dzięki serdeczne!!!! :buzi: Po ostatnim zakupieniu nivalinu 24X wydatki wyniosły 503 zł. Dzisiaj jadę do mordeczki z tymi kolejnymi ampułkami nivalinu. Mam nadzieję, że uda mi się do niego dotrzeć jeszcze za dnia, a nie jak bedzie juz ciemno, to więcej zobaczę i poobserwuję go. No i oczywiście wyściskam i wygłaszczę od wszystkich kochanych dogomaniaczek, którym nie jest obojętny :D
  2. Wqrzyłam się wczoraj troche w aptece, bo przemiła pani magister, która ostatnio sprzedała mi tylko 5 ampułek nivalinu, bo więcej nie miała i poprosiła, aby po następne 5 przyjść w poniedziałek, nie raczyła nawet sprawdzić, po jakiej cenie będzie lek przy nowej dostawie! I kolejne 5 ampułek, za które jeszcze w piatek zapłaciłam 32 zł, wczoraj kosztowało już 46! :evil: Na moje pytanie - dlaczego? Pani z rozbrającą obojętnością stwierdziła, że widocznie podrożał... Tylko dlaczego, qrka, nikt wcześniej o tym nie uprzedził? Wzięłabym wtedy receptę w łapkę i poszukała takiej apteki, gdzie mieliby 10 ampułek jeszcze po cenie przed podwyżką. Mam nauczkę na przyszłość - o wszystko pytać 100 razy!!
  3. Pamietajmy o Złomku! Dzielna Azzie uczy go zaufania do człowieka, ale jeśli on tego człowieka nie znajdzie zaufanie pójdzie na marne...
  4. Wpłynęła kolejna kasa: 100 zł od Ani-Soni. Serdeczne dzięki!!! :buzi::buzi::buzi: Ola - jasne, że Kaprysek czuje się dumnie w hoteliku, tylko on ma dywan na wybiegu :lol: (co prawda nie czerwony, ale zawsze...) :lol: :lol:
  5. W sobotę wymiziałam również i Nerusia przy okazji wizyty u Kaprysia. Był w bardzo dobrym humorku. Dopominał się uwagi, pieszczot i smakołyków. I wcale nie zachowuje się jak staruszek! Jest bardzo żywiołowy i radosny! I na pewno sprawi jeszcze komus wiele radości!
  6. No więc juz relacjonuję z małym poźlizgiem: wczoraj zabrałam Kaprysia na rentgen kręgosłupa. Pojechałyśmy z moją córą do kilinki "Psi los" (jest o niej mowa w wątku o suńce wyrzuconej z pracy po wypadku) i jestem zauroczona ludźmi, którzy tam pracują! Zajęli się Kapryskiem bardzo troskliwie, pierwszy raz poczułam, że chory pies dla lekarza jest tak samo ważny jak chory człowiek. Kiedy dźwigałyśmy we dwie Kaprysia z samochodu do kliniki podbiegło do nas dwóch sanitariuszy z noszami :o i natychmiast pomogli nam w transporcie psinki na rentgen. Poczułyśmy się prawie , jak w "Ostrym dyżurze" :lol: No, ale do rzeczy: zdjęcia wykazały zwyrodnienie w jednym z połączeń międzykręgowych w odcinku lędźwiowym (spondyloza). Kierownik kliniki - dr Wilczyński stwierdził, że nie jest to zwyrodnienie na tyle poważne i zaawansowane, aby tym tłumaczyć aż takie problemy Kaprysa z poruszaniem się. Kapryska należy nadal leczyć i szukać takich leków, które zadziałają najlepiej, a wtedy można nawet oczekiwać tego, że będzie w stanie sam jeszcze chodzić!!! :D Nie będzie oczywiście już w pełni sprawny, jego chód może być niepewny i chwiejny, ale będzie!!!! Tak więc nadzieja wstąpiła w moje serce. Teraz Kaprysio nadal bierze metacam w zawiesinie dodawany do pożywienia oraz nivalin w zastrzykach. Dr Wilczyński poradził,a aby po skończeniu metacamau spróbować z innym lekiem i zaobserwować, jakie będzie jego działanie. Polecił Rimadyl, który zakupiłąm od razu na miejscu. Asia z hoteliku dostała juz wszystko i będziemy cały czas w kontakcie, żeby śledzić reakcje psinki na ten nowy lek. Zresztą za dwa dni znowu do niego pojadę. Jest bardzo kochany i cierpliwie znosi wszelkie trudy związane z tym wożeniem, leczeniem, badaniem.. jeśli leki nie przynosą efektu dobrze byłby zrobić jeszcze jedno badanie pokazujące również stan neurologiczny okolic kręgosłupa (na rengenie nie widać stanu układu nerwowego - tylko kręgi), ale można to zrobić chyba tylko na SGGW i kosztuje to 200 zł. No nic, pożyjemy, zobaczymy. Mam sobie tylko bardzo za złe, że nie wzięłąm aparatu w tym pośpiechu!!! Muszę sie niebawem poprawić i zaprezentować Wam Kapryska samodzielnie stojącego na tylnych łapkach :D To wspaniały widok! No i jeszcze obiecane rozliczenie: Dotychczas wpłynęła kasa: AMI - 40 zł :buzi: Basiaap - 100 zł :buzi: Supergoga - 50 zł :buzi: Irma - 100 zł :buzi: Moni 71 - 40 zł :buzi: -------------------------------- Razem: 330 zł Dotychczasowe wydatki: 14 X - metacam dawka na 19 dni i nivalin na 5 dni: 118 zł 15 X - hotelik na miesiąc: 200 zł 21 X - nivalin na 5 dni: 32 zł 22 X - rtg kręgosłupa: 50 zł 22 X - rimadyl na 9 dni: 57 zł ----------------------------------- Razem: 457 zł Jutro jeszcze mam odebrać w aptece kolejne 5 ampułek nivalinu, bo w piątek kobieta nie miała 10 ampułek i ma na jutro sprowadzić. Proszę Was w imieniu Kparyska o ciepłę mysli i mocne trzymanie kciuków za poprawę stanu łapek. Humorek mu dopisuje, apetycik również. To nie ten sam pies, którego wzięłam tydzień temu :D No - koniec tego pisaniaa, bo zamęczę Was na amen :lol:
  7. Jutro zrobimy prześwietlenie rtg Kapryskowego kręgosłupa. Zobaczymy, co tam wyjdzie... Irma, Moni - pieniądze dotarły, serdeczne dzięki :D Rozliczenie przedstawię jutro, po rentgenie. Dokupiłam dzis dalszą dawkę nivalinu. Jutro wygłaszczę mordeczkę po strokroć od Was wszystkich :D
  8. Irma, Moni71 - serdeczne dzięki :Rose: :calus: Supergoga? To chyba od Ciebie ta dzisiejsza kaska? :D :calus: Wszystkim Wam bardzo bardzo dziękuję!!!! I oczywiście najbardziej dziekuje Kaprysio! :Dog_run: Oby mógł jeszcze tak pobiegać... z wózeczkiem lub bez :D
  9. Monia, Kaprysek na razie dostaje metacam i nivalin (nivalin właśnie muszę dokupić, bo sie skończył). Rozważamy jeszcze podanie innego podobno bardzo dobrego leku, ale z nim jest dużo więcej "zachodu", żeby go w ogóle dostać, więc na razie o tym nie piszę. Te leki, które dostaje troche poprawiły jego poruszanie się, ale spektakularne to nie jest, więc myślę o jakiejś innej pomocy.
  10. Monia, wersje dotyczące obiecanego wózka są różne.. :roll: Podobno miał obiecany, ale mnie powiedziano w schronisku, że on sobie jeszcze "radzi" z poruszaniem, więc nie przygotowali wózka dla niego. Nie wiem, co o tym sądzić. Byłam wczoraj wieczorem u kochanej mordeczki. Jest rzeczywiście dużo żywszy niż w schronisku. Niemalże "lata" po swoim wybiegu mimo tylnych łapek. Chyba juz poznał dobrze to nowe miejsce i dobrze sie w nim czuje. Poszczekuje i domaga sie pieszczot :D Na tylnych łapkach rzeczywiście potrafi stanąć i stać przez jakiś czas. Może spróbuje jeszcze z innym podobno bardzo dobrym lekiem - to może efekty będą tez lepsze. Ale o tym troche później, jak będe go mieć. Łapeczki dodatkowo zostały wczoraj rozmasowane :D . Apetyt dopisuje :D Usmiechnięta mordka podziękowała za odwiedziny :D Wieczorem postaram się wkleić zdjęcia, chociaż zrobienie ich po ciemku nie było łatwe - na większości mam uchwycony głównie zadek Kaprysia :lol: Co do rozliczeń: AMI - wpłata 40 zł :Rose: Basiaap - wpłata 100 zł :Rose: Wydatki: leki: 118 zł hotelik: 200 zł (dałam Asi troszke więcej kasy, bo Kaprysio nie jest zwyczajnym psiakiem, wymaga troche więcej uwagi - choćbyz podawaniem leków)
  11. Śliczny jesteś Czarciku. I masz szczęście, że spotakłeś na swojej drodze takie fajne osoby. Przynajmniej oczka będą na razie OK. Ale serduszko pewnie tęskni za własnym człowiekiem do kochania... Kto pokocha Czarcika???
  12. Pięknoto- wskakuj na górę na swoich biednych łapkach..
  13. Dzięki kochane! :buzi: Jak będę juz wiedzieć więcej o kosztach - dam znać. W każdym razie bardzo serdecznie dziękuję za deklarację pomocy :D Może Kaprysio będzie jeszcze mógł poruszać sie szybko i sprawnie mimo niewładnych łapek i to dzięki Wam! :D Dzięki!
  14. Czy możecie napisać kto i o jakiej porze odwiedzi Oskarka w weekend? Jeszcze nie wiem jak, ale chciałabym znaleźć trochę czasu, żeby go odwiedzić i cos podrzucić, chętnie bym się spotała wtedy z kimś, kto stale do niego przyjeżdża. Będę wdzięczna za informacje. :D
  15. No więc tak: rozmawiałam dziś z Asią i Kaprysek podobno jest bardzo zadowolony ze swojego obecnego domku, czyli budki i wybiegu. Jest żywy i wesoły, stara się dużo ruszać, co mnie bardzo cieszy, bo w jego sytuacji świadczy o ogólnym dobrym stanie. Leki dostaje, poprawa jednak nie jest jakaś oszałamiająca - po prostu jest w stanie stanąć na łapkach i stać, chodzenie mu już niestety nie wychodzi :( Ale jutro do niego jadę, to zobaczę sama, co i jak. Jesli poprawa jest, to chyba warto mu dalej te leki dawać... Co do wózka, to postaram sie podzwonić do różnych firm produkujących je i dowiedzieć sie o ceny i terminy. Wózek pozwoliłby mu ruszać sie więćej i nie dopuscić do otarć i odleżyn. Jutro zrobie jeszcze parę zdjęć mordeczce kochanej 8) Supergoga, dzięki za chęć pomocy :D Wysyłam numer konta na priva.
  16. Wielkie dzięki wszystkim dziewczynom zainteresowanym naszym Kapryskiem. Ja ostatnio znowu latam jak kot z pęcherzem i nawet nie mam czasu popisać na dogo. Mam nadzieję , że wieczorem uda mi sie cos naskrobać i podać najświeższe wiadomości o Kaprysku. Wózek bedzie potrzebny - niestety nie unikniemy tego najprawdopodobniej, więc błagam o mobilizację finansową, dowiem się ile to by kosztowało i dam znać. Jesli maci niepotrzebne koce czy karimaty to oczywiście- wszystko sie przyda, na razie Kaprysek ma kocyk w budzie i dywanik + słoma przed budą, ale nie wiadomo na jak długo to wystarczy. Dostaje cały czas leki. Basiaap! Serdeczne dzięki za kasę!!!! Bardzo bardzo sie przydała! Napiszę niebawem co i ile kosztowało. Zmykam..
  17. Jesteśmy juz po wizycie u wetów. Kaprysek zmęczony ogromem dzisiejszych wrażeń leży i odpoczywa nasłuchując tylko nowych odgłosów.. Chyba jest zadowolony mimo wszystko.. Po rozmowie z wetami (małżeństwo 8) ) trochę się podłamałam. Kaprysek na pewno nie będzie nigdy normalnie sie poruszał. Cały jego problem nie leży w stawach biodrowych i ich zwyrodnieniach tylko w kręgosłupie. I te właśnie zwyrodnienia kręgosłupa sa już mocno posunięte :( Na razie dostałam dwa leki, które mogą odrobine pomóc mu poruszać się i mam je podawać przez 5 dni, ale jeśli nie będzie żadych rezulatów (co jest bardzo prawdopodobne), to zostaje tylko ... wózek, żeby biedaczysko nie leżał cały czas lub nie ciągał za soba łapek raniąc je bez przerwy. Jesli będzie miał okazję poruszać sie choćby na tym wózeczku, to nie dojdzie do tak szybkich i niedobrych zmian jak odleżyny, rany, kompletne zaniki mięśni tylnej części ciała... Podobno jest jeszcze metoda leczenia tych zwyrodnień laserem, ale koszty sa ogromne, a szanse.... różne. Tak więc pozostaje mi teraz podawać mu leki (metacam i nivalin) i obserwować, czy to cos da i ... zbierać na wózek :( Chrupciu, prześlę Ci zdjęcia na maila, bo nie umiem wstawić, a przed chwilką właśnie uwieczniliśmy Kapryska, jak sobie polegiwał...
  18. Ufffff.... No więc Kaprysek jest juz u mnie w domu :wolfie: :D , a ja niestety musiałam jeszcze wrócic do pracy i dokończyć to, czego nie zrobiłam "zrywając się" po niego 8) Podróż przebył spokojnie (serdeczne dzięki dla Beatki - "Gamonia" za pomoc!!! :Rose: ). Teraz pewnie moja Gosia pomaga mu się zaaklimatyzować w nowym miejscu. Wieczorem wyruszam do wetki i ogólnie postaram się napisać więcej, bo teraz.... DO ROBOTY!!! 8)
  19. Bardzo się cieszę, że tak dobrze wszystko poszło :D Jak tylko będę w hoteliku (a mam nadzieję, że niebawem :wink: ), to tez wygłaszczę Nerusia mocno :D
  20. Trzymajcie kciuki, żeby nie było problemów z zabraniem Kapryska z Palucha!
  21. Ola, przepraszam za nieobecość :oops: Jak tam - udało Ci się z Nerusiem?
  22. Dotka, jeśli uda mi się jutro zabrać Kapryska, to odezwe sie wtedy do p. Jadwigi. Bo jesli coś (tfu tfu!!) - bo w końcu różnie z róznymi adopcjami psiaków bywało... Nie chcę wyprzedzać faktów po prostu.
  23. Ja już dziś rozmawiałam z Asią w sprawie hoteliku. W tej chwili rzeczywiście nie ma miejsca, ale jesli Tymuś będzie miał to szczęście, że znajdzie w niedzielę swojego człowieka, to Kaprysek zająłby jego boks. Ja mimo wszystko postaram się zabrać go jutro ze schroniska, bo jesli nie jutro, to biedak musiałby siedzieć w schronisku kolejnych parę dni. A z tym trudno byłoby mi sie pogodzić... TZ-ta jakoś udobruchałam na razie, a Kapryskiem zajęłaby się moja córa podczas mojej nieobecności. Martwie się tylko, czy się wyrobie jutro do 16, ale postaram się w takim razie może w ciągu dnia wyrwać na "trochę". Od razu tez jutro wieczorkiem pojechałąbym do mojej znajomej wetki, żeby Kapryska obejrzała i dała jakieś pierwsze zalecenia. Beatko, bardzo dziękuję za deklarację w sparwie pomocy w adopcji Kapryska, ale nie wiem czy nadal chcesz mnie wspomóc skoro nie jadę jutro do hoteliku?
  24. Moje Kochane Najukochańsze Dogomaniaczki!!!!! Bardzo bardzo Wam dziękuję za podnoszenie wątku i pamięć o Kaprysku!!! :buzi::buzi::buzi::buzi::buzi: Dzięki serdeczne za wszystkie posty (jeszcze nawet wszystkich nie zdążyłam przeczytać :D ) i dobre słowa. Dzięki Dotka i Chrupciu za odwiedziny i informacje o Kaprysku :buzi: :buzi: :buzi: :buzi: Kasiu! Za przelew dla Kapryska tysiąc buziaków :buzi: :buzi: :buzi: :buzi: :buzi: Nareszcie mam wolną chwilkę, żeby wejść tu i skrobnąć co nieco. Takiego nawału roboty i wyjazdów nie miałam juz dawno :( Ze zmęczenia momentami nie wiem, jak sie nazywam, miałam wrócić we wtorek wieczorem, a wróciłam do W-wy nad ranem w środę, żeby o 9 rano juz jechać do Poznania... Mało brakowało dzis też bym była w podrózy...Jakiś koszmar! Ale dosyć marudzenia, bo to temat o Kaprysku a nie o mnie :wink: Chcę go zabrać jak najszybciej z Palucha, zwłaszcza, że jest z nim coraz gorzej :( Najgorsze jest to, że adopcje na Paluchu w dni powszednie odbywają się do 16-tej, a ja wtedy jestem w pracy.. Zastanawiam sie nad ewentualnym "zerwaniem się" z roboty jutro - mam tylko dylemat, gdzie Kapryska umieścić (u siebie w domu czyw hoteliku), bo w sobotę mam znowu wyjazd aż do wtorku (niech to szlag! :evil: ), a nie chciałabym zostawić psiaka w domu, kiedyt musiałby byc zdany na mojego TZ.. :roll:, a nie na mnie... Dlatego poradźcie, mi proszę (zwłaszcza dziewczyny, które ostatnio u Kapryska były), czy można by było go umieścić w hoteliku u Asi (tam, gdzie jest Tymek i ma byc Neruś)?? Ja bym go w piątek wieczorem wzięła do weta, żeby go obejrzał i cos zalecił, tylko martwię się, czy w boksie u Asi to jest odpowiednie miejsce dla Kapryska.. Boks jest wysypany żwirem, a on ma poobcierane te łapki.. Czy lepiej zostawić go jeszcze te parę dni w schronisku?.. Cholerka, że też musiało mi się tak wszystko złożyć nieszczęśliwie! mam wyrzuty sumienia z powodu każdego dodatkowego dnia pobytu Kapryska w schronisku...
×
×
  • Create New...