Jump to content
Dogomania

agat21

Members
  • Posts

    29378
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    177

Everything posted by agat21

  1. Dziewczyny, własnie cały czas o tym piszę: najpierw zdiagnozować, potem wybrać najlepsze miejsce pobytu i opieki. Ale żeby zdiagnozować, muszę psa zabrać ze schroniska - przecież nikt mi nie wyda tam psiaka tylko na wizytę u lekarza, potem badania, potem rentgen....
  2. dzięki serdeczne Chrupciu :buzi: dzięki Grażynka :buzi:
  3. Kochani (a raczej kochane :D ) bardzo Wam dziękuję za wszystkie privy i wiadomości w sprawie Kapryska. Cieszę się, że poruszył Was los tego psiaczka. Mam gorącą prośbę do Was: jutro rano wyjeżdżam, niestety na jakieś głupie szkolenia i wracam dopiero w przyszły wtorek wieczorem - czy możecie przez ten czas podbijać wątek i pamietać o Kaprysku? na pewno Dotka cos jeszcze napisze po sobotnim spotkaniu na Paluchu z panią, która Kaprysa znalazła i przywiozła do schroniska.
  4. Świetnie, że coraz większa pomoc dla Waszego schroniska. Bardzo się cieszę, że jest jeszcze wciąż duzo wrażliwych na krzywdę zwierzaków ludzi :D
  5. Dotka, wiem, że z powodu kalectwa Kapryska (mam na mysli to, że jest niewidomy) najlepiej by było od razu znaleźć mu jakieś miejsce docelowe. Ale z drugiej strony jak go umieścić w jakims hoteliku, jesli nie wiemy co mu naprawdę jest i jakiego wymaga traktowania? Chciałam nawet dzis dzwonic do kilku hotelików, ale zdałam sobie sprawę, jak niewiele o nim wiemy, o jego chorobie.. Jak wtedy pytać ludzi w hotelu, czy go przyjmą? Dlatego pomyślałam, że przynajmniej na jakiś pierwszy okres, kidy trzeba z nim pojeździć do weta czy na jakieś badania, muszę go wziąć do siebie. Uwierz, że nie chcę stwarzać mu dodatkowych sytuacji stresujących, ale jak to inaczej przeprowadzić? Przecież na takie branie psiaka tylko na badania to Paluch chyba sie nie zgodzi, a poza tym, jak raz sie go stamtąd uda zabrać, to nie można pozwoilć mu tam wrócić.
  6. Ja mogę Kapryska zawieźć do weta i porobic potrzebne badania. Niestey dopiero w przyszłym tygodniu, bo teraz niestety mam dwa szkolenia wyjazdowe (wyjeżdżam w czwartek z rana i wracam dopiero za tydzień we wtorek późnym wieczorem) :( Gdyby nie to, już weekend bym go wzięła do weta. Plan mam taki: zabieram Kapryska ze schroniska i dopóki nie wiadomo, co mu właściwie jest, jak go leczyć i w jakich warunkach psiak może dalej mieszkać muszę go przetrzymać u siebie. Już wczoraj "dyskutowałam" o tym z TZ (żebyście słyszały tę awanturkę :roll: ) i muszę tym razem postawić na swoim. Inaczej pies zmarnieje, zwłaszcza, że coraz zimniej... a on głównie na betonie przed budą :( Potem można szukać mu odpowiedniego hotelu za rozsądną cenę oczywiście, szukając mu intensywnie domu - cuda w końcu też sie zdarzają.. Dotka, cudownie, że bedziesz w sobote na Paluchu, spróbuj się dowiedzieć maksymalnie duzo o psiaku i czy nie będzie kłopotu z jego wyadoptowaniem Jeśli zgadzacie się na taką opcję i macie do mnie odrobinę zaufania, mogę zacząc zbierać kasę na jego leczenie i przyszły hotelik. Jęsli ktoś będzie chciał cos włacić na Kapryska- podam numer konta na priva. Jeśli macie inne propozycje - piszcie.
  7. No więc tak: dzwoniłam do Pani Jobczyk (przemiła osoba), ale ona nie prowadzi żadnej fundacji, kiedyś działała w ramach TOZ-u ale to przeszłość. W tej chwili ma w domu ponad 70 zwierzaków :o i utrzymuje je z własnych środków. Kilka też niepełnosprawnych. No i jak w tej sytuacji mogłam jej propnować następne? Nawet jesli koszt utrzymania pokrywałby ktoś inny.....
  8. Dziękuje Wam Kochani za odzew w sprawie Kapryska. Ja jak będę miała spokojną chwilę w pracy (pusty pokój!), to zadzwonię do hoteliku "dobry Pies" i zapytam, jak oni widzą mozliwość trzymania takiego psiaka. Z tego, co przeczytałam na ich stronie, to warunki maja dobre, ale cena za dobę mnie trochę "zmroziła": 25 zł za dzień + karma dostarczana przez właściciela psa. Koszty miesięcznego nawet pobytu Kapryska stałyby sie, niestety, poważne. Jeśli okazałoby się, że pies może mieszkać w budzie, w kojcu (po konsulatcji z wetem i postawionej diagnozie), to wtedy istnieje szansa tańszego hotelu na pewno. Ale musimy zdać sobie sprawę, żę takiego psa może nikt nie chcieć adoptować i będzie musiał dożyć w takim własnie hoteliku do końca swych dni... :( Czy uda nam sie wtedy utrzymać finansowo Kapryska? Ja jestem w stanie wyłożyć co miesiąc na jego utrzymanie jakieś sensowne pieniądze w zależności od stanu finsowego w danym miesiącu, ale jesli to nie wystarczy?? Jesli dojdą do tego leki, jakaś specjalistyczna karma? Czy poradzimy sobie? Dzięki bardzo za deklaracje wpłat- jesteście kochane, ale chcę dziewczyny, żebyście miały jasność sytuacji: może zaistnieć sytuacja, że Kapryska trzeba będzie utrzymywać przez kilka miesięcy... :( Jeśli go zabierzemy stamtąd, gdzie jest, to nie możemy po pewnym czasie go odstawić przecież z powrotem... Co o tym wszystkim myślicie??? Ewkaa, a czy informacja o tych ludziach adoptujących psy kalekie jest w wątku o Oskarku? Wystarczy go uważnie przejrzeć?
  9. Dika, tego wszystkiego spróbuje się dowiedzieć jak najszybciej. Jak można mu pomóc będzie wiadomo, kiedy obejrzy go lekarz i stwierdzi co jest przyczyną jego pogłębiających się problemów z łapkami... Ja już wczoraj rozmawiałam ze znajomą weterynarz na temat Kapryska i możę się okazać, że wystarczy podawanie leków i odpowiedni domek (ciepło, sucho), a może się okazać, że potzrebny będzie zabieg np. odbarczenia kręgosłupa. Ale muszę wcześniej znaleźć mu miejsce, gdzie będzie przebywał i skąd będzie można go ewentualnie wozić do lekarza. Zaraz zajrzę na stronę tego hoteliku "dobry pies", który poleca esperanza.
  10. Śliczny, miły psiak tak bardzo pokrzywdzony przez los.... Kiedy trafił na Paluch (chyba ze dwa lata temu :( ) był niewidomy i miał kłopot z tylna lewą łapką - troche nią powłóczył. Gdybyście zobaczyli go teraz... :cry: Biadak już nie może chodzić, obie tylne łapy wykręcają mu się bezwładne na różne strony, pełne są otarć i ran.. A jednak tak sie cieszy biedak, kiedy ktoś do niego podejdzie, pogłaszcze, powie parę dobrych słów... Kiedy zostaje znowu sam szczeka żałośnie: "nie zostawiaj mnie znowu samego tutaj! Wracaj!" "Mieszka" przy budzie. Przy wejściu do budy ma postawioną drewnianą paletę, aby nie leżał w błocie, ale cóż tego, jeśli on nie potrafi na nią wejść - przecież nic nie widzi! KOCHANI, NIE ZOSTAWIAJMY GO TAM!! ON NIE PRZEŻYJE TEJ ZIMY NA PALUCHU!! Jego stan zdrowia pogarsza się cały czas. Chcemy zabrać go stamtąd. Zdiagnozować, leczyć. Czy ktoś mógłby polecić jakiś hotelik, w którym pies nie musiałby mieszkać na dworzu? Chyba nie powinien w swoim wieku i z tymi łapami :( Bardzo bardzo prosimy z Kapryskiem o pomoc! Chrupek wstawi zdjęcia Kapryska z niedzieli.
  11. Wczoraj z Chrupkiem kręciłyśmy sie po Piasecznie jak ... nie powiem co :wink: , zanim tam trafiłyśmy. Harcerki z nas do dooopy :wink: Ale, jak chcesz, to oczywiście, spróbuję wytłumaczyć, podam Ci moją komórke na priva - to będzie łatwiej..
  12. Ola, ja juz byłam w tym hoteliku (jesli to ten, gdzie przebywa Oczuś Moni) Zawoziłyśmy wczoraj tam dwa psiaki. Chętnie Ci pomogę, ale niestety w dniach 6-11 października jestem na dwóch szkoleniach daleko od W-wy. Także - ten weekend niestety całkowicie mi odpada :( A czy jest mozliwość wyadoptowania Nerusia w ciągu tygodnia, czy to zupełnie nierealne? Może wtedy po moim powrocie? Bo następny weekend mam tez niestety wyjechany....
  13. Monia, jak dobrze, że odnalazłaś Sabinkę :D Ja za każdym razem szukając jej zatrzymywałam sie przy jakimś innym biedaku i nie mogłam dotrzeć do Sabinki :oops: A ta piekna pyszczka zasługuje, żeby ją zobaczyło jak najwięcej ludzi. Małgoska, a może jakies świeże wieści o Sabince??? Co u niej słychać??
  14. No widzisz Chrupku, czasem (rzadko, bo rzadko, ale zawsze.. :wink: ) sprawiedliwości staje się zadość... 8)
  15. [img]http://www.rsoz.superhost.pl/images/zoom/UCFKXI/Madzia1.jpg[/img] Madzieńko, dzieci sie rozeszły a Ty biedna zostałaś... Jakie życie bywa niesprawiedliwe dla takich fajnych stworzeń... :(
  16. OK. Czekamy na info. Musi się udać!
  17. Dzisiaj wysłałam kasę na sterylizację Sary. Więc powiadom, Ulka schronisko, żeby szykowali sie ne jeszcze jedno ciachanie :wink: Trzymam mocno kciuki, żeby Sarunia zniosła dobrze zabieg i szybciutko wróciła do zdrowia... a potem prosto do dobrego nowego domku :D
  18. Ja również bardzo bardzo Ci współczuję. Sama pochowałam tez dwa zwierzaczki - płakałam jak dziecko. Rozumiem ten ból i żal. Ale jedyne, czym można sie pocieszać, to to, że dzięki nam miały dobre życie, że nie odeszły gdzieś same, zapomniane, jak setki biedaków w schroniskach czy u jakichś podłych ludzi, że poznały co to miłość człowieka. Tyle mogliśmy dla nich zrobić. Ale pustka pozostaje.... :( :( :( A Kastorek na pewno gdzieś z góry mruczy do Ciebie w podzięce, że był Twój...
  19. Tak więc pozostaje czekać do weekendu :( Biedak :cry: Ta przebudowa schroniska to chyba bardziej wychodzi na niedobre psiakom, niz na dobre, jak widać :evilbat:
  20. Może jednak coś powiedzą? Oj, żeby to nie było nic poważnego...
  21. Biedny psiaczek! taki dobry i miły i musiało mu sie coś takeigo przytrafić :( :( Ola, przepraszam, że pytam - nie ma żadnej możliwości, żeby wczesniej się dowiedzieć, co dokładnie mu jest?
  22. To prawda - budy sa piękne :D Na pewno psiaczkom w zimie bedzie cieplej. Chociaż paru psiaczkom.. Ulka, napisz jeszcze o suńkach i sterylkach, jesli udało Ci się ustalić jakieś informacje.
  23. OK. Skoro dalmatynka Sara jest najpilniejsza, w przyszłym tygodniu postaram się uzbierać kasę na jej sterylkę. Czyli zatytuować przelew: "na sterylizację dalmatynki Sary"???
×
×
  • Create New...