Jump to content
Dogomania

Ali26762

Members
  • Posts

    3463
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ali26762

  1. Ali26762

    Białaczka!

    Trzymajcie się, dziewczyny. Czytam codziennie co się u Was dzieje i trzymam mocno kciuki :kciuki: :kciuki: :kciuki:
  2. Moi znajomi mają działkę za Gdańskiem i jeżdżą tam na weekendy. Mieli świetną pudelkę miniaturową, którą zabierali ze sobą. Pech chciał, że w przydrożnym rowie, przy normalnej drodze przez wieś, siedziało to cholerstwo, a sunia akurat tamtędy przechodziła... Zanim dojechali do Gdańska, znaleźli surowicę, to nie było jej komu podać :( W tym samym sezonie pojechaliśmy z naszym poprzednim psem w góry i na dzień dobry, od gospodarzy dostaliśmy ostrzeżenie - uwazujta, bo w groniu sa węze. Siedzieliśmy ogrodzie, jeździliśmy pozwiedzać okolicę, ale w góry nas nie wywiało. Na wszelki wypadek.
  3. [B]Ibolya[/B] - jestem bardzo ciekawa jaki będzie piesek Twojej siostry, czekam więc niecierpliwie na fotki, a także na relację z wystawy :multi: Jeśli ktoś ze znajomych będzie wystawiał swojego pupila, to oczywiście kciuki i pazurki będą w pogotowiu :)
  4. [b]Nitencjo[/b] - ja również Wam bardzo gratuluję! :)
  5. [quote name='Wind'][B]Ali,[/B] Teraz juz rozumiem :-) Gdy problem ujrzal swiatlo dzienne, latwiej bedzie go zwalczyc. Nawet jesli to jest takie zabawowe podszczypywanie, to zdecydowanie innym psom moze sie to nie podobac, a w przypadku psow mniejszych i delikatniejszych niz Deryl, moze to byc po prostu dla nich niebezpieczne. Tak samo niektore psy reaguja agresywnie, na kazda probe wlazenia na nich i podejmowania prob kopulacji ;) Niby nic, a jednak ... prawda? :p Dlatego i to zachowanie powinno byc zawsze kontrolowanane, bo dla rozbuchanego w tym temacie psa, moze to kiedys zakonczyc sie nieprzyjemnie ... A i inne pieski niepotrzebnie wkurzac :razz: Lepiej wiec, tak jak dziewczyny radza stanac oko w oko z problemem i dac mu rade :-)[/quote] Tego nie kwestionuję. Tym bardziej, że Deryl włazi na inne psy, ale nie w celach kopulacyjnych, bo takich zachowań u niego nia ma. Sprawdza po prostu, na ile może sobie pozwolić. Oczywiście jest traktowany odpowiednio przez psy, na co zwiewa, a po chwili próbuje na nowo. Odgoniony kłapaniem potrafi doskoczyć i szczypnąć w zadek, albo naszczekać na kolegę, ale jego intencje są już diametralnie inne - ewidentnie jest to zaproszenie do gonitwy i zapasów, o czym świadczy przypadanie na przednie łapy i psi "uśmiech" od ucha do ucha. Boję się, że kiedyś jakiś pies da mu do wiwatu, bo się zwyczajnie wkurzy i tyle. Do tej pory, mimo takiego postępowania, Derylek nie ma jeszcze prawdziwych wrogów. Bery w jego wieku już miał i to wielu... [quote name='Wind']A co do wyboru szkoly, to w Twoim przypadku kierowalabym sie nie tym gdzie milo, pieknie i bez problemow, tylko tym ktory instruktor zaoferuje Ci bardziej skuteczne zajecia i kompetentniejsze rady. Nie znam ani Hauwarda, ani na tyle zach i dlatego moge bezstronnie doradzic Ci abys po prostu wybrala "jakosc" szkolenia :-)[/quote] Absolutnie nie kieruję się tym, gdzie miło i bez problemów. Do [b]zach[/b] poszłam w zeszłym roku i byłam zadowolona, dlatego trafiłam do niej i teraz (choć o kilku sprawach na temat szkolenia można pogadać, żeby udoskonalić pewne sprawy). W Hauwardzie szkoliłam swojego poprzedniego psa ([b]zach[/b] była wówczas bardzo młodziutka i o tym, że będzie psy szkoliła, nie miała pojęcia) i byłam z efektów zadowolona (zresztą - nie bardzo był wówczas jakikolwiek wybór). Obie szkoły, wg mnie, mają i plusy i minusy. Obie oferują zupełnie inne szkolenia, dlatego ideałem dla mnie jest uczęszczać na zajęcia do obu. U [b]zach[/b] mogę liczyć na zajęcia indywidualne, tzn. pracuję z psem własnym tempem, w większości wypadków sama decyduję co ćwiczę i jak długo, [b]zach[/b] i [b]Abi[/b] natomiast patrzą i zwracają mi uwagę co było dobrze, a co źle i jak to poprawić. Na zajęcia grupowe, z konieczności, kładzie się mniejszy nacisk, obedience bowiem to idywidualne dopracowanie szczegółów przez danego psa, w jego własnym tempie. I tak jest dobrze. Z Hauwardem natomiast jest inna sprawa. Nie chodzę tam na żaden kurs, więc nie wiem jak teraz kursy u nich wyglądają. Chodzę na zajęcia dla absolwentów ich kursów, chociaż żadnego z Derylem nie ukończyłam. Ale szefowa szkoły pamiętała mnie z poprzednich szkoleń, wiedziała jak prowadziłam poprzedniego psa i uznała, że Deryl da sobie radę. Zaprowadziłam go do tej szkoły, bowiem zajęcia dla absolwentów nie są prowadzone w formie kursowej, przychodzi się tam i płaci za każde spotkanie osobno. Jeśli nie przyjdę, to nic nie stracę, zarówno finansowo jak i nie stracę niczego z kursu - na absolwentach jest wyłącznie grupówka. Obie z szefową Hauwardu doszłyśmy do wniosku, że przed wystawą Derylowi są potrzebne psy, najlepiej obce (skład na każdych zajęciach jest różny). Chodzi o to, aby przyzwyczaić go do tego, że choć są psy, za każdym razem inne, on ma się zachowywać spokojnnie i wykonywać moje polecenia na ringu. To tyle w temacie wyboru szkół :)
  6. [quote name='Flaire']Ali, raczej niż ćwiczyć tam, gdzie pies i tak jest grzeczny, chyba lepiej ćwiczyć właśnie tam, gdzie nie jest... ;-)[/quote] Patrząc egoistycznie tak, masz rację, ale na placu są inne psy i to one są poszkodowane ;) Ja, generalnie, wyszłam z założenia, że jedna szkoła drugiej nie przeszkadza, bo w każdej jest co innego, co się Derylowi przyda. Nie patrzyłam na to, gdzie jest grzeczny, a gdzie nie.
  7. [quote name='Gosia_i_Luka']Ali, wiem, pamiętam - dotarła wiadomość na skype'a. :) Niestety dopiero teraz usiadłam do kompa, zrzuciłam i obrobiłam fotki, no i niestety zaraz muszę się wyłączyć, bo czeka sterta kserówek do czytania... :roll: Ale postaram się w przeciągu najbliższych dni wysłać Ci foteczki. :) Proszę tylko o cierpliwość, bo mam troszki zajęć... :-( A jak Deryl?? Już lepiej?[/quote] Chyba lepiej, dziękuję. Dostał kolację i nie ma żadnych sensacji, na spacerze też było w porządku, pół godziny wariował z Rakietą. Był tylko niepocieszony, bo nie pojechał na plac - nie wiem skąd wiedział, że dzisiaj sobota... W sobotę po południu był na zajęciach tylko raz - tydzień temu. Ma w doopce, oprócz zegarka, kalendarz, czy co? Na fotki poczekam, nie ma problemu.
  8. [quote name='zachraniarka']Chodziło mi o to, że miałaś myśl by zrezygnować z zajęć, gdzie pojawił się jakiś problem na rzecz tego gdzie jest miło, spokojnie i idealnie :roll: [/quote] Nie miałam zamiaru rezygnować z zajęć, bo pojawił się problem, tylko przyszła mi do głowy myśl, żeby zrezygnować z zajęć, na których mój pies okazuje się być agresywny, nie do opanowania, w ogóle zagrażający innym uczestnikom - zarówno ludziom jak i ich psom. Po prostu pomyślalam, że lepiej będzie dla innych psów, jeśli Deryl nie będzie ich szczypał, podgryzał, nie będzie rozpraszał szczekaniem na placu. Nie chcę więcej takich sytuacji jak wczoraj, nie chcę, aby inny pies bał się wykonywać komendę, jak w pobliżu jest Deryl. To tyle. Nie wiem, może pomyślałam mądrze, może głupio, ale nie daje mi to od wczoraj spokoju. Natomiast czy miło, spokojnie i idealnie będzie w Hauwardzie - tego nie wiem. Na dwóch zajęciach tak właśnie było, ale to za mało, żeby być czegokolwiek pewnym na przyszłość. Być może tam też po pewnym czasie wyszłyby złe cechy Deryla na jaw? Kto wie... [quote name='zachraniarka'][B]Ali[/B] jak chcesz ja mogę szorstka też przy Tobie nosić.. no problemo, powiedz tylko kiedy chcesz zacząć odczulanie.[/quote] Mam mieć Cię na sumieniu jak się przedźwigniesz? ;) Kiedy? Nie wiem. Przy najbliższej sprzyjającej okazji.
  9. Zdjęcia [b]niedzwiedzicy[/b] i [b]Gosi[/b] baaardzo fajne, wszystkie równie ciekawe, a tak inne... :) [b]Gosiu[/b], czy mogę Cię prosić, abyś przysłała mi na maila fotki Deryla w pełnym rozmiarze?
  10. [quote name='Wind'][B]Ali,[/B] Od siebie tylko dodam, ze kazdy problem z psem powinien byc zalatwiany podczas treningu, niezwlocznie po jego zauwazeniu. Bez urazy, ale jesli takie incydenty mialy miejsce wczesniej, to gdzie byly instrukcje [B]zach[/B]? Przyznam, ze szczerze zdziwila mnie tutaj ta dyskusja o czyms, co duzo wczesniej powinno byc rozwiazne ...[/quote] Poprzednio, jak Deryl usiłował zdjąć Lukę z [b]Gosi[/b], [b]zachraniarka[/b] była zajęta czymś innym przy egzaminie, albo była komisarzem ringu podczas egzaminu obedience - nie pamiętam już czy wydarzyło się to podczas egzaminu PT czy już trwało obedience. Tak czy owak nie było jej przy tym. [quote name='Wind']Pisze o tym, aby zachecic Ciebie Ali, jak rowniez zach, do wzajemnej komunikacji, do mowienia i sluchania :-) [/quote] My często ze sobą rozmawiamy, na temat naszych psów też. O tym jednak nie rozmawiałyśmy jeszcze, pewnie dlatego, że jak już mówiłam, [b]zach[/b] wczoraj dopiero zobaczyła tę derylową cechę.
  11. Idziemy przewietrzyć kitę :)
  12. [quote name='bos']To widać po dzisiejszych postach........ że nie masz dostepu....:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Mickiewicz pisząc Pana Tadeusza miały Ci czego zazdrościć..........:evil_lol: :evil_lol:[/quote] No widzisz, jak mam dostęp, to piszę :)
  13. [quote name='Flaire']Tylko zauważ, że Fuka napisała, ze stara się psy tego oduczyć... Nie wiem, czy to robienie problemu, czy nie ;-).[/quote] [B]Fuka[/B] dostrzegła problem, bo ma z nim może częściej do czynienia. Nam się zdarzyła taka sytuacja trzy razy czy cztery na rok wspólnego bycia razem. Uznałam, że najlepiej unikać takich sytuacji po prostu. Nie mogłam przewidzieć, że wczoraj, podczas moich ćwiczeń, w momencie, gdy będę na tyle daleko, żeby nie móc NIC zrobić, przydarzy się akurat taka sytuacja. Jak już mówiłam - ja tego nawet nie widziałam, bo odchodziłam na dalszą odległość w przywołaniu. Dowiedziałam się po fakcie. Natomiast była w tej grupie [B]Gosia[/B], która doświadczyła już ataku Deryla na Lukę i na siebie i jej też nie przyszło to do głowy...
  14. Nie obawiaj się [b]bos[/b], nikogo nie "zdradziłam" :)
  15. Dzisiaj odpuściłam sobie zajęcia. I te w Hauwardzie i te w Związku. Nie pod wpływem tej dyskusji, tylko dlatego, że na pół godziny przed wyjściem pies zaczął mi wymiotować. Piszę, bo być może inaczej zostało to odebrane, więc wolę wyjaśnić.
  16. [quote name='Flaire']Ali, ja z chęcią popodnoszę każego mojego psa, żeby Ci pomóc oduczyć Deryla takiego skakania, jak tylko nadarzy się okazja. Myślę, że inni również - pamiętając, że chodzi w tym wszystkim o brak wyłamań, więc żadnego niebezpieczeństwa nie ma.[/quote] Super, bardzo się cieszę i myślę, że będzie okazja choćby w Sopocie (gdzieś czytałam, że się wybierasz). [quote name='Flaire']Muszę wracać do skubania psa, więc zakończę mój udział w tej dyskusji jeszcze tylko jedną uwagą. Gdy pracuję z właścicielem małego psa, który wykazuje tego typu zachowanie, zawsze staram się przekonać właściciela, żeby traktował to tak, jakby musiał to traktować, gdyby ich pies był nie wleshem czy yorczkiem, ale owczarkiem niemieckim czy rottweilerem. Jeżeli potrafisz się wczuć w to, jak musiałabyś się zachować mając dużego psa, to zrozumiesz doskonale, jak czują się Derysiowe "ofiary" i na pewno dasz radę pozbyć się problemu - bo moim zdaniem, bardzo często problem leży w tym, że [B]podświadomie[/B] nie jest brany dostatecznie poważnie ("bo to w końcu mały piesek i krzywdy nie zrobi").[/quote] Ja też brałam Beruszka na ręce, jak jakiś jego wróg bez smyczy się zbliżał. Wiem czym to pachnie, jednak tam zachowania obu psów były jednoznaczne - użreć. Już mówiłam, że mnie się takie zachowanie też nie podoba. Nie nagradzam za nie, nie zachęcam. Jeśli jestem w stanie, to reaguję - jak na Lukę skoczył, to szarpnęłam, wyraziłam dezaprobatę głosem. Może błąd, że klapa nie przylałam...?
  17. [B]Fuka[/B] - dzięki, ja bym tego nie wyjaśniła lepiej, tym bardziej, że mało mam doświadczenia z terierami. Bery też tak miał, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, aby robić z tego problem własnie dlatego, iż słyszałam, że nie jest jedyny, który tak się zachowuje. Z konieczności skakał jak na ręce trafiały zaprzyjaźnione psy, stąd moja pewność, że nie było to agresywne i w sumie nie zawracałam sobie tym głowy, tym bardziej, że takie zachowania zdarzały się rzadko, bowiem sytuacje takie nie należały do codzienności. Bery za to miał nawyk lekkiego łapania dzieci za stopy. Dzieci zamiast wpadać w ryk bardzo się cieszyły jak to robił - tłumaczyłam im, że robi to tylko dzieciom, które bardzo lubi. A jakie dumne były, że pies właśnie jego czy ją wyróżnił... nazywały Beruszka swoim najlepszym kumplem... W normalnych warunkach byłby płacz i zgrzytanie zębów, no bo przecież pies "ugryzł". Kwestia podejścia.
  18. [quote name='bos']...a wracając do tematu dlaczego........weszterrier Deryś....itd to odpowiedź jest prosta .................za mało przebywa ze swoimi braćmi z rasy co i Tobie się udzieliło bo na weszterrierach mało co piszesz..........:evil_lol:a dużym braciom postów przysparzasz.............:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :cool3:[/quote] [b]bos[/b] - jak zauważyłeś, ja ostatnio w ogóle mało piszę. Mam ograniczony dostęp do kompa. Natomiast nie postrzegam pisania na forum jako nabijania notek - czy to sobie, czy topikowi... Temat tu powstał i tu piszę, jeśli [b]Flaire[/b] uzna, że pisanie o walijczyku na erdelach jest nie na miejscu, to przeniesie notki na welsze, albo zwróci uwagę ;) :)
  19. [quote name='Flaire']Mnie się wydaje, że mamy po prostu inne definicje agresji. Mnie chodzi tylko o to, co Ty sama powiedziałaś - że Deryl czegoś "nie lubi" (konkretnie - nie lubi, gdy inne psy sa brane na ręce) i reaguje zębami. Dla mnie nie jest jasne, czy zachowanie Deryla jest identyczne z zachowaniem Bodrysia. Bodryś, wedle Ibolyi, delikatnie łapie zębami za rękę człowieka i przytrzymuje. To, co było opisane o Derylu (gryzie po brzuchu i łapach psa - nie człowieka) brzmi dla mnie zupełnie inaczej.[/quote] Ja tego nie widziałam, więc nie mogę skomentować. Ja sobie to tłumaczę tym, że Deryl jest mały i jeśli wyskoczy w górę, to nawet uderzenie zębami, bez uścisku, spowoduje obrażenia w postaci siniaka. Mieszkamy już prawie rok pod jednym dachem (za trzy tygodnie minie nam roczek) i Deryl NIGDY jeszcze nikogo NIE UGRYZŁ. Szczypnąć mu się zdarzyło, ale na zasadzie takiej jak na fotkach pokazałam. Natomiast nie ugryzł nawet jeśli jakiś pies ugryzł jego. Co do terminologii - "nie lubi" - ja nie wiem tak naprawdę jakie są jego pobudki. Może nie lubi, a może jest zazdrosny, a może mu żal, że mu odbierają kolegę czy koleżankę... Nie wiem naprawdę. Jedno co wiem - na pewno nie jest w tym momencie stricte agresywny, bo dla mnie agresja to działanie konkretnie nieprzyjazne, połączone z okazywaniem swojej dominacji, często za pomocą zębów. Agresywny był Beruszek. Rzucał się bez powodu i bez ostrzeżenia prawie na wszystkie psy, szczególnie większe od siebie. Wzięło się to stąd, że raz został dotkliwie pogryziony przez takiego psa i zapamiętał do końca życia. Być może starał się uprzedzić atak ze strony innego psa, ale tego też się mogę tylko domyślać. Poza tą wadą był to najbardziej kochany pies, do wszystkich innych łagodny, kot mu ogonem zamiatał po nosie, szynszyle stukały noskami w jego nosek, białe myszki woził na grzbiecie, nie upolował żadnej kury, a jeździliśmy na wieś, gdzie swobodnie biegały po podwórku, tuż przed psim nosem. Ludzi kochał wszystkich. Jednak to, co prezentował w stosunku do innych psów to była niewątpliwie agresja i to bardzo silna. Nie dało się jej wyeliminować, unikałam więc spotkań z innymi psami. Ale dziwna sprawa - na placu szkoleniowym (a ukończył 4 kursy, w tym kurs obrończy) nigdy nie rzucił się z zębami na żadnego kolegę. [quote name='Flaire']Ale faktem jest, że przez internet mogę sobie tylko gdybać, bo ani jednego, ani drugiego zachowania na żywo nie widziałam... niemniej wydaje mi się, że gdybym starała się go pozbyć, to próbowałabym standardowej techniki odczulającej... Tzn. znalazłaby, kogoś, kto chce mi pomóc biorąc psa na ręce i zaczęłabym z moim psem dosyć dlaeko, ale tak, żeby to widział i miał okazję zareagować. Kazałabym mu zacząć od "siad-zostań" i próbowałabym go utrzymać w tej pozycji w trakcie, gdy tamten pies był podnoszony, przenowszony, stawiany na ziemi. Jak się uda, to to samo trochę bliżej. Jak już pies zostaje bez problemu na siad, to można spróbować od początku z mniej stbilną pozycją, taką jak "stój" cz chodzenie na smyczy. Jak to wszystko jest już opanowane, to zaczynamy "bez" smyczy, na lince. Wszystko bardzo stopniowo i powolutku - jak powoli będzie zależało od reakcji psa, ale najważniejsze jest, żeby nie dopuścić do niepożądanego zachowania, bo to jestsamonagradzające. No i to by było tyle... ;-)[/quote] Nie wiem, czy znajdzie się ktoś, kto zdecyduje się na "użyczenie" swojego pupila do takich ćwiczeń... Ale jeśli ktoś taki się kiedyś trafi, to spróbuję.
  20. [quote name='zachraniarka']Nie obraź się, ale jak dla mnie to jest robienie sobie dobrze, a nie mierzenie się z eliminowaniem problemów psa, a zawsze myślałam że to ma na celu szkolenie psa. Mając takie podejście każdy by mógł zrezygnować z szkoleń grupowych. Będąc w miejscu gdzie dla danego psa nie ma rozproszeń zawsze uzyskamy lepszą pracę i skupienie. Jednak właśnie po to jeździ się na kursy by pracować z psem w miejscach, gdzie wcale nie jest tak łatwo. Spytaj się pozostałych kursantów- każdy odpowie, że jak jest z psem w ogródku, w lesie na spacerku itd. to pies ćwiczy super, a potem na placu dostaje głupawki- bo psy, bo ludzie, bo tu zawsze tak fajnie.. No, a druga sprawa, powtórzę za Jura- demonizujesz..[/quote] Ja się nie obrażam, bo nie mam o co. A co do demonizowania - być może, choć nie wydaje mi się. Co do szkoleń grupowych - do Hauwardu poszłam własnie dlatego, że oferują mi pełną godzinę grupówki 2 razy w tygodniu, bez innych zajęć. Uznałam, że mojemu psu takie zajęcia są potrzebne, co zresztą wczorajsza sytuacja na placu pokazała dobitnie. Zresztą wiesz dlaczego tam poszłam, bo rozmawiałyśmy na ten temat. Obedience to zajęcia indywidualne, również potrzebne, stąd mój udział w kursie obedience, choć wiesz równie dobrze, że nie mam najmniejszego zamiaru startować w żadnych zawodach. Jeśli chciałabym SOBIE tylko zrobić dobrze, to w ogóle bym sobie głowy nie zawracała ŻADNYM szkoleniem. Wyprowadziłabym psa dookoła trawnika, raz dziennie dała michę i luzik. A jednak tak nie jest. Dla mnie te wszystkie kursy, zajęcia, to bardzo duży problem, przede wszystkim finansowy, o czym też dobrze wiesz. Kombinuję jak chudy bocian, żeby mi na to wystarczyło kasy, wielu rzeczy sobie odmawiam po to, aby mój pies miał to, co wg mnie jest mu potrzebne i to co lubi. Ja nie muszę, pies musi. Taką stosuję hierarchię wartości. Mam też spore problemy zdrowotne, co również nie jest bez znaczenia. Np ostatnio nie wykupiłam potrzebnych mi leków, bo zbieram pieniądze, aby zapłacić za zajęcia. Gdzie tu jest miejsce na robienie SOBIE dobrze?
  21. [quote name='Jura']Ali, demonizujesz, bo wcześniej jakoś nie było meldunków o tego typu problemach.[/quote] Meldunków nie było, ale problemy były. Tzn. ja tego nie odbierałam w kategorii problemu, tylko cechy charakteru Deryla. Wczoraj uświadomiłam sobie, że to rzeczywiście jest problem, skoro inni tak te zachowania odbieraja. Na zasadzie, że jesli jedna osoba mówi Ci, że coś Ci się wlecze z tyłu, to możesz nie zwrócić uwagi, ale jeśli powie Ci to samo kilka osób, to przynajmniej się obejrzyj. Właśnie nie demonizowałam do tej pory i być może popełniłam tym samym błąd.
  22. [quote name='Flaire']No więc właśnie jego powodu tego łapania za zadek nie rozumiem. Bo piszesz tutaj, że łapie "jak" do zabawy - cokolwiek to znaczy - ale wcześniej pisałaś, że on to robi bo "Deryl nie lubi, gdy w jego obecności bierze się inne psy na ręce ". Jeśli pies zębami próbuje zastopować coś, co mu się nie podoba, bo "nie lubi", to dla mnie to jest agresja - próba uzyskania czegoś siłą. Więc może to tylko kwestia innego wyboru słów. Chyba zgadzamy się, że tak czy inaczej powinno się to zachowanie wyeliminować. Ale w jaki sposób do tego zadania podejdziesz może zależeć od jego motywacji - dlatego to drążę. Również dlatego, że nie jest dla mnie jasne, czy Ty sama te motywacje rozumiesz ("jak do zabawy" vs bo "nie lubi"), a to wydaje mi się ważne.[/quote] Nie rozumiem i nie wiem jak sobie z tym poradzić, niestety. Jak dla mnie - logiki w tym nie ma za grosz. [B]Ibolya[/B] to bardzo dobrze wyjaśniła, ja nie potrafię się na tyle wysłowić, żeby oddać sens tego, co robi mój pies. JA WIEM, że to nie jest zachowanie agresywne, wymierzone przeciwko innemu psu, bo później Deryl na danego psa się ani nie rzuca, ani nie szczerzy, tylko podchodzi i radośnie merda ogonem. Gdyby to były zachowania agresywne, to sam widok tego psa powodowałby zgoła inne reakcje. Nie wiem jak z tym walczyć, tym bardziej, że sytuacje takie zdarzają się sporadycznie. A że inni sobie tego nie życzą - całkowicie jest dla mnie zrozumiałe. Ja sobie też tego nie życzę. Tak samo jak inni, których psy, np. duszą kury. Co do łapania za zadek - Deryl i jego bracia tak własnie się bawili. Uszczypnięcie w zadek było zaproszeniem do zabawy. Widocznie Deryl uznał to za normę... Dex zresztą też, bo rozmawiałam o tej sprawie z [B]Magdą[/B]. [IMG]http://i45.photobucket.com/albums/f81/Ali26762/PICT2808_1.jpg[/IMG] [IMG]http://i45.photobucket.com/albums/f81/Ali26762/PICT2790_1.jpg[/IMG] [IMG]http://i45.photobucket.com/albums/f81/Ali26762/PICT2786_1.jpg[/IMG] [IMG]http://i45.photobucket.com/albums/f81/Ali26762/PICT2780_1.jpg[/IMG]
  23. Ali26762

    po co agility?

    [quote name='bonika'] Ze wszystkimi moimi zwierzętami mam super więź - z sunią moją nawet miałam kłopot - z jej nadmierną miłością - obskakiwaniem mnie i obejmowaniem łapami za nogi - co udało mi się szczęśliwie opanować, ale zwierzaki moje są bardzo do mnie przywiązane - pies gdy wyjeżdżam bez niego - nie chce siedzieć w ogóle w domu tylko przed domem i wypatruje mnie - a gdy jestem w domu to z kolei chce być wszędzie tam gdzie ja jestem [/quote] Dla mnie to typowy opis psa - szefa. Wiem też, dlaczego na spacerach "się pilnuje". Pies, jako szef, pilnuje ciebie. Z nadmierną miłością, o której wspominasz, nie ma to kompletnie nic wspólnego, niestety...
  24. [quote name='coztego']Dlaczego Deryś był taki miły, spokojny i skupiony na zajęciach dla absolwentów, a tak rozrabiał na Waszym spotkaniu? Miał chłopak zły dzień? ;)[/quote] Jak widzicie, nie śpię. Nic dziwnego niby, ale jednak dzisiaj jest ciut inaczej. Powiem tak - jeśli jutro (dziś znaczy) Deryl w Hauwardzie będzie ćwiczył dobrze, a w Związku źle, to nie ma sensu przyprowadzać go w miejsce, gdzie będzie agresywny, będzie dezorganizował zajęcia innym, będzie gryzł... Tak po prostu. Nie każdy pies musi wszystko umieć, wszystko przećwiczyć. Szczerze mówiąc - jak na MOJE POTRZEBY, Deryl umie już wszystko. Reszta to sport. A dla utrwalania tego, czego do tej pory się nauczył, wystarczą mu te zajęcia dla absolwentów. Tam faktycznie jest miły, spokojny i skupiony na mnie i na ćwiczeniach. Dr Jackyll i Mr Hyde...
  25. [quote name='zadziorny']Kłamliwa insynuacja (trudne słowo :evil_lol:), ot co :shake: :mad: :diabloti:[/quote] O to to - widzę, że Ty mnie i Deryla rozumiesz. :kiss_2:
×
×
  • Create New...