-
Posts
6689 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by *Monia*
-
Ja myślałam, że to będzie ciekawy spacerek dla mojej suni, ale jak będą walki psiaków to nie pozwolę jej na to patrzeć :wink: . Narazie to ona nawet przed jamnikiem czy yorkiem nie potrafi się obronić, a do małych psiaków nie należy (60cm w kłębie, o ile dobrze zmierzyłam :)). Chociaż jakby może się poprzyglądała to by się czegoś nauczyła? (chociaż obrony koniecznej, bo się z niej śmieją, że duża, a daje się jamnikowi i jeszcze ucieka z podkulonym ogonkiem)
-
Też kiedyś chciałam mieć pseudorasowca, ale poczytałam trochę o rodowodach zanim się zdecydowałam wogóle na rasę i doszłam do wniosku, że skoro narazie nie mam swojej kasy to wezmę kundelka. I nigdy nie żałowałam swojej decyzji. Jak uzbieram kasę to kupię psiaka mojej ulubionej rasy z dobrej hodowli.
-
Też bardzo chętnie bym się przyłączyła, ponieważ już mieszkam w Warszawie. Moja suńka nie ma tu zbyt wielu okazji do zabawy z psiakami, bo mamy swój dom z ogrodem, z którego niechętnie wychodzi na spacerki. A przy okazji może by się psica czegoś nauczyła :).
-
Ja wędzone kupuję w jednym zoologiku (mrożą je żeby się nie psuły) i suńka je uwielbia. Bardziej jej smakują te wędzone niż surowe i ma trochę zabawy.
-
Ja swoją suńkę karmię nutrą, bo to jest jak narazie jedyna karm po której nie sypie się z niej łupież. Niestety karma dzisiaj nam się skończyła i w żadnym zoologiku w tej zakichanej Ostrołęce nie mają nutry :evil: . Jak w jednym zapytałam się o nutrę to babka mi powiedziała jakby była mądrzejsza, że niestety nutreny nie ma (zaakcentowała nazwę karmy). Wytłumaczyłam jej, że chodzi mi o nutrę, a ona stwierdziła, że nie sprowadza drogich karm... Co to za zoologik? Na szczęście w niedzielę pojedziemy już do domku gdzie został worek pysznej karmy. Nie przewidziałyśmy, że nam się przedłuży wizyta na starych śmieciach i nie wzięłam tak dużo karmy dla psicy.
-
Mojej suńce coś ostatnio odbiło. Byłyśmy z koleżanką z naszymi suńkami na spacerze (obydwie mają cieczkę). Na początku cały czas się wąchały pod ogonami. Dora jest dużo starsza od mojej Hexy (moja ma 15 miesięcy, a dora 8 lat). Zawsze Dora była dominantką i Hexa nie mogła sobie za dużo pozwalać (mimo, że już jest większa), bo zaraz była sprowadzana do parteru. Po obwąchiwaniu Hexa zaczęła wskakiwać na Dorę, a ta o dziwo nie miała nic przeciwko temu. Nie wtrącałyśmy się, bo stwierdziłyśmy, że to może ustalanie hierarchii. Przyznam, że zabawnie wyglądały nasze lezbijki :). Później jak Dora chciała wskoczyć na moją sunię to ta się odwracała i chowała zadek. Pierwszy raz Dora pozwoliła Hexie, żeby ta łapami wskakiwała jej na grzbiet. O co mogło im chodzić? Hormony? Dominacja (chyba nie)? Moja suńka nigdy nie była raczej dominantką (no chyba że miała zabawkę, której broniła), raczej jest uległa wobec psiaków, nawet przed ratlerkiem czy yorkiem się pokłada.
-
Dorosłą psinę trudno będzie ci przyzwyczaić do królika. Ja mam 2 króliczki i mimo że sunia zna je od szczeniaka to czasem ma napady i podbiega do ich klatki i szczeka. Jak twoja suńka gania koty i ma silny instynkt terytorialny to będziesz musiała być bardzo ostrożna, bo psica może zrobić krzywdę króliczkowi (są bardzo delikatne). Chyba najlepiej będzie jak postawisz klatkę z króliczkiem tak żeby mogła go powąchać, ale żeby nie mogła dopaść klatki, bo króliczek się zestresuje. Albo najpierw możesz pokazać jej pustą klatkę, dać jej powąchać, zapoznać się z zapachem króliczka, a dopiero później pokazać króliczka w tej klatce. Tylko nie rób tego odrazu po przybyciu króliczka, daj mu trochę ochłonąć po przeprowadzce.
-
Moja suńka skonsumowała skórzany kapeć podczas gdy ja grałam na kompie, mojego buta jak mój chłopak z nią siedział (ciekawe co w tym czasie miał ważnego do roboty??), skonsumowała moje jeszcze nie otwarye chipsy ze stołu, wszystkie pluszaki miały robione operacje, piłki tenisowe też bardzo szybko jej idą, a najbardziej mnie wkurzyła jak zeżarła tusz, który dopiero co dostałam od mamy w prezencie. Jak to zobaczyłam to myślałam, że ją normalnie uduszę. Dostałam tusz, położyłam go na biurku i wyszłam dosłownie na 5 minut z pokoju. Jak wróciłam to cały dywan czarny a sunia zadowolona udawała, że nie wie o co chodzi. A, jeszcze mojej mamie zjadła truskawkową wazelinę do ust, pudełeczko dokładnie wylizała. Jeszcze kiedyś mała alkoholiczka zjadła taką polewę do deserów o smaku advokata, a moja mama zastanawiała się co piesek taki grzeczny był. a psiula była poprostu podpita.
-
[quote]to jeszcze trzymalas ten obiekt na kolanach i nie pozwolilas sie jej zblizyc. [/quote] Pozwoliłam jej się zbliżać, ale ona się tego kotka bała, bo ją jeden kiedyś w krzakach przyatakował. Ona jest taka, że jak kot ucieka to go goni, a jak kot się zatrzyma to ona ucieka. Taki z niej piesek obronny :).
-
[quote]tylko myślimy nad sterylizacją[/quote] Masz rację, nie ma co zwiększać populacji kundelków. Chociaż są śliczne, ale tyle ich jest w schroniskach, że nie ma co ryzykować. Masz może jakieś udane fotki malutkiej, bo chętnie bym zobaczyła tego dominatorka?
-
Gratulacje!! Kundelki są słodziutkie i kochane i nigdy nie wiadomo co z nich wyrośnie. Moja suńka miała ważyć chyba koło 30 - 35kg (tak powiedział weterynarz), ale waży 26 kg i jest szalona. Też miałam kiedyś sytuację, że przybłąkała się za moją suńką szczeniulka około 2 miesięczna, ale niestety z powodu zazdrości mojej suńki musiałam małą oddać :( . Życzę ci miłych chwil spędzonych z maleńką i niech się dobrze chowa :).
-
Ja się ostatnio trochę pokłóciłam z ciocią o moją najukochańszą kundliczkę. Najpierw z nią rozmawiałam o tym, że chcę mieć jakiegoś psiaka rasowego (oczywiście z rodowodem) bardziej na podwórko, do pilnowania. Moja suńka jest kanapowcem i na podwórku to tylko przebywa jak ktoś z nią jest albo jak się bawi. Moja ciocia na to, że to kundel powinien być na podwórku, a rasowy w domu, bo po co kundla w domu trzymać :o . No poprostu nie wytrzymałam i powiedziałam jej parę słów. A tak wogóle to chciałabym mieć owczarka kaukaskiego, a takie "maleństwo" to w domu się by trochę męczyło. Ale moja ciocia niekumata jest i jej zdaniem to kundel na podwórku i koniec. Kiedy indziej mówiłam Hexiaczkowi, żeby nie ganiała os bo jak ją użądli to będzie miała, a jak w nosek albo w język ją użądli to będzie trzeba do weterynarza lecieć. Moja ciocia stwierdziła, że z kundlem będę leciała do weterynarza? A po co, przecież kundle są wytrzymałe i nic jej się nie stanie. poboli poboli i przejdzie. Wtedy się na dobre z moją mądrą ciotką pokłóciłam. Nikt nie będzie w mojej obecności obrażał kochanych kundelków!!!
-
Też mam ten problem, ale pracujemy nad tym. Ostatnio pożyczyłam od cioci najspokojniejszego kociaka (wychowany jest z psem) i przyniosłam go do domu. Na początku suńka próbowała go zjeść, ale fe wypowiedziane z 10 razy poskutkowało. Jak siedziałam z kociakiem na kolanach to suńka mnie omijała, a jak dałam jej powąchać kotka to nawet go nie próbowała ugryźć. Teraz już tak nie obszczekuje kotów, ale gonić je nadal chce. Za jakiś czas chcę mieć kotka więc i ganiania ich muszę ją odzwyczaić.
-
Mam teraz podobny problem. Moja suńka odkąd mieszkamy w domu z własnym ogródkiem przestała być zadowolona ze spacerków. Wcześniej mieszkałyśmy w bloku i ze spacerów to najchętniej by nie wracała. Teraz wychodze z nią 3 razy dziennie poza ogrodzenie, żeby trochę pochodziła, pobiegała i się gdzieś w krzaczkach załatwiła. Ale suńka wcale się nie cieszy z tego, że z nią wychodzę (rok mieszkała w bloku, a ma 15 miesięcy). Ona się cieszy dopiero jak wracamy. wtedy ciągnie potwornie, a jak dojdzie do furtki to odrazu odwala skoki radości i aż poszczekuje ze szczęścia. Psu odbiło czy co? Może poprostu najlepiej się czuje u siebie i tak okazuje radość z własnego terenu?
-
Moja suńka miała podobnie, tyle że zabierała mi reklamówki z zakupami i zadowolna biegła do domu. Od tamtej pory zawsze nosi mi te lżejsze zakupy i bardzo ją to cieszy. Może twojej suńce poprostu spodobało się noszenie za ciebie smyczy i uznała to za dobrą zabawę. [quote]leci do pokoju duzego[/quote] Moja sunia z zakupami zawsze biegnie na moje łóżko i je tam zostawia.
-
Większość psiaków niestety gustuje w goowienkach ludzkich. Też miałam ze swoją suńką ten problem, ale na szczęście jej przeszło (chyba z tego wyrosła). Kaganiec raczej nie pomoże, bo wsadzi go w kupę i jeszcze gorzej, bo będziesz musiała go też umyć, a to wcale nie jest przyjemne (wiem to z doświadczenia :) ). Musisz unikać miejsc gdzie może znaleźć jakieś śmierdzące świństwa. No i jak napisała sota36 kupuj jakieś śmierdziuszki do pogryzienia w domu. U mnie to pomogło. Moja Hexia uszy świńskie poprostu uwielbia i już śmierdziuchy na spacerze jej nie interesują :).
-
Mój znajomy wyśmiewał się zawsze z mojej kochanej kundelki, że ma długi pysk, że dziwna jakaś. A na swojego psa (nierasowego amstafa) nie spojrzy i nie zauważa, że że koło amstafa to on nawet nie leżał. A może poprostu koleś nie wie jak wygląda amstaf? Tak poza tym to raczej nie spotykam się z żadną niechęcią do kundliczki ze strony ludzi. Czasami nawet nie chcą uwierzyć, że to kundelek. Była już labkiem, owczarkiem belgijskim i jeszcze jakimiś. Jakby komuś coś nie pasowało w tym, że moja sunia jest nierasowa tobym nie ważyła słów i powiedziałabym co o nim myślę, żeby na przyszłość dobrze się zastanowił zanim się odezwie, bo nikt nie będzie obrażał mojej psicy :evil: .
-
Co do kagańca, to raczej mały psiak na rękach właściciela nie stwarza zagrożenia dla pasażerów. No chyba, że jest groźny i gryzie każdego kto przechodzi obok jego pani :D . Ja napewno małego psa nie zestroiłabym w kaganiec, bo to by było znęcanie się nad maluchem (chyba, że kaganiec byłby koniecznością związaną z agresją psa). Jakby kierowca postawił taki wymóg to można założyć kaganiec tylko przy wsiadaniu, a potem na ostatnim siedzeniu zdjąć, o ile nie będzie to przeszkadzało osobie siedzącej obok.
-
Chyba wszędzie w PKSach jest tak samo. Ja ze szczeniakiem na rękach wchodziłam normalnie do autobusu i nawet się nie pytałam o zgodę. Żaden kierowca mnie na szczęście nie wyprosił. Jeśli psiak jest mały, niegroźny, nie robiący hałasu i podróżuje u właściciela na kolanach to kierowca się nie przyczepi. Moja suńka trochę się burzyła i popiskiwała, ale kierowca nie odezwał się ani słowem na jej temat, a nawet przy wysiadaniu do niej zagadał. Ale wiadomo, są różni ludzie i komuś może psiak przeszkadzać...
-
Jaki słodziutki pysiaczek! Widać, że jest szczęśliwy. Tak pięknie się uśmiecha :D .
-
Psiaki lubią takie śmierdzące żarełko. Moja suńka jak daję jej świeżutką kosteczkę to chowa ją i po paru dniach jak już czuję, że śmierdzi i chcę ją wywalić, ona przychodzi i prosi, żeby jej dać. Zepsute gotowane jedzonko to podobno nie jest zdrowe, bo coś tam ma w sobie i nie powinno się dawać. Surowe trochę nadpsute można, ale gotowanego nie, bo coś tam się wytwarza.
-
Niestety ja ze swoją suńką też teraz to przerabiam (ma 13 miesięcy). Jak nie ma zabawki bawi się z psem ładnie, a tylko dorwie zabawkę to już jest wojna. Trzeba poprostu zabierać zabawki, żeby psiaki nie miały o co walczyć (o patyki raczej wojny nie ma aż takiej). Moja Hexa nauczyła się tego od innej suczki i już się razem nie bawią, żeby się nic więcej złego nie nauczyła. Tak wogóle to wcześniej Hexa pozwalała innym psom sobie nawet kości zabierać, a teraz dorasta i wojna jest o wszystko. Ostatnio nawet o wykopany dołek się z kumpelką starszą pokłóciła, a miejsca było na dwie... Ja staram się uprzedzać napady złości i zawczasu mówię fe, zostaw. Ona doskonale wie, że nie wolno i czasem to skutkuje. Jak widzę, że niedługo będzie złość to staram się odwrócić jej uwagę od psa i zabawki np. patykiem lub mówię masz ciasteczko i często to skutkuje.
-
Kolejne kuriozum - obowiązkowe OC posiadaczy psów...
*Monia* replied to Olgierd's topic in Pogryzienia
Jakiś czas temu też zaczęłam interesować się ubezpieczeniem dla mojej suńki. Napisałam do pewnej pani z allianza i otrzymałam taką odpowiedź: [quote]Proponuję wykupić OC w życiu prywatnym za 60 zl, plus 15 zl, za psa. Ubezpieczenie to jest na sumę 100 tysiecy dla 3 osób jak i dla psa na terenie calej Polski.Ochrona dotyczy przykrych niespodzianek jakie mogą wystapic. Np. jeśli pies kogos wustraszy ita osoba zrobi sobie krzywdę np, upadnie i rozbije sobie okulary,zlamie lub zwichnie noge ,rękę nie mówiac że zostanie pogryziont lub zniszczone bedzie ubranie.Bardzo polecam takie ubezpieczenie bo będzie Pani miała kpmfort psychiczny .[/quote] A i jeszcze [quote] Za psa płaci sie 15 lub 30 zl, w zalezności czy jest agresywny czy nie. Natomiast OC dla 3 osób wynosi 60 zl.[/quote] -
SZCZEPIENIE SZCZENIĄT P/WŚCIEKLIŹNIE ZGODNIE Z PRZEPISAMI UE
*Monia* replied to sortis's topic in Choroby zakaźne
Moja suńka była zaszczepiona przeciwko wściekliźnie niecały miesiąc po ostatnim szczepieniu. Miała trochę ponad 3 miesiące i miała wszystkie szczepienia robione w terminie ustalonym przez weta. -
Tego leku nie znam jeszcze, ale jak suńce będzie gorzej w podróży to może go wypróbujemy (mam nadzieję, że nie będzie takiej konieczności). W autobusie siedziałuśmy na samym końcu i nikt nas nie widział (pewnie niektórzy nawet nie wiedzieli o obecności psiaka). Niestety tym razem nie zdążyłam z reklamówką i cała zawartość żołądka suńki wylądowała prosto na moich spodniach. Dobrze, że nikt nie siedział obok mnie, bo nie wytrzymał by tego. Ja jestem już przyzwyczajona, ale teraz refleks nie zadziałał poprawnie :D . Miałam wielką mokrą plamę na spodniach z soków żołądkowych mojego psiaka. Na szczęście nic wcześniej nie jadła, bo przed podróżą nie dostała śniadanka :) . Cocculine ma miętowawy smak (musiałam najpierw zobaczyć czym psiaka faszeruje :D ) i jest do ssania. Moja suńka jakoś go jakby ssała i co chwila wypluwała. Musiałam uważać, żeby pożarła całą tabletkę i była zabawa w chowanie pod językiem i wypluwanie.