-
Posts
6689 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by *Monia*
-
Idę dzisiaj popytać znajomych i rodzinkę, może ktoś się zdecyduje. Z tego co zrozumiałam to do 27-go trzeba jej znaleźć domek tak? Jak bym mogła to bym ją z chęcią wzięła, bo jest naprawdę cudowna :loveu: .
-
Klusia szybko do nowego domku. Do góry pysiu! Ja chcę szczeniaczka... :(
-
Jeju zakochałam się!! :loveu: . Grubolinko pomarszczona do góry!!
-
Może się suńka czegoś przestraszyła, albo jest tam coś czego może się bać. Wydaje mi się, że chyba nie czuje się tam bezpiecznie i dlatego ucieka do domu, gdyż tam jest u siebie i jej tam lepiej. Mojej koleżanki sunia też tak zwiewała zawsze do domu i było to spowodowane właśnie lękami.
-
WAŻNE - Program Regulacji Narodzin Zwierząt - tańsze sterylki!
*Monia* replied to Marka's topic in Sterylizacje
Mi wet powiedział, że sama sterylka będzie mnie kosztowała 300 zł + zastrzyki i badania... ciekawe ile wyjdzie. Może ktoś się orientuje jak to jest w Pruszkowie (bo mam w miarę blisko) lub jeszcze Włochy wchodzą w grę bo też nie tak daleko. Do Michałowic ta akcja nie dotarła i nie wiem czy dotrze, a ja chcę w najbliższym czasie suńkę wysterylizować, jeszcze przed cieczką. -
Moja ciocia ma dom z ogrodem i te koty mieszkają na podwórku. Piwnicy nie ma, bo to dom parterowy. Coś postaram się wykombinować i zobacze co z tym problemem da się zrobić. Wątek jest o obszczekiwaniu kotów i jak widzę to nie tylko ja czekam na rady w tej sprawie, bo także shangri_la ma podobny problem. Więc czekamy na rady w tej sprawie a nie w sprawie mojej cioci kotów.
-
To nie są moje koty!! Moja ciocia też za bardzo się nimi nie przejmuje. Jak by to były moje zwierzaki to jakoś bym sobie z tym poradziła. Niestety ja nie mam kasy, żeby kotkę wysterylizować, a ciocia ma to gdzieś. Jej suczka jest wysterylizowana, ale to psiak troszkę domowy i zadbała o to. Sunię chcę teraz wysterylizować, bo mam już porobione dziury w siatce mimo, że tata twierdził, że nie wejdą kawalerzy. A zresztą teraz wakacje i ja jestem w domu i mam czas się nią zająć po operacji. A czasem też się zdarza, że suczka nawet bardzo pilnowana ucieknie i co ja wtedy zrobię?? Moja suńka jak jej bardzo zależy to potrafi zwiać z domu na podwórko (przez balkon zwiewa, albo drzwi otwiera). Jak uzbieram kasę to owszem wysterylizuję kotkę, ale co później?? Na podwórku ją zostawię po operacji. Do domu ja jej nie wezmę, bo Hexa ją zje albo zwarjuje, a ciocia w ciąży i też kota do domu nie wpuści (a zresztą to koty podwórkowe). Edzina, może mi zaproponujesz jakieś rozwiązanie, bo w tej chwili jestem troszkę w kropce.
-
Nikogo nie obarczam odpowiedzialnością, tylko jak ktoś mówi, że weźmie kotka, a później za tydzień już nie to raczej nie jest w porządku. Na sterylkę kotki kasy brak. Ja narazie zbieram na sterylkę mojej suńki i na szkolenie zacznę zbierać po sterylce.
-
Mnie kiedyś strażnik miejski ochrzanił, że psa bez smyczy z mieszkania na klatkę wypuściłam (spisywali moich znajomych pod moimi drzwiami :lol: ). Zapięłam psicę grzecznie na smycz i zaczęłam pytać o przepisy dotyczące psów, gdzie je puszczać luzem, gdzie kaganiec, itp. Oni zaczęli się troszkę (bardzo) plątać, że w miejscu odludnym może być bez smyczy, a gdzie to miejsce odludne to nie żaden wiedział. Na przepisach za bardzo się nie znali, ale wszystkich spisali. Mnie nie, bo chyba za dużo pytań zadawałam, a zresztą nie stałam na klatce tylko byłam w domu. A jak jakieś ćpuny stały pod klatką to jakoś tej straży miejskiej nie było. Oni bardziej się czepiają tych mniej niebezpiecznych. Niestety tak jest. A tak wogóle to chyba oni się bali mojej psicy, chociaż ona do mundurowych przyzwyczajona, bo od szczeniaka odwiedzała komendę jako gość :). A policjanci też jej się bali mimo, że była szczeniorkiem. I tacy mają łapać agresywne psiaki??
-
Myślałam, że już mojej suńce się to znudziło, ale niestety ostatnio się nasiliło :(. Moja ciocia, która mieszka obok nas ma kilka kotów, których moja psica nie lubi i drze się na nie kiedy je tylko zobaczy. Jak widzi je z okna to jej one nie przeszkadzają a jak tylko wyjdzie z domu zaczyna koncert. Ja ją jakoś potrafię doprowadzić do porządku, ale nie zawsze jestem w pobliżu, a rodziców za bardzo się nie słucha. Nasiliło się po tym jak pojawiły się kociaki i kocurek podrósł (ciocia ma 6 kotów w sumie: kocur, kocica i 4 kociaki). Kocur siada u nas przy ogrodzeniu i zaczepia Hexę a ona wariuje (naprawdę się tak z nią drażni, bo ona go nie dorwie!). Za 5 miesięcy ciocia będzie miała dzieciaczka (cieszę się bardzo!) i nie chcemy, żeby Niuńka je non stop budziła. Jak mam jej uświadomić, że koty nie są warte żeby na nie szczekać?? Mam na to 5 miesięcy, ale warto już zacząć. PS. A może ktoś chce słodkiego czarnego kociaczka około 3-miesięcznego? Wcześniej miałam chętnych na kociaki, ale wszyscy porezygnowali :( - odpowiedzialność dorosłych ludzi, którzy mi się wydawali odpowiedzialni :angryy:
-
Z dużą ilością ciasteczek :lol: . A tak serio to niby długa i etapowa ale zadziałała. Otóż nie wiem czy dobrze napisze, bo ćwiczyłam z rok temu ale spróbuję streścić a ktoś później mnie poprawi jak coś przekręcę. Najpierw z zabawką w ręku mówisz aport i jak psiak dotknie noskiem zabawki chwalisz go i smakołyk. Tak z kilka razy tylko chyba nie odrazu. Później na aport (czy przynieś jak kto woli) psiak ma wziąść zabawkę do pysia lub chociaż polizać (zabawka oczywiście w ręku) no i za to oczywiście smakołyk. A następny etap to już chyba rzucenie i słowo aport. Moja psica zajarzyła, ale jak wiadomo każdy psiak inny jest :). Powodzenia!!
-
Moja suńka dostala w tyłek od mojego taty i tylko raz za otwieranie drzwi od domu w największe mrozy i przy okazji za podrapanie klamki. Nie przejęła się tym za bardzo. No i jeszcze mój facet przyznał się do klapsa jak mu uciekła na spacerze na ulicę (on sobie jakoś nie radzi :lol: i ona ma go raczej gdzieś) jak się nią zajmował. Ja od szczeniaka stosowałam tarmoszenie jej za kark i to raczej skutkowało. Już pierwszego dna jak ją wiełam musiałam pokazać kto tu rządzi, bo chciała mnie zjeść jak dawałam jej papu i zastosowałam chwyt za kark i wywalenie na plecki. To zawsze skutkowało przy młodzieńczych buntach i próbach zjadania świństw na spacerkach. Teraz też ją tarmosze za skórę na karku i wtedy wie że jestem zła.
-
Fotki naszych psiaków (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
*Monia* replied to doddy's topic in Owczarek niemiecki
To było jak był jeszcze mały i się nie znaliśmy. A teraz wygląda tak: Na swoim ulubionym fotelu A tu słodki pysiek na tle telewizora "odczepcie się ode mnie, idę spaciu. Dobranocka już była" -
Fotki naszych psiaków (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
*Monia* replied to doddy's topic in Owczarek niemiecki
A tutaj wcina trawkę, mniam mniam "dlaczego ten piesek sobie poszedł? Nie lubi mnie?" "Znowu zdjęcia? już nie mam ochoty. Chcę sobie w spokoju powąchać" "Ależ ja jestem fotogeniczny" na tle drzewka odpoczynek po męczącym dniu zabawy -
Fotki naszych psiaków (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
*Monia* replied to doddy's topic in Owczarek niemiecki
A ja chciałabym się pochwalić ONkowatym którym się opiekuję. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia :loveu: i moja suńka jest chyba troszkę zazdrosna chociaż i tak ją kocham najbardziej. a oto Aresik jak był jeszcze szczeniorkiem z klapniętym uszkiem na pikniku, zamyślony: z koszykiem piknikowym "ale duża koleżanka, zaczynam się bać, ale nie dam się!" -
Ja uczyłam według metody Fishera i suńka pięknie aportuje (ale tylko w domu, bo tam ją uczyłam :) a na spacerze zapomina o aporcie albo z nim idzie wszędzie aby nie do mnie bestyjka moja niedobra).
-
Moja suńka też na spacerku nie bardzo się chce bawić. O wiela berdziej woli pochodzić (lub pobiegać) i powąchać tylko jej wiadome zapachy. Patyczek czy zabawka to nie są dla niej ciekawe rzeczy. Owszem jak rzuce to pobiegnie, złapie ale zaraz zostawi i idzie do swoich spraw. Jedyne co ją interesuje to jak mam ciasteczka i się szkolimy to wtedy jest dla niej zabawa. Bawimy się też w ganianego i w chowanego (ja się chowam gdy suńka nie patrzy i ją wołam a ona mnie szuka). Z psem można się w wiele rzeczy bawić, nie tylko zabawkami i patykami. No i oczywiście inne psiaki, wtedy psica ma radochę największą :lol: .
-
My z moją czarnulą spacerujemy po polu i troszkę się szkolimy oraz bawimy z napotkanymi pieskami. Ostatnio Hexa znalazła nową zabawę w polowanie na ptaszki i przynoszenie zdobyczy prosto pod moje nogi. Niezbyt przyjemne... Na szczęście już potrafi się czasem opanować i nie zawsze gania biedne ptaszki.
-
Moja suńka jak mieszkałyśmy w bloku piła przefiltrowaną a teraz w domu mamy wodę ze studni więc nawet ja piję prosto z kranu. :)
-
No to ja czekam na foteczki i jakoś się na nie doczekać nie mogę...
-
Ale mnie tu długo nie było... Z sunią jak narazie ok. Ma apetyt, biega bardzo dużo i zachowuje się jakby nigdy nic. Narazie ją pilnie obserwujemy, ale na szczęście nic się nie dzieje. Dostała wcześniej serię zastrzyków na wzmocnienie i wcina witaminkę B. Teraz tylko muszę przed sylwestrem dać jej coś na uspokojenie bo się petard zaczęła bać, a muszę uważać żeby się nie stresowała za bardzo.
-
Do weta idziemy dopiero w piątek, bo jutro mam cały dzień zajęcia. Badanie krwi napewno się przyda. Dzięki Nanami za radę bo o tym nie pomyślałam. No to pojutrze znowu z wetem będziemy rozmyślać i dyskutować co z tym moim kochanym psiakiem począć. Zapytam się o tego tężca i o uzębienie. Dzisiaj na szczęście jeszcze nic się niepokojącego nie dzieje. Może te moje masaże mięśni szczęk pomogły? Bo po zastrzyku jakoś to nie ustąpiło wczoraj. Ale i tak sunia narazie będzie mieszkała z babcią, żeby w razie czego ktoś był z nią.
-
Nie wiem jak zacząć... Otóż mojej suni ostatnio coś dolega. Zaczęło się to wczoraj rano jak przyszłam z uczelni. Bawiłam się z nią a później się położyła i zaczęła tak dziwnie kłapać pysiem. Później zaczęła piszczeć i zobaczyłam, że nie może otworzyć mordki, więc pomogłam jej. Mięśnie szczęki poprostu jej się zacisnęły. Przeraziłam się bardzo i zaczęłam ją uważnie obserwować. Gdy zdarzyło się to kilka razy to zdecydowałam się iść do weta. Po drodze szła normalnie, ale też jej się to zdarzyło- poprostu pysio się zacisnął i nie mogła go otworzyć. Też jej oczywiście odrazu przyszłam z pomocą i ludzie chyba stwierdzili że ją dręczę. U lekarza dostała zastrzyk i miało być wszystko ok (chyba było ale nie wiem bo mnie nie było do późna w domu). Wiecvzorem dostała kolację, witaminkę B (jak wet zalecił), pobiegała trochę i się położyła. No i znowu po pewnym czasie pisk straszny i niunia miała zaciśnięte szczęki. Tym razem też jej pomogłam, ale to był silniejszy skurcz i szczęki zacisnęły mi się na ręku. Później miała jeszcze chyba 2 i zaczęłam ją masować. To chyba pomogło trochę bo później to się nie zdarzało tak bardzo. Skurcz następuje tylko z jednej strony. Czy ktoś się z takim czymś spotkał? Weterynarz powiedział, że poczeka z diagnozą, ale ma 2 podejrzenia- uraz części twarzowej czaszki albo (najgorsze) padaczka trochę nietypowa. Ja jestem tak przerażona, że jeszcze się trzęsę. Noc miałam nieprzespaną i czuwałam nad nią. Najbardziej się boję, żeby to się nie zdarzyło jak mnie nie będzie w domu, bo biedulka się będzie denerwowała...
-
Jak chcielibyście się spotkać za miastem to zapraszam do Michałowic. Mam tu pola i łąki i ludzie bardzo rzadko się pojawiają. Można dojechać kolejką WKD. Moja suńka uwielbia biegać w dużej trawie i wiem że jest raczej bezpieczna bo do ruchliwej ulicy jest kawałek drogi. Ja mam obsesję samochodową bo Hexia kiedyś mi wpadła pod samochód.
-
Ok. Jak nie sztuk walki to czegoś innego moja suńka się nauczy :). Może się nauczy nie zwracać uwagi na każdego psiaka, który obok niej przechodzi lub jest w zasięgu wzroku. Teraz brakuje jej wszystkich psich kumpli i jej ulubionej kumpeli... Ale pozna nowych znajomych i będzie miała trochę rozrywki połączonej z nauką :D .