Jump to content
Dogomania

malutka

Members
  • Posts

    203
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by malutka

  1. malutka

    Anglia

    Miałam też problem z błednymi datami w paszporcie Guinessa, W sekcji piątej ma byc podana data pobrania próbki, mój powiatowy wpisał tam ilośc antyciał i datę kiedy Widział świadectwo z Puław. Coś pomrukiwali w Calais ale wytłumaczyłam im że nie każdy polski wet zna Angielski i na poctawie świadectwa wpuścili. W angli już zmieniłam rto u weta i pieczątka pod zmianą też jest, wiec nie mają się o co przyczepic. Wątpie aby w Polsce izba weterynaryjna zgodziła się na zwrot kasy za ich bład, no cóż dlatego też nie mieszkam w Polsce. Hmm Północna Walia, Snowdonia.... w zeszłym roku byłam tam na psich wakacjach, pierwszy raz wyczerpałam energetycznie mojego bordera, siebie zresztą też. Pozdrowienia Malutka Pozdrowienia Malutka
  2. malutka

    Anglia

    Szukam tych wiadomosci o tym transporcie miejskim i na internecie nie znalazlam, wiec zadzwonilam, i wiem juz ze tylko w autobusach kierowca nie musi sie zgodzic na przewoz psa, w metrze i pociagach nie ma problemu, z tym ze psa trzeba trzymac na rekach podczas jazdy na schodach ruchomych ( z bernardynem to chyba nie latwo:)) Nie jest zle, wydawalo mi sie ze gorzej. Pozdrowienia Malutka
  3. malutka

    Anglia

    Ja rezyduję na Hendon, północ Londynu, TZ pracuje w Bromley South, jest prawdopodobieństwo że tam kiedyś sie przeniesiemy, ale to już jak zajdę sobie ,bo też mamy zamiar pociążyc. Jak narazie to czworonogów nam przybywa a do trzyciestki tak jak planowałam miec dwujkę dzieci mam jeszcze 9miechów i 3 dni, więc idę do roboty, a o tym transporcie to jutro w pracy pogrzebie. POzdrowienia Malutka
  4. malutka

    Anglia

    No z tymi transportami miejskimmi to jest tak, w autobusach jest informacja zawieszone tuż za siedzeniem kierowcy że psy mogą podróżowa tylko za zgodą kierowcy, owszem widziełam małe psiaki ale dużych nigdy, ostatnio a dokładnie odkąd psióry sa ze mną żadko podrózuje publicznym transportem, więc trudno mi powiedziec, moge tylko wspomniec ze kieroowcy pochodzący z południowej Azji, czyli hindusi, boja się psów i żadko się zgadzaja( to zasłyszane na szkoleniu) a sa większością jeżeli chodzi o transport. Z taksówkami też bywa różnie, chciałam wziąsc szczeniora na szczepienia, i dopiero trzecia firma zgodziła się na przewoz psa , musiałam dopłacic 1 funta, ale nie wiem czy było to widzimisię kierowcy , czy polisa firmy. Metrem, ani pociągami prawie wogóle nie podróżuję , tak że trudno mi powiedziec, napewno eurostar nie weżmie żadnego psiaka oprócz przewodników. Jeżeli można to nie radze w godzinach szczytu, i też tysiące ruchomych schodów i korytaży, wielki upał , nia ma klimy. Raczej metrem nie wyobrażam sobie podróży z sierściuchami.Auta są tu tanie, i wieksząśc psiaży tak sie porusz z czworożnymi, no i parki są najwyżej 15 min piechotą od miejsca zamieszkania. Jutro pozprawdzam dokładnie warunki komunikacji miejskiej, żeby było jasno. Moja wrażenia a prawo może się bardzo rożnic. POzdrowienia Malutka
  5. malutka

    Anglia

    Eno, ja bez Guinessa prawie rok wytrzymałam, chyba z 6 razy do Polski jeżdziłam z jej powodu, ba gadałam nawet z psiakiem przez telefon. Mam to już za soba , ale pamietam nerwy, łzy, szantaże mężulka ( bo co przysiegał na ołtarzu i musi mi zrobic dobrze:), a bez Guinessa to ja w depresje popadałam) No i mam pokręconą poduszeczkę, a Mąż nawet toleruje jej długi jezor, który musi wszystkich umyc, też bardzo tęskinił, mimo że chłop i tego tak bardzo nie pokazuje. Rodzina w komplecie, no ale też Guiness spowodowała że mamy drugiego psa. Mieliśmy Onka który odszedł 18 miechów temu i pomimo że nigdy nie planowaliśmy go do Anglii transportowac bo miał te 13 lat, jak odszedł to mój miły od razu zaczą mówic o psie podobnych gabarytów, ale już tu w Anglii, oczywiście cały czas czekając na pudelnicę. Niemineły 2 miesiące jak Bohor u nas zawitał. Było to przed przyjazdem suńki, wiec był u siebie, no ale cuż, po przyjeżdzie suńki odrazu został zdominowany i Guiness tu teraz rządzi. W parku też. Pozdrowienia Malutka
  6. malutka

    Anglia

    Co do agresywnych ras podaje link:[URL="http://www.dogomania.pl/forum/newreply.php?do=newreply&noquote=1&p=1509677"]http://www.dogomania.pl/forum/newreply.php?do=newreply&noquote=1&p=1509677[/URL] psy w typie Pitt Bulli psy w typie Dogo Arghentino psy w typie Fila Braziliero psy w typie Japońskiego Tosa Nie znam sie na tych rasach więc trudno mi powiedziec czy AmStafy się też do tego zaliczają, tu zresztą bardzo popularne, i dorosłych i szczeniaków przybywa. O to musze sie dokładnie wypytac na szkoleniu. Rotków jest mało, ja może ze 3 widziałam przez 15 lat. O tych promach też mi cos ostatnio obiło się o uszy, nigdy nie sprawdzałam bo tunelem jest i szybciej, i nawet taniej, oczywiście jak bilety kupi się z wyprzedzeniem. Napewno dobijaja do tych portow które mają Pet reception, takowego w Dower chyba jeszcze nie ma, chyba że w Calais sprawdzają. Pozdrowienia Malutka
  7. malutka

    Anglia

    well, well ze tak powiem ja dwa lata temu wlosy z glowy wyrywalam, nie mialam zadnych wiadomosci o przewozie psa, nawet laboratorium w Pulawach nie mialo unijnej licencji i gdybym nie przeczekala to musialabym sie szlajac po Niemczech czy Slowacji za psia probka, juz o wetach nie wspomne, bo nic na ten temat nie wiedzieli, doksztalcilam paru, drukowalam i tlumaczylam, ale i tak za usluge musialam zabulic, taka to sprawiedliwosc :) No przynajmiej teraz sie na cos przydam Pozdrowienia Mlautka
  8. malutka

    Anglia

    Zapomnialam o tym zaswiadczeniu zdrowo- kondycyjnym od weterynarza powiatowego czy pies jest zdolny do podrózy, potrzebne jako dodatkowy swistek do dokumentacji tylko na przewóz Kargo lotem. Nawet tego nie sprawdzaja. Jest to Polski a nie Unijny wymysl. Jeszcze jedna wazna rzecz, tutejsi Weci zyja troche w niewiedzy. Nie interesuja sie wieloma sprawami oprocz zarabiania kasy. Szczepia na wscieklizne co drugi rok, przeczac ze do paszportu to wystarczy, i pies bedzie mogl podrozowac, musialam im drukowac przepisy z DEFRY i udawadniac. No cóz w kazdym kraju tak jest. Pozdrowienia Malutka
  9. malutka

    Anglia

    Wiec jezeli chodzi o zakup psa w Anglii, to wyjazdy do Polski i z powrotem tak samo jak z psem z Polski. Tez ma kwarantanne w Angli, badania na przeciwciala, ten samiutki proces co w Polsce i tez te 6 miechów. Koszt z paszportem, mikroczipem, szczepieniem i badaniem okolo £300. Wywiedz psa latwo, nikt niczego nie sprawdza, tylko przy powrocie trzeba miec dokumenta. Co do mieszkania, ja mam po mamie, tak ze tylko ona musiala mi dac zgode. Prywatne osoby wynajmujace raczej nie maja problemu ze zwierzakami , szczegolnie jak wynajmuje sie na dluzej . Nawet w blokach nie ma problemu, nie spotkalam sie jeszcze aby ktos z powodu mieszkania nie posiadal psa, no chyba ze jest to maciupka kawalerka na 12 pietrze bez windy. Wlasnie specjalnie przegladnelam moja lokalna gazete z ogloszeniami wynajmu, zadne ogloszenie nie mialo psiowych ograniczen, a byl dom do wynajecia ze stalym bywalcem kotem. Owszem przy braniu lokatorów z psem moga poprosic o wiekszy depozyt, wiadomo psiak moze cos zniszczyc, sam czynsz jest bez róznicy. Teraz o tych odrobaczeniach, psy moga wjezdzac tylko i wylacznie pomiedzy 24 godzina a 48 od podania srodka, normalny drontal i frontline, tylko podbite w paszporcie przez weta z podaniem godziny.Ta godzine to sprawdzaja albo nie, to tylko zalezy od osoby przegladajacej, ale mozna trafic na formaliste i wtedy pieski trzeba zostawic we Francji na 24 godziny. Przerabialam tez i to. Badania przeciwcial sa na sawsze pod warunkiem ze wlasnie szczepienia na wscieklizne beda terminowo, i to nie dzien pozniej ,co roku powiedzmy tego 1 maja, i nie ma ze swiatek, niedziela lub bomba bo cala kwarantanne trzeba powtarzac, mozna zawsze wczesniej. Mnie sie czasami udaje w Polsce zaszczepic, akurat jak tam jestem i psy maja bliskie terminy to zastrzykuje za 40zeta a nie w funtach. O agresywnych dowiem sie od trenera, on zawsze na czasie. Bulle, asty, mastify i rottki spotykam na kazdym kroku, wiec naprawde sama nie wiem jak to jest, szczegolnie ze u mnie na osiedlu pojawil sie szczeniaczek mastifa. Pozdrowienia Malutka
  10. Popłakałam się czytając historie Buni, prosze o totalne wymizianie małej. Pozd Malutka
  11. malutka

    Anglia

    Dopiero teraz zajżałam na ten topik, ja od roku mam ze sobą moją Polską suńkę, no i anglika BC.Jezdze z nimi do Polski owszem autem. Guiness moja suńka za pierwszym razem leciała kargo, 8kg psa +klatka 3600 zeta. Teraz wiem że podróz mogła mnie wyniesc kilka razy taniej. Do Paryża, albo amsterdamu tanimi liniami a z tamtąd albo pociągiem, albo następny lot. Wychodzi o wiele taniej, bo z Wawy 3600+1200 za mnie. Tanimi liniami w zależności od promocji zmieściłabym się w 2 500, no cóż z przesiadkami, ale co było by moje to moje. Anglicy z Polską na przewóz zwierząt mają tylko licencę na transport Kargo Wawa-londyn. Z niemcami to uż wyglada inacze, z berlina można i BA i lufthanza. o wiele tanie, wiadomo monopoliistamoże zdzierac.Samochodem o wiele łatwiej, ja trasę zakopane -londyn robię w 18 godzin, oczywiście kierowcy na zmianę. I tu może nie powinnam o tym mówic , ale jadąc eurotunelem, bo tak przewozimy nasze szczęścia ma punkt zaraz przy kasach pet scheme gdzie z czteronoznymi trzeba się zgłosic. Sprawdzają, dają naklejkę na szybę i koniec, do zobaczenia w Folkenstone. o godzinie 21-ej w dni powszednie w Calais na bramkach do tunelu nikt nie stoi, elktronicznie wbija się numer, bramka się otwiera i nikt nie sprawdza czy sierściuchy są czy nie ma. Jak już ktoś jest to liczą ile osób w środku i tyle. Myślę że psiaki o ile nie szczekające da się przemycic. Ba ja nawet w pociągu przespacerowałam moje szczęścia, dostały nadprogramowe mizianie od innych kierowców, nawet moja Guiness uparła sie na wejście do turystycznego autokaru, bo az 48 par rąk do wymiziania. My niestety musimy łazic do pet reception center, bo psiaki bardzo obronne są i gdyby na bramkach stał ktosik to robią rwetest nie z tej ziemi. Samą pdróż uwielbiaja, Bohor może odespac przygody górskie, a guiness jest miziana przez pasażera. One zresztą kochaja jazdę, zabieram je nawet na krótkie przejazdy po kogoś na stacje. W Angli psy mają raj, na smyczy muszą byc tylko przy trasach szybkiego ruchu czyli autostradach i dwu-pasmówkach. Wszystkie parki są psio-przyazne, plac zabaw dla dzieci est ogrodzony aby psy tam nie wchodziły. Parki generalnie sa ogrodzone, wszyscy sprzataja, są kosze na odchody, czesto nawet z woreczkami i chusteczkami do umycia. Koopalonga mozna zostawia w krzakach i miescach gdzie jest brak koszy. Wiele plaż nie zezwala na psy, ale zawsze jest wyznaczona częśc plaży gdzie mozna spaceerowac i piknikowac z psami. Większośc stacji benzynowych przy autostradach ma psi kącik z woda i ciasteczkami, oraz wybiegiem dla psów. Niestety sa miejsca gdzie pies nie zazna wolności ( to też zalezy od wychowania psióra), jest to Walia a dokładnie Snowdonia, lake district i szkocja. Chodzi tu o prywatne tereny udostepnione publice gdzie wypasa sie zwierza. Jezeli pies wystraszy owce czy bydło farmer ma prawo odstrzelic. Są to bardzo sporadyczne wypadki. Ja przeszłam połowę Wali z psem bez smyczy, Border bo border ale owiec sie boi, i to on potrzebuje obrony przeciw wełniakom. Sama Anglia jest naprawde dobrze rozwinięta jeżeli chodzi o szkoleniu psów , kluby obidience i agility. Organizowane są psie spacery, psie dni charytatywne i zbieranie koopalongów po nieodpowiedzialnych właścicielach, oczywiście sponsorowane przez państwo. Nie wiem jak w innych miastach ale w samym Lądku trudno o przejazd psa komunikacją miejska, jak mały to można ładnie się uśmiecha do kierowców autobusów i wpóści, ale to kierowca decyduje. W metrze nie próbowałam, ale też w życiu jeszcze nie widziełam psa oprócz przewodników ślepych i niemych. Sprawa wetów, no cóż nie sa tani i majatek mozna zgubic, ubezpieczenia nie są drogie a warte. Pokrywją wszystko, łacznie z OC, oprócz szczepień. Szczepienia obowiązkowe na nosówkę i inne choróbstwa to wydatek od 30 funtów do 100 w zalezności od wielkosci psa. Ja z mojego 25 kg płace 60, za 8kg 40, cena jest rózna w zalezności od miejsca zamieszkanie. Wścieklizna też od 30 do 100.Ubezpieczenie też w zależności od rasy, wielkości i firmy w której sie ubezpieczasz od 7 funtów do 40, ja za moje łacznie płace 15 miesięcznie. Opcja najtańsza, ale wystarczająca, pokrywa choróbska i złamania, do 2000 funtów rocznie na leczenia od psa. Jak będą starsze to zmienie, teraz sa rozbrykane i zdrowe. Obowiązkiem każdego właściciela jest przymocowanie danych psa, adres, telefon i nazwisko właściciela do obroży,wydatek 5 funtów a mandat za nieposiadanie jakies 80. To ma sie zmienic ze względu na ochrone danych osobowych, kiedy nie wiem. Utrzymanie psa jezeli chodzi wyżywienie, sucha karma tak jak w Polsce , puszki w zależności o d firmy, ja mam zawsze zapasowe z tesco, maja najmniej chemi z tych co można kupic w supermarketach i kosztuje 48 pensów za puszkę.Ja karmie psy gotowanym, dwa psy 25- 8 kg wyzywiam za jakies 8 funtów, wołowina mielona z tesko,wątróbka jagnięcia, marchewka, kapusta , ryz i makaron, proporcjie mieso 50%, wazywa 30% i zapychacz 20% No i dodatki, suszone jelitka, peniski,kości nie są tanie,za kośc płace 1 funt, u mnie przerabiaja 5 tygodniowo. Zabawki, smycze, szelki, obroże i cały osprzet jest drogi, ja zaopatruje się w Polsze. No cóż rozpisałam się, chce ogulnie pokazac jak to wygłąda w GB. Postaram się odpowiedziec na wszelakie pytania, jako że przeszłam cały proces emigracji psa i troche już wiem, pozatym mam studnie wiedzy u mojego trenera i zawsze moge go pociagnac za język. Pozdrowienia Malutka
  12. No bo kazdy border jest pieknoscia z inteligencja, mojego bohora spacer dzisiaj ominal, burza niestety okropna i psiak wolal zostac w domu, za to go wyczesalam, wykapalam i przycielam majtki ( te wlosy z tylu tylnich lap) bo niesamowicie rzepy sie czepialay. Mam nadzieje ze bedzie wdzieczny :-? Mam pytanie jak czesto oczyszczacie te smierdzace gruczoly? Ja robie to przy kapieli, a kapie raz na dwa miesiace, tyle trzeba aby wytarzal sie w kupie lisa, no chyba ze wejdzie do jakiegos niepewnego bajora. Pozdrowienia Malutka
  13. malutka

    Anglia

    Tylko jedna linia lotnicza jest uprawniona do przewozow psow i jest to BA cargo. Lataja tylko pomiedzy Warszawa a Heathrow, za miesiac leci ze mna moja sucza, cala gmatwanina z probkami , chipami, paszportami i samym przewoznikiem zajelo mi prawie rok, i wiele nerwow , nie mowiac o kosztach. Niedostalam jeszcze rachunku z BA cargo i tego sie najbardziej boje.Ale czego sie nie robi dla pudelnicy.... Zycze powodzeni dla tych co sie staraja. Pozdrowienia Malutka
  14. Bohor wlasciwie lezy caly czas na miekkim, albo swoim poslaniu, na lozku sofie, a na podlodze wszedzie mamy wykladziny, do kuchni pies wchodzi tylko na posilki tak ze na kafelkach sie nie wyleguje, na dworze gania po trawie i nie mysli odpoczywac na twardych chodnikach, z tad tez moje zdziwienie. Teraz tak mysle ze faktycznie jak mu jest goraco to sie rozklada w lazience na linoleum, a ono jest szorowane cifem. Skoro ja jestem uczulona to moze pies tez majas taka dziwna reakcje.... Zobacze za pare dni czy jest poprawa, a wyjezdzam na urlop z psem wiec latwo bedzie mozna zauwazyc jakies zmiany. Pozdrowienia Malutka
  15. Czesc Borderowcy, mam problem z Bohorem, w sumie nie wiem jeszcze czy to problem. Na zewnetrznych stronach lokci ma bardzo zaczerwieniono skore (wyglada na przetarcie) ktora sie bardzo luszczy. Jest to w takim miejscu ze trudno o otarcia. W zeszla niedziele mial kapiel do ktorej uzylam antyalergicznego szamponu ( to ze wzgledu na moje alergie do wszelakiej chemi) tak ze uczulenie na plyn raczej wykluczam. Wiem ze duzo ras i psow w podeszlym wieku ma na lokciach takie stwardnienia - odgniotki bez siersci nie wiem jak to sie profesjonalnie nazywa. Czy to jest to?Psiak konczy 10 miechow wlasnie dzisiaj. Nie chce leciec do weta z byle czyms. Zauwazylam to wczoraj, posmarowalam kremikiem odkarzajacym, nie znika.... psa to nieobchodzi, nie drazni ani nie swedzi. Czy jest mozliwe aby tak symetrycznie sie obtarl. Czy ktos z Was ma jakies podejrzenia??? Ewa nie moge doczekac sie poznania kawalera Irys , moze sie okazac ze to brat lub ojciec mojego malenstwa Pozdrowienia Malutka z psiami.
  16. Plywalo z metr od brzegu, niestety wrzaski aby przestal zamienily sie w rechoczacy smiech, cale szczescie nikt nie pomyslal o zdjeciu tego uroczego zajecia. W tym miejscu rozlozyli sie ludzie z godzine pozniej, oczywiscie nic nie mowilam ale zastanawialm sie czy smierdzi i czy przypadkiem ktos sie nie zachlystnie, ale jako ze to organiczne bez konserwantow szkody raczej by nie zrobilo, i chyba wszystko udalo mi sie wylowic. Psiak widocznie chcial sieow podmyc :) dobrze ze nie mial ochoty wyproznic gruczolow, wtedy musielibysmy szukac innego przyjaznego jeziora. Pozdrowienia Malutka
  17. Davie, no wlasnie chip, paszport, badanie na przeciw ciala, szczepionka na kleszcze i pasorzyty dwa tygodnie wczesniej i 24 godziny przed wyjazdem i tu nie jestem dokladnie pewna bo angielska DEFRA mowi o 24 godzinach w Polsce mowia o dwuch tygodniach. Stwierdzenie weta o mozliwosci transportu zwierzaka. Tez pytanie do Ewy, jak bedziesz Irys przewozila, BA czy autem, ja we wrzesniu swoja pudelnice bede importowala ale samolotem i niestety tylko British Airways ma licencje na przewozy zwierzat, loduja tylko na heathrow bo tam maja weta rezydenta. Jak to jest przewozem wlasnym nie wiem, a chcialabym na swieta z psiakami przyjechac autem i tez nie wiem czy nie bedzie problemow z powrotem. Pozdrowienia Malutka
  18. Ok Znacie to : Co to jest? brozowe, cieple w majtkach u dziecka....... Odp. Reka Michale Jacksona :) Moj psiak w niedziele wykoopczyl sie do jeziora, stojac w nim po kostki, moze myslal ze bidet albo cos, no ale musialam tez wejsc i wylawiac, dobrze ze plywalo i by twarde, musielismy tez zmienic miejsce piknikowania, aby moc tez sie popluskac w wodzie. Ach co za zycie. Pozdrowieni a Malutka
  19. Witam, Zdjecia mlodego z checia i poziomkami wkleje , tylko nie wiem jak.... Ztego co czytam to macie wlasny tor agillity, ja niestety musze jezdzic dosyc daleko, i to tylko gdy mnie moj M zawiezie. Tak ze baaaardzo zadko bywamy na agillity , zreszta psiak troszeczke za mlody jak na skakanie. Za dwa miesiace bede miala prawko (mam wielka nadzieje) i wezmiemy sie za treningi regularne. Narazie to zabawa, biegi przez pniaki, chaszcze i slalom miedzy drzewami. Co do tanca to slalomuje miedzy nogami nawet nie na komende , jak sie cieszy to tez sie wciska miedzy kolana, koleczka, wokol mnie i wlasnej osi tez potrafi, klania sie i cofa sie albo nie, nad tym pracujemy obecnie, Oczywiscie wiekszosc komend nie opracowana w 100% oprocz siadu, ale tez nie moge za duzo wymagac od 8. 5 miesiecznego psiaka. Kozystam z ksiazki mojego trenera - Dimy, ukrainca ktory mieszka w Londynie, dobry znajomy Mary Ray, zreszta bardzo podobny sposob tresury. Ksiazka pt Dima's good dog school, oparta na wynagradzaniu psiaka przysmakami lub w wypadku trudniejszych ras karmienia z reki po dobrze wykonanym poleceniu, gdzie pies musi sam sie domyslec o co chodzi , oczywiscie po naprowadzeniu przez tresera. Wyniki fenomenalne, koncentracja calkowita psa i duzo zabawy. I tu nie przypuszczalam jaka inteligecje maja bordery. Zrobilam malutki tescik na rozumienie pojedynczych slow swojem Bohorowi. Rozumie 28, tzn wie o co chodzi, jezeli powiem spacer leci do drzwi, jezeli papu, leci do kuchni , oprocz tego rozpoznaje imiona psow z ktorymi sie bawi w parku. Naprawde je podziwiam. Znowu sie rozpisalam Pozdrowienia Malutka
  20. Witam, wlasnie mam troszeczke czasu aby napisac cos o sobie i moim Borderze. We wrzesniu zeszlego roku pozegnalam ONka - Walkera z powodu raka (13 lat), od razu chcialam brac nowego psiaka aby wyjsc z zaloby i szybko wrocic do normalnego zycia. Rozgladalam sie po schroniskach, czytalam literature i postanowilam zostac wlascicielka bordera, zreszta zgodnie z mezem. Rase mielismy wybrana, plec tez, i obydwoje zakochalismy sie we zdjeciu blue merle z okladki ksiazki wlasnie o tej rasie. Mial byc wlasnie taki, z jednym, niebieskim okiem i inteligetna mina. No i zaczelo sie poszukiwanie, troche latwiejsze bo mieszkamy w Anglii:hodowcow bardzo duzo ale jeszcze wiecej psich farm. KC przeslal nam liste wszystkich chodowli w UK i dzwonilismy do kazdej, wpisalismy sie na liste oczekujacych i czekamy. Rodza sie tylko rude lub czarne, juz prawie zwatpieni znalezlismy 9 miesieczna suczke w schronisku i zaczynaja sie rozmowy z Battersea, I tu nastapil telefon z Detani, ze Jupiter zostal ojcem i sa merlaki i czy nadal jestesmy zainteresowani. Oczywiscie telefony, przesylanie zdjec, oczekiwanie na otworzenie oczek , chociaz wtedy juz nie byloby znaczenia czy slepka niebieskie czy nie. Odbior planowany na 1 stycznia, zrezygnowalismy z Sylwestra i z samego rana jedziemy na prawie drugi koniec Angli po Merlaka. Milosc od pierwszego spojzenia, pare godzin obserwacji, sprawy papierkowe, ba zostalismy poczestowani obiadem noworocznym, i z szczyniem do domu. I tak moj psiak ma juz prawie 9 miesiecyi jest ze mna od pol roku i nazwany zostal Bohorem ( rycerz okraglego stolu) Jest psem rasowym,z metryczka itd, ale nie mamy zamiaru go wystawiac ani rozmnazac, wiec nie staramy sie o hodowlanke. Psa mamy jako towarzysza, przyjaciela i pelnoprawnego czlonka rodziny. Chodzimy z nim na szkolenie , oraz samodzielnie tresujemy, uczy sie bardzo szybko i bardzo to lubi, uwielba freesby i taniec. Aportuje albo nie, mysle ze do tego dorosnie. Jest bardzo karny, troche wstydliwy w stosunku do nieznanych ludzi i psow, ale to chyba wiek. Jest moim pierwszym colli a juz wiem, ze w dalszej przyszlosci bede miala czarno bialo sunie, ( oprocz Bohora posiadam 4 letnia pudelnice schroniskowa -Guiness i narazie warunki mi nie pozwalaja na trzeciego siersciucha, chociaz meza moge zawsze wysiedlic :)) No, to by bylo na tyle, Pozdrowienia Malutka
  21. Szanowni Panowie i Panie, posiadam pieknego niebieskiego Merlaka z chodowli Detania UK, sledze to forum juz od dluzszego czasu, kilka razy pisalam posta ale zrezygnowalam. Powod zreszta zauwazony przez was samych mianowicie klotnie , klotnie i jeszcze raz klotnie; kto ma psa z dysplazja, kto nie zgadza sie na baze danych, itd itd itd Poczatkowa myslalam ze super forum , dowiem sie czegos, poprostu towazystwo adoracji Borderow, jak ja sie zdziwilam obserwujac dalsze losy, jak w piaskownicy pelnej dzieciakow, a szkoda moglo byc ciekawie. Pozdrowienia
  22. Borsuki sa bardzo fajne, Funia cgodzila w szelkach - prawie przy nodze , tresowac jej sie nie dalo, za to popisywala sie na widok surowego jajka, turlala go po pokoju, bardzo delikatnie, po paru minutach jajko ladowalo w kacie, zgniatala go nosem i wylizywala do sucha zostawiajac skorupki. Bardzo nie lubiala mojej mamy, konkurencja albo cos, boksowala ja nosem po nogach, przez pare lat mama nie mogla ubrac spodnicy przez siniaki. Funia byla bardzo kochana i slodka, niestety nie jest idealnym zwierzeciem domowym, spi w dzien, buszuje z rana i przy zmierzchu, odchody wydaje na kuwete, ale nie sa to normalne kupki , tylko kupki z karuzela, jak hippopotamy, rozpryskowe o smrodzie skunksa. Dywany byly porozrywane , lubiala kopac, w ogrodku wszystkie pedraki byly automatycznie wsuwane przez Funie, krety i mysze uciekaly gdzie pieprz rosnie. Z lozek spychala kazdego, i raz jej sie udalo doic krowe. Wizytacja u znajomych na wsi, znajomy stwierdzil ze legenda mowi ze borsuki grasuja po oborach i spijaja mleko. Wiec aby podwazyc legende sprobowalismy, i co i funcia po podsunieciu do wymion zaczela ssac ku niezadowoleniu krowy. Rozpisalam sie ale chcialabym podzielic sie moim doswiadczeniem z borsukiem, a bylo wiele roznych zwierz u nas w domu, moze kiedys sie rozpisze jeszcze raz. Pozdrowienia malutka
  23. Palatina, akurat nie znam sie na cyklu rozwojowym pasozytow tak dobrze jak Ty, ale wiem ze jako dziecko bylam swiadkiem wyginiecia borsukow w rewirze mojego dziadka wlasnie przez jakies psie pasozyty. Pamietam panike, oczekiwania na wyniki , roznoszenia lekow po lesie i tym podobne. Nie byly to slabe osobniki tylko wszystkie. Z tad moje obawy, i moja nagonka na zbieranie odpadow po psach niezaleznie od miejsca. Ps. Jedna borsuczke udalo nam sie odchodowac byla jeszcze malenstwem , mieszkala z nami, plewila ogrodek, Funia nigdy do lasu nie wrocila , za bardzo byla oswojona, doczekala sie starosci. Nie chcialabym aby cos podobnego sie wydazylo. Pozdrowienia Malutka
  24. Sorki palatina, polskie znaki mi sie nie ukazuja, i pod wplywem adrenaliny napisalam ten poprzedni post. Chodzi mi o to ze torebek i tak jest duzo i w ten sposob mozna je uzyc ponownie zamiast wyzucic pusta do kosza. Czy tak , czy tak reklamowka wyladuje na smieciowisku. Pozdrowienia Malutka
  25. Nie rozumiem , jak to szkoda torebki?!?!?!, przeciez daja za darmo w sklepach a i tak puste laduja w koszach, przeciez nie bedziesz zostawiala pelnej reklamowki na lace? Pomysl troche tez o innych zwierzakch nie oswojonych ktore tam przebywaja, moga sie zarazic pasozytami twojego pupila. A kazdy pies maaaa pasozyty, nawet ten odrobaczany co tydzien. Jajeczka pasozytow sa wieczne. Pozdrowienia Malutka
×
×
  • Create New...